W tym miejscu miał się ukazać kolejny tekst z cyklu „Loże rebelianckich szyderców”. Miał… Ale nie wyobrażam sobie, bym nie mógł oddać hołdu tragicznie zmarłemu Kobe Bryantowi. Dzisiejszy tekst będzie moim osobistym pożegnaniem z jednym z dziecięcych idoli. RIP Black Mamba.
Loża rebelianckich szyderców #2
Znów mamy poniedziałek. To, co łączy wszystkich ludzi na świecie to nienawiść do tego dnia. No, chyba że gramy akurat w Heroes of Might & Magic. Tylko tam pierwszy dzień tygodnia sprawiał radość. Żeby ulżyć wszystkim w bólu, porozmawiajmy o futbolu. To temat, który bywa najlepszym balsamem na nie zabliźnione rany. Zapraszam na krótkie podsumowanie piłkarskiego tygodnia z Lożą rebelianckich szyderców.
This is England #2. Kevin Phillips – jedyny Anglik ze Złotym Butem
Kiedy myślimy o wielkich goleadorach Premier League z końca ubiegłego wieku, przed oczami mamy Alana Shearera, Andy Cole’a czy Michaela Owena. Większość z nas kibicuje klubom, które walczyły wówczas o najwyższe laury. Nie bez przypadku mówi się jednak, że na początku ery Premier League każdy klub miał w swoich szeregach co najmniej jedną wielką gwiazdę. Być może jest to stwierdzenie na wyrost, ale znajdziemy kilku zawodników, którzy zapadli w naszej pamięci z powodu swojej nieprzeciętnej gry w mocno przeciętnym klubie. Dla mnie kimś takim jest zwycięzca Złotego Buta z sezonu 1999/2000. Król strzelców ligi angielskiej w barwach Sunderlandu – Kevin Phillips.
Czytaj dalej „This is England #2. Kevin Phillips – jedyny Anglik ze Złotym Butem”
Loża rebelianckich szyderców #1
Co wy na to, żebyśmy w poniedziałki robili krótkie podsumowanie tygodnia? Nie? Za dużo już tego typu rzeczy jest w polskim internecie? I tak to zrobimy… Poniedziałek to najgorszy dzień tygodnia, więc pozwólcie nam wylać swoją żółć, nagromadzoną z powodu rosnącej frustracji. Też chcemy mieć coś od życia. Będziemy pisać tylko na temat piłki. Może nie znamy się na niej najlepiej… Ale chyba ciekawiej będzie poczytać nas niż słuchać narzekań kolegi, który w kąciku kawowym będzie Ci opowiadać, jak robił w niedzielę z teściem pół litra do rosołu? Przeżyjmy ten dzień wspólnie. No to jedziemy.
This is England #1. Mark Bosnich – wyboista droga australijskiego łobuza.
Na początku lat 90. do kin trafił australijski film o tajemniczym tytule „Romper Stomper”. Opowiadał on o grupie skinheadów z Melbourne, którzy walczą z napływającymi coraz liczniej do ich miasta wietnamskimi imigrantami. Reżyserowany przez Geoffreya Wrighta obraz był trampoliną do wielkiej kariery dla Russella Crowe, grającego charyzmatycznego przywódcę skinów. Dla wielu młodych ludzi spod znaku narodowego socjalizmu film stał się pozycją kultową (również w Polsce). Na wielu imprezach, na których główną atrakcją był tort z czekoladowymi pryncypałkami, ułożonymi w pewien hinduski symbol, rozbrzmiewał skoczny utwór „Pulling on the boots”, znajdujący się na ścieżce dźwiękowej do „Romper Stomper”. Kilka lat po premierze filmu, fani piłki nożnej na Wyspach Brytyjskich znów mieli okazję zobaczyć Australijczyka wykonującego „rzymski salut”. Tym razem nie musieli się wybierać do kin. Wystarczyło obejrzeć mecz pomiędzy Aston Villą i Tottenhamem Hotspurs. Czy Marka Bosnicha do tego czynu zainspirowało dzieło Wrighta? Niekoniecznie. Chociaż maczał w tym palce pewien Niemiec. O tym jednak przeczytacie w pierwszym epizodzie nowego cyklu #ThisIsEngland, którego postacią główną będzie, były golkiper Manchesteru United. Czytaj dalej „This is England #1. Mark Bosnich – wyboista droga australijskiego łobuza.”
Hakeem Olajuwon, Stephon Marbury i ich misja. Czyli buty dla ubogich dzieciaków.
Kilka dni temu opublikowałem drugi artykuł z cyklu #LigaChuliganów. Główna postać dzisiejszego tekstu aspirowałaby raczej do miana gentlemana. Hakeem Olajuwon był jednym z najlepszych koszykarzy lat 90. Jego Houston Rockets w pełni wykorzystali lukę pomiędzy panowaniem dwóch dynastii Chicago Bulls w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku. Olajuwon i jego „Rakiety” sięgnęły po mistrzowskie pierścienie w latach 1994-95. Lider drużyny z Teksasu podbijał serca fanów nie tylko swoją wspaniałą grą. Cechował się również wielkim serduchem, co udowadniał wielokrotnie poza parkietami NBA. Dziś opowiem wam o jednej z jego dobroczynnych akcji. Zapraszam do lektury!
Czytaj dalej „Hakeem Olajuwon, Stephon Marbury i ich misja. Czyli buty dla ubogich dzieciaków.”
Liga chuliganów #2. Keith Moon-król perkusji, cesarz destrukcji.
Gdy przed rokiem zaczynałem pisać cykl „Liga chuliganów” i przedstawiłem wam sylwetkę boksera Stanleya Ketchela, nie sądziłem, że następny artykuł z tej serii napiszę niemal rok później. No cóż. Z wrodzonym lenistwem należy walczyć, a jeśli jest na świecie jakiś wariat, który lubi czytać moją grafomanię, to zawsze może znaleźć moje artykuły dotyczące historii futbolu na rfbl.pl. Tam staram się publikować regularnie. W końcu jednak „nadejszła wiekopomna chwiła” i mogę wam zaprezentować drugi artykuł, przedstawiają barwne postacie ze świata sportu, muzyki, showbiznesu czy historii, które można by określić mianem „bad boyów”.
Czytaj dalej „Liga chuliganów #2. Keith Moon-król perkusji, cesarz destrukcji.”
Kompromitacja? Nie! Prawdziwy obraz naszej ligi.
Chciałbym napisać o kolejnej kompromitacji polskich klubów w europejskich pucharach… Ale czy można nazwać kompromitacją coś, co zdarza się już cyklicznie? Tak naprawdę mamy do czynienia z tradycją, która od kilku sezonów wpisała się w obraz letnich spotkań polskich drużyn w rozgrywkach europejskich. I, mimo że ciężko przełknąć kolejne wtopy z drużynami z krajów kilkukrotnie mniej ludnych od Polski, z których drenujemy szrot do naszej ligi, to chyba czas zacząć to traktować w sposób naturalny i przestać się na ten fakt obrażać. Przecież lepiej i tak nie będzie, bo nikt nie wie co zrobić, by to zmienić, prawda? Jak w piosence Elektrycznych Gitar: „Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal, tak jak jest.”
Czytaj dalej „Kompromitacja? Nie! Prawdziwy obraz naszej ligi.”
Biblioteczka futbolowej rebelii: R. Enke, R. Reng „Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk.”
Podobno 60% Polaków nie czyta. W ogóle. Żadnej książki przez cały rok. Wielu nie widzi w tym problemu i zaczyna śmieszkować z tego w social mediach, a wręcz naigrawać się z regularnego czytania. Cóż, być może to znak czasów. Może wkrótce zamiast #52bookchallange, będziemy mieli hashtagi typu „#1000filmikówzkotamikonsumującymimakarnonajutubiechallange”. W szkołach zamiast lektur będą omawiane filmiki Lorda Kruszwila (tfu!), a wzorem emancypacji będzie Godlewska z Martą Linkiewicz (tfu! tfu!). Na szczęście takich czasów jeszcze nie dożyliśmy, a zanim one nastąpią, jest nadzieję, że będziemy gryźć piach. Na razie chciałbym nadal kontynuować moje wpisy dotyczące lektur, po które warto sięgnąć i posilić umysł czymś bardziej wartościowym niż konferencja Fame MMA 3.
Słów kilka po wiedeńskiej wiktorii
Wygraliśmy, a zwycięzców się podobno nie sądzi. Internet znów podzielił się na dwa obozy. Jeden cieszy się ze zwycięstwa w teoretycznie najtrudniejszym meczu, który czekał nas w grupie, zaś drugi krytykuje kadrę za brak stylu i pomysłu na grę. Podejrzewam, że gdyby Polacy wygrali 5:0 to i tak znalazłoby się spore grono hejterów, którzy uważaliby, że z tak słabą Austrią to ch*j, a nie wygrana. Taka mentalność internetowych trolli. Spokojnie. Nie założyłem na twarz różowych okularów i zdaję sobie sprawę, że wczorajszy mecz był daleki od ideału. Po prostu nie lubię bezmyślnej krytyki, a takiej w internecie zawsze jest pod dostatkiem.