This is England #2. Kevin Phillips – jedyny Anglik ze Złotym Butem

Kiedy myślimy o wielkich goleadorach Premier League z końca ubiegłego wieku, przed oczami mamy Alana Shearera, Andy Cole’a czy Michaela Owena. Większość z nas kibicuje klubom, które walczyły wówczas o najwyższe laury. Nie bez przypadku mówi się jednak, że na początku ery Premier League każdy klub miał w swoich szeregach co najmniej jedną wielką gwiazdę. Być może jest to stwierdzenie na wyrost, ale znajdziemy kilku zawodników, którzy zapadli w naszej pamięci z powodu swojej nieprzeciętnej gry w mocno przeciętnym klubie. Dla mnie kimś takim jest zwycięzca Złotego Buta z sezonu 1999/2000. Król strzelców ligi angielskiej w barwach Sunderlandu – Kevin Phillips.

Złoty interes Watford

Gdy byłem dzieciakiem, który dopiero zaczynał interesować się futbolem, postać Phillipsa mocno mnie fascynowała. Praktycznie co tydzień przewijał się na stronach telegazety, dotyczących wyników ligi angielskiej. Tak samo jak Cole, Yorke, Owen, Shearer czy Bergkamp. Tamtych piłkarzy mogłem jednak oglądać w TV. W tych nielicznych transmisjach, które serwowała nam telewizja publiczna. Czy to przy okazji europejskich pucharów, czy też wielkich imprez piłkarskich. Sunderlandu jednak próżno było szukać w grupach Champion’s Legaue, a kolejni selekcjonerzy reprezentacji Anglii traktowali Phillipsa po macoszemu. Próżno też było szukać jego nazwiska w rubrykach, w których znajdowali się zawodnicy przychodzący do wielkich klubów przy okazji okienek transferowych.

kevin-phillips-watford-young
Phillips w barwach Watford. Źródło: cpfc.co.uk

Być może jednym z powodów, przez które Phillips był pomijany przy każdym kolejnym Mercato, były jego słabe warunki fizyczne. Mierzący zaledwie 170 centymetrów wzrostu napastnik radził sobie jednak nad wyraz dobrze w słynącej z fizycznej gry rodzimej lidze. Mimo wszystko filigranowa postura nie pomagała mu w rozwijaniu kariery. Z jej powodu został odpalony przez działaczy Southampton. Było to jeszcze w czasach, gdy Kevin pracował w piekarni, a po godzinach kopał w grającym w ósmej lidze Baldock Town. Jako pierwszy drzemiący w nim potencjał dostrzegł Glen Roeder. Facet, który dopiero rok wcześniej zakończył swoją karierę zawodniczą, natomiast przygodę z trenerką zaczynał w Watford. Właśnie tam trafił w 1994 roku Kevin Phillips. Szerszenie występowały wówczas na drugim szczeblu rozgrywkowym. Kev kosztował ekipę z hrabstwa Hertfordshire 10000 funtów. Trzy lata później, Watford pomnożył tę sumę 60-krotnie, sprzedając Phillipsa do Sunderlandu. Być może ta kwota byłaby większa, lecz Phillips przez niemal rok pozostawał poza grą na skutek kontuzji więzadła stopy. Mimo to w czasie gry w barwach The Hornets wykręcił statystykę rzędu 58 ligowych występów i 24 bramek. Nie uratowało to Szerszeni przed spadkiem. Tymczasem Sunderland miał aspiracje, by atakować bramy Premier League. Filigranowy napastnik miał być uzupełnieniem dla Irlandczyka Nialla Quinna, który był przeciwieństwem Keva. Reprezentant Zielonej Wyspy mierzył 193 centymetry wzrostu i jego zadaniem było rozbijać się w ‚szesnastce’ przeciwnika i uczestniczyć w mozolnej, fizycznej walce z rosłymi obrońcami. Phillips miał zaś wykorzystywać swoją zwrotność i szybkość. Przy boku Quinna mógł się również wiele nauczyć. Irlandczyk był od niego sześć lat starszy i miał za sobą lata gry w Arsenalu oraz Manchesterze City.

Jedyny Anglik ze Złotym Butem

‚To Sunderland leży nad morzem?!’ z rozbrajającą szczerością zapytał swoich nowych kolegów z drużyny Kev, w czasie jednej z pierwszych sesji treningowych, które odbywał po przeprowadzce z Watford. Cała drużyna pokładała się na murawie ze śmiechu. Łzy smutku mieli za to najczęściej defensorzy i golkiper przeciwnej drużyny. Już po pierwszym sezonie gry w barwach Czarnych Kotów, kibice tego klubu mogli się zastanawiać czy słabe warunki fizyczne nie są, aby jedynym mankamentem ich nowego snajpera. Phillips prezentował całą gamę zagrań. Potrafił sieknąć z dystansu, odnaleźć się w polu karnym przeciwnika, uderzyć technicznie i posłać bombę z daleka. W 43 meczach ustrzelił 29 goli, co pozwoliło mu zdobyć tytuł króla strzelców First Division wespół z Pierrem van Hooijdonkiem. Nie pomogło to w uzyskaniu promocji do najwyższej klasy rozgrywkowej. Sunderland odpadł w finale play-off po rzutach karnych z Charlton Athletic. Rok później nie było już jednak mocnych na Czarne Koty. Kev i jego koledzy finiszowali na pierwszym miejscu. Tym razem Phillips przyczynił się do tego strzeleniem 23 goli.

Black Cats mieli stanowić w Premier League żer dla wygłodniałych rottweilerów, będących weteranami najwyższej klasy rozgrywkowej. Rodney Marsh przewidywał wręcz na łamach prasy, że Phillipsa stać będzie na maksymalnie 5-6 bramek strzelonych w całym sezonie. Oj, jak bardzo pan ekspert się pomylił… Pięć goli na koncie Kev miał już z końcem sierpnia. Strzelał jak na zawołanie i wydawało się, że nawet nie zauważył, że zamiast z Port Vale, Gillingham i Swindon rywalizuje teraz z Arsenalem, Manchesterem United i Chelsea. Jego licznik zatrzymał się na 30 bramkach. Na jego głowę powędrowała koron króla strzelców. Dodatkowo zwyciężył w klasyfikacji Złotego Buta. Po dziś dzień jest jedynym Anglikiem, któremu udało się tego dokonać. Mimo to w kolejce do gry w reprezentacji wciąż był przed nim ktoś inny: Shearer, Cole, Owen, Sheringham…

„Może zabrzmię jak zrzęda, ale powiem o tym w ten sposób… Gdyby teraz jakiś Anglik strzelił w lidze 30 goli traktowano by go, jak nie wiadomo kogo. Mógłby grać w każdym miejscu na świecie. Gdy ja tego dokonałem, mówiono, że to przypadek i jestem meteorytem.”

Dzięki jego świetnej dyspozycji Sunderland zajął siódmą pozycję w lidze. Najbardziej zapamiętaną bramką Kevina była chyba ta przeciwko Chelsea:

Zabójczy duet

Nie lada wsparciem dla Keva był wspomniany wcześniej Quinn, który dorzucił w tamtej kampanii 14 trafień. Obaj stworzyli jeden z najbardziej charakterystycznych duetów napastników w tamtym sezonie. Dziś próżno szukać w składach drużyn Premier League tak świetnie uzupełniającego się tandemu napastników, gdyż taktyka poszła w kierunku gry jednym snajperem na rzecz wzmocnienia środka pola, kluczowego w zbilansowaniu proporcji pomiędzy atakiem a obroną.

Phillips-and-Quinn
Kev i Niall Quinn. Źródło: SillySeason.com

Aby pokazać wam, jak skuteczną parę stanowili Phillips i Quinn, przywołam tylko jedną statystykę. Thierry Henry i Dennis Bergkamp w swoim najlepszym sezonie strzelili razem 34 gole. Wynik Anglika i Irlandczyka w sezonie 1999/2000 to 44.

Kevin Keegan musiałby być kompletnym ignorantem, aby nie zauważyć wyczynu swojego imiennika. Ówczesny selekcjoner Synów Albionu zabrał nawet Phillipsa na Euro 2000. Na turnieju w Belgii i Holandii napastnik Sunderlandu nie powąchał nawet murawy. Zresztą jego przygoda z kadrą narodową ograniczyła się do ośmiu epizodycznych występów.

Kolejny sezon Sunderland znów ukończył na siódmej pozycji, tuż za strefą pozwalającą na występ w europejskich pucharach. Kevinowi ciężko było powtórzyć fenomenalny wyczyn z poprzedniej kampanii, lecz znowu ustrzelił dwucyfrowy wynik. Podobnie jak jeszcze sezon później. 14 i 11 goli to nadal wyniki, które plasowały go w czołówce angielskich strzelców. Black Cats po dwóch świetnych sezonach, kiedy walczyli o przepustki do Europy, wyraźnie spuścili z tonu. W kampanii 2001/2002 ledwo obronili się przed spadkiem, zaś sezon później już nic im nie pomogło. Phillips zdobył jedynie sześć goli i Czarne Koty po czterech sezonach zleciały do Championship.

Był to też ostatni sezon Phillipsa w barwach Sunderlandu. Kev w przeciwieństwie do Black Cats pozostał w najwyższej klasie rozgrywkowej. Podpisał kontrakt z Southampton, godząc się na znaczną obniżkę pensji. Sam Kevin nie chciał opuszczać Czarnych Kotów, ale po spadku Sunderland musiał odciążyć budżet, pozbywając się kilku najdroższych w utrzymaniu graczy.

Dalsza tułaczka

Chociaż Kev nadal zapewniał dwucyfrową zdobycz bramek, to nie zaprowadził Świętych tak daleko jak Black Cats. Ekipa z St. Mary’s Stadium wytrzymała w Premier League tylko dwa lata. I to pomimo tego, że w drugim sezonie Phillips stworzył dość efektywny duet z młodym Peterem Crouchem (łącznie 22 gole). Kev nie podbił jednak serc kibiców z Southampton. On również nie pokochał tego miejsca tak jak Sunderlandu. Miał dość Southampton, szczególnie gdy miejscowe tabloidy zaczęły donosić o rzekomym romansie jego żony. Kolejnym przystankiem w karierze było Birmingham i tamtejsza Aston Villa. W jej barwach musiał zagrać przeciwko ukochanemu Sunderlandowi, któremu strzelił gola.

„Nigdy nie lubiłem grać przeciwko swoim byłym klubom. Już przed meczem zdecydowałem, że nie będę świętować ewentualnego gola. Chłopacy skakali po bramce wokół mnie, a ja tylko myślałem, żeby powrócić do koła środkowego. Słyszałem tylko fanów Aston Villi śpiewających ‚Super Kev’. Po chwili dołączyli do nich kibice Sunderlandu.”

W przekroju całego sezonu Super Kev nie był jednak taki super. Cztery gole w 23 meczach nie mogły zachwycić. Phillips miał już ponad 30 lat na karku i wydawało się, że najlepsze lata są już za nim. Odszedł z Birmingham po roku. Zszedł poziom niżej, do Championship przyjmując ofertę West Bromu. Na stole leżał podobno również kontrakt z Sunderlandu, gdzie posadę na jakiś czas objął Niall Quinn. W West Bromie było jednak o wiele większe nazwisko niż dawny kolega Phillipsa z boiska.

„Podpisałem kontrakt z WBA, bo zadzwonił do mnie Bryan Robson i powiedział: ‚przyjedź i zobacz, co możemy ci zaoferować.’ Pojechałem i Robson nie pozwolił mi odejść bez podpisu. Zrobili wszystko by mnie zatrzymać.”

Bohater West Bromu i wywalczony Puchar Ligi

Tym samym Kevin rozpoczął następny rozdział swojej kariery, dzięki któremu zapisał się głęboko w sercach fanów kolejnego zespołu. 34-letni napastnik przeżywał w barwach WBA drugą młodość. W sezonie zasadniczym zapakował rywalom 16 goli w tym dwa hat-tricki. Między innymi w spotkaniu z Barnsley, wygranym przez West Brom 7-0. Był to ostatni mecz sezonu zasadniczego, który zadecydował o awansie ekipy Robsona do fazy play-off. Tam nastąpił kolejny popis Super Keva. Phillips w dwumeczu z Wolverhampton strzelił trzy gole. Szczególnie bomba posłana na Molineaux i dająca zwycięstwo jego drużynie w pierwszym meczu utkwiła kibicom WBA w pamięci.

W jednym z plebiscytów ten gol został uznany za najbardziej pamiętną chwilę w historii klubu, a celebrujący to trafienie Kevin, uwieczniony na muralu stworzonym przez miejscowych artystów. Niestety w finale na Wembley West Brom został pokonany przez Derby County. Podobnie jak w Sunderlandzie, potrzebne były dwie próby. Kolejna kampania ligowe to 22 gole Super Keva i pewny awans West Bromwich Albion do Premier League.

Tam The Baggies radzili już sobie bez Phillipsa. Kevin odrzucił ofertę nowej umowy i podopisał kontrakt z Birmingham. Taka decyzja mogła dziwić, gdyż większość kibiców sądziła, że zdobywcy Złotego Buta uciekł właśnie ostatni pociąg z napisem Premier Legue. Wszak Birmingham nadal grało w Championship. Ale jeśli masz w swoim składzie specjalistę od awansów – Kevina Phillipsa – to możesz być spokojny. Tym razem nie było dwóch prób. Wystarczył jeden sezon by klub z miasta gangu Peaky Blinders cieszył się z promocji do wyższej ligi. Kev z 14 golami był najlepszym strzelcem zespołu. Tym samym powrót Phillipsa do Premier League został odroczony jedynie o sezon.

Mający 37 lat Phillips, nie wziął już szturmem angielskiej ekstraklasy. Odgrywał raczej epizodyczne role. Częściej trapiły go kontuzje. Przez dwa lata zdołał uzbierać zaledwie pięć bramek. Jedna z nich, strzelona Arsenalowi była 250 trafieniem napastnika w oficjalnym meczu ligowym. W Birmingham zdobył również swoje jedyne trofeum drużynowe (nie licząc awansów). W 2010 roku ekipa z West Midlands zwyciężyła w rozgrywkach Pucharu Ligi. W finałowej batalii z Arsenalem Phillips nie zagrał. Przesiedział cały mecz na ławce. Dla Birmingham City był to tylko puchar pocieszenia. W tym samym sezonie Niebiescy spadli do Championship, a Phillips udal się w kolejną podróż.

Pechowe Wembley i początek trenerskiej przygody

W poprzednim sezonie NBA, Dwyane Wade pożegnał się z fanami koszykówki. Jego ostatni sezon został szumnie okrzyknięty Ostatnim Tańcem Wade’a, a sam koszykarz zaliczył swoiste tournee pożegnalene po Stanach Zjednoczonych. Sezon 2011/2012 moglibyśmy nazwać Ostatnim Tancem Super Keva. Co prawda nie było to jeszcze jego pożegnanie z profesjonalnym futbolem, ale była to ostatnia kampania, w czasie której czterdziestolatek zachwycał fanów swoimi umiejętnościami snajperskimi. Phillips dzięki szesnastu trafieniom zaciągnął ekipę Blackpool do kolejnego finału play-off. Wembley to jednak nigdy nie było szczęśliwe miejsce dla Phillipsa. Trzeci taki pojedynek i trzecia porażka. Tym razem z Sheffield Wednesday po rzutach karnych. Ten trend zmienił się dwa sezony później, gdy grając na wypożyczeniu w Crystal Palace, Super Kev pokonał w finale Watford. Jednak zarówno w klubie ze stolicy Anglii jak i w Leicester odgrywał już drugoplanowe role. Karierę zakończył w 3 maja 2014 roku w meczu z Doncaster.

 

CCWDNICXVFDZRHEEHUUYQMJLLY
Mural upamiętniający Kevina Phillipsa. Źródło: expresstandard.com

Obecnie Phillips zbiera swoje pierwsze trenerskie szlify. Ma za sobą pracę jako asystent menadżera w Leicester, Stoke i Derby County. W grudniu zeszłego roku jego nazwisko przewijało się w kontekście objęcia zespołu Watford po tym jak zwolniono Quique Sancheza Floresa.

Czy wkrótce zobaczymy Kevina w nowej roli? Czy tym razem będziemy mogli obserwować jego pracę jako opiekuna którejś z drużyn Premier League? Jeśli na ławce trenerskiej będzie szło mu tak dobrze jak w każdym z klubów w których występował jako piłkarz to możemy być o to spokojni.

RG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s