„Futbol potrzebuje odpowiedzi na pytania, których dostarczyć mogą jedynie największe talenty”(wywiad)

Jakie są fundamenty trenerskiej filozofii Marcelo Bielsy? Co można stwierdzić, analizując ponad pięćdziesiąt tysięcy meczów? Jakie są granice trenerskiej ingerencji w zespół piłkarski? Dlaczego współczesny futbol jest wymyślony przez Marcelo Bielsę? I równie ważne: jak będą wyglądać piłkarskie mecze w przyszłości i czy będzie to futbol robotów? Olgierd Bondara w rozmowie z trenerem Radosławem Bellą, twórcą darmowego e –booka „Marcelo Bielsa – Profil Taktyczny”. Zapraszamy.

Czytaj dalej „„Futbol potrzebuje odpowiedzi na pytania, których dostarczyć mogą jedynie największe talenty”(wywiad)”

„Atmosfera w Irlandii jest kapitalna!” Wywiad z Cedrikiem Fromontem.

Cedric Fromont urodził się 9 listopada 1979 roku we Francji, tam trenował w akademii FC Louhans-Cuiseaux. Od 2005 roku mieszka w Polsce, prowadzi w Krakowie firmę konsultingową. Jej zadaniem jest wspieranie ekspansji zagranicznych firm na rynek polski i całą Europę Środkowo-Wschodnią. W latach 2005-2015 był zawodnikiem Wieczystej Kraków, zresztą do tej pory występuje w oldbojach tego klubu. Ale zanim przyjechał do Polski, grał w Irlandii – o tym właśnie z nim porozmawialiśmy!

Czytaj dalej „„Atmosfera w Irlandii jest kapitalna!” Wywiad z Cedrikiem Fromontem.”

Rozmowa z Maxem Stryjkiem – bramkarzem szkockiego Livingston FC

Jego historia to najlepszy dowód na to, jak wiele można osiągnąć, ciężko pracując. Transfer z 5 ligi angielskiej do szkockiej Premiership, debiut i czyste konto w meczu przeciwko Rangers, dobra, równa forma na przestrzeni całego sezonu. Max Stryjek opowiedział mi o tym, jak mu się żyje w Szkocji, marzeniach o grze w Premier League i warunkach pracy w Livingston. Zapraszam!

Czytaj dalej „Rozmowa z Maxem Stryjkiem – bramkarzem szkockiego Livingston FC”

Deleu dla Rebelii: Od dziecka kibicowałem Flamengo!

Luiz Carlos Santos, bliżej znany jako Deleu, zgodził się odpowiedzieć na kilka przygotowanych przez nas pytań. Były piłkarz m.in. Lechii i Cracovii, dla których rozegrał łącznie ponad 200 meczów na boiskach Ekstraklasy, opowiedział nam o początkach kariery, ojczyźnie, idolach z dzieciństwa, miłości do Polski i planach na przyszłość.

Rozegrałeś ponad 200 meczów w Ekstraklasie, jednak odkąd odszedłeś z Cracovii, zniknąłeś nieco z radarów sympatyków Ekstraklasy. Powiedz, proszę, czym się dzisiaj zajmujesz?

Nadal gram w piłkę, obecnie jestem piłkarzem Jaguara Gdańsk. Oprócz tego zacząłem pracę jako trener grup młodzieżowych w tym samym klubie.

Jak to się stało, że trafiłeś akurat do Jaguara? Jakie są aspiracje tej drużyny? Grasz tam zawodowo, czy traktujesz to raczej jako formę rekreacji?

Skontaktował się ze mną trener Marek Szutowicz, z którym miałem przyjemność pracować wcześniej w Lechii i zaproponował ponowną współpracę. Bardzo mnie to ucieszyło, więc nie zwlekałem zbyt długo z odpowiedzią. Naszym celem jest awans do III ligi. Mamy największą akademię piłkarską w województwie pomorskim. Oczywiście, w klubie gram zawodowo, podobnie z resztą podchodzę do pracy z dziećmi.

Jakie jest zaplecze klubu pod względem infrastruktury?

Wszystko w klubie zorganizowane jest na bardzo wysokim poziomie. Mamy kilka boisk treningowych, a klub nadal rozwija się we właściwym kierunku.

Patrząc na Twoje CV, jesteś zdecydowanie największą gwiazdą drużyny. Czy popularność jakkolwiek przeszkadza Ci w życiu codziennym?

Tak, masz rację. Jestem najbardziej doświadczonym piłkarzem w drużynie i staram się dzięki temu pomagać młodszym kolegom. Popularność zupełnie mi nie przeszkadza. Przez lata gry w Esktraklasie zdążyłem do tego przywyknąć.

Jak często odwiedzasz ojczyznę? Czego brakuje Ci w Polsce najbardziej? Czy jest coś, za czym szczególnie tęsknisz?

W Brazylii jestem coraz rzadziej. W Polsce niczego mi nie brakuje. Najbardziej tęsknię za rodziną, ale mamy ze sobą stały kontakt.

Kibice w Polsce wyobrażają sobie Brazylię jako miejsce, gdzie na każdym podwórku dzieciaki uganiają się całymi dniami za piłką. U nas, mimo wybudowania nowych boisk i inwestycji w orliki, dzieci i młodzież coraz bardziej pochłonięte są mediami społecznościowymi i E-Sportem. Jak wygląda to w Brazylii?

Tak, w Brazylii każde dziecko spędza większość czasu na podwórku, grając w piłkę, lub po prostu bawiąc się w coś innego. Prawda jest taka, że w wielu domach nie ma jeszcze komputerów ani telefonów komórkowych, tak więc zabawa na świeżym powietrzu to wciąż jedyna możliwa forma rekreacji.

Gdzie stawiałeś swoje pierwsze kroki w świecie futbolu?

Przygodę z piłką rozpocząłem w szkole, miałem wtedy 11 lat. Graliśmy turniej międzyszkolny, a ja zauważony zostałem przez jednego z właścicieli akademii piłkarskiej. Zostałem zaproszony na trening i okazało się, że jestem na tyle dobry, by związać się z drużyną na dłużej.

Na jakiej pozycji byłeś wystawiany, gdy zaczynałeś profesjonalną karierę?

Grałem głównie jako defensywny pomocnik, z czasem przesunięty zostałem na prawą stronę obrony.

Kto był Twoim idolem z dzieciństwa?

Ciężko jednoznacznie powiedzieć. Nie miałem raczej jednego idola. Bardzo lubiłem Romario, który strzelał wówczas mnóstwo bramek, a reprezentację Brazylii doprowadził do wygranej na Mistrzostwach Świata w 1994 roku. To samo mogę powiedzieć o Ronaldo.

Największa gwiazda, z jaką kiedykolwiek dzieliłeś szatnię?

Kilka lat temu, podczas meczu charytatywnego rozgrywanego w Brazylii, miałem przyjemność występować na boisku razem z Martą, najlepszą zawodniczką kobiecej piłki nożnej na świecie. W drużynie przeciwnej grał wtedy Ronaldinho Gaucho.

Kto spośród Twoich kolegów z Brazylii, z którymi nadal masz kontakt, zrobił największą karierę?

Na pewno jest to Marinho, napastnik Santos, który wybrany został m.in. najlepszym piłkarzem Copa Libertadores w 2020 roku.

Zdarza się, że zawodowi piłkarze, w życiu prywatnym zupełnie nie interesują się piłką. Jak jest w Twoim przypadku? Czy masz jakiś ulubiony klub?

Oczywiście, że interesuję się futbolem. Nie jest to tylko mój zawód, ale przede wszystkim pasja. Codziennie sprawdzam wyniki, na bieżąco śledzę wszystkie najciekawsze informacje. Jeśli chodzi o ulubiony klub, to od dziecka trzymam kciuki za Flamengo.

Jak oceniasz szanse Canarinhos na zbliżającym się Mundialu w Katarze? Co sądzisz o pomyśle FIFA, by organizować tak prestiżowy turniej w zimie?

Brazylia, ze swoim potencjałem i indywidualnymi umiejętnościami pojedynczych zawodników, zawsze stawiana będzie w roli jednego z faworytów. Gdyby mistrzostwa odbyły się latem, piłkarzom byłoby bardzo ciężko, ze względu na panujący tam klimat i wysokie temperatury.

Na którym polskim stadionie grało Ci się najlepiej?

Stary stadion Lechii Gdańsk przy Traugutta. Atmosfera na tym stadionie była zdecydowanie najlepsza, dzięki dopingowi i wsparciu gdańskich kibiców.

Najtrudniejszy ligowy rywal?

Chyba jednak Legia Warszawa. Przeciwko nim grało się najtrudniej. Mieli pełne trybuny, które podgrzewały atmosferę, do tego zawsze byli dobrze przygotowani i uznawani za faworytów.

Czy uważasz, że w pełni wykorzystałeś swój potencjał?

Myślę, że zrobiłem wszystko, co było w mojej mocy, by być dzisiaj tym, kim jestem. Zawsze dawałem z siebie maksimum, niezależnie od okoliczności.

Jakie są Twoje plany na przyszłość? Zamierzasz wrócić do ojczyzny, czy na dobre zapuściłeś korzenie w Polsce?

W najbliższej przyszłości chciałbym się poświęcić pracy z dziećmi i młodzieżą. Zawsze chciałem uczyć gry w piłkę i wierzę, że doświadczenie zdobyte na boisku ułatwi mi to zadanie. Staram się cały czas rozwijać w tym kierunku. Jeśli chodzi o powrót do Brazylii, to jest to zamknięty rozdział w moim życiu. Teraz moją ojczyzną jest Polska, a ja czuję się Polakiem. Mam tutaj rodzinę i jestem szczęśliwy. Polska przez te wszystkie lata stała się moim drugim domem.

Karol Koczta

Diego Maradona zawsze pozostanie dla nas Bogiem – wywiad z Bruno Galvànem.

Napoli w tym sezonie jest jedną wielką niewiadomą. Wciąż są w grze o Ligę Mistrzów, mimo konfliktu Gennaro Gattuso z Aurelio De Laurentiisem, wielu kontuzji, czy gorszej formy w danym okresie. Awans do prestiżowych rozgrywek byłby na pewno wielkim sukcesem dla drużyny spod Wezuwiusza. Przeprowadziliśmy wywiad z włoskim dziennikarzem CalcioNapoli24 i Metropolis – Bruno Galvànem, który opowie nam o spięciu na linii trener-prezes, Diego Maradonie, Arkadiuszu Miliku i wielu innych ciekawych kwestiach z perspektywy miłośnika „azzurrich”. Zapraszamy!

Na początku chciałbym zapytać, czy w Italii przebijają się pierwsze głosy na temat otwarcia stadionów dla kibiców?

Wciąż nie ma pewności co do ponownego otwarcia stadionów we Włoszech. Wiele będzie zależało od nadchodzących tygodni. Nie jest wykluczone, że na finał Coppa Italia między Juve a Atalantą może być 25% fanów

(Wywiad był przeprowadzany, kiedy jeszcze nie potwierdzono, że do końca sezonu włoscy kibice nie zasiądą na trybunach)

Jest Pan osobą, która żyje w środowisku Neapolitańskim. Chciałbym zapytać o ocenę dotychczasowej pracy Gennaro Gattuso?

Gattuso spisał się bardzo dobrze w pierwszym sezonie. Przejął SSC Napoli z ruin Ancelottiego, prowadząc go do zdobycia Pucharu Włoch. W tym roku zapłacił za wiele kontuzji w środkowym okresie mistrzostw. To uniemożliwiło mu konkurowanie o Scudetto. Teraz Napoli mając pełen skład, zostało odmienione i wciąż mają szansę na start w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów.

Mieliśmy w okolicach stycznia informację, że Aurelio De Laurentiis rozmawia za plecami Gattuso z następcami. Czy trener i prezydent zakopali już topór wojenny?

Relacje między de Laurentiisem a Gattuso nie są już takie same. Pozostał szacunek do swojej pracy, ale nic więcej. Gattuso był bardzo rozczarowany postawą De Laurentiisa, który nie był mu bliski w momencie trudności, ponieważ wyciekały plotki o zmiennikach na ławce trenerskiej. Na początku sezonu osiągnęli porozumienie do 2023 roku, ale od grudnia do lutego wszystko się zmieniło. Gattuso nie będzie trenerem Napoli w następnym sezonie.

Fabian Ruiz jest piłkarzem, który w ostatnich kolejkach wyróżnia się formą (nawet wybrałem go MVP 30 kolejki). Czy jesteś za pozostaniem Hiszpana w Napoli? Krąży od pewnego czasu wiele plotek transferowych.

Fabian dochodzi do siebie po covidzie. Jest wysokiej klasy piłkarzem, ale ma jeszcze tylko dwa lata kontraktu. Napoli uważa, że ​​jest to możliwe przedłużenie umowy, ale niektóre drużyny, zwłaszcza Atletico Madryt, wyraziły ogromne zainteresowanie.

W Polsce media nie milkną na temat Arkadiusza Milika. Czy uważa Pan, że Polak zachował się nieprofesjonalnie? Zapewne widział Pan zdjęcie, które Arek opublikował w mediach społecznościowych z okazji walentynek.

Transfer Milika był wyzwoleniem dla Arka. W Neapolu był więźniem de Laurentiisa, który niczego mu nie wybaczył, odkładając go na bok. Letnie wydarzenie spowodowane brakiem transferu do Romy pokazuje, jak złe były relacje między Arkiem i de Laurentiisem. Zdjęcie walentynkowe to ironiczny sposób na powiedzenie przez Arka, jak ciężko było pozbyć się prezydenta i odejść z klubu.

Chciałbym zapytać jak w waszym środowisku traktowaliście Diego Maradonę? W Polsce był bardzo sławny, więc wyobrażam sobie, jak to wyglądało w Neapolu.

Diego Maradona zawsze pozostanie dla nas Bogiem. On nie był tylko najlepszym piłkarzem w historii, ale człowiekiem, który dał szansę Napoli wygrywania i bycia rozpoznawanym na całym piłkarskim świecie. Maradona to Neapol.

Dries Mertens jest najskuteczniejszym piłkarzem Napoli  w historii. Sam piłkarz wielokrotnie powtarzał, że Neapol jest jego domem. Czy jako kibice azzurrich będziecie żałowali, kiedy Dries odejdzie na emeryturę?

W piłce nożnej wszystko ma początek i koniec. Dries jest najlepszy w historii Napoli pod względem zdobytych bramek. Oczywiście to nie Maradona, ale wszyscy kibice są mu wdzięczni. Ma przed sobą jeszcze roczny kontrakt, z opcją przedłużenia do 2023 roku. Zobaczmy, co się stanie. Byłoby miło mieć go jako menedżera, kiedy zakończy grać w piłkę nożną.

Chciałbym zapytać o Piotra Zielińskiego. W naszym kraju jest bardzo niedoceniany, mimo swojej znakomitej formy w tym sezonie. Czy jesteś zadowolony z postawy Piotrka w tym sezonie?

Piotr niestety nie jest regularny. Przeplata wybitne występy, słabymi. Jest ważnym graczem, ale nadszedł czas, aby się przekonać, czy pozostanie wiecznym talentem, czy stanie się kimś więcej.

Czy w przypadku braku awansu do Ligi Mistrzów uznacie sezon za stracony? Czy w przypadku awansu uznacie to za sukces?

Tabela jest bardzo wąska, cztery drużyny mają kilku punktową stratę do Interu. Napoli może to zrobić i awansować do Ligi Mistrzów!

Rozmowę przeprowadził

KACPER KARPOWICZ

Cezary Wilk: Jestem bardzo zadowolony z tego, że dzięki grze w piłkę, mogłem poznać wiele interesujących miejsc, ludzi i historii.

Rozmowa z Cezarym Wilkiem umożliwiła poznanie wartościowych opinii odnoszących się do El Clasico, kariery i życia w Hiszpanii, charakterystyki poszczególnych graczy oraz podejścia dojrzałej osoby, która potrafi czerpać radość z życia. Najlepszy piłkarz, z którym dzielił szatnie? Jak kuchnia wpływa na relacje zawodników? Kto wygra El Clasico? Uroki triathlonu? To tylko część pytań, na które odpowiedział Cezary Wilk.

Jak ci się żyje w Hiszpanii?

Sam fakt, że jesteśmy tu już prawie osiem lata. Trzy lata po zakończeniu mojej kariery piłkarskiej, świadczy o tym, że jest to miejsce bardzo przyjazne jeśli chodzi o spokój i podejście do życia. Uznaliśmy, że jest to miejsce spełniające nasze oczekiwania jeśli chodzi o szkolnictwo syna, ale później podejmiemy kroki odnośnie do naszej przyszłości. Na ten moment staramy się raczej żyć dniem dzisiejszym. Każdemu kto ceni otwartość, serdeczność i dobre jedzenie mogę serdecznie polecić Hiszpanię.

Ile zajęła ci nauka języka?

Duże znaczenie ma podejście do nauki języka i to, kiedy uznamy, że język został przez nas opanowany. Gdybyśmy mieli być drobiazgowi w kwestiach akcentu lub gramatyki pewnie jest jeszcze wiele do poprawy, ale w przypadku gdy wyznacznikiem jest porozumiewania się to zajęło mi to około roku. Kiedy po dwóch latach kończyłem pobyt w A Coruni, to komunikacja nie stanowiła dla mnie problemu.

Korzystałeś z aplikacji do nauki języka, czy raczej starałeś się uczyć hiszpańskiego poprzez rozmowy z nowymi kolegami?

Zdecydowałem się na tzw. starą szkołę. Nauczycielka języka przychodziła do mnie dwa razy w tygodniu i przeprowadzała zajęcia zarówno dla mnie jak i mojej żony. Prawdą jest, że najszybciej przyswaja się nowy język dzięki rozmowom z kolegami z szatni i całym środowiskiem piłkarskim, ponieważ wówczas masz styczność z językiem potocznym, który jest najważniejszą treścią.

Język hiszpański ma swój urok, więc chciałbym zapytać, czy jest takie hiszpańskie słowo, które kojarzy ci się jednoznacznie z Hiszpanią?

Zdecydowanie „disfrutar” czyli odpowiednik angielskiego „enjoy”. W języku polskim ciężko jest znaleźć odpowiednik, który w stu procentach byłby w stanie oddać pełnię tego słowa. Wyraża radość z korzystania z życia, delektowanie się czymś, co oznacza, że jest bardzo pojemne. Tym słowem można zagospodarować szeroki zakres działań.

Ucząc się języka hiszpańskiego sam zacząłem nadużywać tego słowa.

Ono ma w sobie coś takiego, że jest nieodzownym kompanem osób, które starają się myśleć pozytywnie. Przyjemnie się go używa, ale to wynika też z podejścia Hiszpanów do życia. Może wybiegnę dość daleko, ale takie kwestie jak pogoda, czy długość dnia odgrywa niebagatelne znaczenie. Te kwestie są często bagatelizowane, ale zauważ, że kiedy człowiek budzi się widzi za oknem słońce zamiast, deszczu czy chmur, to funkcjonuje zdecydowanie lepiej.

Pamiętam, że, gdy grałeś w Ekstraklasie, wspomniałeś, że marzysz o grze w Anglii. Byłeś kiedyś blisko przenosin na Wyspy?

Kilka razy pojawiło się zainteresowanie ze strony klubów występujących w Championship, ale nigdy nie było konkretu. Prawdą jest, że Anglia zawsze była dla mnie celem numer jeden, a Hiszpania pojawiła się w moim życiu niespodziewanie. Styl hiszpańskiej piłki był zawsze daleki od tego, co pokazywałem na boisku, ale okazało się, że znalazło się miejsce dla zawodnika o mojej charakterystyce, co mnie ogromnie cieszy. Wielką wartością piłki jest to, że można poznawać nowe miejsca i kulturę innych państw, czy regionów. Inaczej wygląda kwestia, gdy trafia się do któregoś państwa jako turysta, a co innego jest zamieszkać w innym kraju i móc zasmakować życia codziennego w innych realiach. Piłka nożna bardzo w tym pomaga i jestem bardzo zadowolony z tego, że dzięki grze w piłkę, mogłem poznać wiele interesujących miejsc, ludzi i historii.

Można pokusić się o stwierdzenie, że odszedłeś z Wisły, żeby spróbować innego świata?

Moje cele odnośnie do wyjazdu zagranicznego pojawiły się znacznie wcześniej. Zawsze chciałem spróbować życia w innym kraju, a wiedziałem, że piłka nożna daje ku temu okazję. Pomysł wyjazdu zrodził się jeszcze zanim trafiłem do Wisły Kraków, a kiedy pojawiła się możliwość transferu, przenalizowałem wszystkie za i przeciw i postanowiłem z tej szansy skorzystać.

Wiem, że wnikliwie śledzisz rozgrywki LaLiga. Jakie są twoje przewidywania związane z El Clasico?

Oczekiwania są podobne do tych, które towarzyszą każdemu El Clasico. Real i Barcelona są zdecydowanie najlepszymi drużynami jeśli chodzi o jakość piłkarską poszczególnych zawodników w LaLiga. Atletico jest doskonale zorganizowanym zespołem, ale jeśli mielibyśmy porównać jakość tylko piłkarską, to Real i Barcelona są zespołami lepszymi.

Najbliższe El Clasico wypada w doskonałym momencie, ponieważ oba zespoły są w dobrej formie, żeby nie powiedzieć optymalnej. Choć Barcelona ostatni mecz mówiąc kolokwialnie, przepchnęła, to poprzednie spotkania drużyny Koemana napawały optymizmem.

Real Madryt w tym sezonie prezentuje się przeciętny styl, ale mimo wszystko jakość piłkarzy daje im możliwość rywalizacji na dwóch frontach. Dodatkowym smaczkiem jest to, że zarówno Real, Barcelona jak i Atletico walczą o tytuł, więc to spotkanie może sprawić, że jedna z tych drużyn zostanie wyeliminowana z wyścigu o mistrzostwo, więc wiele jest czynników, które wpływają na podniesienie wagi tego spotkania.

Jeśli chodzi o faworyta, to uważam, że jest nim Real Madryt. Za Królewskim przemawia siła środka pola. Tercet doświadczonych i doskonale rozumiejących się piłkarzy stawi czoła Busquetsowi, Pedriemu i teraz znak zapytania, czy Koeman zdecyduje się na ustawienie z de Jongiem w środku, czy po raz kolejny cofnie go do linii obrony. Wydaje się, że w środkowej strefie Barca nie ma takiej siły, by postawić się trójce Casemiro-Kroos-Modric. O ile Barcelona jest w stanie stłamsić nieco słabsze zespoły poprzez grę ofensywną, o tyle jestem ciekaw, jak wypadną, kiedy będą musieli mocniej popracować w defensywie.

Drugą wątpliwość wzbudza, to w jakim ustawieniu wyjdzie Barcelona. Czy Koeman zdecyduje się na grę trójką z tyłu czy czwórką. Alba i Dest dużo zyskali po zmianie na ustawienie z wahadłami, ale nie wiadomo jak wypadną, gdy będą musieli przeciwstawić się graczom Realu. Ciężko mi przewidzieć jak blok obronny zachowa się w tym spotkaniu. Ktoś może nadmienić, że jedenastka Realu również nie jest galowa, ale mimo wszystko uważam, że środkowi obrońcy Realu zapewniają większą stabilność niż obrona Barcelony.

Nastawiam się na wielki mecz. Myślę, że może paść wiele bramek, ale oczywiście jestem słaby w obstawianiu spotkań (śmiech).

Gdybyś miał stworzyć XI będącą mixem piłkarzy Barcelony i Realu jak by ona wyglądała? Powiedzmy, że w ustawieniu 1-4-3-3 i bierzemy pod uwagę tylko graczy, którzy są w tym momencie do dyspozycji trenerów.

Zaczynając od bramki postawiłbym na Ter Stegena. Uważam, że jest najlepszym bramkarzem w tym momencie. Wiele osób może się z tym nie zgodzić, ale on  imponuje swoją dynamiką, grą nogami, tym ile daje spokoju zespołowi. Twierdzę, że jest bramkarzem, który gra w sposób jeszcze bardziej nowoczesny od Neuera.

Jeżeli chodzi o prawą obronę, to należy wybrać z grona Dest i Lucas Vazquez. Mi bardzo podoba się gra Desta mimo, że w obronie Vazquez wydaje się nieco lepszy. W środku postawiłbym na Nacho. Uważam, że mimo fakty, że w przypadku, gdy wszyscy są do dyspozycji Zidane’a jest rezerwowym, to jak dostaje szanse, dużo wnosi do zespołu. Obok ustawiłbym Varane’a. Na lewej stronie nie jestem w stanie zdecydować, czy wolałbym Albę, czy Mendiego. Zarówno Francuz jak i Hiszpan wykonują katorżniczą pracę.

W środku pola postawię na tercet Realu Madryt. Jedynie zastanowiłbym się, czy nie zamienić Modrica na Pedriego. Z przodu musi być Benzema, Messi i … No właśnie. Mimo wszystko Dembele uważam, że jest w stanie dać więcej Barcelonie niż daje Vinicius Realowi.

Jeżeli nie masz nic przeciwko pozwól, że zapytam o hiszpański zespół, który twoim zdaniem zrobił największy krok do przodu i o o taki, który zaliczył regres?

Duży regres względem poprzedniego sezonu zrobiło Getafe, ale trzeba podejście do tego na spokojnie. Ich wyniki w poprzednim były zdecydowanie ponad stan. Zespół Bordalasa prezentuje styl daleki od tego, który utożsamiamy z Hiszpanią. Grają futbol agresywny, mocno defensywny i ciężki dla oka. Wcześniej takie podejście przynosiło dobre rezultaty, ale teraz, gdy wyników nie ma, czar prysł.

Gdybym miał kogoś wyróżnić, to Granadę. Zespół Martineza osiąga nadspodziewanie dobre rezultaty. Doskonale zarządza kryzysami, mając praktycznie, co kolejkę problem z tym, że któryś zawodników wypada przez uraz lub kontuzje. Martinez świetnie łata dziury i wymyśleć piłkarza na nowo.

Choć może dziwić doceniam również postawę Valencii. Choć jest to zespół o wielkiej renomie, to trzeba pamiętać o chaosie, z którym musi zmagać się trener. Wielu zawodników odeszło, a transfery, których oczekiwał Gracia nie doszły do skutku. Najważniejsze jest w tym momencie, by się utrzymali, a ten cel wydaje się spełniony.

Warto też docenić Huescę. Choć nie jestem entuzjastą zmian trenerów w trakcie sezonu, to w tym wypadku zmiana odmieniła zespół. Nagle Rafa Mir zaczął strzelać jak na zawołanie. Widać, że w szatni panuje dobra atmosfera i piłkarze wzajemnie się nakręcają. Bardzo im kibicuję i życzę utrzymania, choć wiem, że nie będzie o to łatwo.

Pamiętam, że kiedy zatrudniano Pachetę, pojawiały się głosy, że od teraz będą grali pragmatyczny futbol, ale chociażby mecz z Celtą pokazał, że te opinie nie znalazły pokrycia w praktyce.

Jestem zbudowany ich postawą, tym bardziej że zespoły walczące o utrzymanie np. Deportivo Alaves, Cadiz, Real Valladolid, męczący Eibar z Mendilibarrem mają mniej do zaoferowania i wolałbym, że Huesca utrzymała się kosztem, któregoś z tych zespołów.

Wywalczyłeś awans z segunda do primera, więc grałeś na obu poziomach. Jakie główne różnice dostrzegasz pomiędzy tymi ligami?

Między tymi ligami jest przepaść. Kiedy awansowaliśmy nie zdawałem sobie z tego sprawy. Zresztą moi koledzy z zespołu mówili mi, żebym przygotował się na szok, bo te ligi to dwa różne światy. Nawet sam fakt, jacy piłkarze trafili do nas po awansie. Byli to piłkarze o wyższych umiejętnościach, mający większe doświadczenie w poważnej piłce. Segunda division ma w mojej opinii dość wysoki poziom i zawodnikom z Ekstraklasy poleciłbym spróbowanie swoich sił na drugim poziomie w Hiszpanii. Jest to liga, która stwarza wiele możliwości. Poziom pierwszych pięciu, może sześciu zespołów jest wyższy niż czołowych zespołów Ekstraklasy, natomiast pozostałe zespoły są na poziomie porównywalnym do ekstraklasowej pierwszej ósemki.

Wiem, że w Deportivo spotkałeś Brayana Rabello, piłkarza o polskich korzeniach, o którym mówiono, że może kiedyś zagrać w koszulce z orłem na piersi. Zdarzało się wam rozmawiać o Polsce?

W tym czasie został wypożyczony z Sevilli, ale nie przypominam sobie byśmy rozmawiali na takie tematy. Zapamiętałem go jako osobę bardzo skrytą, więc nie miałem z nim bliskiego kontaktu, ale wydaje mi się, że nie planował gry dla Polski.

Jak wspominasz trenera Victora Fernandeza, którego wielu pamięta z lat, w których prowadził Celtę Vigo?

Potrafił być bezpośredni, bezpardonowym, nie bał się podejmować trudnych decyzji. Jego zachowanie wobec niektórych osób nie odpowiadało moim standardom, natomiast jeśli miałbym oceniać wyłącznie kwestie sportowe, to nie mogę mieć zarzutów.

Wielu uważało, że miał szczęście trafiać do zespołów w dobrym momencie, ale czy miał w sobie coś takiego, że mógłby być topowym trenerem na świecie to nie.

Którego piłkarza z grona tych których spotkałeś w Deportivo ceniłeś najbardziej?

Z racji dobrych relacji muszę wspomnieć o Carlosie Marchenie. Zbliżał się do końca kariery, ale przyszedł do nas, bo po prostu lubił grać w piłkę. Odbył ze mną wiele rozmów zarówno życiowych, jak o piłce. Wniósł wiele wartości do mojego życia i jestem szczęśliwy, że mogłem go poznać. Manuel Pablo również wywarł na mnie wielkie wrażenie. Rozmowy z nim, możliwość śledzenia tego w jaki sposób dowodzi zespołem, wiedząc kiedy rozbawić zespół, a kiedy nim wstrząsnąć. Często też pytał, czy może jakoś pomóc. Są to drobne gesty, ale bardzo istotne.

Lucas Perez, że tak to nazwę był stereotypowym piłkarzem. Zawsze dobrze ubrany, przyjeżdżał dobrym samochodem, zawsze uśmiechnięty, natomiast kiedy trzeba było włożyć, więcej energii, to pojawiały się problemy. Może z tego względu nie poszło mu w Arsenalu. On potrzebuje sprzyjającego mu otoczenia. Dziwię się, że ostatnio mało grał w Alaves, bo w takim zespole powinien grać od dechy do dechy. Abelardo nie lubi sprzeciwu lubi futbol zachowawczy, a Lucas zawsze starał się zrobić coś niekonwencjonalnego. To pewnie było przedmiotem sporu.

Muszę wyróżnić też Heldera Postigę, choć jemu w Deportivo nie poszło, ale ciężko było nie zauważyć jego klasy sportowej i doświadczenie na arenie międzynarodowej.

Czy występując w Deportivo La Coruna dało się wyczuć wrogą atmosferę w stosunku do Celty Vigo?

Nie można tego porównać do tego co dzieje się w Polsce np. w starciach pomiędzy Wisłą a Cracovią. W przypadku Deportivo i Celty są to derby regionu, więc jest to inny pułap rywalizacji. Pojawiają się docinki, ale nie przeradzają się w akty agresji.

Pamiętam, że kiedyś relacje pomiędzy kibicami tych zespołów były bardzo burzliwe, ale po katastrofie naturalnej MT Prestige się nieco uspokoiły.

Zawsze starałem się odnosić do życia około piłkarskiego. Nigdy mocno nie zagłębiałem się w tematy kibicowskie. Z mojej perspektywy, czyli piłkarza nie zauważałem, większej agresji. Wszystko skupione było na rywalizacji sportowej.

W Saragossie również trafiłeś na wielu ciekawych piłkarzy między innymi Angela czy Samarasa. Która z tych drużyn miała większy potencjał?

Nie ma sensu porównywać Deportivo z Primera Division do Saragossy z Segunda. Mogę porównać te drużyny jeśli chodzi o grę na drugim poziomie. Uważam, że Deportivo miało większy potencjał piłkarski, chociaż w Saragossie też było wielu ciekawych piłkarzy, choćby Angel, o którym wspomniałeś, ale on trafił do naszej drużyny po słabszym sezonie w Eibar i jeszcze nie dawał tyle, ile w kolejnych latach w Getafe.

Angel rozstał się z Saragossą w takich okolicznościach, że wyciągnięto z kontekstu jedną z jego wypowiedzi. Chodziło o to, że wspomniał, że dla niego ważniejszym jest strzelenie hat-tricka, niż wygrana zespołu. Trenerowi strasznie się to nie spodobało. Angel przeprosił, ale już więcej nie zagrał. Ta sytuacja pokazała też jego pazerność na bramki i to widać w jego grze. On zawsze jest skupiony na znalezieniu sobie odrobiny przestrzeni, by móc wpakować piłkę do siatki. Szybko podejmował decyzje.. Trochę się dziwię, że w tym sezonie nie dostaje zbyt wielu szans.

Temat Getafe jest trudny. Przyjście Kubo i Alenii miało być sygnałem do przestawienia wajchy ku bardziej ofensywnej piłce, ale tak się raczej nie stało.

Wszyscy oczekiwali zmian i faktycznie w pierwszych spotkaniach coś drgnęło, ale im dalej w las, tym Kubo grał coraz mniej i wrócili do punktu wyjścia. To też nie jest proste by z dnia na dzień zmienić grę zespołu o 180 stopni. Sukcesy Bordalasa sprawiły, że poprzeczkę podniesiono bardzo wysoko. Powyżej potencjału.

Ostatnio Diego Martinez rzucił ciekawym stwierdzeniem, że wszyscy pytają go, gdzie znajduje się sufit Granady, a nikt nie zwraca uwagi na fakt, jak bardzo podnieśli podłogę.

To stwierdzenie pasuje idealnie do Getafe. Często trenerzy robiąc ze słabym zespołem wyniki ponad stan, wpadają we własne sidła.

Masz ulubionego piłkarza w LaLiga, który występuje na twojej pozycji?

Bardzo podoba mi się Renato Tapia. W Celcie wykonuje kawał dobrej roboty. Fernando z Sevilli również bardzo mi się podoba. Bardzo lubię Kounde, choć ten nie gra na mojej pozycji.

Tapia ma agresywny styl, ale świetnie wypełnia założenia taktyczne.

Zachowując wszelkie proporcje ma w sobie coś z Casemiro, który tworzy bufor bezpieczeństwa dla pozostałych graczy środka pola.

Casemiro robi to w sposób perfekcyjny. Czasem można mieć pretensję, że daje za mało piłek do przodu. Pamiętam jak pod moim adresem pojawiały się uwagi, że zagrywam zbyt mało piłek do przodu, a teraz sam o tym mówię. Z drugiej strony jego atutem jest to, że potrafi doskonale wyczuć, to czego potrzebuje drużyna. Mając z przodu Kroosa i Modrica wie, że może im oddać piłkę i oni coś z tego wyczarują, ale w grze obronnej, to oni mogą polegać na Brazylijczyku.

Poznałeś szatnie zarówno polskie, jak i hiszpański. W której czułeś się lepiej?

Ciężko porównać. W Polsce byłem w kilku szatniach i powiem dyplomatycznie, że każda miała swoje plusy i minusy, lecz w szczegóły nie będę się zagłębiał, gdyż uważam, że są kwestie, które powinny w szatni pozostać.

Szatnia hiszpańska była bardziej spokojna. Coś co mi się podobało to zwyczaj, że minimum dwa razy w miesięcy cały zespół wyjeżdżał na wspólny obiad do restauracji. Na koniec robiliśmy wspólne zdjęcia z restauratorem. To pokazywało zespół w dobrym świetle, a przy tym poznawaliśmy się lepiej. Często też było zamawiane jedzenie do szatni. Jakieś drobne tapas, do tego piwo, czy wino. Jak sam widzisz wszystko w Hiszpanii krąży wokół jedzenia.

Chyba zwłaszcza na północy Hiszpanii, kuchnia odgrywa szczególną rolę. Mi osobiście bardzo przypadła do gustu.

Na północy dostęp do owoców morza jest doskonały. To co jesz na obiad, jeszcze kilka godzin temu pływało w wodzie. Często w Hiszpanii mówi się, że najlepsze owoce morza są w Madrycie, bo przyjeżdżają prosto z Galicji. Jedzenie na północy Hiszpanii jest wyborne, więc jeśli ktoś lubi owoce morza, to serdecznie polecam.

Wróćmy do tematów piłkarskich. Najlepszy piłkarz z którym grałeś i przeciwko, któremu grałeś.

Grałem kiedyś w meczu towarzyskim przeciwko Cristiano Ronaldo tuż po moim przyjściu do Deportivo, ale jakkolwiek to zabrzmi, największe wrażenie zrobił na mnie Isco. Miałem z nim wiele starć i nie byłem w stanie sobie z nim poradzić. Miałem problem nawet, by go sfaulować (śmiech). Wówczas po raz pierwszy zetknąłem się z Panem piłkarzem.

A najlepszy piłkarz z którym grałem, to chyba Maor Melikson. Sądzę, że nie wykorzystał swojego potencjału nawet w pięćdziesięciu procentach, Miał papiery na wielkie granie, ale nie zrobił kariery na miarę potencjału.

Jaką najcenniejszą naukę wyniosłeś dzięki grze w piłkę?

Nauczyłem się, że w życiu trzeba być systematycznym, wiernym swoim ideałom i żeby ludzi, którzy starają się doradzać, słuchać, ale zachować przy tym zdrowy rozsądek. Praca, poświęcenie i spokój zawsze się wybronią i te wartości przeniosłem na kolejny etap mojego życia.

Prawdopodobnie odpowiedź na to pytanie znam, ale muszę ci je zadać. Gdybyś nie był piłkarzem, to byłbyś?

A to ciekawe. Zaskocz mnie (śmiech).

Czytając wywiady wywnioskowałem, że padnie stwierdzenie, że byłbyś triathlonistą.

Rzeczywiście, ale to z obecnej perspektywy, a gdybym miał się cofnąć do zamierzchłych czasów, to miałbym problemy, by się określić.

Wiem, że kiedyś w jednym z wywiadów powiedziałem, że chciałem zostać kierowcą tira, ale nie wiem skąd mi to przyszło do głowy (śmiech).

A co do triathlonu, nie wiem, czy byłbym w stanie podporządkować życie do tak ekstremalnego wysiłku. Zwłaszcza na dłuższych dystansach balansuje się na granicy wyczerpania. Ludzi, którzy się z tego utrzymują jest naprawdę niewiele.

Część byłych piłkarzy, stara się po zakończeniu kariery nieco zwolnić, a ty zabrałeś się za tak wymagający sport.

W moim przypadku nie jest to nic nadzwyczajnego, bo jest to forma odskoczni od życia codziennego i może próba odreagowania złych emocji z powodu przedwczesnego zakończenia kariery, ale moje podejście do triathlonu  jest bardziej holistyczne niż profesjonalne. Prawdziwymi herosami są ci, którzy wiążą z tym sportem swój byt i od wyniku zależy ich funkcjonowanie i to czy pozyskają środki od sponsorów. To jest ogromne wyzwanie, by przygotować się do kilku startów, które decydują o przyszłym sezonie.

Masz swojego triathlonowego idola?

Szczególnie podziwiam zawodników, którzy są w światowej czołówce na długich dystansach. Bardzo cenię Jana Frodeno, który jest teraz najlepszym zawodnikiem. Jego rodak Kienle. Świetna jest historia Lionela Sandersa Kanadyjczyka, który miał problem z narkotykami, a walkę z nałogiem wygrał dzięki triathlonowi. Podobny historii jest wiele. Trzeba mieć niesamowicie silny charakter, żeby w tym sporcie znaleźć się w światowej czołówce.

Rozmowę przeprowadził
PAWEŁ OŻÓG

Interview with an longtime Arsenal fan Mark Higgins

Mark Higgins was my guest. A fan who has supported Arsenal for  45 years, his first game was in 1979 when The Gunners played against Stoke City at Highbury. He has been attending home and away games regularly since 1983. The main topic of our conversation was the memorable 2000 UEFA Cup Final, when Arsenal faced Galatasaray. Check this out!

Mark, you’ve been an Arsenal fan for 45 years already. You’ve traveled across all England. Tell us how did you become a Gooner?

My brother was an Arsenal fan following the 71 double and I started collecting Arsenal cards in the school playground. Alan Ball was one of first players I remember but I really started to follow the games on tv and radio and with Irish parents I felt a sense of belonging with the team. Pat Jennings and Liam Brady were my heros. The 77/78 Fa Cup run was memorable and had my first taste of disappointment in the final losing to Ipswich.  

You’ve also been at many matches in Europe. Which one do you remember the most and why?

Copenhagen 94 was special but closely followed by Psg in the semi final and Real Madrid in 06. Copenhagen is a beautiful city with lovely people and the build up to the game was like a carnival with Gooners everywhere and although we were underdogs against a very strong Parma team we had a night to remember.

The UEFA Cup 2000 Final Arsenal vs Galatasaray in Copenhagen. You were present at that game, right?

Yes arrived on the day of the game due to personal commitments and the atmosphere was toxic. There had been a lot of trouble before i arrived and once in the ground the Turkish had a huge following. We didn’t play at our best and never felt confident when it went to penalties. After the game we went across to Malmo to stay with friends we met in 94.

Arsenal went to the 3rd round of UEFA tournament after they were eliminated from the Champions League group stage. On the way to the final, we defeated among others: Nantes, Deportivo La Coruna, Werder Bremen and Lens, so it’s safe to say that it was quite easy for us, right?

Not easy and i went to Bremen and Lens which were fantastic trips.

I compared our team at that time with Galatasaray squad and we theoretically outranked the Turks in every position. What do you think we lacked to win?

We just didn’t take our chances and seem to show Galatasaray too much respect.

The atmosphere of this game was very tense not only on the pitch but also outside the stadium. When you was going to Denmark, did you expect such a turn of events?

Yes build up the game was always tense and especially as what Leeds had gone through.

Mark Higgins with coach George Graham. Photo from private archives of our guest.

Galatasaray played against Leeds United in the semi-final and during the first match in Istanbul, two English fans were killed in the riots from a knife stabbing.

 Terrible and doesn’t belong to football. We had made so many friends across europe and beyond and this just leaves a bitter taste for everyone.

Before the final, there was a lot of talk about the planned revenge from the English fans. For this reason, not only Arsenal fans went to Denmark, but also other British teams (Leeds, Chelsea, Rangers, Cardiff, Swansea). Both clubs and the police called for peace before the match, but it did not bring any reults.

The Copenhagen Police were ill prepared for this game and such a shame after the carnival atmosphere in 94.

The main clash of fans took place on the City Hall Square in Copenhagen. Have you witnessed these fights?

No these had taken place before I arrived.

Several Arsenal supporters were badly injured with a knife. It seems to me that the police, which were clearly not prepared for such a scale of riots, failed first of all. What do you think about it?

Very sad and what kind of person wants to use a knife at a football match?

There are a lot of photos and videos from that day on the internet and it really didn’t look safe. The media reported that 19 people were injured and about 60 arrested. What were you thinking on your way home from Copenhagen?

Very sad and bad publicity for football.

The day after, FA executive director David Davies apologized for the riots, and the UEFA executive committee warned the British government that if there were more that kind of incidents involving English fans, the England team could even be excluded from Euro 2000. What was the mood among the fans back then?

There was very bad feeling about what had happened to the Leeds fans and the media added to the tension. The English media were quick to jump on the behaviour of the english fans but didn’t tell the full story which is always frustrating for majority of well behaved supporters.

adalbertAFC

Rozmowa z wieloletnim fanem Arsenalu Markiem Higginsem

Moim gościem był Mark Higgins. Kibic, który od 45 lat kibicuje Kanonierom, a na pierwszym swoim meczu był w 1979 roku, gdy Arsenal grał przeciwko Stoke na Highbury. Na mecze domowe oraz wyjazdowe uczęszcza regularnie od 1983 roku. Głównym tematem naszej rozmowy był pamiętny finał Pucharu UEFA z 2000 roku, gdy Arsenal mierzył się z Galatasaray. Zapraszam!

Czytaj dalej „Rozmowa z wieloletnim fanem Arsenalu Markiem Higginsem”

Interview with Freddie Paxton

Interview with FreddiePaxton – sports journalist writing for The Guardian, Times, FourFourTwo, Independent, ESPN, Al Jazeera News and privately a huge Arsenal fan. What is journalistic work for him? Where does he get ideas for his articles? What does he think about the current Arsenal team? You will find answers to these and many other questions below.

Why did you become a sports journalist?

I realised during education that I needed to pursue something which I enjoyed. Obviously I’ve always loved football and academically, my best skill was writing, soit was an obvious choice. I also have a friend – a really talented journalist called Arthur Renard – who gave me a lot of encouragement and advice.

Do you have any education in this field?

No. I didn’t study journalism but when I decided to try to get into the field, I worked hard to get practical experience through making contacts and applying for work experience at national newspapers.

What is this job for you?

Journalism, especially as a freelancer, isn’t something you do to get rich. For me it’s purely enjoyment. I love talking to people and getting their perspectives on the game, and helping to tell their stories through my writing. It’s fascinating to be ‘closer’ to the game I’ve loved since I was a kid.

Where does the passion for football come from?

I come from a family of football lovers. I was always surrounded by people watching football, especially Arsenal. Also, being from London, almost everyone here loves the game so naturally I followed suit.

You have a lot of texts, but also some interviews. Which of them was the most valuable experience for you and why?

The majority of my workis interview based. For me, they’reall valuable experiences in their own right. I’d say travelling to Italy to interview Javier Zanetti at Inter Milan’s training ground was really special. The whole day was great for so many reasons, but most of all, he is a fascinating person and I think I learned a lot from that. Also, interviewing former Arsenal players is always special for me.

Where do you get ideas for your articles?

Usually I think about people who have interesting stories. I like to delve a bit deeper than the generic football questions; I enjoy talking about culture, upbringings, religion, and other personal things that have contributed to their journeys. So, anybody with an interesting story is always top of the list.

In journalistic work, it is very important to get in touch with people related to football (players, agents, coaches, journalists). How is this done in your work?

You have to be prepared to network. It can be hard at first but when you become more confident and aren’t afraid to approach people, it becomes easier. It’s all about building relationships. They are just people at the end of the day, and everybody is ‘contactable’ somehow.

You collaborate with: The Guardian, Times, FourFourTwo, Independent, ESPN and Al Jazeera News. Could you tell our readers how your cooperation with the above-mentioned brands came about?

Sometimes, it’s just a matter of getting in contact with the relevant people at publications to pitch the man idea. If they like it and it fits, they’ll publish it. Other times, I get approached by companies (for example Al Jazeera) if they’rerunning a segment on something which fits my area of expertise – usually Arsenal and/or the Premier League.

The return of fans to stadiums in England has been suspended due to another wave of COVID-19. Fans were expected to slowly return to the matches from October 1, but this plan was postponed until at least March 1. What do you think of that?

It’s a big shame because like every one else, I’m really missing being able to support my team from the stands. I’m not a health expert, so I don’t want to get into it in too much detail but ultimately, people’s health is most important. Hopefully they can find a way to allow us back safely in the near future.

As a huge Arsenal fan, I have to ask since when and why did you become an Arsenal supporter?

It isn’t a question of ‘why’ – I just am! There are photos of me as a baby wearing Arsenal kits. The majority of my family are Arsenal fans, so I was born into it. I wouldn’t have it any other way!

Since when do you go to Arsenal’s home and away games?

My uncle took me to my first games at Highbury when I was young and ever since, I have been going regularly. My brother used to pay for me to go to matches with him and then as I got older and started earning my own money, I would spend all of it on tickets and travel to watch us home and away. I’ve been fortunate enough to watch Arsenal play in so many stadiums in the UK – there are only a few Premier League clubs from recent years that I haven’t travelled to for anaway game. I’ve been to some European away ties too, which is something I’m most excited for once the world goes back to normal.

Right now we have a great manager in the form of MikelArteta, who pushed the spirit into his players. What do you think about current Arsenal team?

I think we’re building an exciting team. The squad is already looking a lot more balanced and I think after a couple more transfer windows, we should hopefully be closer to the ‘finished product’. Most importantly, we’replaying much more attractive football again and also look more defensively solid – those are important foundations to build from.

Do you think anyone else will join the team in this transfer window?

Yes. I think Arsenal will get at least one of their midfield targets.

The most talked about now is the transfer of Aouar from Lyon. News came out yesterday that Arsenal has made another bid of around £35M. How close do you think we are to contracting this player?

I think Arsenal have a great relationship with Lyon (both through Aulas and Juninho, who is a personal friend of Edu). I’m sure the player would relish the chance of playing for Arsenal the club can appear to be edging towards their asking price, so I’m predicting an aninteresting end to the transfer window.

What was the best moment of your life as an Arsenal fan?

There are too many sentimental moments alongside the obvious ones like winning trophies. It’s too hard to answer. I’ll say probably the first time I can remember seeing Highbury because it changed my life.

Your best game you’ve been to was… (and why)  

Again, I can’t pick one. Seeing us with the FA Cup in the flesh at Wembley a couple of times is obviously incredible. Beating rivals in important games is always memorable. Even random away days which always produce so many good memories. It’s too hard to choose.

Finally, I would like to ask you about a funny situation in your journalistic work that you have ever mentioned to anyone 🙂 .

Probably when I was going to interview Bacary Sagna and on the day, we had a few delays. We were trying to arrange a convenient place to meet, and he offered to come to my house, which isn’t too far from his. The thought of having an Arsenal player I grew up watching coming to sit in my living room was a surreal and funny thought. In the end, though, we met half-way in a hotel to do the interview.

adalbertAFC

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑