Jamal Musiala, czyli piłkarz, w którym biją dwa serca

Piłkarski świat praktycznie co weekend zachwyca się popisami wychowanków Barcelony i zerka w kierunku wielu mniej lub bardziej znanych europejskich zespołów, gdzie na co dzień występują najbardziej utalentowani młodzieńcy. Oprócz Pedriego, Gaviego, Camavingi czy Saki trzeba też bacznie śledzić poczynania Jamala Musiali. Popularny „Bambi” rozkręca się z miesiąca na miesiąc i pomimo zaledwie 19 lat na karku, już stanowi ważny element Bayernu Monachium. Niniejszy materiał nie należy do najkrótszych, ponieważ jest dostosowany do skali potencjału, jaki drzemie w tym chłopaku. Krótko po prostu nie mogło być.

Dylemat reprezentacyjny

Musiala urodził się w Stuttgarcie, jednak w wieku siedmiu lat emigrował z rodziną do Anglii, gdzie spędził dekadę. Jego tata jest Nigeryjczykiem, natomiast matka Niemką z polskimi korzeniami. Na Wyspach występował między innymi w młodzieżowych drużynach Southampton i Chelsea. Z racji zamieszkania w dwóch krajach, posiada podwójne obywatelstwo. Ten fakt spowodował dylemat u Musiali, który na szczeblu juniorskim reprezentował obie nacje. Ostatecznie tuż przed swoimi 18 urodzinami postanowił wybrać Niemcy, choć ta decyzja nie należała do łatwych. Joachim Loew spotkał się z nim pod koniec stycznia 2021 roku, by osobiście przekonać go o korzyściach z gry dla „Die Mannschaft”.

O ojczyźnie Szekspira nie zapomina, co oczywiste, wszak spędził w niej większość życia. Futbolem zaczął pasjonować się właśnie podczas tego długiego wyjazdu. To tam poznał mnóstwo przyjaciół i do dzisiaj utrzymuje z nimi kontakt. Anglia zawsze będzie dla niego wyjątkowym miejscem. W wywiadzie dla „The Athletic” wyznał, że biją w nim dwa serca – niemieckie oraz angielskie.

Posiadam dwa serca. Oba biją we mnie mocno. Wybrałem reprezentację Niemiec, wybrałem kraj mojego urodzenia, ale Anglia to drugi dom. Mówię w obu językach tak samo dobrze. Z mamą rozmawiamy po niemiecku, jednakże angielski nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Z przyjaciółmi z Anglii ciągle mam super relacje, gramy na Play Station przez internet, dzwonimy do siebie, oni bardzo mnie wspierają i cieszą się, że tak daleko zaszedłem. Na Wyspach nauczyłem się najwięcej jeśli chodzi o grę w piłkę. Duży nacisk kładziono tam na technikę, chciano, abyś czerpał przyjemność z gry. To mnie mocno ukształtowało. Bez tego, na pewno nie byłbym tu gdzie jestem

Tak samo uniwersalny, jak i utalentowany

Ogromna zaleta Musiali to wszechstronność. Pod nieobecność kontuzjowanego Goretzki, to właśnie on pogrywał na pozycji środkowego pomocnika do pary z Kimmichem, mimo iż przecież od najmłodszych lat szykowany był do gry bardziej ofensywnej. Ostatnio również w kadrze, dla której zdołał zaliczyć już 11 występów, ustawiono go niżej, gdzie stanowił środek pola razem z Ilkayem Guendoganem. Ciepłych słów pod jego adresem nie szczędził selekcjoner Hansi Flick, z którym Jamal rzecz jasna miał okazję współpracować jeszcze w Bayernie.

Jamal spisuje się znakomicie na pozycji numer sześć. Potrafi asekurować, tworzyć miejsce na boisku oraz ma świetne umiejętności w grze jeden na jeden. Wraz z Ilkayem wykonali kawał dobrej roboty w defensywie. Jamal pokazał, że w przyszłości jest dla nas jedną z opcji, by z powodzeniem grać na tej pozycji

Jego debiut w kadrze przypadł na marcowy mecz eliminacji mistrzostw Europy z Islandią. Niemcy wygrały 3:0, a Loew dał mu 11 minut gry. Po wojnie tylko wielki Uwe Seeler zagrał w kadrze, mając mniej lat. Musiala w dniu początku swojej reprezentacyjnej przygody miał na liczniku dokładnie 18 lat i 27 dni.

W tym sezonie w barwach bawarskiego giganta rozegrał aż 33 mecze, będąc bezpośrednio zaangażowanym w 12 bramek (sześć goli oraz sześć asyst). Julian Nagelsmann z pełną premedytacją wykorzystuje jego uniwersalny potencjał. Musiala grywa na obu skrzydłach, jako ofensywny pomocnik, a także – co zostało już wspomniane – w głębi pola, jako „szóstka” albo „ósemka”, czyli zawodnik z większą liczbą zadań defensywnych. Taka charakterystyka sprawia, że jego wartość w zespole jest nieoceniona. Zdolność gry w wielu obszarach boiska na porównywalnym poziomie to zaleta o wartości nieopisanej.

Musiala imponuje odwagą i bezkompromisowym stylem grania. Nie boi się wejść w drybling czy momentalnie oddać niesygnalizowany strzał. Według prestiżowego magazynu „Kicker” jest pod względem średniej not czwartym najlepszym piłkarzem w tym sezonie Bundesligi. Jego uśredniona ocena to 2,73 w skali od jednego do sześciu, gdzie jeden to wynik wybitny, a szóstka to występ poniżej krytyki.

Pierwsze zachwyty

Gdy w grudniu 2020 roku Javi Martinez zasygnalizował zmianę, Hansi Flick zamarł przy linii bocznej. Pojedynek przeciwko RB Lipsk zaczął się od głupio straconej bramki, a na domiar złego kontuzja Hiszpana wymusiła szybką roszadę. Martinez z grymasem bólu opuścił plac gry, a w jego miejsce wskoczył 17-letni wówczas bohater tekstu. „Nie wierzę w to” – krzyczał do mikrofonu komentujący tamte zmagania Jens Lehmann, kiedy Musiala pięć minut po zameldowaniu się na murawie strzelił gola na 1:1. Techniczne, spokojne wykończenie akcji mogło imponować. Błysk ogromnego talentu na chwilkę oślepił wszystkich.

– Chłopak jest bardzo pewny z piłką przy nodze, szybki i naprawdę trudno go zatrzymać. Duży talent – mówił o nim po tamtym meczu Nagelsmann, prowadzący jeszcze wtedy zespół „Byków”.

To nie był jego pierwszy gol w Bundeslidze. Premierowe trafienie zaliczył parę miesięcy wcześniej, już w na samym początku sezonu 2020/2021. Kilka minut po wejściu na boisko w ligowym starciu z Schalke 04 wykorzystał podanie Roberta Lewandowskiego i pewnie dobił przyjezdnych, którzy tamtego wieczoru przyjęli aż osiem sztuk. Dla „Bambiego” był to drugi mecz na poziomie ligowym, bowiem debiut zaliczył jeszcze w końcówce poprzedniej kampanii. W 88 minucie batalii z Freiburgiem zmienił Thomasa Muellera i tym sposobem zapisał się na kartach historii jako najmłodszy piłkarz Bayernu, jaki kiedykolwiek zagrał w lidze.

W lutym 2021 roku stał się również najmłodszym strzelcem bramki dla Bayernu w Lidze Mistrzów. Dokonał tej sztuki w rywalizacji 1/8 finału przeciwko rzymskiemu Lazio. W tamtym momencie miał dokładnie 17 lat i 363 dni, co czyni go też drugim najmłodszym autorem gola w fazie pucharowej Champions League (jako młodszy do siatki trafił tylko Bojan Krkić).

Monachijczycy okazję na ściągnięcie go do siebie wykorzystali w lipcu 2019 roku. Musiala odrzucił możliwość zostania w Chelsea i wraz z mamą i siostrą wrócił do Niemiec. Na początku ulokowano go w zespole U-17, gdzie trenował pod okiem między innymi legendarnego Miroslava Klose. Po krótkim czasie zdecydowano, iż będzie grał w U-19, skąd równie szybko zawitał do trzecioligowych rezerw. Przy tak błyskawicznych awansach, dołączenie do pierwszej drużyny było jedynie kwestia czasu. Bardzo krótkiego. Jego ligowy debiut – o czym zostało już napisane – wydarzył się niecały rok po przeprowadzce do stolicy Bawarii.

Miałem wtedy kilka propozycji. Wybrałem Bayern, po prostu to wydawało mi się właściwym postępowaniem. Bądźmy szczerzy: kiedy marka taka jak Bayern Monachium ciebie chce, nie możesz tego odrzucić

przyznał Musiala w wywiadzie dla „SPOX”

Prezenty dla rodziny i złamana szczęka

Główny skaut Bayernu Marco Neppe śledził poczynania Musiali już w 2017 roku, ale to Alexander Moj, aktualnie trener młodzieżowych sekcji „Gwiazdy Południa”, a wówczas opiekun juniorów ekipy Augsburga, dostrzegł jego talent wcześniej. W 2015 roku podczas wycieczki do Londynu na turniej wraz z młokosami Augsburga miał sposobność zobaczyć, z jak dużym potencjałem ma do czynienia.

Rok później na innym turnieju Moj ponownie spotkał Jamala. Poznał też rodzinę chłopaka. Wiedząc, że ich ulubionym niemieckim klubem jest Bayern, wręczył im pamiątki związane właśnie z Bawarczykami. Kilka wiosen później, gdy znów zobaczył się z Jamalem i jego bliskimi, było to już w Monachium. Wszyscy wzajemnie świetnie się pamiętali, a upominki, które Moj im wręczył, dalej dumnie dzierżyli ze sobą.

Na naszym spotkaniu w Monachium, mama Jamala powiedziała mi, że jego siostra Latisha stale nosiła czapkę Bayernu, którą wręczyłem jej w Anglii w 2016 roku. Ujawniła, iż od tego czasu nadal przebywający w Anglii ojciec Jamala miał na smyczy wisiorek z herbem Bayernu. Ta rodzina zawsze miała dobre przeczucia w stosunku do Bayernu Monachium

Alexander Moj

Musiala do Monachium przyleciał ze złamaną szczęką. Kontuzji nabawił się na jednym z ostatnich treningów przed transferem. Danny Schwarz, jeden z trenerów juniorów Bayernu, był mocno zaniepokojony, gdy po raz pierwszy ujrzał Jamala. Ten wydawał się mu zbyt nieśmiały i skryty, a to wrażenie umocniły pierwsze sesje treningowe. 16-letni wówczas zawodnik nie potrafił odnaleźć się na boisku, wydawał się stremowany i nieco zahamowany. Winna była oczywiście wciąż boląca szczęka.

W celu usprawnienia swojego rozwoju Musiala pracował z trenerem indywidualnym, Steffenem Tepelem. Tepel, specjalizujący się w psychologii sportowej, cały czas regularnie ćwiczył  z Musialą, by poprawić jego „stabilność odruchów”. Jako przykład podaje sytuację, w której można wygrywać zdecydowanie więcej starć jeden na jeden z rywalem, dzięki znacznemu poprawieniu kontroli nad piłką, nawet pod silną presją przeciwnika. Da się to osiągnąć poprzez ulepszenie równowagi oraz ruchu gałek ocznych. Oba systemy są bezpośrednio powiązane neuronami z mięśniami kręgosłupa i mięśniami tułowia. Mięśnie tułowia, które odgrywają ogromną rolę podczas siłowych zmagań na boisku, można aktywować jedynie przy użyciu ruchów gałek ocznych.

Chudy, ale nie mięczak

Musiala uporał się z kontuzjowaną szczęką i zaczął swój marsz ku pierwszej drużynie. Schwarz zaczął być pod ogromnym wrażeniem popisów „Bambiego”, a szczególną uwagę zwracał na jego pierwszy kontakt z piłką, którym potrafił momentalnie odmienić na lepsze swoje położenie.

Kładzie swój stempel już przy użyciu jednego obrotu. Potrafi bez problemu dryblować wokół kilku graczy. To typ ulicznego piłkarza, samouka. Nie mówi do siebie: „Teraz zrobię dwa kroki, a potem przesunę piłkę nogą w lewo”. Wykonuje to intuicyjnie. Rzadko widziałem to u jakiekogolwiek zawodnika. To dar, nie można tego wytrenować

Danny Schwarz

Schwarz i rzeczony wcześniej Miroslav Klose zadbali także o to, aby Jamal nie odstawał w grze defensywnej, co dzisiaj procentuje możliwością desygnowania go do gry na pozycji numer sześć. Wpajano mu, że każda strata futbolówki wiąże się z ryzykiem i żeby nigdy nie zapominał o powrocie i dalszej walce. Ta nauka nie poszła w las. Musiala ciągle rozwija się w grze do tyłu i potrafi agresywnie odebrać piłkę. Schwarz porównał go do Thomasa Muellera, który podobnie jak on nie posiada wielkich mięśni i słusznej postury, ale jest cholernie nieprzyjemnym przeciwnikiem. Obaj potrafią w dogodnej chwili przywłaszczyć sobie piłkę spod nóg adwersarza.

Wejście szturmem do dorosłej szatni rekordowego mistrza Niemiec nie było dziełem przypadku, lecz jego talentu i niezwykłego progresu na treningach. Będąc w pełni sprawnym, momentalnie udowodnił, że pomimo nastoletniego wieku, powinien grać z najlepszymi. Hansi Flick zachwycał się nim i chwalił akademię Bayernu za ten transfer. Musiala pojechał na specyficzny, wymuszony przez pandemię, turniej końcowych rund Ligi Mistrzów latem 2020 roku. Choć nie zagrał ani minuty, czego zresztą pewnie nawet nie oczekiwał, było to dla niego niemałe przeżycie. Na pamiątkę cyknął sobie zdjęcie z Neymarem, zanim ten zalał się łzami po końcowym gwizdku, obwieszczającym szósty tytuł klubowego mistrza Europy dla Bayernu.

Skromny i lubiany

Patrząc na Musialę, od razu widać, że daleko mu do sodówki. Spokojny, pełen szacunku i skromności chłopak, który nagle znalazł się wśród gwiazd futbolu. W jednej z medialnych rozmów stwierdził, że to niesamowite doznanie oglądać takie persony jak Robert Lewandowski w telewizji, by chwilę później dzielić z nim szatnię i asystować przy jego trafieniach. Dla Jamala to wielka sprawa. Jest wdzięczny za taką kolej losu. Sam mówi, że receptą na sukces jest konsekwencja, głód zwycięstwa i odpowiednie skoncentrowanie się na ciężkiej pracy.

Koledzy z drużyny nadal zasypują go sympatyczną szyderką. Na zakulisowych materiałach wideo, które udostępnia oficjalny kanał klubu widać, że jest traktowany jako ten najmłodszy. Nie ma w tym oczywiście ani grama arogancji. Ksywkę „Bambi”, odnoszącą się oczywiście do małego, słodkiego jelenia z bajki, wymyślił mu Leroy Sane. Z kolei Joshua Kimmich obiecał, że namówi go do wspólnych, dodatkowych ćwiczeń na siłowni, aby poprawić jego sylwetkę. Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, by zobaczyć, że tego chłopaka lubią wszyscy w ekipie. Na dodatek, wartość sportowa, którą wnosi, stale rośnie. Manuel Neuer wyznał, że Jamal już na ten moment jest istotną częścią zespołu.

Wszystko wskazuje na to, że odpowiedniej mentalności mu nie zabraknie. Staje się coraz starszy i widać, że nie brakuje mu ambicji ani pokory. Gdy wraz z kolegami wrócił do Monachium po wygranej z Lazio, gdzie strzelił wspomnianą już bramkę, spod stadionu odebrała go mama, podjeżdżając zwykłym Volkswagenem Golfem. Przywoziła oraz odwoziła go również z treningów. Wiadomo, młodzian nie posiadał jeszcze prawa jazdy, ale pewnie wielu „wywożonych”, nastoletnich grajków pokusiłoby się o wymyślenie bardziej prestiżowej podwózki. Można się tylko domyślać.

-Czekam na to, bym mógł jeździć samemu. Póki co, na treningi podwozi mnie mama. Bardzo się cieszę, że jest na tyle miła, by to robić – wyznał w marcu ubiegłego roku Musiala, który już nie musi korzystać z usług rodzicielki. W listopadzie ubiegłego roku zdał wszelkie egzaminy. Za pierwszym razem.

Świetlana przyszłość

Musiala posiada wszystko, by za jakiś czas stać  się czołowym piłkarzem na świecie. Miejsce, w jakim się znalazł, to niechybnie żyzna i urodzajna gleba, sprzyjająca rozkwitowi talentów. Bayern ma nosa do nieoszlifowanych diamentów. Trzon drużyny stanowi wychowanek Thomas Mueller, gracze sprowadzeni za grosze, gdy byli jeszcze młodzi i niechciani w innych klubach – mówa tutaj o Gnabrym oraz Comanie, a także po prostu mądre, przyszłościowe nabytki, vide Kimmich czy Davies. Warto wymienić też Goretzkę, który do Monachium przybył w ramach wolnego transferu, po tym jak jego umowa z Schalke 04 straciła ważność. Nie licząc będącego tam praktycznie od zawsze Muellera, wyżej wymienieni piłkarze kosztowali FCB około 48 milionów euro. Wszyscy w momencie transferu byli praktycznie żółtodziobami. Wszystkim się udało.

To nie jedyne świetne posunięcia kadrowe Bayernu w ostatnich latach. Mówimy tutaj przecież o najlepiej zarządzanej piłkarskiej marce na świecie, będącej daleko od kredytów i działania w myśl maksymy „hulaj dusza, piekła nie ma”. Musiala to kolejna wyłowiona perełka, wyborny udany biznes. Jeśli wszystko potoczy się dobrze, to zostanie on wielką gwiazdą „Die Roten”. Jego kontrakt obowiązuje jeszcze przez ponad cztery lata, a Bayern ma ogromny komfort budżetowy i należyty prestiż, aby swoich najważniejszych żołnierzy zatrzymać na długie lata.

Dzisiejsza wartość rynkowa Musiali według portalu transfermarkt.pl wynosi aż 55 milionów euro. Tylko pięciu graczy poniżej 20 roku życia wycenianych jest na więcej. To obrazuje fakt, jak postrzegany jest zarówno potencjał, jak i obecny repertuar umiejętności Jamala, który ma na swoim koncie już 72 mecze dla Bayernu. Do tej pory miał udział w 20 strzelonych bramkach (13 goli plus siedem asyst). W samej Champions League nabił 12 spotkań, okraszonych dwoma trafieniami. W poprzednim sezonie zebrał łącznie 869 minut gry, w tym ma już ich 1.219. Coraz częściej gości w podstawowej jedenastce i ta tendencja powinna utrzymać się w najbliższym czasie.

W kuluarach można usłyszeć wewnętrzne plany monachijczyków, które zakładają, iż Musiala w dłuższej perspektywie zostanie naturalnym następcą prawie 33-letniego już Thomasa Muellera. Sam Jamal także widzi siebie grającego bardziej ofensywnie, chociaż nie jest wykluczone, że jeszcze wiele razy przyda się, grając na „szóstce”. Nagelsmann wypalił niegdyś, że powinien spróbować ustawiać go na tej pozycji już wcześniej, bowiem ten coraz lepiej radzi sobie w fazie obrony. Jednym z niewielu mankamentów, które mogą przeszkadzać mu w roli środkowego pomocnika, jest jego fizyczność, nad którą stale pracuje.

Chciałbym zdobyć jak najwięcej tytułów z klubem. Pragnę wygrać Ligę Mistrzów, przyczyniając się do tego na boisku. Zdobywanie pucharów to moja aspiracja. Moim celem jest bycie ważną częścią drużyny oraz dostarczanie wielu goli i asyst

mówi bohater tekstu

***

Liga niemiecka, choć przez wielu niedoceniana, to istna wylęgarnia talentów. W pierwszej piątce nagrody Golden Boy za rok 2021, znalazło się aż 3 małolatów z Bundesligi. Mowa tutaj o Bellinghamie, Wirtzu i oczywiście Jamalu Musiali, który uplasował się na najniższym stopniu podium.

Filip Brzeziński

Przeczytaj też inne nasze teksty:

Reportaż z piłkarskich zajęć z dziećmi z Ukrainy

Jak oceniać karierę Mario Goetze?

10 piłkarzy z Bundesligi, których karierę warto obserwować

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: