Wyścig o prezydenturę we Francji z piłką w tle

W niedzielę odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji. Obecny prezydent Emmanuel Macron zmierzy się z liderką Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. W sondażach idą łeb w łeb. Oboje stykali się z piłką nożną w różnych okolicznościach.

Emmanuel Macron to polityk, który przerwał francuski duopol – naprzemienne rządy gaullistów i socjalistów. Jest uznawany za kandydata środka, centrystę, przy czym przypisywane są mu liberalne poglądy gospodarcze i lewicowość w sferze światopoglądowej.

Ojciec pogratulował Benzemie i Mbappe

Marine Le Pen przez lata uchodziła za liderkę skrajnej prawicy. Ostatnio zmieniło się to ze względu na start w wyborach Erica Zemmoura, kontrowersyjnego publicysty, który zapowiedział deportacje imigrantów, chęć przeprowadzenia „rekonkwisty”, czyli wyparcie „islamolewactwa”, jak to określił, z Francji. On stał się głównym radykałem na prawicy, na czym zyskała Le Pen.

Córka Jean’a Marie, który nazwał Holocaust drobiazgiem i wzywał do obrony „białej” Europy, złagodziła retorykę ojca. Wciąż dużo jej brakuje do jego szowinizmu. Dlatego wielu komentatorów we Francji zachodziło w głowę, jak to możliwe, że po zwycięstwie Francuzów w Lidze Narodów Le Pen senior pogratulował mającym afrykańskim korzenie Kylianowi Mbappe i Karimowi Benzemie.

Wsparcie Rosji 

Wracając do córki Jean’a Marie Le Pena, trzeba wiedzieć, że zarzuca się jej korzystanie z pomocy finansowej Rosji w trakcie kampanii wyborczej. Jest eurosceptyczką, dotąd kładła nacisk na walkę z imigracją. Już podczas wojny na Ukrainie powiedziała, że gdy inwazja się zakończy, to Rosja może być sojusznikiem Francji. Proponowała wycofanie się z sankcji nakładanych na satrapię Władimira Putina, wyjście Francji z NATO, odmówiła nazwania prezydenta Ukrainy bohaterem, a jego kraj jest zdaniem Le Pen w rosyjskiej strefie wpływów, co oznacza, że Putin może „zbierać ziemie ruskie” nie w imię imperializmu, lecz żeby chronić się przed „ekspansywnym” NATO. To taka narracja dla pożytecznych idiotów.

Telefony do Putina

Prezydent Macron z kolei był wyśmiewany za liczne telefony do Putina, które miały służyć negocjacjom, ale w istocie niewiele dały pożytku. Obecny gospodarz Pałacu Elizejskiego skrytykował przywódcę USA Joe Bidena za nazwanie Putina „rzeźnikiem”. Utrzymywał, że należy unikać „słownej eskalacji”, gdy on prowadzi negocjacje. Światowa opinia publiczna przyjęła to z mieszanymi uczuciami. Macron też doradzał francuskim firmom, by zostały w Rosji, mimo że trwa wojna, a Rosja jest agresorem. W 2019 roku wzbudził kontrowersje, gdy obwieścił „śmierć mózgową” NATO.

Zmienne emocje Le Pen podczas mundialu

To tyle o kandydatach jeśli chodzi o ich poglądy. Teraz trochę o ich związkach z futbolem. Zacznijmy od nieszczęsnego mundialu w Rosji. To był lipiec 2018 roku. Pamiętamy gola Pavarda, rozkwit Mbappe i smutek Messiego. Francja weszła do półfinału. Politycy nagle pokochali futbol. Nieprzepadająca za sportem Marine Le Pen również zabrała głos. Napisała na Twitterze z entuzjazmem: „Nasi weszli do półfinału. Wszyscy, niezależnie od tego, czy lubimy futbol, czy nie, oglądamy mecze, a serca patriotów biją mocniej. „Allez les Bleus” (Naprzód, Niebiescy)”. Użytkownicy Twittera komentowali ten wpis z przekąsem. Przypominali Le Pen, że ci dzielni Niebiescy to w dużej mierze dzieci imigrantów, których ona chciała wyrzucić z Francji. Zbyła to milczeniem.

Za to po zwycięskim finale z Chorwacją Le Pen już tak podekscytowana nie była. Cały tłum kibiców świętował, doszło do incydentów: zdewastowano samochody i sklepy. Liderka prawicy, co podkreślano, zwracała uwagę na niefrancuskie pochodzenie sprawców zamieszania. Nie szczędziła mocnych słów:

To tyle o kandydatach jeśli chodzi o ich poglądy. Teraz trochę o ich związkach z futbolem. Zacznijmy od nieszczęsnego mundialu w Rosji. To był lipiec 2018 roku. Pamiętamy gola Pavarda, rozkwit Mbappe i smutek Messiego. Francja weszła do półfinału. Politycy nagle pokochali futbol. Nieprzepadająca za sportem Marine Le Pen również zabrała głos. Napisała na Twitterze z entuzjazmem: „Nasi weszli do półfinału. Wszyscy, niezależnie od tego, czy lubimy futbol, czy nie, oglądamy mecze, a serca patriotów biją mocniej. „Allez les Bleus” (Naprzód, Niebiescy)”. Użytkownicy Twittera komentowali ten wpis z przekąsem. Przypominali Le Pen, że ci dzielni Niebiescy to w dużej mierze dzieci imigrantów, których ona chciała wyrzucić z Francji. Zbyła to milczeniem.

Za to po zwycięskim finale z Chorwacją Le Pen już tak podekscytowana nie była. Cały tłum kibiców świętował, doszło do incydentów: zdewastowano samochody i sklepy. Liderka prawicy, co podkreślano, zwracała uwagę na niefrancuskie pochodzenie sprawców zamieszania. Nie szczędziła mocnych słów:

Francuzi mają po dziurki w nosie zadymiarzy, chuliganów i zawodowych szabrowników, którzy nie przepuszczą żadnej okazji, by popsuć wspólne święto. Trzeba traktować te antyfrancuskie występki z największą surowością. 

Naukowcy o futbolu i sile wspólnoty

Francuscy naukowcy uważają, że piłkarska reprezentacja może być symbolem mixite, czyli różnorodności. Cztery lata temu tworzono analogie między 1998 a 2018 rokiem. Mistrzowie z końca XX wieku byli tak samo różnorodni jak triumfatorzy ostatniego mundialu. Termin „bleu-blanc-rouge” (niebiesko-biało-czerwony) został wyparty przez „black-blanc-beur”(Francuzi zwykle stosują angielskie słowo „black”, gdy mówią o czarnoskórych, rzadziej francuskie „noir”).

Mbappe w towarzystwie prezydenta

Jak wiadomo, obecnie gwiazdą francuskiej piłki jest Kylian Mbappe, który ma matkę pochodzenia algierskiego i ojca z kameruńskimi korzeniami. Kylian urodził się w podparyskiej miejscowości Bondy, która należy do departamentu Seine-Saints-Denis, gdzie znajduje się największy w kraju odsetek ludności z imigracji (ok.30%). Jest tam niski stopień przestępczości, bezrobocia i handlu narkotykami.

Choć od lat w Bondy rządzą socjaliści, gdy Kylian Mbappe wywędrował w wielki świat, wzbudził zainteresowanie bynajmniej nie żadnego socjalisty, lecz samego prezydenta Macrona. Panowie swego czasu nawet się spotkali, a towarzyszył im były świetny piłkarz, zdobywca Złotej Piłki, obecnie prezydent Liberii – George Weah. Rozmawiali o pomocy dla afrykańskiego, głównie kameruńskiego sportu i kwestii imigracji. Nie spodobało się to Benoît Assou-Ekotto, który nie szczędził mocnych słów:

Europejscy piłkarze pochodzenia afrykańskiego, którzy twierdzą, że cały czas myślą o Afryce, chcą pomóc tamtejszemu sportowi, bla, bla, grając tymczasem dla europejskich reprezentacji, doprowadzają mnie do śmiechu. To jednak dobrze wygląda, kiedy masz jakiś cel. Postaw się na miejscu Kameruńczyków. Ty, francuski piłkarz, chcesz rozwijać nasz futbol… Zostań lepiej w domu, pomóż swoim ludziom w Bondy, w twojej okolicy, we Francji. Tak, jasne, kochasz Afrykę, lubisz to, lubisz tamto. Ale nawet tam nie jedziesz. To tak jakbyś kochał swoją żonę, ale wychodził na miasto z inną kobietą. To gra, którą dobrze znam, manipulowanie opinią publiczną, bla, bla.

Relacja Mbappe z Macronem cały czas trwa. Kontrakt Kyliana w PSG wygasa 30 czerwca. Już niemal pewne wydawało się, że trafi do Realu Madryt (namawiał go do tego Karim Benzema), ale ostatnio pojawiają się inne hipotezy. Słowem, mianowicie może jednak zostanie… W sprawę zaangażował się Macron, który już na finiszu kampanii wyborczej uznał, że pozostanie tej gwiazdy, idola młodzieży, w Paryżu mogłoby pomóc mu w uzyskaniu reelekcji.

W drugiej turze to mogłaby być duża korzyść dla Macrona. Mowa przecież o najlepszym piłkarzu młodego pokolenia, który aspiruje do tego, by przez lata być na ustach całego świata jak ongiś Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Francuska prasa donosi, że Macron osobiście namawiał Mbappe do pozostania w Paryżu.

Jak skandalista sobie w piłkę nie pograł

Macron i Le Pen będą walczyć do końca, a skandalista Eric Zemmour, który nie ma szans na drugą turę, też pozwolił sobie na piłkarski akcent. Niesmak pozostał. Ów przedstawiciel skrajnej prawicy został wyrzucony z boiska należącego do rodziny Zidanów, kiedy bawił w Marsylii. Zemmour i jego sztab wynajęli boisko do futsalu, ale gdy już ta grupka radykałów szykowała się do meczu, zabawę przerwał im brat Zizou. Noureddine Zidane nie wiedział, że są tam kamery. Obruszył się i skończyło się to, co przyjemne. A prześmiewcy używali sobie do woli na Zemmourze, który został na lodzie. „Eric Zemmour został na spalonym” – ironizowano, zaznaczając, że boisko nie powinno służyć do robienia polityki.

Co ciekawe, Zinedine Zidane przed laty miał do czynienia z innym takim politykiem. Bruno Gollnish z Frontu Narodowego insynuował, że ojciec Zizou był „harki”(Algierczycy walczący po stronie Francji w wojnie właśnie z Algierią). Piłkarz odpierał te zarzuty, zaprzeczył. Oświadczył, że jego ojciec był dumnym Algierczykiem – Kabylem. O polityce nie lubił się wypowiadać. Raz tylko narzekał, że doszło do drugiej tury wyborów i nie mógł pojąć, że przez niską frekwencję dotarł tam Jean Marie Le Pen – ojciec Marine. Dziwił się, że Jacques Chirac musiał stanąć w szranki z… tym drugim.

Dla Marine Le Pen futbol był użytecznym narzędziem: pozytywnym i negatywnym zależnie od okoliczności. Emmanuel Macron zapewnia, że uwielbia Kyliana Mbappe. A może lepiej by było, gdyby politycy nie ogrzewali się w blasku wspaniałych zawodników? Chociaż w PSG pewnie myślą inaczej. W końcu to Nicolas Sarkozy pozwolił tam na katarskie Bizancjum.

Bartłomiej Najtkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: