Remont. Felieton Football Info.

Na jednej szali 8. miejsce na koniec sezonu i wyrównanie najgorszego dorobku punktowego w historii występów w Premier League. Na drugiej zwycięstwo w FA Cup i 4. lokata pod względem liczby zdobytych punktów w 2020 roku. Jaki to był sezon w wykonaniu Arsenalu? Na to pytanie, jako fan tego klubu, postaram się odpowiedzieć w dalszej części tekstu. 

Sezon Kanonierów musimy podzielić na dwie części. Przed przyjściem Artety i po jego zatrudnieniu. To dość powszechne zjawisko, że zespół pod wodzą nowego trenera znacznie się zmienił w wielu aspektach, dlatego musimy to sobie rozbić na dwa bloki. 

Arsenal poprzedni sezon zakończył porażką w finale Ligi Europy oraz przegrał miejsce w TOP 4 na ostatniej prostej, czego – moim zdaniem – głównym powodem była kontuzja Aarona Ramseya. Jak na pierwszy rok po odejściu ikony klubu, Arsene’a Wengera było całkiem dobrze. Latem do klubu przyszli Nicolas Pepe, Gabriel Martinelli, Kieran Tierney i David Luiz, a lukę powstałą po odejściu Ramseya miał wypełnić wypożyczony Dani Ceballos. Mimo skromnego budżetu transferowego zarządowi Kanonierów udało się uzupełnić najbardziej palące potrzeby, a podpisaniem kontraktu z Nicolasem Pepe klub wysłał sygnał, że ma wysokie ambicje. Projekt Unaia Emery’ego rysował się w dość jasnych barwach. 

Jednak wystarczyło kilka spotkań, aby optymistyczne nastroje przed startem sezonu w obozie Kanonierów zamieniły się w niepewność, a chwilę później we frustrację. Arsenal grał naprawdę słabo, a Emery kompletnie nie miał pomysłu na drużynę. Kanonierzy regularnie oddawali piłkę przeciwnikom i dawali się zdominować. Po dziś dzień zastanawiam się, czy taka była taktyka hiszpańskiego szkoleniowca, czy po prostu piłkarze nie byli w stanie przejąć kontroli nad środkiem pola i w konsekwencji nad całym meczem. Arsenal często bronił głęboko, co przy ich systemie i personaliach było samobójstwem. Obrazki, kiedy przeciwnik bombardował wręcz bramkę Bernda Leno, były normalnością. W 13 ligowych starciach, w których zespół prowadził Emery, 8-krotnie to rywal oddawał więcej strzałów w meczu. 

Emery chciał stworzyć zespół elastyczny, potrafiący dostosować się do przeciwnika, ale tak nagiął strunę, że ta pękła. Bask miotał się od koncepcji do koncepcji. Przetestował chyba wszystkie możliwe ustawienia i regularnie wystawiał zawodników na pozycjach, gdzie nie czują się najlepiej. Przykład? Torreira na “dziesiątce”, czy David Luiz na “szóstce”. Krótko mówiąc – chaos totalny. To, jak Emery zarządzał zespołem, przypominało jedną, wielką improwizację. Efekty były fatalne: Po 13 kolejkach Arsenal był na 8. miejscu w tabeli, miał ujemny bilans bramkowy i strzelał zaledwie 1,38 gola na mecz. A przecież jeszcze sezon temu słynął z zabójczej ofensywy.

Piłkarze również nie byli zachwyceni jego metodami treningowymi, kultowe stały się wręcz historie o niekończących się analizach wideo Hiszpana, który niebotyczną wagę przykładał do każdego, najdrobniejszego detalu. Finalnie Emery stracił kontrolę nad szatnią. Zawodnicy grali bez zaangażowania, a w mediach pojawiały się głosy o tarciach na linii trener-piłkarze. Dla każdego lepiej było, aby ten związek szybko się zakończył. Ostatecznie rozstanie nastąpiło 29 listopada po serii siedmiu meczów bez zwycięstwa. 

Stery w północnym Londynie przejął dotychczasowy asystent, Freddie Ljungberg. Wszyscy, włącznie z nim, mieli jednak świadomość, że to tylko etap przejściowy. Szwed miał objąć drużynę na czas, dopóki zarząd nie znajdzie poważnego kandydata na jego miejsce. Pod jego wodzą zespół nie poprawił rezultatów i w momencie zatrudnienia Mikela Artety zajmował 11. miejsce. 

Były asystent Pepa Guardioli musiał scementować szatnię, nadać zespołowi styl gry i poprawić wyniki. Słowem, miał przed sobą mnóstwo ciężkiej pracy. Rzucił się na głęboką wodę, ale nie utonął. Początki nie były najlepsze, ale to zrozumiałe. Najpierw sam musiał znaleźć koncepcję, a potem przelać ją na zespół. Arsenal przeplatał lepsze mecze tymi gorszymi i zanim maszyna zatrybiła na dobre minęło trochę czasu. Praca Mikela Artety przypominała naprawianie samolotu w trakcie lotu i dlatego każda dłuższa przerwa wychodziła Kanonierom na dobre. Przede wszystkim wzmacniała poczucie jedności pomiędzy zawodnikami. 

To chyba najważniejsza zmiana, jakiej dokonał Hiszpan względem swoich poprzedników. Z rozbitych na strzępy indywidualności stworzył zespół. W prawdziwym tego słowa znaczeniu. I na boisku, i poza nim. Arteta zaszczepił w zespole etos pracy i zmusił zawodników do ciężkiej harówki. Wcześniej tak nie było. Najlpiej zrozumiecie to na podstawie następującej anegdoty. Kiedy Kieran Tierney dołączał do zespołu i bardzo mocno pracował na treningach, inni zawodnicy byli zdziwieni. Zarówno Emery, jak i wcześniej Wenger, nie przyzwyczaili ich do takich standardów. Zajęcia zwykle były luźne i nie wymagały wiele zaangażowania. Dopiero Mikel Arteta wprowadził nowe, twarde zasady, do których albo się dostosujesz, albo nie grasz. Nie wierzycie? Zapytajcie Ozila lub Guendouziego. 

W tabeli oraz na boisku Arsenal też poczynił spore postępy. Arteta miał świadomość ograniczonej kadry i tak poustawiał zawodników, aby wycisnąć z tego maksimum. Dzięki ustawieniu na lewym skrzydle Aubameyanga pomieścił dwóch łowców goli na boisku. Bardziej wyrachowany sposób gry, a w dalszej części sezonu przejście na system z trójką obrońców, pozwoliły zespołowi tracić mniej bramek. Arteta z tych samych zawodników uczynił znacznie lepszych piłkarzy. Najlepszym przykładem są tu zawodnicy, którzy dołączyli do zespołu. Luiz przeplata dobre mecze z fatalnymi, ale stał się podstawowym stoperem, Ceballos wreszcie złapał pewność siebie i momentami rządzi i dzieli w środku pola, Pepe na stałe zameldował się w pierwszym składzie, a Tierney po restarcie to jeden z najlepszych obrońców ligi. 

Arsenal nie jest zespołem idealnym, ma sporo braków, które, aby zauważyć, wystarczy cofnąć się kilka meczów wstecz, ale w końcu widać postęp. Przed przyjściem Artety Kanonierzy wygrali zaledwie jeden mecz różnicą dwóch lub więcej goli. Po jego przyjściu takie zwycięstwa były już na porządku dziennym. Dzięki odpowiedniej strategii przygotowanej na mecz Arsenal jest także w stanie postawić się najsilniejszym, co udowadniają zwycięstwa ze wszystkimi drużynami, które kończyły sezon w TOP 4. Ponadto po pół roku pracy Arteta podniósł już z zespołem pierwsze trofeum – FA Cup. Tym samym rzutem na taśmę Kanonierzy wywalczyli sobie miejsce w Lidze Europy w przyszłym sezonie, a granie w europejskich pucharach jest bardzo ważne dla klubu pod kątem finansowym. 

Przed nadchodzącym sezonem fani Kanonierów mają powody do optymizmu. Arteta w krótkim czasie wykonał naprawdę świetną robotę i widać, że lata nauki przy Guardioli procentują. Hiszpan potrafi świetnie rozgryźć taktycznie przeciwnika lub zmodyfikować plan gry nawet w trakcie spotkania. Ale, w przeciwieństwie do Emery’ego, nie narusza przy tym podstawowej koncepcji, w której piłkarze czują się najlepiej. 

Football Info

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s