Dzienniczek Kanoniera (4)

5 kolejek Premier League za nami. Po dwóch porażkach Arsenal – mam nadzieję – wskoczył w końcu na właściwe tory i zaliczył trzecie zwycięstwo z rzędu w tym drugie na wyjeździe. W przeciągu dwóch tygodni ekipa Emery’ego wygrała więcej ligowych wyjazdów niż przez resztę roku kalendarzowego. Ale żeby nie było tak różowo, to powiedzmy sobie szczerze – pierwsza połowa spotkania z Newcastle była drogą przez mękę.

Mecz z drużyną Rafy Beniteza miał dwie odsłony. „Kanonierzy” przypominali w tym meczu Dr. Jekylla i Mr. Hyde’a. Pierwsza połowa była tym, do czego już w wielu spotkaniach ligowych przyzwyczaiły nas „Armatki”. Męczeniem buły, brakiem wizji gry, brakiem polotu i finezji. Nasi piłkarze kompletnie nie mieli pomysłu jak zagrozić dobrze zorganizowanemu przeciwnikowi. Newcastle przejawiało o wiele większą chęć do gry. Nie starczało im jednak umiejętności by poważniej zagrozić Petrowi Cechowi. Cechowi, który po raz kolejny popełniał błędy, gdy był zmuszony grać nogami. Nasz bramkarz momentami sam stanowi dla siebie największe zagrożenie. Zauważyli to już nawet kibice naszych rywali. Na St. James Park, każdy moment, gdy Czech miał piłkę przy nodze po podaniu od kolegi kończył się żywiołową reakcją publiki, która chciała zdeprymować golkipera. Na szczęście jak do tej pory opatrzność czuwa nad Petrem i suma summarum, żaden z jego „baboli” nie miał większych konsekwencji.

Właściwie o pierwszej połowie możemy jedynie powiedzieć, że się odbyła. Realizatorom, którzy musieli utworzyć skrót z tego wydarzenia można tylko współczuć. Znalezienie fragmetów, które zaciekawiłyby widza musiało być nie lada wyzwaniem.

Nie wierzę w to, że Unai Emery zafundował swoim graczon „suszarę” w przerwie meczu. Jakoś nie pasuje mi to do tego menadżer. Fakt jest jednak taki, że gra Arsenalu w drugiej połowie kompletnie się zmieniła. Być może padło w szatni legendarne „kilka męskich słów” a być może źle oceniam Hiszpana i ten odbył ze swoimi piłkarzami pogadankę a’la Alex Ferguson? Ciężko powiedzieć. Dodam tylko tyle, że druga odsłona meczu z Newcastle to było to, co chciałbym oglądać w wykonaniu „Kanonierów” zawsze. Może nie były to jakieś wielkie, techniczne fajerwerki. Nie była to brazyliana, futbol totalny czy tiki-taka. Była to rozsądna gra i pełna kontrola nad słabszym przeciwnikiem. Tak powinien wyglądać każdy mecz „Kanonierów” w meczach z drużynami z dolnych rejonów tabeli.

Wystarczyły niespełna cztery minuty i Granit Xhaka pokazał to, za co fani Arsenalu kochają go najbardziej. Atomowe uderzenie z rzutu wolnego. Dubravka kompletnie bez szans. Z pewnością szybko zdobyty gol pozwolił na spokojniejszą grę. No ale chyba tego powinniśmy oczekiwać w takich meczach? Dążenia do jak najszybszego objęcia prowadzenia a potem już staramy się kontrolować przebieg gry. Zdaję sobie sprawę, że łatwo się mówi ale na St. James Park wyszło to znakomicie w drugiej połowie. Newcastle musiało się odkryć i po kilku minutach otrzymało kolejnego „sztycha”. Rozochocony Xhaka wjechał w boczny sektor rywala, posłał mocną, płaską piłkę w pole karne, Lacazette został zblokowany ale piłka wpadła pod nogi Oezila. Niemiec niczy John Higgins lub Ronnie O’Sulivan, spokojnie uderzył piłkę, która wyminęła obronę gospodarzy, meandrując niczym snookerowa bila przed wpadnięciem do łuzy. Strzał nie był silny ale diabelnie precyzyjny choć nie wiem czy Martin Dubravka nie mógł zrobić więcej przy tym strzale. Słowak był jednak zasłonięty przez własnych obrońców, którzy prawdopodobnie ograniczali mu widoczność. Od początku drugiej połowy mogliśmy też oglądać na boisku Lucasa Torreirę, który po raz kolejny zmienił Matteo Guendouziego. Czy cierpliwość Emery’ego do młodego Francuza w końcu się skończyła? Czy w następnej kolejce od początku meczu ujrzymy właśnie reprezentanta Urugwaju? Osobiście bardzo bym sobie tego życzył. Arsenal grał spokojnie. Od czasu do czasu tworzył sobie dobre okazje jak ta gdy Aubameyang strzelił obok słupka. Gabończyk znowu nie zachwycił, za to po raz kolejny o wiele większą chęć do gry przejawiał Lacazette. To on wymanewrował obrońców i wyłożył Aubie piłkę. Tamta akcja powinna zakończyć się golem. Czy możliwe jest odwrócenie scenariusza z pierwszych kolejek? Auba powędruje na ławkę a Laca pozostanie w podstawie? Wątpliwa sprawa. Ten duet potrafi dać coś ekstra od siebie i trzymanie ich na boisku powinno często owocować stwarzaniem sobie dogodnych sytuacji. Szczególnie, że coraz częście zdarzają się fragmenty, gdy widać pomiędzy nimi ewidentną chemię. Żeby nie było tak różowo to w doliczonym czasie gry straciliśmy gola na 1-2. Ciaran Clark wykorzystał dobrą centrę Federico Fernandeza i głową skierował futbolówkę do bramki. Znów wiele możemy zarzucić naszym obrońcom. Nacho nie zablokował centry, Mustafi był zbyt daleko od Clarka i źle obliczył tor lotu piłki a Bellerin dopiero wracał za akcją. Nie winił bym jedynie Sokratisa, który zresztą był chyba naszym najsolidniejszym defensorem w tym meczu. A na pewno solidniejszym z duetu stoperów. Shkodran już w pierwszej połowie zaliczył „obcinki”, które na nasze szczęście nie zostały wykorzystane przez rywala. Z silniejszymi zespołami takie błędy nie przejdą.

Cieszy wygrana. Cieszy solidna druga połowa. Oby był to zalążek początku dobrej gry i ta druga część meczu wyznaczała trend za którym podąży nasz zespół. Cieszą trzy wygrane z rzędu ale nie możemy zapominać, że te zwycięstwa to wiktorie nad 16., 17. i 19. zespołem w tabeli Premier League. Wiadomo, stare porzekadło mówi, że: „Mistrzostwo zapewnia się zwycięstwami w meczach z dołem tabeli a nie z top six.” W naszym wypadku o mistrzostwie nie ma mowy ale żeby zająć satysfakcjonujące nas miejsce, to takie zwycięstwa też trzeba zaliczać. Czas na domowy mecz z Evertonem. „The Toffees” niezbyt udanie zaczęli kampanię ligową. Zaledwie jedna wygrana, trzy remisy a wczoraj porażka z West Hamem u siebie. Cel może być tylko jeden. Zwycięstwo w niedzielę.

Zapraszam na moje Social Media:

Facebook

Twitter

Instagram

Twitter – konto prywatne

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s