Bundesliga do raportu: 1.FSV Mainz 05 – Svensson żyje i ma się dobrze

W naszym bundesligowym raporcie czas na ekipę z Moguncji. Jaki system sympatykowi tego klubu się spodobał? Co piłkarze Mainz muszą zdecydowanie poprawić? Czy ktoś z tej armii Svenssona się wyróżnia i czy w następnych rozgrywkach mogą mierzyć wyżej niż ósme miejsce? Czas odwiedzić twierdzę Mainz!

            Powiem Wam, że autentycznie się cieszę, że mogę o Mainz pisać w samych superlatywach. Z drużyny, na którą nie dało się patrzeć i życzyło jej się spadku, stała się pięknie dojrzewającym kwiatem. A jak ocenia ten czas kibic klubu z Moguncji Adrian Marzycki?

Podsumowując sezon 2021/2022 w wykonaniu FSV Mainz pierwszym co rzuca mi się w oczy, jest stabilna gra niemal od pierwszej do ostatniej kolejki dająca spokojne miejsce w środkowe części tabeli.

No właśnie nie słychać było ani drżenia o utrzymanie, ani napinki na europejskie puchary. Praca u podstaw i z czasem przyjdą efekty.

MÓJ TYP NA TEN SEZON

            Szykował się pierwszy pełny sezon Bo Svenssona w Bundeslidze. O zaangażowanie jego żołnierzy mogłem być spokojny, dlatego z uwzględnieniem ruchów transferowych celowałem, że środek tabeli osiągną w cuglach. Dałem ich na lokacie dziewiątej i na przestrzeni sezonu pokazali, że mój wybór był uzasadniony. A co się działo na rynku? Stuttgart ostatecznie wykupił Floriana Muellera, z tych ważniejszych postaci Robin Quaison poszedł do Arabii, Philipp Mwene do PSV, a Danny Latza do Schalke. Wszyscy za darmo. Skończyło się wypożyczenie również Danny’ego Da Costy i Roberta Glatzera. Na szczęście zadziałał skutecznie skauting. Zabezpieczono prawą obronę Silvanem Widmerem z FC Basel, a środek pola – Antonem Stachem z SpVgg Fuerth. Lewą stronę defensywy objął powracający z wypożyczenia z Celty Vigo Aaron Martin, a jeszcze przyszli za darmo Jae-sung Lee i Anderson Lucoqui. Do tego cieszyło mnie wypożyczenie Markusa Ingvardsena, bo wiedziałem, że w Unionie o grę będzie mu dość trudno. Tak więc kadra wydawała się w miarę skompletowana. Nie było może takich stricte gwiazd, ale ważną osobą stał się trener, który skutecznie scalił tę drużynę i dzięki temu mógł walczyć z najlepszymi nawet o komplet punktów. Tak więc maszyna Svenssona ruszyła!

PRZEBIEG SEZONU

            Pierwszy mecz i od razu o krok od kompromitacji. Na szczęście czwartoligowy SV Elversberg uległ z Mainz po karnych w DFB-Pokal. Natomiast inauguracja ligi nie mogła zacząć się lepiej – po golu Moussy Niakhate pokonane zostało RB Leipzig. Taka gra nie wystarczyła na beniaminków z Bochum (0:2). To jednak nie przeszkodziło w uporaniu się z Fuerth (3:0) i Hoffenheim (2:0). Lecz najgorsze dopiero było przed nimi. Najbliższy miesiąc stał pod znakiem starć z czołówką tabeli: Freiburgiem (0:0), Bayerem (0:1), Unionem (1:2) i BVB (1:3), z którego wynieśli zaledwie punkt. Ale co się dziwić, wszystkie drużyny były na fali wznoszącej. A Mainz otrzepało się trochę z tego kurzu i nadrobili sobie trzema wygranymi: z Augsburgiem (4:1) i dwa razy z Arminią (3:2 po dogrywce w pucharze i 2:1 w lidze). Dzięki temu zajmowali 5. miejsce. Jednak kolejne mecze to już mniejszy kryzys – 2 punkty w 3 spotkaniach (1:1 z Gladbach i Koeln oraz 1:2 ze Stuttgartem po znakomitej bramce Borny Sosy). Ostatnie cztery starcia to zwycięstwa u siebie (3:0 z Wolfsburgiem i 4:0 z Herthą) oraz porażki na wyjeździe (1:2 z Bayernem i 0:1 z Eintrachtem), przez co gracze z Moguncji rundę zakończyli na solidnym dziewiątym miejscu z siedmioma oczkami nad strefą barażową. To był dobry prognostyk przed wiosną.

            Nowy rok, stare Mainz – na własnym stadionie budowanie twierdzy, w delegacji totalne rozdawnictwo punktów. I tak pierwsze 5 wyjazdów to: 1:4 z Lipskiem, 1:3 z Bochum w Pucharze Niemiec, 1:2 z Fuerth, 1:1 z Freiburgiem (no coś Christian Streich nie miał na nich patentu) i 1:3 z Unionem. Dla porównania cztery domowe spotkania to: 1:0 z Bochum, 2:0 z Hoffe, 3:2 z Bayernem (genialnie rozegrany taktycznie mecz) i 0:1 z BVB, ale wtedy ogromne kłopoty ze składem miał trener, bowiem wtargnął koronawirus do zespołu i mecze z ekipą Marco Rose i Augsburgiem przełożono na środek tygodnia. Po wygranej 4:0 z Arminią Svensson i spółka wpadła w niezły dołek bez kompletu punktów. Kryzys obejmował spotkania z Gladbach (1:1), zaległy z Augsburgiem (1:2), Koeln (2:3, chociaż wygrywali już 2:0 i byli na dobrej drodze do przełamania), Stuttgartem (0:0) oraz Wolfsburgiem (aż 0:5, najgorszy mecz w sezonie). Przełamanie przyszło w najlepszym możliwym momencie. Bo kto by nie chciał pokonać świeżo upieczonego mistrza Niemiec Bayernu? Wygrana 3:1 i taka dominacja na boisku, że nikt z Bawarczyków nie obraziłby się, gdyby przegrali nawet 1:5. Kontynuacja dobrej passy wykonała się w Berlinie, gdzie Hertha nie dała im rady i dostali 1:2. Swoją drogą to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Mainz od 30 października 2021, kiedy tym samym wynikiem zakończyło się starcie Arminia-Mainz. Na koniec 2:2 z Eintrachtem sprawiło, że na ostatniej prostej zostało przez nich wyprzedzone Hoffenheim i ostatecznie zakończyli zmagania na 8. lokacie z 46 punktami. Brawa dla całej ekipy, solidna robota wykonana. Będzie co chwalić w następnym segmencie.

POCHWAŁY

            Na pierwszy ogień idzie – a jakże – trener. Adrian wręcz nie może się go nachwalić.

Przełomowym momentem było oczywiście zatrudnienie w przerwie zimowej poprzedniego sezonu trenera Bo Svenssona, który nadał FSV charakteru i nauczył nowego systemu gry i nieustępliwego pressingu. Siłą FSV Mainz nie były indywidualności, lecz pozbawiony słabych punktów monolit, co było szczególnie widoczne przy zakładaniu pressingu. System z wahadłowymi sprawdził się świetnie.

Obecny szkoleniowiec tego klubu do Moguncji przybył 4 stycznia 2021 roku. Wówczas jego nowy zespół plasował się w tabeli na 17. miejsce. W oczy ekipy z Moguncji zaglądał spadek. Mieli stratę ośmiu punktów do baraży, a do pierwszego z ich perspektywy bezpiecznego miejsca aż 10. Jak Svensson ułożył zespół na rundę rewanżową? A tak, że gdyby liczyć tylko wyniki z pierwszej połowy 2021 roku, to Mainz… grałoby w fazie grupowej Ligi Europy! Rozgrywki zakończyli ostatecznie na 12. miejscu. Kolejny geniusz po Juergenie Kloppie i Thomasie Tuchelu? Być może, bo w następnej edycji Bundesligi potwierdził swój kunszt. Jaka była  recepta na takie wyniki? Duńczykowi można bez problemu przypisać myśl: „Napastnik jest pierwszym obrońcą”. Próba odbioru piłki zaczynała się od razu na połowie przeciwnika. Jak rywale wychodzili z tego intensywnego pressingu, to drużyna momentalnie odbudowywała swoje pozycje i z kontry akcja przeradzała się w pozycyjną, a wtedy bardzo trudno było się przedrzeć przez zasieki obronne. Trzeba też wspomnieć o fantastycznej twierdzy, jaką stała się Mewa Arena. Aż 35 z 45 punktów zdobyto na tym stadionie. Jest to czwarty wynik w Bundeslidze – cały sezon granie w Moguncji i mają Ligę Mistrzów! Taka twierdza u drużyny ze środka tabeli to skarb. Kibic Mainz równie ciepło wypowiada się na temat transferów.

Nowe twarze Widmer, Lee i Stach wkomponowali się dobrze w drużynę i zwiększyli konkurencję. Przy czym należy zwrócić uwagę na wiek dwóch pierwszych. Transfery do klubu zawodników około trzydziestki nie były wcześniej praktykowane w Moguncji. Balans pomiędzy młodymi i doświadczonymi piłkarzami okazał się strzałem w dziesiątkę.

Zacznijmy od Silvana Widmera, czyli na pewno TOP3 sezonu w klubie i prawych obrońców w Bundeslidze. Wiele już o nim pisałem w grudniu gdy przedstawiałem swoją nietypową jedenastkę rundy jesiennej. 32 mecze, 4 bramki i 5 asyst robi wrażenie, ale należy również zwrócić uwagę na liczbę żółtych kartek – tylko jedna! Kultura gry wysoka, motorycznie jeden z najlepszych w lidze – ósmy w liczbie przebiegniętych kilometrów (348,6 km), drugi w liczbie sprintów (976), więcej miał tylko David Raum, za to Niemca Szwajcar wyprzedził (i resztę stawki zresztą też) w liczbie intensywnych biegów (2800). Prawdziwa maszyna po prawej stronie, kluczowy tryb w maszynie Svenssona. Jae-sung Lee także poradził sobie świetnie jak na pierwszy sezon w Bundeslidze – 4 gole i 3 asysty w 27 meczach wydaje się dla ofensywnego pomocnika wynikiem średnim, żeby nie powiedzieć słabym. Ale często widzieliśmy Koreańczyka cofającego się na pozycję numer „8”, gdzie inicjował akcje ofensywne ekipy Svenssona. To on skutecznie rozprowadzał piłkę do Jonathana Burkardta i Karima Onisiwo, a ta dwójka później robiła swoje. Za każdym razem wyglądało to zacnie. A Anton Stach to dla mnie największa niespodzianka wiosny. Wygryzł starszych od siebie kolegów, zanotował bramkę i 9 ostatnich podań (jako defensywny pomocnik!). Zaprezentował się na tyle dobrze, że w marcu został powołany do reprezentacji Niemiec. Skoro powołuje go Hansi Flick i do tego daje mu zadebiutować, to jest najlepsza rekomendacja jego umiejętności. A pole do rozwoju wielkie, gdyż ma dopiero 23 lata. Dalej Adrian wspomina o młodych wilkach:

Wśród perspektywicznych piłkarzy, których transfery mogą w najbliższym czasie zasilić budżet FSV należałoby wymienić najlepszego strzelca Burkarda, lidera obrony Niakhate i ww. Stacha.

Od razu przejdźmy do Francuza, bo go już nie zobaczymy w przyszłym sezonie Bundesligi. Został kupiony przez Nottingham Forest za 10 mln euro. Już niedługo dowiecie się kogo jeszcze beniaminek Premier League wziął z Niemiec. Co do Niakhate – prawdziwa skała i szef defensywy Mainz. Kapitan, przedłużenie ręki Bo Svenssona, równie groźny w polu karnym rywala – 4 bramki zdobyte, w tym z Bayernem i Lipskiem. Na pewno jest to statystyka do pozazdroszczenia. Będę za nim tęsknił strasznie. Niech nim się dobrze w Anglii zajmą. Tymczasem skoncentrujmy się na najskuteczniejszym piłkarzu Mainz, kapitanie młodzieżowej reprezentacji Niemiec Burkarcie. Gdyby miał jeszcze lepsze wykończenie, to już w tym sezonie miałby 15 bramek w samej Bundeslidze. A tak skończył na 14 na wszystkich frontach w barwach drużyny z Moguncji. U21 ten chłopak już przerasta – tylko w tym sezonie w kadrze w 9 meczach ma liczby 7 goli i 5 asyst. Oprócz tego jest piekielnie szybki, silny, potrafi ze spokojem przedryblować rywala. No nic tylko oglądać go wcześniej.

KULA U NOGI

            Ciekawą rzecz zauważył Adrian w kadrze Mainz.

Po stronie rozczarowań muszę wspomnieć o bardzo ograniczonym polu manewru jeśli chodzi o mobilnych zawodników ofensywnych, którzy mogliby zmienić oblicze meczu, również z ławki rezerwowych. Mam tu na myśli głównie brak szybkich skrzydłowych z dobrym dryblingiem.

No tak, jak zobaczymy pierwsze lepsze spotkanie i zerkniemy na ławkę rezerwowych, to za wesoło to nie było. Kogo dać za ruchliwych Burkardta i Onisiwo? Ingvartsena, czyli typowego lisa pola karnego? Niestety Duńczyk nie pasuje do koncepcji. Młody Paul Nebel? Średnio. Zimą trochę się zreflektowano i sprowadzono na wypożyczenie z Heraclesu Delano Burgzorga, który jako zmiennik na początku wyglądał bardzo dobrze. Nawet strzelił bramkę przeciwko Unionowi, ale potem problemy z sercem wyeliminowały go do końca sezonu. Zatem prawda, brakowało odpowiedniego backupu dla Niemca i Austriaka. Kto najbardziej rozczarował sympatyka klubu z Moguncji?

Indywidualnym rozczarowaniem jest postawa Leonardo Barreiro, którego rozwój wyraźnie wyhamował.

Nie wiem czy aż tak źle z nim było. To, że znikał za często, to mogę Luksemburczykowi zarzucić, ale z drugiej strony nie prezentował się jakoś tragicznie. Może jego złe zagrania były zasłaniane przez dobrze ustawiony monolit i po prostu ratowali go z opresji. Ale faktem jest, że z dwójki Barreiro-Dominik Kohr zdecydowanie lepiej radził sobie ten drugi. Jest jeszcze jedna wada zdecydowanie do poprawienia. Otóż nastąpiła gigantyczna dysproporcja jeżeli chodzi o punktowanie u siebie i w delegacji. Pierwszy aspekt przedstawiłem w pochwałach, więc skupię się teraz na tym drugim. Powiedzmy sobie szczerze – 11 punktów w 17 meczach to nie jest zła statystyka, tylko tragiczna. Gorzej na wyjeździe punktowało tylko Fuerth (4 pkt.), a tyle samo oczek uzbierał Stuttgart. A gdyby zdobyli chociaż tyle samo co Gladbach (17), mieliby Ligę Konferencji. Ale rozumiem, nie ma co się dołować. Jak na drużynę, która w 2020 roku była jedną nogą w 2. Bundeslidze, to wad jest bardzo niewiele.

CO DALEJ?

            O przyszłość raczej Adrian nie musi się martwić.

Perspektywy na przyszłość? Te przynajmniej na ta najbliższą widzę dosyć pozytywnie. Mainz powinno ustabilizować swoja pozycje w środku tabeli, a przy odrobinie szczęścia pójść drogą Unionu i powalczyć o europejskie puchary.

Wydaje się, że o Europę będzie trudno bez wspomnianego Niakhate i Jeremiah St. Juste’a – ten drugi odszedł do Sportingu. W dodatku pozbyto się Jean-Paula Boetiusa, co mnie osobiście dziwi, bo wyglądał na boisku przyzwoicie. W Moguncji nie zobaczym też Daniela Brosinskiego, Kevina Stoegera (VfL Bochum) oraz Lucę Killiana, którego wykupiło Koeln. W drugą stronę jednak działo się jeszcze więcej! Wzięto na stałe Ingvartsena z Unionu, Burgzorga z Heraclesu i Kohra z Eintrachtu. Jak już mowa o klubie z Frankfurtu, to on dostarczył za darmo do Moguncji jeszcze dwóch zawodników – da Costę (powrót po roku) oraz Aymena Barkoka. Na lewą obronę sprowadzono ciekawego grajka ze Strasbourga, Anthony’ego Caciego, a w liderowaniu defensywą ma wieść prym Maxim Leitsch z Bochum. Zatem wydaje się, że nie ma co się bać o spadek tego zespołu. Potencjał zbyt duży, do tego trener z łbem na karku i wyraźnie nakreśloną taktyką. Górna połowa tabeli drugi raz z rzędu w zasięgu, a kto wie, może Liga Konferencji, a nawet Liga Europy zagości na Mewa Arena? Życzę im tego z całego serca, bo zarówno piłkarsko, jak i kibicowsko byłaby to piękna historia.

Adrian Malanowski

Za pomoc w realizacji tekstu jeszcze raz dziękujemy Adrianowi Marzyckiemu

Bundesliga do raportu:

SpVgg Fuerth

Arminia Bielefeld

Hertha Berlin

Vfb Stuttgart

Fc Augsburg

Vfl Bochum

Vfl Wolfsburg

Eintracht Frankfurt

Borussia Moenchengladbach

TSG 1899 Hoffenheim

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: