Bundesliga do raportu: Vfb Stuttgart – Panie Mislintat, to było ostatnie ostrzeżenie!

Zdrowi zawodnicy, doświadczenie, spokojne utrzymanie – tych aspektów brakowało w szeregach VfB Stuttgart. Kibice tego zespołu do ostatnich minut nie mogli się cieszyć z osiągnięcia celu, jakim było w tym sezonie utrzymanie w niemieckiej elicie.

O problemach poruszonych we wstępie opowie nam kibic Vfb Michał Kurzępa:

Tak szczęśliwego utrzymania, jak tego w wykonaniu VfB Stuttgart dawno świat piłki nożnej nie widział. Gol Endo w ostatnich minutach meczu zapewnił, pozostanie drużyny z Mercedes-Benz Arena w Bundeslidze. Czas podsumować ten sezon, który miał w sobie więcej mankamentów niż pozytywów.

Jakie te mankamenty były? Czemu w tytule zwróciłem się do dyrektora sportowego? Jak to możliwe, że za bramki byli odpowiedzialni stoperzy i czego zaczyna brakować ekipie Pellegrino Matarazzo? Zapraszam wraz z kibicem klubu ze Szwabii na podsumowanie sezonu pełnego zwrotów akcji.

MÓJ TYP NA TEN SEZON

            Mam wrażenie, że jak oceniałem potencjał kadrowy Stuttgartu, to musiałem mieć nie po kolei w głowie albo patrzyłem na ten projekt w różowych okularach. Dlaczego? Bo postawiłem ich na 9. lokacie, czyli takiej samej jak sezon wcześniej. Okienko przed rozpoczęciem rozgrywek pokazuje, że stawianie na młodych ma sens, bowiem zarobili prawie 40 mln euro na transferach dwóch fundamentalnych zawodników – Nico Gonzaleza i Gregora Kobela. Ale również się pozbyli takiego wyjadacza jak swojego kapitana 34-letniego Gonzalo Castro. Powód był jasny i o nim mówił Sven Mislintat w kwietniu zeszłego roku:

Wobec bardzo trudnych warunków ekonomicznych, spowodowanych pandemią, zdecydowaliśmy się nie składać Gonzo oferty przedłużenia kontraktu, a zamiast tego zaufać naszym największym talentom. Nasza decyzja absolutnie nie zmienia naszego uznania dla Gonzo, wręcz przeciwnie, nawet żałujemy naszej decyzji.

Jakby ten sezon skończył się spadkiem, to dopiero byłby żal, płacz i zgrzytanie zębów. Ktoś do mnie powie: Co Ty tak narzekasz, przyszli jacyś nowi piłkarze do klubu, prawda? Oczywiście, jak najbardziej! Tylko że średnia wieku, przychodzących wynosiła… 20,5 roku. A jakieś konkrety? Kobela miał zastąpić Florian Mueller z FSV Mainz, dołączyli również Wahid Faghir z duńskiego Velje BK, Chris Fuehrich z SC Paderborn, Enzo Milliot z Monaco czy Naouirou Ahmada z rezerw Juventusu. Nazwiska nie porywają. Do tego wypożyczono Hirokiego Ito z Jubilo Iwata i – tu akurat ciekawe wzmocnienie – Omara Marmousha z VfL Wolfsburg. Tylko dwóch graczy w kadrze Stuttgartu miało powyżej 30 lat (Didavi i Al Ghaddioui), a kapitanem został 28-letni Wataru Endo. Co mogło pójść nie tak? Tutaj dla mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia. Wygłupiłem się z tym osądem i tyle.

PRZEBIEG SEZONU

            Na sam początek sezonu dwa pogromy. Najpierw 6:0 pokonane czwartoligowe BFC Dynamo, a potem stuttgartczycy mogli się cieszyć, że na sam początek ligi dostali SpVgg Fuerth. Beniaminek zebrał oklep 5:1 i w Szwabii zaczęli zadowoleni. Tylko że w następnym meczu to oni byli ofiarami kanonady strzeleckiej. Sprawcą został Lipsk, który wbił im u siebie cztery gole. Następnie szalony mecz domowy z Freiburgiem, gdzie po 45 i 90 minutach było 2:3 dla gości. Gracze Vfb nie potrafili wygrać jeszcze trzech spotkań, aż pokonali Hoffenheim 3:1. Lecz znowu zaczęła się seria bez wygranej, a po drodze w ostatniej chwili urwali punkt Unionowi, dostali porządne bęcki od Augsburga 1:4 i przyczynili się do pierwszej wygranej w sezonie w wykonaniu Arminii. Wreszcie w 13. kolejce to oni po raz drugi mogli się cieszyć z kompletu. Zwyciężyli z Mainz 2:1, a koncert w tym meczu zagrał Borna Sosa, ale do tego obrońcy jeszcze dojdziemy. Dobra passa trwała, bo przyszedł remis z Herthą 2:2 i wygrana z Wolfsburgiem 2:0. Czyżby ustabilizowali formę? Nic z tego, przecież dawno nie zostali rozbici, więc przyjęli piątkę od Bayernu, a rok kończyli porażką z Koeln 0:1 i święta przesiedzieli na miejscu barażowym.

            2022 rok ropoczął się od… kompromitacji, bo jak inaczej nazwać stratę punktów w Fuerth? Robili się powoli drugim spadkowiczem, gdyż zaliczyli cztery porażki z rzędu. Co prawda z mocnymi rywalami (0:2 z Lipskiem, 0:2 z Freiburgiem, 2:3 z Eintrachtem i 2:4 z Bayerem), ale to właśnie one sprawiały, że zaczęły się do nich zbliżać Koniczynki, które w pewnym momencie traciły dystans zaledwie pięciu punktów do Stuttgartczyków. A przecież pięć kolejek wcześniej tych oczek przewagi było aż 12! Na szczęście SpVgg Fuerth przestał tak regularnie punktować, ale Stuttgart też tego nadal nie robił! Zmieniło się to dopiero w 25. serii spotkań. Mecz przeciwko Borussii Moenchengladbach, który Michał Kurzępa nazywa najlepszym w tym sezonie:

Jeśli miałbym wyróżnić jakieś konkretne spotkanie, to wskazałbym mecz przeciwko Gladbach (5 marca 2022) wygrany przez VfB 3:2, mimo że przegrywali 0:2. W tamtym meczu drużyna pokazała charakter i ducha drużyny.

Ten stan trwał nie tylko w tym spotkaniu. Kilka dni później scenariusz z jesieni się powtórzył i piłkarze Vfb znowu urwali punkty Unionowi w ostatnich minutach. Tym razem na 1:1 strzela Sasa Kalajdzić. Upływa następny tydzień i nasi dzisiejsi bohaterowie znów wygrywają z Augsburgiem 3:2, mimo że przegrywali 0:1 i 1:2. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę, ale nie, kibice Stuttgartu znów musieli przygotować się na przykre chwile. W następnych czterech meczach ekipa Die Schwaben zdobywa raptem dwa punkty, a apogeum kryzysu nadszło w meczu z Herthą. Porażka 0:2 praktycznie przesądza los klubu ze Szwabii. Od tego momentu wiemy, że prawdopodobnie będą grali w barażach. No, chyba że stanie się jakiś cud. No i… właśnie się stał! W starciach z Wolfsburgiem, Bayernem i Koeln wpada pięć punktów, a Stara Dama odpowiada ugraniem zaledwie jednego oczka. Gola na wagę 15. miejsca strzelił w 92. minucie spotkania z Koziołkami kapitan Wataru Endo. Znamienne, że robi to akurat on. Rollercoaster zakończył się. Wszyscy fanatycy odetchnęli z ulgą albo wpadli w euforię jak ci na stadionie. Dobrze się stało. Nie zasłużyli na baraże. Hertha była jeszcze bardziej beznadziejna.

POCHWAŁY

            Na pierwszym miejscu Michał gratuluje skuteczności… obrońcom:

Na 41 goli, 11 zostało strzelonych przez defensorów. Warto wspomnieć, że do dość późnej fazy sezonu, najlepszymi strzelcami drużyny byli piłkarze z bloku obronnego – Mavropanos (4), Kempf (4), Anton (2), Ito(1), Sosa (1). Przypomina mi się mecz pierwszej kolejki przeciwko Fürth, kiedy to dwoma bramkami popisał się Marc Oliver Kempf (obecnie gracz Herthy). Dodam tylko, że najlepszy strzelec drużyny, napastnik Sasa Kalajdzić, strzelił 6 bramek, czyli zaledwie o dwa gole więcej niż Mavro i Kempf.

Obaj stoperzy w inny sposób zdobywali bramki. O ile Kempf wykorzystywał swoje warunki fizyczne przy stałych fragmentach gry, to Mavropanos potrafił wbiec w pole karne podczas akcji ofensywnej i huknąć nie do obrony z lewej nogi. Pozwalał sobie na to Grek, bo na tyłach zostawali Kempf i Waldemar Anton. Oczywiście Mavro również był przydatny podczas dośrodkowań ze stojącej piłki, które doskonale bił jeden z najlepszych piłkarzy Die Schwaben:

Nagrodę zawodnika sezonu dałbym Bornie Sosie. Chorwat napędzał grę ofensywną zespołu. W sezonie zaliczył osiem asyst w Bundeslidze. Wisienką czy też truskawką na torcie była bramka przeciwko Mainz. Istny majstersztyk.

Ten gol spokojnie może kandydować do bramki sezonu. Idealne uderzenie z lewej nogi pod ladę. Robin Zentner nie miał najmniejszych szans. Chorwat bardzo mi przypomina Filipa Kosticia. Śmiga lewą stroną, potrafi w pełnym biegu dośrodkować idealnie na głowę atakującego, szybki, dobrze dryblujący. Jakością wyrasta dużo poza Stuttgart, nie ma co o tym dyskutować. Dodałbym jeszcze do tego dobre występy wypożyczonych: Marmousha i sprowadzonego zimą ze Sportingu CP Tiago Tomasa. Wnieśli wiele do ofensywy Die Schwaben, co mnie cieszy, bo na obu bardzo przyjemnie patrzy się na boisku.

KULE U NOGI

            Teraz można wyciągać najcięższe działa i jMichał Kurzępa jest tego świadomy. Nie zostawia suchej nitki na zawodnikach środku pola:

Po zakończeniu poprzedniego sezonu miałem przeczucie, że nieprzedłużenie kontraktu z Gonzalo Castro będzie błędem Svena Mislintata. Niestety po części to się potwierdziło, gdyż w środku pola niemal przez cały sezon było widać chaos i brak reżysera gry. W większości spotkań było widać pomysł pod tytułem „Podajmy piłkę do Sosy i wtedy zobaczymy, co zrobi”. Najgorszymi spotkaniami Stuttgartu były mecze wyjazdowe przeciwko Lipskowi i Hercie Berlin, na obu miałem „przyjemność” być. W tych spotkaniach VfB nie istniało, drużyna była przestraszona, powiedziałbym bezjajeczna.

Jakbym słyszał taktykę Quique Setiena na mecz z Bayernem przegranym 2:8: „Grajcie do Leo, on zrobi wszystko”. Faktycznie tak to wyglądało. Albo szła piłka na lewą stronę do reprezentanta Chorwacji, albo na prawą do Marmousha i on coś tam próbował, albo jeszcze lepiej – laga na napastnika! Tyle że w rundzie jesiennej nie było Sasy Kalajdzicia, tylko Hamadi Al Ghaddioui. Dlatego właśnie tak często na połowie rywala znajdował się Mavropanos. Kolejny negatywny aspekt, o którym Michał mówi, to nieskuteczność:

Nie wiem, czy w tym sezonie była inna drużyna, która miałby tyle sytuacji bramkowych i tak koncertowo je marnowała. Mam nadzieję, że w okresie przygotowawczym do następnego sezonu będzie dużo treningów strzeleckich.

Mówiłem Państwu już o Al Ghaddiouim, prawda? Mimo że grał tylko pół sezonu to bez żadnych wątpliwości wygrywa u mnie w rankingu najgorszego napadziora Bundesligi. Marokańczyk nie dość, że zupełnie go nie było widać na boisku, to jak miał okazję do strzału, to zazwyczaj nie trafiał. Nie dawał nic ekstra zespołowi w trudnych chwilach, zresztą w tych dobrych to też tak sobie mu wychodziło. Dużo błędów widziałem również u Chrisa Fuehricha. On przestrzelał z takich sytuacji, że nie pozostawało nic więcej, tylko złapać się za głowę i zapytać dlaczego to nie wylądowało w siatce? Sam Marmoush nie wyglądał lepiej pod bramką rywali! Cud, że chociaż Stuttgartczycy mają łącznie 41 bramek, ale sami sobie są winni, że ten dorobek jest tak mizerny. Za to ciekawie się również robiło po drugiej stronie boiska:

Graczem, który zawiódł oczekiwania, był bramkarz Florian Müller. Miał być następcą Gregora Kobela w bramce VfB, jednak nawet w 50% nie pokazał tego, co Szwajcar między słupkami. Florian popełniał bardzo dużo błędów w ustawianiu się, w wielu sytuacjach mógł zrobić więcej. Gdyby nie bramka Endo w ostatnim meczu sezonu, to sporo hejtu mogło się wylać na Muellera, gdyż to on popełnił błąd przy piąstkowaniu, który kosztował VfB bramkę w meczu z Kolonią.

Bramkarz był niepewny praktycznie w każdym aspekcie. Przyklejony do linii, bał się złapać piłki po dośrodkowaniu, w wybicia również pozostawiały wiele do życzenia. Głowa bolała od jego interwencji, a raczej ich braku. Wcześniej miałem wątpliwości kogo dałbym w antyjedenastce sezonu, ale dzięki Michałowi przypomniałem sobie o istnieniu Floriana Muellera. Ale uwaga! W tym tekści nie podano jeszcze nazwiska najgorszego piłkarza tego klubu, a to jest niesamowity agent:

Jest jeszcze gorszy zawodnik, który mocno irytował swoją grą. Chodzi o Tanguya Coulibaly’ego, który nie dawał od siebie zupełnie nic. Głupie, niepotrzebne rajdy, wiele strat piłki, machanie rękami. Zupełnie bezwartościowy zawodnik. Mislintat powinien zastanowić się nad wypożyczeniem tego gracza, do jakiejś innej drużyny, żeby na trochę niższym poziomie nauczył się grać w piłkę, bo często Tanguy przypominał jeźdźca bez głowy.

Gdy wchodził zawodnik z numerem 7, to miałem momentalnie ochotę wyłączyć mecz i zająć się czymś przyjemniejszym niż oglądaniem Tanguya. To jest ten wynalazek ze szkółki PSG, który zupełnie się nie sprawdził w Bundeslidze, co jest ewenementem, bo wychowankami paryskiego klubu są chociażby Moussa Diaby czy Christopher Nkunku. Czyli można nie machać łapami przy pierwszej lepszej okazji i grać normalnie w piłkę!

            To koniec minusów zawodników, a teraz trzeba się jeszcze pochylić nad trenerem i dyrektorem sportowym. Co z tym Matarazzo Michale?

Do Pellegrino Matarazzo można mieć pretensje o to, że nie umiał reagować na wydarzenia na boisku, mam tu na myśli wprowadzanie zawodników z ławki w drugich połowach. Często było tak, że przy złym wyniku wpuszczał graczy defensywnych, co jest w takim przypadku bez sensu.

Pytanie tylko czy był ktoś, kto mógł zmienić obraz meczu? Silas pod formą, Mateo Klimowicz bezproduktywny, więc szkoleniowiec miał się ratować wejściem 18-letniego Wahida Faghira? Nie możesz opierać swoich nadziei na takich zawodnikach! Czyli wina stoi po stronie Mislintata, tak?

Temat Mislintata to złożona sprawa. Wiele osób mówi, że jest to pan „Diamentowe oko”. Niestety przez długi okres sezonu można było powiedzieć, że jest to pan „Zardzewiałe oko”. Sven ewidentnie przedobrzył z tym, że teraz w VfB jest więcej piłkarzy młodych niż doświadczonych, co było widać w walce o utrzymanie w Bundeslidze. Brakowało graczy otrzaskanych w trudnych bundesligowych bojach, co mogło się skończyć spadkiem z ligi. Prawdę mówiąc, to żaden transfer Mislintata w tym sezonie się nie broni. Millot, Ahamada czy Beyaz to nie są wartościowi gracze dla drużyny na poziomie Bundesligi.

Nie mówimy tutaj oczywiście o wypożyczeniach, bo te w miarę się bronią. Mam wrażenie, że dyrektor sportowy Stuttgartu stosuje zasadę „Cudze chwalicie, swego nie znacie” i to martwi Michała:

Drużyna z roku na rok traci swoją tożsamość. Chodzi mi o dawanie szans gry młodym piłkarzom z akademii Stuttgartu, która kiedyś słynęła z bardzo dobrego szkolenia młodzieży. Przykłady: Sami Khedira, Mario Gomez, Serdar Tasci, Sebastian Rudy czy Timo Werner. W każdym normalnym klubie powinno być tak, że chociaż jeden zawodnik z akademii powoli jest budowany przez trenera i wstawiany do pierwszego składu. W Stuttgarcie w tym sezonie nie było takich zjawisk, bo z całym szacunkiem ale ściąganie graczy z drugich drużyn Juventusu czy PSG, to nie jest droga, którą VfB powinno iść. Znam taką sytuację, że rodzina piłkarza z akademii szuka jakiegoś innego klubu na rozwój młodego zawodnika, gdyż w VfB nie ma na to szans. Teoretycznie to powinno pokazywać, że dzieje się tak, bo akademia obfituje w dużą liczbę graczy gotowych do gry, życie pokazuje, że jest inaczej, a takie wynalazki jak Tibidi zabierają marzenia młodych graczy z regionu na grę w barwach swojej ukochanej drużyny.

Jeżeli to się nie zmieni, to w Szwabii może być posucha z wychowankami.

CO DALEJ?

            Michał nie widzi kolejnego sezonu w różowych barwach:

Patrząc na bierność VfB na rynku transferowym i problemy poza boiskowe ważnej postaci w drużynie, czyli Karazora, to sezon 2022/2023 może być bardzo ciężki dla drużyny ze Stuttgartu. Przykład Vagnomana z HSV jest bardzo ciekawy. Mówi się że do Stuttgartu ma trafić ten obrońca natomiast suma 8 milionów euro jest dla włodarzy VfB za wysoka. Przypomnę, że w poprzednim sezonie Stuttgart zarobił na transferach 26 milionów euro. Jak widać te pieniądze wyparowały.

Przyjrzałem się Vagnomanowi i to naprawdę ciekawy zawodnik. Wychowanek HSV, 21 lat, prawy obrońca, bardzo udana runda rewanżowa w 2. Bundeslidze. Panie Mislintat, czy nie warto jednak zainwestować w kogoś, kto zna niemieckie boiska, niż brać szrot z rezerw PSG czy Juventusu? Zaraz ktoś go uprzedzi, a wtedy Stuttgart zostanie z ręką w nocniku. A przecież Stuttgartczycy mogą stracić swoich najlepszych graczy!

Najważniejszą kwestią na rynku transferowym niewątpliwie jest to czy i kiedy z klubu odejdą Sasa Kalajdzić i Borna Sosa, czyli kluczowi piłkarze VfB w poprzednim sezonie. Im później będą miały miejsce te odejścia, to mając na uwadze wspomnianą bierność na rynku transferowym, może być ciężko ze ściągnięciem odpowiednich następców tych piłkarzy, co może się przyczynić do dużych problemów w lidze.

Obaj piłkarze budzą zainteresowanie nawet największych klubów na świecie – wielokrotnie już łączono Kalajdzicia z Bayernem, a o Sosę pytała chociażby FC Barcelona. Mimo wszystko nadal nie rozumiem dlaczego czekają na moment sprzedaży tych zawodników. Zgrupowanie już trwa, a kadra jest totalnie niekompletna. Co prawda wykupiono Mavropanosa i Ito, a z wypożyczeń wrócili  między innymi Philipp Klement i po świetnym sezonie w Schalke Darko Churlinov, ale za to odeszli Foerster, Erik Thommy, Omar Marmoush i jedyny zawodnik w wieku 30+ Daniel Didavi. Nie no, po co doświadczeni piłkarze w kadrze? Najwyżej Endo nas uratuje, prawda? A fanatyk Stuttgartu kończy:

Niedawno stacja SWR Sport na swoim instagramie rozmawiało z kibicami VfB o ich przewidywaniach na przyszły sezon, w większości wypowiedzi były to lokaty poniżej 10 miejsca. Ja również przychylam się do tych przewidywań i na chwilę obecną miejsce od 13 w górę biorę w ciemno.

A ja powiem ostrzej. Jeżeli odejdą Kalajdzić i Sosa oraz Mislintat zamiast myślenia o potencjalnym zarobku nie postawi na budowaniu składu na teraz, to VfB Stuttgart stawiam jako głównego kandydata do spadku. A i z Austriakiem i Chorwatem będzie ciężko o utrzymanie się w lidze. Panie Sven, niech Pan zdejmie te różowe okulary i patrzy realnie! Młodymi wilkami Pan się nie utrzyma! Witamy w realiach Bundesligi!

Adrian Malanowski

Trdycyjnie zapraszamy do zaobserwowania twitterowego konta naszego eksperta —> Michał Kurzępa

Dotychczasowe teksty z serii „Bundesliga do raportu:”

SpVgg Fuerth

Arminia Bielefeld

Hertha Berlin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: