Bundesliga do raportu: Vfl Wolfsburg – Rollercoaster w mieście Volkswagena

            Miało być tak pięknie. Kadra mocniejsza niż rok temu kiedy ugrali miejsce w Lidze Mistrzów, zatrudniony nowy trener, kibice pełni optymizmu… Wszystko szło bez problemu latem! Jednak gdy teraz patrzymy na tabelę, to nie wygląda to na sezon udany. Mało tego, po tym co się działo na rynku transferowym, to można powiedzieć o druzgocącej porażce Wilków na boisku. Jak to się stało, że nie widzimy Wolfsburga, chociażby w górnej połowie tabeli? Czy gra ofensywna poprawiła się po transferze Maxa Kruse? Jak kibic tego klubu zapatruje się na Polaków? Przeanalizowałem mocne i słabe strony podopiecznych Floriana Kohfeldta, a efekty tych przemyśleń przeczytacie poniżej. Życzę miłej lektury!

MÓJ TYP NA TEN SEZON

            Gdy spojrzało się na rynek transferowy przed sezonem, to można było przecierać oczy ze zdumienia. Mówiło się o odejściach Wouta Weghorsta, którego kusił między innymi Inter i Maxonce’a Lacroix. Ruchy do klubu też sugerowały, że co najmniej jeden z nich opuści Wolfsburg. Tak się jednak nie stało, a z ważniejszych graczy na wypożyczenie został oddany Josip Brekalo. Natomiast ofensywa transferowa trwała w najlepsze. Wzmocniono środek obrony najlepszym defensorem Koeln Sebastiaanem Bornauwem i Mickym van de Venem z FC Volendam. Rywalizację w środku pola mieli zapewnić jeden z braci Nmecha, Felix z młodzieżówki Manchesteru City, oraz bardzo utalentowany Belg z KV Mechelen – Aster Vranckx. Ale wszystko przebiło to, co się działo na skrzydłach i w ataku. Otóż wykupiono z Dynama Moskwa Maximiliana Philippa, ściągnięto do ojczyzny z Benfiki Lucę Waldschmidta i z City Lukasa Nmechę. Wilki chciały jeszcze z Lecha podebrać Kubę Kamińskiego, ale poznaniacy byli zdecydowani zostawić go u siebie jeszcze na rok, więc wypożyczono z Herthy Dodiego Lukebakio. Zatem transfery robiły wrażenie, zwłaszcza że wydano na nie łącznie aż 52,5 mln euro! Jak na taki klub to wydatek wielkiej wagi. Niestety przed sezonem Joerg Schmadtke pokłócił się z Oliverem Glasnerem, więc trzeba było kogoś racjonalnego zatrudnić. Padło na Marka van Bommela i już wtedy zapaliła się czerwona lampka. Pamiętam go z czasów PSV i nie było raczej tam za kolorowo. Dlatego od razu twierdziłem, że do TOP4 się nie zakwalifikują, ale piąte miejsce powinni osiągnąć. Przecież z taką paką to puchary muszą być obowiązkiem. Jak się później okaże, niekoniecznie.

PRZEBIEG SEZONU

            Jak na razie oddaję głos kibicowi Wolfsburga Piotrowi Wojcieszkowi:

Jaki był ostatecznie ten sezon? Bardzo rozczarowujący, z bardzo dużą liczbą bolesnych porażek. Czemu tak się stało? W bardzo dużej mierze dlatego, że nie udało się godnie zastąpić trenera Glasnera, który miał pomysł dobrze skrojony pod zawodników, których posiadaliśmy (najlepszym przykładem Xaver Schlager). Zespół ogólnie był poukładany odpowiednio. Pomysł z van Bommelem mocno nie wypalił (szybko go Jorg przegonił i słusznie), a jego zastępca, czyli Florian Kohfeldt nie wprowadził jakiejś wyraźnej poprawy. Taktycznie wyglądaliśmy zdecydowanie za słabo. Powiedzmy sobie szczerze, że Wolfsburg ma kadrę na europejskie puchary. Śmiało można powiedzieć, że każdy z piłkarzy, którzy grali w podstawowym składzie w poprzednim sezonie, zaliczył regres. Dosłownie każdy. Oliver potrafił wycisnąć z wielu chłopaków maksa. W trakcie sezonu przytrafiły nam się dwa bardzo poważne kryzysy, z obu bardzo ciężko było się wydostać. To w dużej mierze spowodowało, że zawiedliśmy w Lidze Mistrzów. A grupę mieliśmy tak łatwą, że każdy oczekiwał drugiego w historii klubu awansu do fazy pucharowej tych wspaniałych rozgrywek.

Trudno się z nim nie zgodzić. Grupa z Sevillą, Salzburgiem i Lille nie powalał. Ale po kolei.

            Pierwszy mecz sezonu i już kompromitacja w DFB-Pokal – Wolfsburgczycy przegrali walkowerem z czwartoligowym Preussenem Muenster przez zbyt dużą liczbę zmian. Na boisku wygrali 3:1 po dogrywce. Potem były cztery wygrane z rzędu w lidze – ofiarami stali się Bochum (1:0), Hertha (2:1), Lipsk (1:0) i SpVgg Fuerth (2:0). Byli jedyną drużyną z kompletem punktów po 4 kolejkach. W międzyczasie jednak stało się coś, co w późniejszym czasie miało mieć kolosalne znaczenie. Otóż w drugiej połowie meczu z Bykami z powodu kontuzji zszedł Xaver Schlager – podstawowy piłkarz środka pola. Badania pokazały wyrok druzgocący – zerwanie więzadeł krzyżowych. Wilki nie mogły sobie poradzić z jego stratą. Zaczął się kryzys. Piłkarze zawodzili na wszystkich płaszczyznach. Nie mogli wygrać od ośmiu meczów, a złożyły się na to: remisy z Lille w LM i z Eintrachtem, porażka 1:3 z Hoffenheim, kolejny podział punktów w Europie, tym razem z Sevillą i cztery przegrane z rzędu: 1:3 z BMG, 0:2 z Unionem, 1:3 z Salzburgiem i 0:2 z Freiburgiem. Władze miały dość po ostatnim wspomnianym meczu – dzień później van Bommel nie był już trenerem Wilków. Holender wytrzymał na stanowisku raptem 114 dni. Zatrudniono na jego miejsce Floriana Kohfeldta i ten wybór był – moim zdaniem – całkowicie uzasadniony. Młody, zdolny trener, którego Werder przyjemnie się oglądało pomimo ograniczeń potencjału zawodników. Od razu przyszedł efekt nowej miotły – wygrane z wycieńczonym kontuzjami Bayerem 2:0, niespodziewanie z Salzburgiem 3:1 w LM i 1:0 z Augsburgiem. Wilki mogły bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. Listopadowa przerwa reprezentacyjna sprawiła, że… wróciły stare demony z ery poprzedniego szkoleniowca. Remis 2:2 z Arminią już był niepokojący, ale następne osiem porażek z rzędu to jakieś nieporozumienie! Z kim nie wyszło? Z Sevillą 0:2 (to można byłoby jakoś wytłumaczyć), 1:3 z BVB, 0:3 z Mainz (matko, jak oni tam zostali zdominowani przez ekipę Svenssona to głowa mała), 1:3 z Lille, przez co zajęli ostatnie miejsce w grupie i odpadli z walki w Europie, 0:2 ze Stuttgartem, 2:3 z Koeln, 0:4 z Bayernem, przez który kończyli rok na 13. miejscu z zaledwie trzema oczkami nad strefą barażową, i na dokładkę 0:1 z Bochum.

            To nie wyglądało źle, tylko tragicznie. Wolfsburgczycy zremisowali bezbramkowo nawet z równie beznadziejną Herthą. Do meczu z Fuerth przystępowali z 15. miejsca, na które spadli po kolejnej przegranej, tym razem z Lipskiem 0:2. Zimą kolejne pieniądze zostały wpompowane we wzmocnienia. Za ponad 23 mln euro sprowadzono trzech piłkarzy: Jonasa Winda z FC Kopenhagi, Kevina Paredesa z D. C. United i – co ważne – Maxa Kruse z Unionu. Kohfeldtowi wychodziło tylko wtedy, kiedy miał w swoich szeregach Niemca. Skąd na to wzięli pieniążki ? Odszedł za 17 mln euro Weghorst, dlatego sięgnięto po Winda. Niestety Koniczynki zostały zmiecione z planszy 4:1. Do tego zwycięstwo z Eintrachtem 2:0 dało pewien komfort i awans na 12. lokatę. Pierwsza przegrana po tym grubym jak na środek sezonu okienku przypadła na dość rozpędzone w tamtym momencie Hoffenheim (1:2). Remis 2:2 z BMG nie napawał optymizmem, ale humory zostały poprawione po zwycięstwie 1:0 z Unionem. Lecz wówczas znowu przestało się kleić, chociaż trzeba przyznać, że ponieść porażkę 2:3 z Freiburgiem i 0:2 z Bayerem to nie wstyd. Ale kwiecień to był prawdziwy rollercoaster emocjonalny: od euforii po wściekłość. Oto wyniki z tego miesiąca:

3 kwietnia: porażka 0:3 na wyjeździe z Augsburgiem

9 kwietnia: wygrana 4:0 u siebie z Arminią

16 kwietnia: lanie 1:6 na Signal Iduna Park

22 kwietnia: zwycięstwo 5:0 u siebie z Mainz

30 kwietnia: 1:1 na wyjeździe ze Stuttgartem

Pięć meczów, bilans 2-1-2, stosunek bramkowy 11:10. Kibice Wilków chcieli już jak najszybciej końca tych rozgrywek. Przynajmniej dwa ostatnie spotkania nie były takie złe – zdobyć 4 punkty z Koeln (1:0) i Bayernem (2:2) to nie lada sztuka. Z drugiej strony jedna i druga drużyna grała i tak na pół gwizdka, gdyż swoje cele ligowe osiągnęła. No i koniec zarówno Bundesligi, jak i Kohfeldta w Wolfsburgu. Na szczęście został zwolniony.

POCHWAŁY

            Czy można jakieś pozytywy wyciągnąć z tego sezonu? Piotr Wojcieszek twierdzi, że tak.

Co mi się podobało? Na pewno to, że na przestrzeni tego sezonu poprawiliśmy mocno grę ofensywną. Chodzi konkretnie o to, że w pierwszej połowie sezonu i na samym początku drugiej jak weźmiemy pod uwagę aspekt gry ofensywnej, to wyglądaliśmy po prostu fatalnie. Dał radę jednak Florian tę grę ofensywną znacznie ulepszyć (wiadomo, fajerwerków nie było, ale było lepiej). Ważne było przyjście doświadczonego Maxa Kruse.

Co do jakości gry ofensywnej zgadzam się, że z czasem się poprawiła, ale wątpię, by trener miał na to wpływ. Smutne, ale prawdziwe. Po prostu w styczniu przyszedł Max Kruse, który wymiatał już w Werderze Kohfeldta, Unionie Ursa Fischera i teraz kontynuował swoją dobrą passę gdy został Wilkiem. Nie dziwię się, że były szkoleniowiec klubu z Bremy go chciał. Wolny elektron takiej klasy był tam potrzebny jak tlen. Żeby nie być gołosłowny, to podstawowe statystyki Kruse w tym sezonie w Wolfsburgu: 14 meczów, 7 bramek, 1 asysta. 14 spotkań wystarczyło, by zostać wicekrólem strzelców w drużynie. Więcej miał tylko sprowadzony latem Lukas Nmecha. A jak już przy byłym piłkarzu Anderlechtu jesteśmy, to kilka słów o nim powiedział Piotrek:

Jeśli chodzi o tego zawodnika, to szału może nie było, liczb bardzo dobrych nie zrobił, ale pozostawił po sobie dobre wrażenie. Jestem optymistycznie do tego grajka nastawiony.

Rzućmy okiem na statystyki: w 31 starciach zdobył 10 goli i wykonał 1 ostatnie podanie. Jak na pierwszy sezon w Niemczech jest to bardzo przyzwoity wynik, zwłaszcza że jest to piłkarz z rocznika 1998, czyli wiele grania przed nim, a potencjał całkiem spory. Kibic Wilków podkreślił, że z pewnego poziomu nie zszedł Koen Casteels:

Poza tym tragicznym meczem z BVB pokazywał się z dobrej strony, często nas ratował. Jak na VfL świetny bramkarz.

Belg miał pełne ręce roboty, gdyż defensywa rozjeżdżała się tak często jak studenci pierwszego roku do swoich domów, czyli co tydzień. Ale Casteels zazwyczaj stawał na wysokości zadania. Z mojej strony chciałbym pochwalić jeszcze Xavera Schlagera. Fantastyczna szóstka/ósemka. Szkoda, że w tym sezonie grał tak rzadko z powodu zerwania więzadeł, ale jak już pojawiał się na boisku, to był totalnym szefem. Rządził w środku pola Wolfsburga. Niekonwencjonalne zagrania, niesamowita wizja gry jak na środkowego pomocnika, liczba przechwytów na wysokim poziomie… Lipsk go kupił i według mnie zrobił bardzo dobry deal. Idealny do drużyny Tedesco.

KULA U NOGI

            W minusach znowu od sympatyka Wolfsburga zabrzmiały słowa o problemach z konstruowaniem akcji ofensywnych:

Co mi się nie podobało? Bardzo słaba gra ofensywna w pierwszej części sezonu. Meczów, w których byliśmy nieszkodliwi w tym aspekcie było za dużo. Będąc naszym przeciwnikiem wystarczyło się się cofnąć do defensywy i mamy bezzębny Wolfsburg.

Tu się oburącz podpisuję. Ataki ofensywne Wilków były szybko przeczytane niczym bajka dla dzieci. Średnio przez połowę meczu byli przy piłce, a zupełnie nic z tego nie wynikało! Na domiar złego bardzo łatwo można było im strzelić z kontry. Lacroix wyglądał jakby się zgubił na tym boisku. Bornauw to jeszcze jakoś z twarzą wychodził, ale John Anthony Brooks? Taki piłkarz już dawno powinien grać w MLS, a gdzie z nim na podbój Europy? Zresztą to nie tylko moja opinia – Piotr uważa podobnie:

Oczekiwania jak przychodził były duże, w Hercie miał dobry czas. Nie spełnił jednak zdecydowanie pokładanych w nim nadziei. Wolny, mało zwrotny, elektryczny – takie określenia pasują do niego. Za dużo błędów na przestrzeni tego czasu spędzonego w Wolfsburgu popełnił. Nie będę tęsknił.

I kibice Bundesligi również. Ja rozumiem, że taki statyczny obrońca jest potrzebny w każdym zespole. Taki, który będzie się głównie skupiał na defensywie, ewentualnie zagrozi podczas stałych fragmentów gry. Pierwszy mi przychodzi do głowy Willi Orban. Ale Węgier potrafi dobrze rozegrać od tyłu, a Amerykanin ma problem z precyzyjnym podaniem piłki, oraz z asekuracją! Ciekawe, czy w ogóle znajdzie klub, bo teraz może mieć problem z otrzymaniem poważnych ofert.

Odnośnie całego zespołu to Piotr ma jeszcze jeden aspekt, który jest do poprawienia:

Stabilność, która jest bardzo istotna. I to tyczy się również wielu zawodników takich jak na przykład Baku czy Arnold, którzy dobre mecze przeplatali ze złymi i tak w kółko. Nie podobało mi się również to, że bardzo wielu ważnych zawodników, którzy powędrowali w górę patrząc na poprzedni sezon, obniżyli loty.

Wspomniałem już o Lacroix, ale prawa strona z zeszłego sezonu, a obecnie, to dzień do nocy! Zarówno Ridle Baku, jak i Kevin Mbabu byli ogrywani przez przeciwników niemiłosiernie. Atut tej strony boiska w Wolfsburgu polegał na świetnej współpracy właśnie tych dwóch zawodników. Florek i Mark wiedzieli jednak lepiej – i podobnie jak wcześniej pisałem o Markusie Weinzierlu i parze Iago-Mads Pedersen – nie stawiali na tę kolaborację. Ale w zasadzie wszyscy się nie popisali – Maximilian Arnold nie miał odpowiedniego wsparcia, Dodi Lukebakio kopał się po czole, Wout Weghorst zachowywał się jak ciało obce, ale to nie na nich się Piotrek najbardziej zawiódł:

O wiele bardziej irytujący dla mnie był – przeważnie nic nie wnoszący dobrego do gry – Luca Waldschmidt. Niesamowicie bezzębny piłkarz, prawie wszystkie jego występy były bezbarwne. Piłkarz widmo w tym sezonie. Jestem totalnie zdołowany jego poczynaniami. Słabo dryblował (nigdy nie był typem dryblera, to wiem), słabo podawał, słabo strzelał. Po prostu koszmar.

Już lepiej swoje szanse wykorzystywał Bartosz Białek. A przecież Polak przez ponad pół sezonu nie był do dyspozycji szkoleniowców. Faktycznie, miało się wrażenie, że Waldschmidt źle się czuł w zespole. Nie udowodnił swojej wartości niestety. A szkoda, bo cieszyłem się bardzo mocno, że wraca do Bundesligi. Miło go wspominam z pobytu we Freiburgu.

CO DALEJ?

            Cel wydaje się jasny:

Celem jest powrót do europejskich pucharów. Myślę, że jesteśmy w stanie tego dokonać. Mamy do tego możliwości. Wierzę w Nico Kovaca, nie ukrywam że mi się bardzo podoba sprowadzenie Chorwata.

Właśnie, nie wspomniałem kto przyszedł w miejsce Kohfeldta! Tu macie odpowiedź. I szczerze powiedziawszy podzielam entuzjazm kibica Wilków. Zawsze będzie mi się kojarzył z finałem DFB-Pokal, w którym kręcił obrońcami Ante Rebić, a Eintracht ograł 3:1 Bayern. Piękna chwila dla Orłów. Moim zdaniem może zostać nawet Unaiem Emerym Bundesligi, czyli nie jest to szkoleniowiec na wielkie kluby, ale ta półka niżej to optymalny poziom. A odnośnie transferów to jeszcze może być ciekawie (znowu):

Boli odejście Xavera, sam dobrze wiesz, że był to bardzo ważny zawodnik (za śmieszne pieniądze odchodzi, jest wart ponad dwa razy więcej). Franijc zagadka, tym bardziej że w ostatnim sezonie niezbyt często grał jako defensywny pomocnik. Jeśli chodzi o dotychczasowe transfery to mam trochę mieszane uczucia, ponieważ ściągamy piłkarzy co do których mam wątpliwości odnośnie tego co będą w stanie dać w najbliższej przyszłości. Młodzi, utalentowani ale czy już wniosą potrzebną jakość? Najbliższy sezon zweryfikuje. Kadra nie jest jeszcze skompletowana, jeszcze potrzebujemy transferów do klubu. Środkowy obrońca, ja uważam że fajnie byłoby jeszcze gracza do środka pola kupić.

Za Schlagera Wolfsburg zarobił zaledwie 12 mln euro. To nie była promocja, tylko produkt z wietrzenia magazynów. Jakby przytulili 25 mln, to byłoby optymalnie, ale 12? Ja wiem, że miał kontuzję poważną, ale wrócił i stał się z marszu jednym z najlepszych zawodników, jak nie najlepszym w drużynie. Do tego on ma zaledwie 24 lata, czyli potencjalny szczyt formy jeszcze przed nim. Z klubu wyjechał również wspomniany Brooks. Lukebakio skończyło się wypożyczenie z Herthy. Kto przyszedł, że Piotr ma co do nich wątpliwości ? Do tej pory najdroższym zakupem okienka jest Kuba Kamiński z Lecha za 10 mln euro – szybki z dobrym dryblingiem i świetnie ułożoną prawą nogą. Dalej mamy Bartola Franjicia z Dinama Zagrzeb i Patricka Wimmera z Arminii – czasami wyprawiał cuda jak na warunki klubu z Bielefeldu. Transfery z potencjałem dużym, mam nadzieję, że pokażą od pierwszych kolejek nowego sezonu pazur. Piotr Wojcieszek koniec końców jest optymistą i w sumie też mogę tak powiedzieć. Liga Europy jest w zasięgu, a kto wie, może zakręcą się wokół TOP4? Z Kovacem nigdy nic nie wiadomo.

Adrian Malanowski

Za pomc w realizacji tekstu jeszcze raz dziękuję Piotrowi Wojcieszkowi

Bundesliga do raportu:

SpVgg Fuerth

Arminia Bielefeld

Hertha Berlin

Vfb Stuttgart

Fc Augsburg

Vfl Bochum

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: