Droga buntownika. Jak Memphis Depay inspiruje Holendrów?

Memphis Depay nie jest egoistą. Przed pierwszym meczem Ligi Narodów trochę ponarzekał na Louisa van Gaala, bo wśród powołanych zabrakło dwóch jego przyjaciół. Apodyktyczny, nieznoszący sprzeciwu selekcjoner machnął na to ręką. Memphis jest mu bowiem potrzebny. To lider. Belgom wbił dwa gole, z Walią odpoczywał. A dziś może postraszyć Polskę.

Holendrzy tak już mają: ciągnie swój do swego. Gdy Ronald Koeman został trenerem Barcelony, będący nadzieją cules Ansu Fati miał wielkiego pecha. Kontuzje, ciągle poza grą, po prostu koszmar młodego. Trzeba było szukać wzmocnień, by jego absencja nie dawała się we znaki. Koeman wybrał Memphisa Depaya, który grał wtedy we Francji. Jednak Jean-Michel Aulas, ekscentryczny właściciel Lyonu, a przy tym twardy negocjator, początkowo opierał się tym zakusom. Barcelona myślała o Memphisie już w listopadzie 2020, a trafił na Camp Nou przed nowym sezonem. I to nie był koniec holenderskiego zaciągu. W Katalonii był już Frenkie de Jong, a po Memphisie dołączył jeszcze Luuk de Jong. Tylko z jednym graczem coś nie wyszło. Mowa o Georginio Wijnaldumie.

Memphis szepcze i broni oskarżonego kumpla

Swego czasu dziennikarze spekulowali aż do przesady. Podczas zgrupowania kadry Holandii jeden z nich zapytał Georginio Wijnalduma, co powiedział mu na ucho Depay. – Nie wiem, pewnie mówił po hiszpańsku – stwierdził z oczywistą sugestią. Memphis szykował się do przenosin do LaLiga i bardzo chciał, by towarzyszył mu tam były gracz Liverpoolu. On jednak połakomił się na większą gażę w Paryżu, gdzie przepadł. Dlatego Louis van Gaal przed derbami Beneluksu w Lidze Narodów dał do zrozumienia dość jasno: nie ma nic za darmo, status gwiazdy czy rutyniarza nie może być przywilejem, miejsce w kadrze trzeba sobie wywalczyć regularną, dobrą grą.  Do tego sprowadzał się jego wywód. A Memphis trafność tej decyzji zakwestionował, co odnotowały media w Holandii.

Nie podobało mu się też, że w powołaniach pominięty został Quincy Promes, kolejny jego kumpel. Pod koniec maja Memphis gratulował temu graczowi Spartaka Moskwa zdobycia Pucharu Rosji i zwycięskiego gola, którego strzelił w finale tych rozgrywek. Wymowny był komentarz: niech Bóg chroni mojego brata i oczyści mu drogę. Promes ma kłopoty z prawem. W 2020 wyszło na jaw, że podczas rodzinnego przyjęcia miał pokłócić się z jednym ze współbiesiadników i zadać mu obrażenia nożem. Postawiono mu w związku z tym zarzut usiłowania zabójstwa lub napaści. Od tego czasu nie jest mile widziany w kadrze. Ale Memphisowi wolno wstawić się za kolegą. Z jego zdaniem trzeba się liczyć.

Być natchnieniem dla rodaków

Memphis inspiruje Holendrów. Pozwala im zrozumieć, że można wygrzebać się z najgorszego. Ruud van Nisterlooy rozdał graczom rezerw PSV jego biografię „Serce lwa”, gdy był tam trenerem. Ten lew to ważna postać w życiu Memphisa, pewien symbol niezłomności. Król dżungli, a on w niej żył, tak uważa, w swoim dzieciństwie.

Rok temu tę traumę z dzieciństwa opisywałem podczas EURO 2020:

„Gdy miał dziewięć lat, mama zakochała się w sąsiedzie i z nim zamieszkała. Jego dzieci nieustannie biły chłopca o innym kolorze skóry. To wtedy stracił zaufanie do ludzi. Zaczął się bunt z bezsilności i kolejne spięcia z nauczycielami i trenerami.

W szkole siedział i płakał pod ławką, bojąc się powrotu do domu. Tam często grożono mu nożem. Innym razem zaciśnięto mu na uchu szczypce i mocno pociągnięto. Ubliżano mu od małp, nazywano rakiem, kupą. Na szczęście udało mu się uciec, ale… był już zdemoralizowanym dzieckiem. Zaczął pić w wieku 12 lat, handlował miękkimi narkotykami, spędzał czas z dilerami kokainy. Może chciał sprawiać ból innym, by poczuli, czego sam doświadczył? Trudne dzieciństwo odcisnęło niewątpliwie na nim piętno.



Gdy rozgrywano finały mistrzostw świata w RPA, to szesnastoletni Memphis sprzedawał narkotyki. Kuzyn przyjaciela Depaya ukrywał je w kuchni. Po finale, gdy wrócili do mieszkania, drzwi były wyłamane, a „towar” zniknął. Wtedy chyba zrozumiał, w co się bawi.

To musi robić piorunujące wrażenie. Dodatkowo załamywać mogło go to, że mieszkał w miasteczku z ok. 10 tysiącami mieszkańców, akurat 10 minut od Rotterdamu, w którym dziś Polacy zagrają z Holendrami. To z pozoru nie stwarzało perspektyw na przyszłość, na wyjście z tej matni. Ale jednak futbol dawał jakąś nadzieję. Jeszcze gdy Memphis błądził, zgłosiła się Sparta Rotterdam. Klub organizował testy. Wielu młodych grało między sobą mecze. On był wśród nich. Zyskał uznanie szperaczy. Później zadzwonili do jego matki oraz do małego klubu, w którym wtedy stawiał pierwsze kroki w futbolu. Miał 9 lat. Z czasem, w wieku 12 lat, gdy dostał się do PSV, poznawał normalny świat. Po kilku latach, gdy był już w seniorach PSV, zrozumiał, że nie musi się stoczyć, że można wyjść z tej matni, a futbol wytyczy dobrą ścieżkę.

W Anglii odrzucony, odrodzony we Francji

W wieku 21 lat przeszedł za 35 milionów do Manchesteru United. Wtedy zaufał mu Louis van Gaal. Półtora sezonu na Old Trafford było pasmem rozczarowań. Jose Mourinho szybko stwierdził, że Memphis niej jest mu potrzebny. Holendra to zabolało, miał dość Manchesteru. Rap zawsze dawał mu ukojenie, spełniał się w ten sposób, gdy szukał odskoczni od futbolu. Rozżalony rapował o… rodzinie Glazerów – amerykańskich właścicieli United. Wtedy jeszcze nie miał chłodnej głowy. Ryan Giggs zarzucał mu niesportowy tryb życia. Do prasy wyciekło też to, że kiedyś przyjechał na mecz rezerw w Altrincham luksusowym Rolls Roycem. Miał na sobie czerwoną, skórzaną kurtkę i czapkę kowbojską. Brukowce oceniały, że to gwiazdorstwo, zepsucie i bufonada.

Odrodził się w Lyonie. W Ligue 1 był gwiazdą, artystą, czarodziejem futbolu. Luz, spontan, fantazja i to bez efekciarstwa, za to z poważnymi efektami, konkretami dla drużyny. Choć gdy w grudniu 2019 w ligowym meczu z Rennes doznał ciężkiego urazu kolana, już wiedział, że sielanka nie będzie mu pisana. I to mimo że szybko się tam rozkręcił. To był potworny pech: zerwane więzadła. Aż 285 dni trwała jego walka o powrót do zdrowia. Miał determinację, by wrócić silniejszym, czym ujął Francuzów i swoich rodaków.

Ta determinacja wynikała w dużej mierze z wiary. Memphis w jednym z wywiadów przyznał, że to ona daje mu wewnętrzny spokój. Wie, że może oprzeć się na wierze, na Bogu, na modlitwie. Nie przejmuje się wieloma rzeczami, bo chce się cieszyć życiem. Uważa, że Bóg dał mu talent, którym może się cieszyć i dzięki któremu sprawia radość innym. W Biblii przeczytał też o swoim imieniu. Wie także, że to nazwa miast w USA i Egipcie. W Missisipi niektórzy z jego przodków byli niewolnikami. On wierzy, że to imię o dużym znaczeniu, a rodzice wiedzieli, że będą mieli silnego syna.

Strzela aż miło dla Oranje

W reprezentacji to człowiek instytucja. Śrubuje kolejne rekordy strzelonych goli. Ma ich już więcej niż Johan Cruyff, Ruud van Nisterlooy czy Patrick Kluivert – 41. Drugi w tej stawce Klaas-Jan Huntelaar zdobył jedną bramkę więcej, a zatem… Lider klasyfikacji Robin van Persie wbił równo 50 goli. Memphis jest już blisko. Świetnie dogadywał się z Ronaldem Koemanem w kadrze. Dlatego Koeman zabiegał o niego w kontekście transferu do Barcelony i się udało. Miał u niego fory i wystrzałowy początek, z czasem entuzjazm wygasł. To ironia losu, że Memphis zmarnował karnego w meczu z Rayo, po którym Koemana zwolniono. To była bowiem niemalże relacja ojciec – syn. A zatem syn mimowolnie dobił ojca…

Nowy trener Xavi Hernandez nie miał przekonania do Holendra. Nagle przestał być jednym z titulares, pewniaków w wyjściowej jedenastce. Ale i tak razem z Pierrem Emerickiem-Aubameyangiem skończył sezon z największą liczbą goli w drużynie – 13. Xavi wolał stawiać na odchodzącego z Arsenalu w niesławie Gabończyka. Spekulowało się, że może warto Memphisa sprzedać. Klub kupił za 55 mln Ferrana Torresa, który zwykle obsadza lewą flankę, na tej pozycji grał też Ansu Fati, który po powrocie do zdrowia – w nowym sezonie – ma być wielki. Młody Hiszpan może także obsadzać szpicę, a Memphis daje kilka wariantów: lewe skrzydło, środek ataku i wolny elektron, schodzący do różnych sektorów, ustawiony za dziewiątką. Ta ostatnia opcja sprawdziła się pod koniec sezonu w meczu z Majorką. Xavi zmieścił w składzie Holendra i Aubę, no i to Memphis strzelił gola w wygranym 2:1 spotkaniu.

Frenkie może odejść, o Memphisie cisza

O dziwo teraz nikt nie mówi o jego odejściu. Sam zainteresowany deklaruje chęć pozostania w klubie z Camp Nou. Spekuluje się za to, że Frenkie de Jong może przenieść się do Manchesteru United, ponieważ to pozwoliłoby na przeprowadzenie transferu być może Bernardo Silvy, a pamiętajmy, że Barca myśli o Robercie Lewandowskim. To znowu oznaczałoby ból głowy dla Memphisa.

De Jong miał być centralną postacią Barcy, w Ajaksie odgrywał rolę główną. W Barcelonie nie do końca rozumieją, jak można wyeksponować jego atuty, jak powinien być ustawiony i jakie zadania wypełniać, by drużyna miała z tego korzyści. W kadrze czuje się jak ryba w wodzie. W meczu z Walią, gdy nie szło, przeprowadził rajd, który zainicjował akcję bramkową Holendrów. Louis van Gaal po meczu przyznał, że Frenkie zawsze daje ekipie Oranje dodatkową energię i jakość. Dlatego jest wart ponad 100 mln…

Jeśli Memphis Depay strzeli dziś gola lub gole Polsce, z pewnością włoży palce do uszu. Ale nie, nie będzie chciał uciszać czy poniżać Polaków. To dla niego chwila spokoju, wyciszenia. Holendrzy uważają, że jest dobrym człowiekiem, dlatego pojawiła się hipoteza, iż to próba promocji fundacji dla dzieci niesłyszących i niewidomych, którą prowadzi. Memphis pamięta też o młodych potrzebujących z Ghany. Nigdy nie zapomni o swoich korzeniach, mimo że gdy był mały, to przez nie tyle wycierpiał.

Bartek Najtkowski

foto: imago-images.com

Przeczytaj także:

Dajmy się mylić Michniewiczowi

Historia Floriana Wirtza

Słów kilka o Macieju Skorży

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: