Wtopa czy hit? Najgorsze i najlepsze transfery ubiegłego lata w Premier League

Wraz z otwarciem styczniowego okna transferowego rozpoczął się piłkarski szał zakupów. Najwięcej emocji dostarczają nam włodarze Newcastle, którzy muszą jak najszybciej wzmocnić swój pogrążony w kryzysie zespół. O ile jednak w tym wypadku możemy spodziewać się kadrowej rewolucji, która w zasadzie już się rozpoczęła, o tyle na ogół największe transfery odbywają się jednak latem. No właśnie! Skoro poprzednie okno na angielskiej ziemi zaowocowało wieloma transferowymi bombami, możemy podjąć się oceny, które z nich na ten moment wypaliły, a które należy zaliczyć do flopów. Poniżej trzy najmniej i najbardziej udane transakcje ostatniego lata.

WTOPY

Romelu Lukaku (Inter, 103,5 mln funtów)

W tym transferze zgadzało się wszystko. Ograny już wcześniej w Premier League Belg powrócił do miejsca, które nazywał swym domem. I to po prawdopodobnie najlepszym sezonie w swoim życiu! Lukaku z kampanii 20/21 to świeżo upieczony Mistrz Włoch, a także jeden z najlepszych piłkarzy ligi. Jego 24 gole to wynik, który uplasował go na drugim miejscu tabeli strzelców (lepszy był tylko Ronaldo). Oprócz tego zaliczył 11 asyst i pod tym względem wyprzedził go tylko Malinovsky. A jak idzie mu do tej pory w Chelsea? Zawód to mało powiedziane. O ile jego sportową formę można usprawiedliwić problemami ze zdrowiem, o tyle głośny wywiad, który udzielił Sky Italia, to coś, co trudno jakkolwiek wytłumaczyć. Zresztą, posłuchajmy samego Romelu:

„Teraz nie jestem jednak zadowolony z sytuacji, ale to normalne. Myślę że trener wybrał trochę inny sposób gry. Ja nie mogę się poddawać i muszę pracować dalej, być profesjonalny. Nie jestem zadowolony z obecnej sytuacji, ale jestem pracusiem, nie mogę się poddać.”


„Zawsze mówiłem, że mam Inter w sercu. Kiedyś znów tam zagram, mam co do tego wielką nadzieję. (…) Cały czas myślę: Mediolan, Mediolan, Mediolan… Przeżyłem tam najlepszy moment swojej kariery.  (…) Mam szczerą nadzieję, że wrócę do Interu. Nie na końcu kariery, tylko kiedy wciąż będę na wysokim poziomie, żebyśmy mogli razem wygrać jeszcze więcej.”

Prawdziwy pokaz braku wyobraźni. Takie słowa po prostu nie mogą paść z ust piłkarza. A już na pewno nie w momencie, w którym tak naprawdę dopiero co trafił on do klubu, który zapłacił za niego krocie, i to wtedy gdy jego sportowa forma jest daleka od optymalnej. Bo przecież 5 goli w 13 spotkaniach (bramka co 167 min) to stanowczo za mało. Tuchel po odsunięciu Belga od składu na mecz z Liverpoolem, postanowił stonować nastroje. Niemiec na ten moment nie ma żalu do Lukaku, a sam piłkarz zdążył już przeprosić fanów. Nie zmienia to faktu, że były napastnik Interu, to w tej chwili transferowy niewypał.

Jadon Sancho (Borussia, 76,5 mln funtów)

W przypadku byłego skrzydłowego BVB mamy do czynienia z powrotem. Anglik co prawda zmienił Manchester City, w którym grał jako nastolatek, na Manchester United, ale przynajmniej miasto się zgadza… Mówiąc całkiem serio, kibice The Citizens mogli poczuć ukłucie zazdrości, kiedy to okazało się, że ich były piłkarz ma zasilić lokalnego rywala. Czas jednak pokazał, że fani z błękitnej części Manchesteru nie mają czego żałować. Przynajmniej na razie. Sancho trafił na Old Trafford po bardzo udanym okresie spędzonym w Bundeslidze. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że jego ostatni sezon był nieco gorszy niż te poprzednie, to i tak bronił się on liczbą 16 goli i 20 asyst, we wszystkich rozgrywkach, oraz zdobytym Pucharem Niemiec. Anglik spędził w Borussii łącznie 5 lat, strzelając w tym czasie 50 bramek i zaliczając 64 otwierające podania. Niezły wynik jak na 20-latka. Niestety, jego forma w nowym klubie jest chyba jeszcze gorsza, niż ta prezentowana przez Lukaku. Mierne występy i zaledwie jeden gol w 16 meczach wołają o pomstę do nieba. Tak więc transfer do Manchesteru miał być dla Sancho krokiem do przodu, a póki co należy określić go jako flop. Być może sytuacja zmieni się z czasem.

Raphael Varane (Real Madryt, 36 mln funtów)

Biorąc pod uwagę wiek, umiejętności, a także bogate CV zawodnika, mogło się wydawać, że Manchester robi znakomity transfer. Varane to przecież 4-krotny triumfator Ligi Mistrzów i przede wszystkim mistrz świata. A przecież cena też nie była powalająca. Tak naprawdę Francuz miał wszystko, co mogłoby świadczyć o tym, że na Old Trafford trafia topowy obrońca na lata. Kibice Manchesteru mogli zacierać ręce i liczyć na to, że Varane z miejsca stanie się ostoją ich defensywy. Jedyną wątpliwością, jaką można było mieć w stosunku do Francuza, było jego zdrowie, z którym do tej pory miał sporo problemów. I cóż, tym razem znów mu ono nie dopisało. Skończyło się na tym, że Francuz zagrał dla Manchesteru zalewie 9 ligowych spotkań. Stare problemy znów dały znać o sobie, a kolejne perypetie nie pozwoliły piłkarzowi zagrzać miejsca w pierwszej jedenastce. Trudno jest oczywiście mieć pretensje do samego zawodnika, gdyż jego problemy nie są zależne od niego. Również niesprawiedliwym byłoby jednoznaczne zganianie włodarzy z Manchesteru, choć pewnie każdy zdawał sobie sprawę, jakim ryzykiem obarczona jest ta transakcja. Tak czy inaczej, to miała być prawdziwa okazja, a zakończyło się niedosytem. Może nie tak spektakularnym jak w przypadku Sancho czy Lukaku, ale jednak dość sporym.

HITY

Emmanuel Dennis (FC Brugge, 3,6 mln funtów)

Kiedy ten nigeryjski napastnik trafiał do zespołu „Szerszeni”, trudno było zakładać, że stanie się on jednym z lepszych napastników w lidze. Bo przecież 17 goli strzelonych w 69 meczach belgijskiej Jupiler Pro League specjalnego wrażenia nie robi. Jego krótką przygodę z Bundesligą, kiedy to trafił na wypożyczenie do FC Koeln, również trudno uznać za udaną (0 goli w 9 meczach). Tak naprawdę jedynym momentem, w którym Dennis pokazał się szerszemu, piłkarskiemu światu był mecz FC Brugge z Realem, kiedy to jego zespół zremisował z „Królewskimi” 2:2.  Napastnik wówczas ustrzelił dublet. Ktoś w Watfordzie miał jednak nosa i zdecydował się na zakontraktowanie piłkarza, wpłacając na konto Belgów 3,6 mln funtów. I cóż to był za strzał! Jego 8 bramek i 5 asyst, to główne czynniki, które wciąż utrzymują „Szerszenie” na powierzchni. Nigeryjczyk to prawdopodobnie najlepszy zawodnik swojego zespołu i ktoś bez kogo trudno wyobrazić sobie atak ekipy Ranieriego. Tak więc biorąc pod uwagę stosunek jakości zawodnika, do jego ceny, trudno nie uznać, że sprowadzenie Dennisa to jeden z największych transferowych hitów poprzedniego okna.

Aaron Ramsdale (Sheffield Utd, 25 mln funtów)

Ten transfer to chyba najbardziej wyszydzana transakcja w ostatnim oknie na Wyspach. Kwota 25 mln funtów zapłacona za bramkarza z Championship, który nie tak dawno spadł wraz z Bournemouth na zaplecze Premier League, wydawała się niedorzeczna. Tym bardziej, że w bramce Arsenalu występował mimo wszystko niezły Leno. Ponadto w kadrze Arsenalu było co najmniej kilka pozycji, których wzmocnienie wydawało się zadaniem pilniejszym, niż sprowadzenie Ramsdale. Włodarze „Kanonierów” wiedzieli jednak, co robią. Anglik z miejsca wdarł się do bramki swojego nowego klubu. A jaki jest tego efekt? Były bramkarz Sheffield to na ten moment być może najlepszy fachowiec w lidze, który pomaga swojemu zespołowi w niemal każdym meczu. Jego 9 czystych kont to drugi wynik w Premier League (lepszy jest tylko Ederson), a współczynnik 3.2 interwencji na mecz to dowód na to, że nie do końca jest to zasługa obrony. Ale Anglik ma też coś, czego nie sposób zmierzyć w liczbach. Jest to charakter i wola zwycięstwa, które biją od Ramsdale’a na kilometr, co ma to zbawienny wpływ na defensywę „Kanonierów”. Nieoczywisty ruch, który zdecydowanie podniósł jakość zespołu.

Jose Sa (Olympiakos, 7,2 mln funtów)

Z bramkarzem trafili również w Wolverhampton. Kiedy Rui Patricio odchodził z klubu, by zasilić Romę, kibice „Wilków” mieli prawo do obaw. Tym bardziej, że w jego miejsce sprowadzona do zespołu raczej anonimowego na wyspach goalkeepera Olympiakosu – Jose Sa. Dziś już wiadomo, że ta transakcja była strzałem w dziesiątkę. Wolves zainkasowali za 33- letniego Patricio ponad 10 mln funtów, a za młodszego o 5 lat Sa zapłacili 7. Tym sposobem pozycja bramkarza została odmłodzona, a i w kasie została gotówka. To wszystko przy zachowaniu – a może nawet podniesieniu – poziomu sportowego. Świadczą o tym liczby na poziomie zaledwie 14 straconych goli w lidze (mniej straciło tylko City), a także indywidualne statystyki Portugalczyka. Sa zachował w tym sezonie 8 czystych kont, zaliczając przy tym aż 59 interwencji (5 wynik w lidze), co daje współczynnik 3.1 interwencji na mecz. Co więcej na półmetku sezonu osiągnął on skuteczność na wysokości 80% obronionych strzałów, co jest najlepszym wynikiem w Premier League. Cóż, wygląda na to, że w zespole „Wilków” problem z obsadą bramki mają z głowy. To był świetny ruch.

statystyki i dane: transfermarkt, SofaScore

zdjęcia: vivagoal.com

Michał Bakanowicz

Przeczytaj również inne teksty tego autora:

Jedenastka dekady Premier League

Wykop z piątki #15 Ale brama! Gole, które zapamiętamy na zawsze.

Nowe rozdanie w Aston Villi. Początek przygody.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: