Uniknięcie utopienia pieniędzy, to często większa wartość niż udany transfer – wywiad z Pawłem Kapuścińskim, Head Of Data w Rakowie Częstochowa.  

Analizy NFL i NBA robione z czystej zajawki, staż w Burnley, krótki okres pracy w Warcie Poznań i wreszcie ważne stanowisko w Rakowie Częstochowa. Zapraszamy na wywiad z Pawłem Kapuścińskim, który odpowie między innymi na pytania, czym zajmuje się Head Of Data, co zrobić, by zostać skautem i zdradzi, co daje największą satysfakcję w jego pracy. Warto! 

Michał Bakanowicz: Head of Data brzmi tajemniczo dla przeciętnego kibica. Czym się tak naprawdę zajmujesz? Jak wygląda twój normalny dzień w biurze? 

Paweł Kapuściński: Przede wszystkim nie pracuję na cały etat. Poświęcam na to kilka godzin w tygodniu, powiedzmy, że około dziesięciu. Z obecnym dyrektorem sportowym Rakowa, Robertem Grafem, pracowałem już w Warcie. Tutaj kontynuujemy współpracę. Jestem przede wszystkim od tego, żeby pomóc skautom, których czas jest ograniczony. Do kluby spływa mnóstwo propozycji zawodników. Część przesyłają agenci, część znajomi, część trafia na zasadzie – „trenowałem go, grałem z nim”. Do tego jest też oczywiście własna inicjatywa skautów. Dane pozwalają przeflitrować graczy, na zasadzie, kto nadaje się do gry w Rakowie, a kto nie. Dzięki temu skauci oglądają piłkarzy potencjalnie wartościowych dla klubu. To selekcja negatywna przeprowadzona na samym starcie. Liczby oczywiście nie powiedzą wszystkiego, bo na ten moment brakuje np. danych motorycznych, istotnych dla Rakowa, ale informacje na temat tego jak zachowujesz się z piłką, można już z liczb wyczytać. Oczywiście biorąc też pod uwagę kontekst, jakim jest liga, z której zawodnika analizujesz. 

Chodzi np. o przypadek piłki holenderskiej, gdzie stosunkowo łatwo o wykręcanie dobrych liczb w ofensywie? 

Tak. Jeśli patrzę na wyżej wspomnianą Holandię, to wolę obserwować obrońców niż piłkarzy ofensywnych. Wiem, że tamtejsi defensorzy są zmuszeni do pokrywania dużych przestrzeni, bo gra tam jest otwarta. Dążąc do nietracenia bramek, są oni postawieni przed trudnym zadaniem. 

A przy tym każdy z nich dobrze operuje piłką. 

No tak. Wiadomo jak wyszkoleni są to piłkarze.  

Opowiedz o swojej przygodzie w Burnley. 

To było coś a’la staż. Miałem znajomego, który był tam skautem. Wiedział, że pracuję jako analityk w biznesie, a poza tym mam zajawkę na robienie analiz NFL i NBA, które wrzucałem na Twitter czy Reddit. Spytał mnie, czy chciałbym popracować dla nich. Powiedział, że mają w Burnley mnóstwo danych, z którymi nie mają pojęcia co zrobić. Pomagałem w ogarnięciu tego. Sporządziliśmy zestaw wykresów, które znalazły się w portfolio zawodników. Chodziło o to, żeby stworzyć coś co będzie przydatne dla działu skautingu.  

Który to był rok? 

Jakieś cztery lata temu. Chyba sezon 2018/2019. 

Chcesz powiedzieć, że taki klub jak Burnely, zaledwie cztery lata temu, nie miał usystematyzowanej bazy danych i nie miał pojęcia o pracy na liczbach? 

Tak. Powiem Ci więcej. Do dziś w Premier League jest jakieś 5-6 zespołów, które w zasadzie nie posiłkują się bazą danych. Jakieś dwa lata temu byłoby to około 10 zespołów. 

Czyli wśród klubów najlepszej ligi świata, wciąż są takie, które sprowadzają piłkarzy “na nosa”? 

Może nie aż tak, bo oni po prostu oglądają zawodników, ale nie posiłkują się przy tym statystykami. Duży wpływ na transfery mają agenci. Np. Wolves z Mendesem. To często robienie sobie przysług na linii agent – klub. 

Potem przyszedł czas na Wartę. Dlaczego twoja przygoda trwała tam tylko sześć miesięcy? 

Pracowałem tam z Robertem Grafem, z którym przeniosłem się do Rakowa. Budżet był tam oczywiście bardziej ograniczony. Poza tym ich ideą jest, by co najmniej 50% zawodników w kadrze pochodziło z Wielkopolski, obowiązywał limit obcokrajowców. To mocno mnie ograniczało, ale to szanuję. Zresztą Warta moim zdaniem cały czas gra ponad stan.  

Ale wybrałeś po prostu lepszy dla siebie projekt? 

Tak. Propozycja była atrakcyjna. Miałem poczucie, że będę miał wpływ na kształt klubu, a to bardzo istotne. Niemniej, mój czas spędzony w Warcie wspominam dobrze. Tam nauczyłem się tak naprawdę podstaw. 

Co w twojej pracy daje największą satysfakcję, a co najbardziej Cię drażni? 

Radość sprawia mi, kiedy wyselekcjonuję zawodnika, który w moim odczuciu – na podstawie liczb – wygląda na topowego, a raporty obserwujących go później skautów, potwierdzają tę tezę.  

Selekcjonujesz go tylko i wyłącznie na podstawie liczb? Nie wiesz nawet, jak on wygląda? 

Nie, nie aż tak. Oglądam kilkadziesiąt klipów i sprawdzam, czy przeglądane przeze mnie dane, w tym konkretnym przypadku, mają sens. Każde zagranie danego zawodnika, jest opisane liczbami, które tworzą pewną linię. Załóżmy, że mówimy o podaniu. Znamy jego lokalizację, adresata, odbiorcę, to czy było ono skuteczne, jakie były jego następstwa, jaką częścią ciała podawał. Sprawdzam, czy opisane parametry, zgadzają się z tym co widzę na klipie. Zakładam, że są one wykonywane rzetelnie, bo kosztują sporo pieniędzy, ale staram się to weryfikować.  

Upraszczając. Piłkarz podoba Ci się pod względem liczb, oglądasz jego klipy, puszczasz jego kandydaturę do skautów, a oni go oglądają na żywo. 

Niekoniecznie na żywo. Najpierw raczej na video. Oglądanie na żywo to już ostatni etap przed podjęciem decyzji. 

Czyli opisany powyżej proces, a więc twoja analiza, zakończona ostateczną pozytywną weryfikacją, to jest dla Ciebie ta największa frajda, o którą pytałem? 

Nie! To jeszcze nie to. Największa jest wtedy, jak uda się takiego zawodnika sprowadzić, a on faktycznie gra u nas dobrze. Sam moment transferu to jeszcze niepewność, bo jest mnóstwo czynników, które decydują, czy piłkarz wypali, czy nie.  

To podaj nazwisko piłkarza, który był tą największą satysfakcją. 

Nie mogę tego ujawniać. To zbyt szczegółowe pytanie. Poza tym, jestem tu dopiero od dwóch okien transferowych, więc też liczba transferów z moim udziałem, nie jest aż tak duża. Mogę za to zdradzić, że takim zawodnikiem może być Gustav Berggren. 

Mówisz o świeżo pozyskanym szwedzkim pomocniku. Sprawdzałem go i rzuciło mi się w oczy, że na przestrzeni ostatniego sezonu mocno poprawił się pod względem udanych dryblingów, z czego to może wynikać? Powiedz o nim coś więcej. 

BK Hacken zmieniło system i jego rolę. Przeszedł z pozycji „6”, na pozycję „8”, co wyeksponowało jego walory ofensywne. To, że wcześniej pełnił rolę defensywnego pomocnika, tylko mu pomoże, bo specyfika gry Rakowa zakłada, że każdy z zawodników musi brać udział zarówno w grze obronnej, jak i w ataku.  

Czyli jak wypali, to będziesz się jarał? 

Tak, zdecydowanie. A jak nie, to będziesz mógł mi go wypomnieć. 

A za złą selekcję są jakieś konsekwencje od pracodawcy? Pytam, bo np. Tomasz Włodarczyk, mówił w jednym z programów na Meczykach, że przyczyną zwolnienia byłego już Dyrektora Sportowego Rakowa, Pawła Tomczyka, był fakt, że ten uparł się na Kovacevica, który rzekomo początkowo był oceniany jako błędny ruch. 

Nie było mnie wtedy, ale nie wydaje mi się. To raczej nie mógł być powód. Nie widzę w tej tezie większego sensu. Z tego co wiem to Kovacevic był wysoko oceniany przez ogół. 

Ok, a ta rzecz, która najbardziej Cię drażni to…? 

Transfery, które nie wypalają z przyczyn od nas niezależnych i nie mówię tu o finansach. Opowiem Ci to na podstawie Anglików, którzy coraz śmielej podróżują po Europie. Wydaje mi się, że moglibyśmy na tym skorzystać i sprowadzić kogoś stamtąd do Rakowa. Są to zawodnicy o wysokich parametrach motorycznych. Pasowaliby do nas. Problem w tym, że oni nie chcą spojrzeć na Polskę.  

W przeciwieństwie do Hiszpanów. 

Tak. A szkoda, bo myślę, że spokojnie moglibyśmy się pokusić o zawodników z poziomów pomiędzy League One a Championship. My pozyskalibyśmy dobrego zawodnika, a on mógłby pokazać się w Europie. 

Wróćmy do Ciebie. Skąd u Ciebie zajawka na liczby? 

Nie miałem pojęcia co chcę robić po studiach. Uznałem, że chcę zajmować się statystykami. Ale nie mówię tu o sporcie, nie miałem pojęcia, że w ogóle taki temat istnieje. Z czasem zaczęła się moda na pracę z liczbami w NBA i zaczęło mnie to interesować. Wiele rzeczy, których się nauczyłem, a więc np. projektowanie, ćwiczyłem w oparciu o dane z NBA właśnie. Potem statystyki zaczęły coraz częściej pojawiać się w piłce, ale jest to dyscyplina trudna pod tym względem, choćby dlatego, że piłkarz ma zdecydowanie mniej kontaktów z piłką, niż np. koszykarz. Ale trudna, nie oznacza niemożliwa do ogarnięcia.  

W tekście Michała Treli (Newonce), można przeczytać, że zdenerwowało Cię stwierdzenie pewnego ze skautów, który wygłosił tezę, że w piłce analiza nie ma sensu, gdyż nie sposób odróżnić przypadkowego wybicia z linii obrony, od próby dalekiego podania. No to wytłumacz, jak to rozróżnić? 

Chodzi o kontekst. Osoba, która opracowuje dane, który znajdują się później w bazie, weryfikuje to, co wcześniej wygenerowała maszyna. Jest to ktoś, kto jest przeszkolony do tego, jak czytać mecz i intencje piłkarza. Jako Raków płacimy za takie dane kilkadziesiąt tysięcy euro rocznie i są one przygotowane skrupulatnie. Trafiają one do nas do 24 godzin po zakończeniu meczu. 

Ale skąd pochodzą te dane? Z jakich miejsc? Mówię o Rakowie. 

To zależy od kontraktu. U nas będą to Czechy i np. Skandynawia. A więc ligi zbliżone poziomem i podobne do naszej. 

A niższe ligi w Hiszpanii? 

Nie ma dostępnych danych. 

To jak znaleźliście Iviego? 

To było zanim pojawiłem się w Rakowie. Ale prawdopodobnie ktoś go polecił. Na przykład agent. Ewentualnie, któryś ze skautów mógł go gdzieś zauważyć. 

A to nie frustrujące, że przedzierasz się przez całe strony liczb, analizujesz, a ostatecznie najlepszy piłkarz ligi trafił do niej po staremu, a więc z polecenia? 

Tak. Ale to często przypadek. Ja jestem po to by przypadek minimalizować. Ostatecznie o transferze decydują fachowcy, którzy obserwują jego grę. Moje zajęcie to w dużej mierze minimalizowanie ryzyka transferu. Odsiewanie słabych zawodników, to w zasadzie istota mojej pracy. Wspomniana na początku selekcja negatywna. Mam teorię, że uniknięcie ryzyka utopienia pieniędzy, to często wartość nawet większa, niż udany transfer. 

Można zatem powiedzieć, że twoja praca to przede wszystkim uchronienie klubu przed nieudanym zakupem oraz sprawienie, że dzięki twojej pracy, ktoś inny nie straci czasu, na obserwowanie nieodpowiedniego zawodnika? 

Tak. Można tak to ująć. 

Czy jest jakaś literatura lub filmy, które poleciłbyś osobom, które nasza rozmowa skłoniła do zainteresowania się tematem liczb? 

Na przykład “Futbonomia”. No i oczywiście “Moneyball”, Micheala Lewisa, ale też inna jego książka pod tytułem “Umysł nieracjonalny”. Jest to spojrzenie dwóch psychologów, którzy tłumaczą w jaki sposób ludzie podejmują decyzje. 

Niech zgadnę. Podejmowanie decyzji na podstawie sytuacji, które wydarzyły się w naszym otoczeniu, bez zastanowienia się na ile jest realne, że to samo może przydarzyć się również mi? Np. casus matki szczepiącej swoją pociechę na tę konkretną chorobę, tylko dlatego, że przytrafiła się ona dziecku jej koleżanki, a nie dlatego, że występuje ona u nas częściej, niż wiele pozostałych? 

To też. Ale można się z niej też dowiedzieć, że ludzie tak naprawdę nie rozumieją pojęcia „szansy”. Nie wiedzą co oznacza to, że coś może wydarzyć się na 50%, a jednocześnie nie rozumieją, że 20% szansy na coś, to aż dwa razy więcej, niż w przypadku 10% szans, na to, że to się wydarzy. To są pojęcia po prostu zbyt abstrakcyjne, by przeciętny człowiek mógł je poprawnie interpretować.

A odbiegając od literatury, jakie wskazówki dałbyś osobie, która chce zostać skautem lub analitykiem? 

Przyszły skaut powinien oglądać jak najwięcej meczów, ale nie dla rozrywki, błądząc wzrokiem za piłką, ale po to by zrozumieć co się dzieje w meczu. Jeśli chodzi o pracę analityka, to należy zdobyć jak najwięcej umiejętności technicznych. Poświęcić kilkaset godzin na opanowanie oprogramowania i połączyć to z pasją do piłki. Trzeba też dobrze znać angielski, bo większość materiałów jest w tym języku. W Polsce mamy, póki co, niewielu fachowców tego typu. Jeśli kogoś interesuje skauting czy analityka, to jest dobry moment, by w tym kierunku się zacząć szkolić, bo za kilkanaście miesięcy może okazać się, że jest na to duże zapotrzebowanie. 

Jakiś czas temu informowałeś na Twitterze, że rekrutujecie skautów. Rozbudowa waszej siatki czy zwykła rotacja? 

Rozbudowa. Im więcej skautów, tym więcej danych.  

A ile można zarobić będąc skautem Rakowa? 

Konkretnych kwot nie znam, ale jest to praca, za którą mógłbyś się już utrzymać. Powiem tak, więcej zarobisz pracując u nas, niż np. jako nauczyciel W-F, więc to dobry kierunek dla choćby absolwentów Akademii Wychowania Fizycznego. 

Pytam, bo swego czasu czytałem wywiad Przemysława Michalaka z Bartoszem Barnasiem (obecny szef skautów w Rakowie), który mówił, że na początku kariery, w większości klubów pracował za darmo.  

Bo nadal tak jest! Nie u nas, ale w wielu miejscach wciąż to się zdarza. Przy czym bywa tak, że określony klub ma dużą siatkę darmowych skautów, którzy nie mają żadnego wsparcia, ani wiedzy, więc za ich pracą nic tak naprawdę nie idzie.  

To co trzeba zrobić, by zostać skautem Rakowa? 

Przede wszystkim przyjść z portfolio, w którym zaraportowanych jest kilkudziesięciu piłkarzy. Dobrym rozwiązaniem jest zainteresowanie się jakąś niszową ligą, np. węgierską i pokazanie na jej przykładzie, jak wyglądają twoje umiejętności. Chodzi głównie o skupienie się na jednym konkretnym zawodniku i wykazanie jego zalet i wad, oraz tego, w jakim klubie byś go widział, i dlaczego. Oczywiście, oprócz tego musisz mieć na wysokim poziomie tak zwane umiejętności miękkie. Co do kursu to w Polsce, póki co, czegoś takiego nie zrobisz, więc musisz poszukać w Anglii. Nie powiedziałbym, że jest konieczny, by dostać pracę. W zasadzie nie nauczysz się na nim niczego ciekawego, ale poznasz choćby podstawy. Odbiegając od pracy w Rakowie, to nie ukrywam też, że zanim ktoś zacznie się w tym kierunku szkolić, to dobrze by było, by oprócz tego miał jakąś stałą pracę i sensowne zarobki. W tej branży zatrudnienia z miejsca nie znajdziesz. Trzeba poświęcić sporo czasu. To nie jest rynek pracownika.  

Co rozumiesz przez raport na temat danego zawodnika? Chodzi o jakiś wzór dokumentu? Co musi w nim być? Pytam, bo osoby czytające ten wywiad, mogą nie wiedzieć o czym mowa. 

Im mniej w raporcie, tym lepiej. Nikt nie chce, by były to pięciostronicowe wypracowania. Podstawowe dane zawodnika, jego plusy i minusy, podsumowanie występu, ocena, teza do jakiego klubu by się nadawał, lub też do klubu o jakim poziomie (np. dzieląc to na zasadzie: TOP4 Ekstraklasy, środek tabeli, dół tabeli, nie nadaje się do Ekstraklasy). Czyli po prostu krótka ocena zawodnika, co w nim widzę, co uważam za wadę. Jeśli takie raporty będą pokrywały się z tymi, które są tworzone przez pracowników naszego klubu, to masz już dużą szansę na przejście pierwszego etapu. Kolejnym może być zadanie, jak np. obejrzeniu meczu i przedstawienie po nim swoich wniosków. 

Czego możemy spodziewać się w tym sezonie po dwóch najdroższych piłkarzach w historii Rakowa, Racovitanie i Sorescu? W tamtym sezonie zbyt dużo nie pograli, z różnych przyczyn. A teraz? Mamy zakładać, że to będą najlepsi piłkarze Ekstraklasy na swoich pozycjach? 

Racovitan na pewno. To piłkarz o ogromnym potencjale, na którym Raków zarobi w przyszłości duże pieniądze. 

A jakie Raków ma plany na wciąż trwające okno transferowe? 

Na pewno lewe wahadło, gdyż na ten moment, na tej pozycji mamy tylko Patryka Kuna, jeśli brać pod uwagę piłkarzy lewonożnych. Postaramy się wzmocnić jeszcze jedną pozycję, ale o tym mówić nie mogę.  

Może środkowy napastnik? 

Nic więcej powiedzieć nie mogę. 

Pytam, bo mam pełną świadomość, że każda pozycja w Rakowie, to mocno określony profil piłkarza. Gdybym chciał być jednak złośliwy, to mógłbym założyć, że napastnik strzelający gole nie pasuje do koncepcji Papszuna. Musiolik, Zawada, Shkurin, Gutkovskis, każdy z nich to silna dziewiątka, dobrze grająca tyłem do bramki, i zakładam, że umiejętnie odnajdująca się w grze w pressingu. Ale żaden z nich snajperem wyborowym nigdy nie był. Teraz przyszedł jeszcze Piasecki, ale o nim możemy powiedzieć to samo. Przynajmniej na ten moment. Nie ma na rynku piłkarzy, którzy spełniali by powyższe wymagania, ale byli do tego skuteczni? 

Paradoksalnie umiejętność strzelania goli w przypadku “dziewiątki” nie jest dla nas aż tak istotna. Wiadomo, że chcielibyśmy mieć kogoś, kto to wszystko potrafi połączyć, a więc pracuje w pressingu i dokłada do tego gole, ale priorytetem jest jednak jego praca w obronie, to jak utrzymuje się przy piłce i jak ułatwia grę kolegom. A co do Gutkovskisa, on wchodzi teraz w swój prime time i wydaje mi się, że w tym sezonie będzie skutecznym napastnikiem.  

Trochę się nad tym zastanawiałem i czy takim typem, jest na przykład Świerczok lub Wilczek? 

Tak, ale obaj są poza naszym zasięgiem. 

A gdybyś miał wybrać jakiegoś totalnego kozaka, bez zastanawiania się, czy was na niego stać, czy nie, i czy w ogóle spojrzałby na Ekstraklasę, to jakiego piłkarza potrzebuje Raków? Potraktuj to jako zabawę, możesz celować w totalnych cracków z topowych lig. 

Mitrovic, Haller, może Yussuf Poulsen. 

Ale Poulsen też nie strzela! 

Hehe. Faktycznie… 

Jaki jest plan na Piaseckiego? W jakim charakterze go sprowadzaliście? 

Ma walczyć z Gutkovskisem o pierwszy plac.  

Dziekoński przyszedł do Rakowa, bo wyczuliście, że za chwilę może odejść Kovacevic?  

Odejście Kovacevica przecież pewne nie jest. Wydaje mi się, że nie odejdzie. Dziekoński przyszedł do rywalizacji o pozycję numer dwa. To mimo wszystko 19-letni bramkarz z doświadczeniem w Ekstraklasie. To wciąż materiał na dobrego zawodnika. Mamy najlepszy sztab w Polsce, jeśli będzie pracował, to wszystko przed nim. A wracając do Kovacevica i Benfiki, do której pewnie pijesz, nie ma tematu. To plotka. 

Jeszcze co do Dziekońskiego. To młodzieżowiec…Dlaczego Raków tak bardzo nie lubi się z tym przepisem? 

Po pierwsze, ligowi młodzieżowcy odstają od seniorów. Z wyjątkiem sezonu 2019/2020, kiedy przewinęło się przez Ekstraklasę najlepsze pokolenie naszych młodych, szybko wyjeżdżając za granicę. Po drugie, mają oni dużo mniejszy wpływ na grę (w przeliczeniu na zagrane 90 minut), niż ich rówieśnicy z Czech, a takiego przepisu tam przecież nie ma. Ten zapis nie sprawił, że wychowankowie nagle dostają szanse, powiększenie Ekstraklasy przyczyniło się do tego, że gra ich znacznie mniej. Ponadto, udział zawodników krajowych jest na bardzo podobnym poziomie jak przed wprowadzeniem przepisu i o 20% niższy niż w lidze czeskiej. Zaburzenia w strukturze wieku pokazują, że młodzieżowcy są wystawiani na siłę. W naturalnych warunkach gracze w wieku 23 lat są lepsi od tych rok i dwa lata młodszych, i dostają więcej minut. W Ekstraklasie tak nie jest. Zresztą, na potrzebę debaty, opracowaliśmy odpowiednie wykresy, które pokazują wady tego przepisu. (poniżej)

Wróćmy do tematu profilowania piłkarzy. W przypadku Rakowa wymagania co do zawodnika na określonej pozycji są dość jasne. Dużo rozmawialiśmy o środkowym napastniku, ale na pozostałych pozycjach też jest to widoczne. Załóżmy jednak, że czysto hipotetycznie, na rynku pojawia się świetny piłkarz, który z chęcią przeszedłby do was, ale nie do końca pasuje do profilu jakiego szukacie. Jego kandydatura kończy w niszczarce, czy staracie się podejść do niego indywidualnie? 

W takich przypadkach dochodzi do wspólnej pracy skautingu ze sztabem. Rozmawiamy, czy mimo wszystko dla takiego piłkarza znalazłoby się miejsce na boisku. Jeśli mówimy o prawdziwym kozaku, to na pewno ten temat zostałby przedyskutowany. Jakość obroni się zawsze. Mógłby zostać też rozważony do grania na innej pozycji niż jego nominalna.  

Teraz do głowy przyszedł mi Wdowiak. Wydaje mi się, że dziś jest on kompletnie inny piłkarzem, niż kiedy grał w Cracovii.  

Tak. To jest praca Mateusza. Wcześniej można było go sklasyfikować raczej jako skrzydłowego, teraz świetnie sprawdza się na „10”, a przecież może zagrać też na prawym wahadle.  

Raków z każdym sezonem jest silniejszy. Czy wraz z podnoszeniem poziomu, wzrastają widełki finansowe, w których szukacie zawodników? 

W zasadzie to nie mamy narzuconych widełek. To raczej zdroworozsądkowe podejście, choć pewnie, gdyby znalazł się ktoś znacznie droższy, niż piłkarze, których sprowadzaliśmy dotąd i właściciel miałby do niego pełne przekonanie, to myślę, że taki transfer mógłby dojść do skutku. Przyznam, że w trakcie selekcjonowania, posiłkuje się Transfermarktem, przy czym wiadomo, że proponowane tam wartości nie zawsze są miarodajne. Niemniej, wydaje mi się, że szukając zawodnika o wartości zbliżonej do naszego transferowego rekordu, mogę się spodziewać, że jeśli wszystko by zagrało, to kwota ta mogłaby zostać przebita. Może nie o 100%, ale 10-20% już tak. 

Sorescu kosztował 800 tysięcy euro (według Transfermarkt), oznacza to, że 1 mln euro to półka finansowa Rakowa? 

Myślę, że można tak powiedzieć. 

A jakim zagranicznym klubem, jeśli chodzi o struktury, inspiruje się Raków? 

Raków to autorski projekt właściciela, a ja pojawiłem się u w trakcie, więc to pytanie nie do mnie. Jeśli chodzi o moje odczucia, to jest to Broendby. Znam ludzi stamtąd i wiem, że robią to sensownie. Jest to przykład, na którym trochę się wzoruje.  

Można wyczytać, że Pogoń obserwowała Biczachczjana przez dwa lata, zanim zdecydowała się go sprowadzić. Kogo najdłużej obserwował Raków? Ile czasu obserwowaliście Sorescu, czy Racovitana? 

Nie można tak do tego podchodzić. To nie do końca tak jest. Zawodnicy bywają raz dostępni, innym razem nie, więc te dwa lata obserwacji, to często stwierdzenie na wyrost. Oni są po prostu w bazie. Tak naprawdę najbardziej wartościową informacją, jest to, jak piłkarz grał w poprzednim sezonie, czy też poprzedniej rundzie. To jest punkt, w którym znajduje się on obecnie. 

A co z zawodnikiem, który dwa sezony i sezon temu grał bardzo dobrze, a teraz ma dołek? Przecież niewykluczone, że jest w stanie wrócić do tego, co prezentował jeszcze niedawno. 

Jeśli są okoliczności, które uzasadniają jego obniżkę formy i są one sensowne, to warto takiego piłkarza nadal rozważać. Zmiana trenera, zmiana systemu gry, problemy osobiste, to wszystko może mieć wpływ i trzeba to rozważyć, zanim z zawodnika się ostatecznie zrezygnuje. Zawsze w takich sytuacjach staramy się zbadać sytuację, spytać otoczenie piłkarza. Niemniej, ostatnie miesiące są najbardziej istotne w rzetelnej ocenie.  

Na koniec seria szybkich pytań: 

Ile goli strzeli Gutkovskis w lidze? 

13

Ivi Lopez znów będzie MVP sezonu? 

Tak

Kto z obecnej kadry Rakowa odejdzie w przyszłości za największe pieniądze? 

Kovacevic

Które miejsce zajmiecie w lidze? 

Pierwsze

Rozmawiał: Michał Bakanowicz 

Sprawdź również nasze inne teksty:

Historia Kazu Miury

Arabia Saudyjska i sportwashing

Wywiad z trenerem Michałem Globiszem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: