Wojna, czyli czas odpowiedzi.

Niespełna dwa tygodnie temu nasz świat wyglądał zupełnie inaczej. Niestety wraz z dniem 24 lutego, i inwazją rosyjskich wojsk na Ukrainę, musieliśmy zdać sobie sprawę, że czeka nas czas, którego do tej pory nie mieliśmy okazji doświadczyć. Przynajmniej w zdecydowanej większości. Zbombardowane domy, rodzące się w schronach dzieci, stające się niedługo potem sierotami, krew, rozpacz i cierpienie. A to tylko wycinek rzeczywistości, która ma miejsce tuż za naszą granicą.

Wojna to oczywiście nie tylko militarne starcia na terenie napadniętego państwa, czy ludzie ginący w imię terroru. To również inne sfery życia, które na jej skutek podlegają rozmaitym przemianom. Wśród nich jest również ta, być można najmniej istotna, czyli piłka nożna. Wkładając ją w kontekst wojny, możemy podejść do jej tematu w sposób globalny. Wówczas przyglądać się będziemy obślizgłym łapskom włodarzy UEFA czy FIFA, którzy to musieli dostać porządnie w cymbał od oburzonej opinii publicznej, zanim podjęli jedyną słuszną decyzję, jaką jest wykluczenie Rosjan z wszystkich możliwych rozgrywek.

Można też przyjrzeć się jednostkom, obserwować ich reakcje i wczytywać się w przekaz, który zostanie w naszych głowach na lata. Bo kryzys to idealny czas, by poznać prawdziwą naturę człowieka i dowiedzieć się, czy ma on w sobie choć odrobinę przyzwoitości, czy jest szumowiną widząca tylko czubek własnego nosa i nie wartą nawet oplucia.

Wojna w Ukrainie. Skreślone marzenia

Niestety do grona numer dwa trafił Walerij Karpin. Selekcjoner reprezentacji Rosji nie potrafił pogodzić się ruchem piłkarskich władz, co zaowocowało jego kuriozalną wypowiedzią.

„Słowa nie opiszą, jak bardzo jesteśmy zawiedzeni po decyzji FIFA. Mieliśmy nadzieje, że to mecz rozstrzygnie zwycięzcę baraży. Szkoda mi moich chłopaków. Marzyli o grze na mistrzostwach świata. Teraz ich nadzieja umarła.”

Podsumujmy. Trener „Sbornej” wyraził ubolewanie nad tym, że jego chłopcy nie będą mieli okazji pokopać piłki w meczu barażowym z Polską, a co za tym idzie, odebrano im szansę w walce o awans do Mistrzostw Świata. Trudno powstrzymać odruch wymiotny. W momencie, w którym trener mówi o przekreślonych sportowych marzeniach swoich podopiecznych, ogromna część ukraińskich obywateli marzy tylko o tym, żeby przeżyć. Pochowani w bunkrach w notorycznie bombardowanych miastach, tracą resztki nadziei wraz z momentem śmierci swych najbliższych. Te słowa są szczególnie bulwersujące, gdyż Karpin, to nie pierwszy lepszy wyprany rosyjską propagandą mieszkaniec podmoskiewskiej wsi. To światowy człowiek. Były piłkarz takich klubów jak choćby Celta Vigo, czy Valencia, a więc postać, która przez długi okres funkcjonowała poza Rosją i wie jak wygląda cywilizowany świat. I właśnie rolą takich osób jest mówienie prawdy i pokazywanie obywatelom, że obecna sytuacja jest nie do przyjęcia. Zamiast tego Karpin woli skamleć nad niesprawiedliwością FIFA i zajmować się tak mało istotną rzeczą jak kariery jego zawodników. A to przecież jawne skurwysyństwo.

Nie jestem za wojną, ALE…

Jeszcze obrzydliwiej wypadł były kapitan reprezentacji Artiom Dziuba. Legenda rosyjskiej piłki została zresztą wywołana do tablicy przez ukraińskiego piłkarza Witalija Mykołenko (Everton) który uderzył w niego za pośrednictwem Instagrama w słowach:

„Kiedy ty, suka, A. Dziuba i twoje zasrane piłkarzyki milczycie, zabijają cywilów w Ukrainie. Zamkną was w tych waszych lochach na całe życie, i co ważne, życie waszych dzieci. I ja się z tego bardzo cieszę. Nigdy wam to nie będzie wybaczone.”

Zawodnikowi dostało się również od Andrija Jarmołenko (West Ham), który w swojej wypowiedzi zaatakował Rosjanina nawiązując do jego afery, podczas której w sieci pojawiło się nagranie z … masturbującym się Dziubą:

„Mam pytanie do rosyjskich piłkarzy. Dlaczego tak po prostu sobie siedzicie i nie zabieracie głosu? W moim państwie właśnie zabijają ludzi, kobiety, matki i nasze dzieci. Macie wpływ na ludzi! Pokażcie im co dzieje się na Ukrainie, proszę! Wiem, że niektórzy z was lubią pokazywać swoje jaja przed kamerą, ale teraz przyszedł czas, by pokazać je w prawdziwym życiu”.

Napastnik, zapytany o słowa Ukraińców, przez jednego z fanów, odpisał:

„Oni sobie mogą pogadać.”

Ale to jeszcze nic! Na Instagramie piłkarza Zenitu pojawił się następujący wpis.

Czyli tak – według Dziuby wojna jest zła, ale nie wolno mieszać sportu z polityką, zawieszanie Rosjan to dyskryminacja, a Ukraińcy jak Mykołenko, czy Jarmołenko, którzy śmią krytykować piłkarzy „Sbornej”, mają siedzieć cicho, bo nie walczą, tylko zostali w Anglii. 

To jest oburzające! Oświadczenie napastnika Zenitu świadczy, że jego autor albo udaje, albo nie rozumie zbyt wiele z otaczającego go świata. Człowieku! Czas wojny to nie jest moment, na teksty typu – „nie do końca chciałem to komentować”. Jesteśmy naocznymi świadkami chwil, w których zło i okrucieństwo przybiera swoją najbardziej wyrazistą postać i należy je wskazać palcem mówiąc – to jest nie-do-pusz-czal-ne! Tymczasem Dziuba w swoim oświadczeniu nie przybiera jasnego stanowiska, nie odcina się od putina, a co gorsza wyciera mordę wyświechtanym frazesem o niemieszaniu polityki ze sportem. W jednym jednak należy się z Dziubą zgodzić – „wojna się skończy, ale relacje ludzkie pozostaną”. I miejmy nadzieję, że będzie to czas, w którym rosyjskiemu piłkarzowi będzie trudno znaleźć kogokolwiek, kto zechce podać mu rękę.

Krzepiące gesty

Być może w tym gronie znajdzie się nawet jego klubowy kolega, Rosjanin Stanisław Kriciuk, który za pośrednictwem mediów społecznościowych postawił się w całkowitej opozycji do Dziuby pisząc:

„W tych dniach wielu z nas nosi niepokój w swych duszach. Pewnie można by było powiedzieć – „sport jest wolny od polityki” i skupić się na treningu, ale to byłaby tylko próba oszukania samego siebie. Uważam tak, bo nie jestem tylko piłkarzem, ale też człowiekiem, obywatelem, ojcem oraz synem. I jestem przeciwny jakiemukolwiek cierpieniu i śmierci. Pokój i życie to wartości tego świata. Oczyśćcie nieba nad ludzkimi głowami! To ideały, których nauczono mnie w dzieciństwie.”

I choć tego typu głosów z Rosji płynie, póki co niewiele, to jednak trzeba przyznać, że Kriciuk nie jest w swoich poglądach osamotniony. Pierwszym rosyjskim zawodnikiem, który otwarcie skrytykował ataki na Ukrainę był Fiodor Smołow, który zabrał głos już dzień po putinowskiej inwazji, zamieszczając na swoim Instagramie jednoznaczny wpis – „nie dla wojny!”.

Również Aleks Mirańczuk (Atalanta) pokusił się o drobny, lecz oczywisty znak, który jasno określa jego stosunek do wojny. Rosyjski zawodnik po strzeleniu bramki Sampdorii uniósł ręce w geście przeprosin. To zachowanie w połączeniu z wisząca za jego plecami ukraińską flagą, to wyraz całkowicie jasnej deklaracji.

Dlaczego uważam, że te symboliczne zachowania są tak ważne? Po pierwsze dlatego, że ich autorzy nierzadko są idolami rosyjskich obywateli, których duża część jest ogłupiona propagandą putina. Kriciuk, Smołow i Mirańczuk, w przeciwieństwie do Dziuby i Karpina, jednoznacznie identyfikują zło i wskazują je palcem. Komunikują, że wojna jest plugastwem, które trzeba powstrzymać i za które – jako rosyjski naród – należy po prostu przeprosić. Po drugie, wyżej wymieniona trójka daje nam, wzburzonym wojną obywatelom świata, dowód na to, że zło nie ma narodowości i że rzeczywistość nie jest czarno-biała. I tak, to Rosja jest agresorem i należą jej się wszystkie możliwe sankcje. Ale na jej terenie też możemy spotkać zwykłych, przyzwoitych ludzi, którzy są przeciwni inwazji, ale też rozumieją, że ponoszą za nią odpowiedzialność jako naród. Tych głosów jest jednak wciąż za mało. Oby było ich coraz więcej.

Gra Abramowicza

Stronie rosyjskiej nie pomaga jednak właściciel Chelsea. Kiedy putin dopuścił się ataku na Ukrainę okazało się jasne, że jego biznesowym partnerom nie ujdzie to na sucho. Jeśli wcześniej korzystałeś z kontaktów z rosyjskim liderem, dziś będziesz musiał za to zapłacić. Abramowicz wyczuł pismo nosem i rozpoczął działanie. Niestety, jego jałowe, nie warte zacytowania i nie mające konsekwencji prawnych oświadczenie, mówiące o tym, że oddaje on klub w ręce fundacji, to tylko PR-owa zagrywka, która pojawiła się na samym początku rosyjskiego ataku. Potem mogło się wydawać, że jest znacznie lepiej. Oligarcha oświadczył, że sprzeda klub, nie żąda zwrotu zainwestowanych w niego pieniędzy, a co więcej zyski ze sprzedaży trafią do ofiar wojny. Brzmi jak ludzki gest. Niestety, wszystko trafił szlag, gdy okazało się, że ich część trafi do poszkodowanych…ale po stronie rosyjskiej. Kiedy piszę ten tekst sprawa jest wciąż rozwojowa. Ale czy jeśli to co przeczytaliście powyżej okaże się faktem, to kogokolwiek zaskoczy tego typu obrzydliwość?

Tym bardziej, że na potwierdzenie czekają kolejne doniesienia dotyczące rosyjskiego bogacza. Wczoraj światło dzienne ujrzała inna, chyba jeszcze bardziej szokująca informacja. Ze śledztwa przeprowadzonego przez Daily Mail wynika, że właściciel Chelsea jest jednym z głównych udziałowców firmy, która produkowała stal do czołgów. Tak! Tych samych, które rozpoczęły inwazję! Sprawa jest świeża, ale niestety wydaje się być przesądzona. Roman Abramowicz to zaopatrzeniowiec putina! Środowisko piłkarskie od dawna tonie w szambie. Jeśli ktoś miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości, to właśnie zostały one rozwiane.

Odmowa występów

Przejdźmy do rozsianych po świecie ukraińskich piłkarzy, gdyż aktywni są nie tylko wspomniani wcześniej Jarmołenko i Mykołenko. Ołeksandr Zinczenko w pierwszym dniu inwazji zamieścił na swoim Instagramie wpis, w którym życzy śmierci putinowi. Wiadomość została jednak usunięta przez portal. Piłkarz Manchesteru City pełni teraz rolę ambasadora, nagłaśniającego sprawę wojny w Ukrainie, i wspomaga swój kraj finansowo (sam mówi o wysłaniu na front 20 tirów „z pomocą”). W bęben wali również legenda ukraińskiej piłki, Andriej Szewczenko, który porusza sprawę na bliskiej mu, włoskiej ziemi. 

Część czynnych zawodników po prostu odmawia gry. Jarosław Rakicki rozwiązał kontrakt z Zenitem St Petersburg, co jest oczywiście w pełni zrozumiałe. Bardziej skomplikowany temat mamy na Węgrzech, gdzie Ołeksandr Zubkow zadeklarował, że nie zagra w tamtejszym Ferencvaros, dopóki zespół będzie prowadzony przez Stanisława Czerczesowa. Były trener Legii do niedawna był bliskim współpracownikiem putina, kiedy to prowadził Rosję w zorganizowanych przez zbrodniarza Mistrzostwach Świata. Na ten moment nie mamy jasnej deklaracji o odcięciu się Czerczesowa od lidera i jednoznacznej krytyki wojny. Ale szczerze? Trudno się tego po nim spodziewać.

Polska strona

Nie możemy w tym wszystkim pominąć reakcji PZPN i naszych reprezentantów. Jednoznaczne oświadczenie prezesa Kuleszy, który zakomunikował, że nie zagramy z Rosją, poskutkowało podobną reakcją kolejnych państw. Odważna postawa naszego rodaka była istnym gamechangerem, który wskazał kierunek pozostałym szefom federacji piłkarskich. Jeśli chodzi zaś o piłkarzy, to Glik zareagował jako pierwszy, wyrażając wsparcie dla Ukrainy za pośrednictwem mediów społecznościowych. Potem przyszli kolejni jak Szczęsny, który zamieścił na swoim Instagramie emocjonalne, napisane w języku angielskim oświadczenie (tłumaczenie poniżej). O duży gest pokusił się również Lewandowski, gdyż jego wyjście na ligowy mecz z ukraińską opaską na ramieniu, to posunięcie o globalnym zasięgu. Swoje zrobił również Krychowiak, który nie dość, że podjął decyzję o natychmiastowym rozwiązaniu kontraktu z Krasnodarem, to jeszcze namówił do tego kilku zagranicznych kolegów! Jest jeszcze Matty Cash, dedykujący swą bramkę Kędziorze, który w momencie meczu Aston Villi z Brighton, przebywał jeszcze na Ukrainie. Po swojej stronie mamy zresztą całą masę zawodników, którzy w mniej, lub bardziej wyraźny sposób, zajmują antywojenne stanowiska.

Generalnie, żeby szczegółowo opisać wszystkie działania polskich piłkarzy, musielibyśmy poświęcić temu osobny i obszerny tekst. Wojna trwa póki co, tylko i aż 10 dni, ale mnogość reakcji i zdarzeń, jest tak duża, że czas zdaje się obecnie płynąć zdecydowanie inaczej niż dotąd, a doby są długie jak nigdy wcześniej. Tak czy inaczej, nasi zawodnicy zdali egzamin i jak ktoś ładnie zdążył to ująć (wybaczcie, ale w natłoku informacji nie udało mi się dotrzeć kto), Polacy już teraz wygrali najważniejszy mecz w swoim życiu. Bo był to mecz nie o wynik, a o honor i człowieczeństwo. Idźmy za ich przykładem.

Michał Bakanowicz

CZYTAJ WIĘCEJ O WOJNIE W UKRAINIE:

Ramzan Kadyrow. Kolega Putina i jego zamiłowanie do sportu

Futbol na wygnaniu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: