Wisła Płock – nadmuchane ambicje, nikłe możliwości

Wisła Płock to klub, w którym ostatnio dzieje się niezwykle dużo. Zwolnienie trenera, gorączkowe poszukiwania jego następcy i uzasadnione domysły na temat finansowej niestabilności. Trochę się tego nazbierało. Jednocześnie może się wydawać, że ekipa „Nafciarzy” mimo wielu problemów ma również spore ambicje. Może to dziwić, bo zwykle byli uznawani za najbardziej przeciętnego średniaka, jakiego można sobie tylko wyobrazić.

Wiadomo, nikt na poważnie nie mówi o walce o europejskie puchary. Ciężko się jednak wyzbyć wrażenia, że jak na klub z takimi przeszkodami mają plany bardziej górnolotne niż nie jedna ekipa z dużo większym potencjałem od nich. Decyzje podejmowane przez zarząd mówią, że po tych wszystkich latach być może chcą czegoś więcej. Czy jest to zła tendencja? Oczywiście, że nie. Niemniej jednak dzisiaj chciałbym podejść do tematu nieco bardziej realistycznie. Pokazać, że aktualnie Płock to kraina, która nie płynie mlekiem i miodem. Raczej bliżej jej do Sodomy i Gomory.

Kłopoty finansowe

W ostatnim czasie z biur płockiej ekipy zaczęło wylewać się całkiem sporo brudów. Portal „Weszło” niejako rozpoczął nagłaśnianie owych spraw, ujawniając niezbyt korzystne dla kibiców „Nafciarzy” informacje. Generalnie rzecz ujmując, w Wiśle aktualnie nie jest zbyt kolorowo.

Wiadomo, Wisła nigdy nie była jakoś przesadnie bogatym klubem. Niemniej jednak zazwyczaj utrzymywali w miarę stabilny poziom. Ostatnio jednak sytuacja znacznie się pogorszyła. Istnieje podobno spora grupa piłkarzy (głównie polskich), których pensja regularnie się spóźnia. Są to zawodnicy z pierwszej kadry, więc może mieć to bezpośrednie przełożenie na wyniki. W końcu, jak to mówi przysłowie – „z niewolnika nie ma pracownika”. Wisła to nie wolontariat, nikt nie będzie grał tam, tylko i wyłącznie z wielkiej miłości do barw. Zirytowanie niektórych zawodników zapewne pośrednio spowodowało to, że informacja ta w ogóle wyszła na światło dzienne. Słabe wyniki plus opóźnienia w pensji to mieszanka iście wybuchowa.

O całą sytuację związaną z finansami Wisły Płock postanowiono zapytać prezesa klubu w programie „Weszłopolscy”:

– Co trzy miesiące składamy Komisji Licencyjnej aktualizację, jeżeli chodzi o finanse klubu. Gdyby coś było nie tak, na pewno byście się o tym dowiedzieli. 31 marca składamy kolejne papiery licencyjne, więc jeżeli będzie tragicznie, to na pewno będziemy mieli problem. Nie ukrywam, że są drobne przesunięcia w płatnościach, ale o tym zawodnicy są informowani na bieżąco. Regulujemy zobowiązania.

mówił prezes Marzec

Z jednej strony słowa prezesa powinny być traktowane nieco jako wartość nadrzędna. Z drugiej za to otwarte mówienie w mediach na temat finansowego piekiełka byłoby po części strzałem we własne kolano. Prezes wykazał się sporą ambiwalencją. Przyznał, że problem istnieje, ale postarał się nieco załagodzić sytuacje. Niemniej jednak jeżeli rzeczywiście jest tak źle, jak mówią media to prędzej, czy później konsekwencje wyjdą na światło dzienne. Sama gra niektórych zawodników również może się jeszcze bardziej pogorszyć z niewiadomego oczywiście powodu.

Kontrast transferowy

Patrząc na to, w jaki sposób Wisła Płock porusza się po rynku transferowym, można odczuć lekki dysonans. Z jednej strony kibice regularnie dostają narrację mówiącą, iż Wisła nie jest zbyt bogatym klubem. Mówiono, że skupiają się oni raczej na transferach bezgotówkowych i rozważają wszelkie budżetowe opcje. Mówiono także, że zamierzają się oni skupiać przede wszystkim na zawodnikach z Polski. Patrząc na okna transferowe, można się po części zgodzić z tym zdaniem. Do klubu zostały sprowadzone bowiem takie nazwiska, jak chociażby Furman, Chrzanowski, Sekulski, czy też Warchoł. Były to transfery bezgotówkowe lub wypożyczenia. Dodatkowo Warchoł lub Sekulski wręcz idealnie pasują do opcji budżetowych.

Trener Bartoszek nie dostał wielkiego komfortu pracy, gdy musiał wyciągnąć z nich ich pełen potencjał, co i tak mu się udało. Za to akurat należy mu się wielka aprobata.

Niemniej jednak jeżeli popatrzymy na inne nazwiska sprowadzane do klubu, dostaniemy zmianę o 180 stopni. Tacy zawodnicy, jak Vallo, Krywociuk, czy Jorginho, chociaż nie są opcjami skrajnie kosztownymi, to i tak odstają oni od narracji budżetowych transferów. Same kwoty, za które przyszli może, jak na Ekstraklasę nie są wyjęte z kosmosu, ale jak na klub z finansowymi problemami zdecydowanie mogły zaboleć. Dodatkowo pensje takich piłkarzy z reguły nie należą do najmniejszych. Są oni jednymi z zawodników, którzy zarabiają najlepiej w całym klubie. Oni co ciekawe pensje mają dostawać zazwyczaj na czas.

Podsumowując, transfery Wisły ciężko wyłuskać z nich jakąś konkretną myśl przewodnią. Wygląda na to, że klub chciał oszczędzać i przy kilku ruchach rzeczywiście zacisnął pasa. Porównują je jednak z innymi widać spory kontrast. Raczej nie można powiedzieć, że trener Bartoszek otrzymał za ich sprawą wielki komfort pracy.

Zwolnienie Bartoszka – przedłużanie nieuniknionego

Nie trzeba być wielce przenikliwym, aby stwierdzić, że zwolnienie z klubu trenera Bartoszka ma mało wspólnego z wynikami stricte sportowymi. Owszem, w ostatnich czterech ligowych spotkaniach „Nafciarze” zdobyli tylko i wyłącznie cztery punkty. Mimo wszystko większość ekstraklasowych trenerów nie zostałaby raczej zwolniona po takim wyczynie. Trener potrzebował zaufania, a Wisła najprawdopodobniej wyrwałaby się z dołka. Do strefy spadkowej i tak miała przecież dosyć sporą przewagę. Początek rundy wiosennej to dość newralgiczny moment w całym sezonie. Wiele ekip ma spory problem, aby dobrze wrócić do rozgrywek, więc pochopność w zmianach trenerów nie jest czymś normalnym w tym konkretnym okresie.

Ostatnie cztery mecze Wisły Płock:

Radomiak Radom 1:1 Wisła Płock

Wisła Płock 0:2 Piast Gliwice

Zagłębie Lubin 3:1 Wisła Płock

Raków Częstochowa 2:0 Wisła Płock

Trener Bartoszek nie został zwolniony za wyniki. Po prostu między szkoleniowcem a zarządem nie było kompletnie żadnej chemii. Praktycznie od samego początku było to bardzo widoczne. Podpisanie umowy na sześć ostatnich spotkań to po prostu komedia. Najprawdopodobniej kontakt ten nie zostałby przedłużony gdyby nie presja miasta. Można było więc spodziewać się, że ten projekt nie ma zbyt dalekiej przyszłości. Tak naprawdę zarząd Wisły czekał na to, aż Bartoszek się potknie i będzie można go wywalić, powołując się na „wyniki sportowe”. Jak sam mówił na jednym z twitterowych pokoi, już po spotkaniu z Wartą planowano jego zwolnienie. Wówczas udało mu się wygrać. W końcu jednak przyszedł wyraźnie słabszy okres i zostało to wykorzystane.

Można się rozwodzić, jak despotyczna i niezdrowa była współpraca trenera z resztą zarządu i dyrektorem sportowym. Ten podobno wielokrotnie potrafił wychodzić poza swoje kompetencje i naciskać na zmiany w składzie. Sytuacja była napięta praktycznie przez całą jego kadencje. Ciągłe utrzymywanie trenera Bartoszka na swoim stanowisku było tylko przeciąganiem nieuniknionego. Wiadome było, że w najbliższym czasie to po prostu pęknie. Szkoda tylko, że w takim momencie. Objęcie klubu zaraz po zakończeniu okna transferowego i okresu przygotowawczego to niezbyt komfortowa chwila.

Szukanie dziury w całym

Jeżeli nie wystarczają wam domysły mediów, to potwierdzenie tych słów można śmiało wyczytać między wierszami wspomnianego wyżej wywiadu z prezesem Wisły Płock. Gdy został on nieco dociśnięty, zaczął strasznie się mieszać w swoich słowach. Nie zebrał się oczywiście na to, aby powiedzieć, że zwyczajnie nie dogadywał się z trenerem. Postanowił jednak wymyślić przeróżne powody zwolnienia i zarzuty wobec pracy trenera Bartoszka. Były jednak szyte tak grubymi nićmi, że dało się je praktycznie momentalnie obalić.

Jednym z owych zarzutów był fakt, iż Bartoszek nie stawiał na młodzież. Są to oczywiście zarzuty wyssane z palca. To właśnie za kadencji byłego trenera „Nafciarzy” do pierwszej drużyny przebili się tacy zawodnicy, jak np. Fryderyk Gerbowski, Radosław Cielemęcki, a nawet 16-letni Tomasz Walczak. Oczywiście, że nie byli oni gwiazdami swojej drużyny, ale ze względu na to, że Kocyła w pewnym momencie znacząco zleciał z formą, nie miał on zbytnio z czego lepić. Patrząc na jakość wchodzących do składu młodych zawodników i tak nie było jakoś strasznie źle. Ciężko porównywać Wisłę Płock do Zagłębia Lubin lub Pogoni Szczecin, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Infrastruktura w Płocku nie pozwala na to, aby regularnie wypluwać nowe, jakościowe, młode nazwiska. To po prostu nierealne.

Pretensje do wyników sportowych to także kpina. Może ostatni okres rzeczywiście nie był zbyt okazały, ale tabela mówi sama za siebie. Mając 8 punktów przewagi nad strefą spadkową ciężko realnie bać się o utrzymanie. Tak właściwie to do 6 miejsca, które byłoby zapewne określane mianem sporego sukcesu, brakuje im zaledwie trzech oczek. Jak można narzekać na takie wyniki przy mocno ograniczonym potencjale ludzkim, jakim obecnie dysponuje Wisła Płock? Powody zwolnienia podawane przez prezesa klubu to tylko wymówki i to w dodatku całkiem słabe. Takie wypowiedzi nie dodają wiarygodności całej decyzji, a raczej działają dokładnie odwrotnie.

Pavol Stano zbawicielem?

Wisła potrzebuje w tym momencie trenera, który wyprowadzi ich z marazmu trwającego już kilka lat. Nie chodzi nawet kadencje trenera Bartoszka. Po odejściu Jerzego Brzęczka „Nafciarze” nie byli w stanie wbić się na poziom, który rzeczywiście by ich zadowalał. Zarząd nie zamierza co roku obierać za cel tylko i wyłącznie utrzymania. Uważa się, że Wisła ma dużo większe ambicje.

W roli zbawiciela ekipy z Płocka w klubie ma pojawić się Pavol Stano. To właśnie on mam być lekiem na zarzut, który pojawia się regularnie co kadencje ich każdego nowego szkoleniowca – Wisła się nie rozwija. To właśnie największy problem tej drużyny. Czy słowacki szkoleniowiec będzie w stanie przełamać tę passę? Jego kandydatura jest łączona z ekstraklasowymi ekipami regularnie od kilku miesięcy. Podobno miał on być jedną z najprawdopodobniejszych opcji dla Termalici przed całą aferą z Michałem Probierzem. Z Płockiem rozmawiał już kilka miesięcy temu. Tak właściwie to od sporego czasu było wiadome, że gdy Bartoszek odejdzie, to raczej właśnie on go zastąpi. Fakt, jak na naszą ligę nie ma najgorszego CV. Jest obyty z polskim rynkiem, a ze słowacką Ziliną osiągał całkiem ciekawe wyniki. Nie wydaje się on jednak wielką gwarancją sukcesu, bo tak właściwie żaden szkoleniowiec nie byłby w stanie go zagwarantować.

Wielkie ambicje, niewielkie możliwości

To właśnie w tym momencie dochodzimy do całej istoty problemu. Wisła Płock najwyraźniej zyskała  ambicje, aby się zmienić. Ambicje, aby stać się czymś więcej niż ekipą, która co rok walczy o utrzymanie w Ekstraklasie. Pojawia się jednak pytanie, czy mają na to wystarczająco potencjału.  

Ambitne podchodzenie do rozwoju klubu jest, jak najbardziej w porządku. Wiadomo, lepiej celować wyżej niżeli niżej. Warto jednak spojrzeć czasami nieco realniej na całą sytuację. Wisła nie ma wielkich możliwośnici finansowych, czy też infrastrukturalnych. Ich potencjał sportowy także nie wykracza poza ramy ligowego średniaka. Ciężko więc oczekiwać, że w najbliższym czasie będą oni w stanie osiągać wielkie sukcesy.

Przyszły trener „Nafciarzy”, niezależnie, czy będzie nim Pavol Stano, czy też ktoś inny, będzie miał nie lada problem, aby sprostać oczekiwaniom. Na pewno dostanie więcej zaufania od chociażby Bartoszka, ale gdy nie będzie widać progresu może szybko podzielić jego los. Aby Wisła Płock rzuciła wyzwanie klubą z miejsc 5-6 musiałaby przejść przemiany na całej linii. Nie chodzi to tylko o trenera, ale też o kadrę i osobę, która ją buduje, czyli obecnego dyrektora sportowego. Paweł Magdoń ostatnimi czasy parę razy ewidentnie przestrzelił. Dodatkowo naciskał, aby piłkarze, którzy nie pasowali do koncepcji szkoleniowca i tak dostawali szanse, co jest zjawiskiem po prostu patologicznym.

Trener to łatwy cel. Słabsze wyniki często można utożsamić tylko i wyłącznie z jego osobą. Niemniej jednak jeżeli chce się budować nieco bardziej ambitny projekt, tak postępować po prostu nie można. To właśnie przez takie sytuacje polski rynek trenerski jest środowiskiem skrajnie niezdrowym.

Łukasz Budziak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: