Jak czuje się w Polsce piłkarz z Kolumbii? Wywiad z Jean Franco Sarmiento.

Urodził się w mieście Valderamy i Falcao. Do piętnastego roku życia rozwijał umiejętności piłkarskie grając na ulicach swojego rodzinnego miasta, by w wieku osiemnastu lat zadebiutować w pierwszej lidze kolumbijskiej. Teraz reprezentuje barwy Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Poznajcie Jean Franco Sarmiento.

Jak to się stało, że trafiłeś do Polski? Nie jest to typowy kierunek dla piłkarzy z Ameryki Południowej.

Spotkałem agenta, który powiedział mi, że klub z Białorusi jest mną zainteresowany. Pojechałem tam, ale z powodów pozapiłkarskich nie mogłem zostać. Potem ten agent powiedział mi, że może poszukać klubu w Polsce. Zgodziłem się, ponieważ nie chciałem wracać do Kolumbii. Marzeniem każdego gracza z Ameryki Południowej jest możliwość gry w Europie i odkąd zawitałem do Europy, bardzo chciałem tu zostać.

Jak wspominasz pierwsze dni w Polsce? Coś cię zaskoczyło?

Przyjechałem zimą. Na początku było mi ciężko, ponieważ pochodzę z miasta, w którym jest bardzo gorąco. Pierwsze miesiące były chaotyczne. Nie rozumiałem słów trenera i kolegów z drużyny, ale jakoś musiałem sobie radzić.

Był w zespole ktoś, kto znał hiszpański?

Miałem kolegę, który uczył się hiszpańskiego, ale komunikacja nie była taka sama, jak z osobą, która jest native speakerem.

Podstawowa znajomość języka może czasem nie wystarczyć, by przekazać oczekiwania trenera.

Tak, to było skomplikowane, ponieważ trener mówił, że powinniśmy zrobić jedną rzecz, a ja robiłem coś zupełnie innego. Czasem mieliśmy ćwiczenia, w których na przykład mieliśmy grać na jeden kontakt lub uspokoić grę, a ja nie znałem znaczenia słów takich jak „czas” i psułem całe ćwiczenie. Staram się uczyć polskiego i wiem, że wiele przede mną. Pierwszym zwrotem, którego się tutaj nauczyłem, było „dzień dobry”. Teraz znam już zdecydowanie więcej słów.

Urodziłeś się w Santa Marta. Opowiedz o swoim mieście.

Jest to turystyczne miasto. Najstarsze w Kolumbii. Mamy wiele pięknych plaż, ale też masyw górski Sierra Nevada. W dużym skrócie jest wiele pięknych miejsc do odwiedzenia. Z mojego miasta pochodzą El Pibe Valderrama i Falcao Garcia. El Pibe spotkałem, ale nie miałem jeszcze okazji spotkać Falcao.

Jak wspominasz swoje piłkarskie początki?

Zacząłem od gry na ulicy z moimi przyjaciółmi. Na typowym boisku zacząłem grać, gdy miałem 15 lat. Zadebiutowałem w piłce profesjonalnej, mając osiemnaście lat. Potem zostałem wypożyczony do drugiej ligi i miałem tam dobry okres. Po ostatnim roku otrzymałem możliwość przyjazdu na ziemie europejskie.

Przez to, że późno trafiłeś do klubu, odczuwałeś braki względem chłopaków, którzy grali w klubach od dziecka?

Na początku trudno mi było zrozumieć ćwiczenia, które kazali nam wykonywać trenerzy. Uważam się za technicznego zawodnika, ale gdybym miał możliwość trenowania w akademii od najmłodszych lat, to mógłbym być jeszcze lepszy.

W Polsce niewiele mówi się o kolumbijskiej piłce. Znamy najważniejszych zawodników reprezentacji, ale kolumbijska piłka klubowa jest nam mało znana.

Ja też tak naprawdę niewiele wiedziałem o polskim futbolu. Pamiętałem tylko, że nasze reprezentacje zmierzyły się na mistrzostwach świata.

I obaj wiemy, kto wygrał.

(śmiech) Tak. Cóż piłka dla Kolumbijczyków jest bardzo ważna. To jedna z tych rzeczy, które sprawiają, że Kolumbijczycy czują się szczęśliwi. Szczerze mówiąc, nie mamy dobrej infrastruktury piłkarskiej, ale fani są bardzo gorliwi, zawsze wspierają swoje zespoły. Zawodnicy w zależności od poziomu sportowego i formy różnią się, ale myślę, że nie zarabiają tyle, ile powinni. Gra w pierwszej lidze jest bardzo trudna, a w Kolumbii mamy tylko dwie profesjonalne ligi i jeśli w wieku dziewiętnastu lat nie znajdziesz się w jednej z nich,  to tracisz możliwość gry i twoja kariera się kończy.

Kolumbijska piłka ma kilka problemów, ale dla mnie najbardziej oczywistym jest brak dobrego zarządzania ligą i myślę, że powinni stworzyć nową kategorię, aby dać szansę większej liczbie młodych ludzi, którzy z tego, czy innego powodu jeszcze nie byli. w stanie znaleźć dla siebie miejsca w zawodowej piłce.

Wróćmy do polskiej ligi. W poprzednim sezonie grałeś w trzeciej lidze. Po awansie do drugiej ligi strzeliłeś kilka bramek, ale też dostałeś czerwoną kartkę.

Jestem graczem, który lubi wygrywać. Lubię mieć piłkę przy nodze. Podoba mi się, że moja drużyna próbuje dominować. Gram odważnie, staram się zostawiać na boisku ostatnią kroplę potu. Najlepiej czuje się grając na dziewiątce, ale odnajduję się również grając na innych ofensywnych pozycjach.

Wracając do czerwonej kartki. Cóż, tak naprawdę obrońcy przez cały mecz mówili mi wiele rzeczy, ale to była moja wina i na nią zasłużyłem.

Jak oceniasz drugą ligę?

Jest duża rywalizacja. Zauważyłem, że polski futbol opiera się na prostocie. Graniu na 1-2 kontakty i dużo liczbie przebiegniętych kilometrów. W Ameryce Południowej futbol wygląda inaczej. Więcej dryblingów, gra jest szybsza i bardziej agresywna. Mówię o tym na bazie mojego doświadczenia, które wciąż zbieram.

Kto był twoim idolem z dzieciństwa?

Będąc dzieckiem, nie miałem telewizora, ale jak już mogłem obejrzeć gdzieś mecz, to zawsze z wypiekami na ustach obserwowałem Ronaldinho. Był zawodnikiem, który sprawił, że zakochałem się w tym sporcie. To, co robił z piłką, wydawało się takie proste. Lubiłem także Robinho. Robił na mnie duże wrażenie. Szkoda, ze nie osiągnął tyle, ile mógł.

A wśród rodaków?

Był taki napastnik, jak Tino Asprilla. Grał również w Europie. Na przykład w Parmie, z którą zdobył Puchar UEFA. Był świetnym graczem.

W naszej lidze kilka lat temu brylował twój rodak.

Arboleda. Dużo o nim słyszałem. Mam nadzieję, że ludzie też mnie dobrze zapamiętają.

Co najbardziej lubisz w Polsce?

Czuję się w Polsce bardzo dobrze. Bardzo lubię ten kraj. Ludzie, których spotkałem, są bardzo przyjaźni. Najbardziej cenię sobie to, jak spokojnie można tu mieszkać.

Nie miałeś tego w Kolumbii?

Niezbyt. Dużo niepewności.

Masz na myśli sytuację ze strajkiem narodowym?

Nie, strajk narodowy jest spowodowany innymi rzeczami.

Mógłbyś przybliżyć sytuację? Mam wrażenie, że w Polsce niewiele się o tym mówiło.

Krótko mówiąc, strajk był spowodowany tym, że prezydent zmarnował pieniądze i aby je odzyskać, podniósł podatki, ale tylko tym z niskimi dochodami. Już wcześniej źle zarządzał budżetem, a jego rząd doprowadzał kraj do nieszczęścia, więc ludzie zmęczeni tyloma nadużyciami ze strony rządu, postanowili wyjść na ulice. Podwyżki miały również dotyczyć kosztów studiowania, jedzenia i wielu innych ważnych rzeczy. A my jesteśmy krajem o bardzo słabej gospodarce. Mamy wielu ubogich, a mimo to, rząd nadal chce zabierać pieniądze ludziom, którzy nie mają ich wiele.

Widziałem filmy, na których policja biła ludzi na ulicach Bogoty.

Tak, policja zabiła wielu niewinnych tylko dlatego, że prezydent wydał rozkaz zakończenia manifestacji. Dzięki Bogu moja rodzina ma się dobrze, ale wielu niewinnych ludzi straciło życie, manifestując chęć życia w lepszych warunkach.

Na koniec kilka krótkich pytań. Jakie są Twoje cele krótko- i długoterminowe?

Chciałbym mieć możliwość pokazania swoich umiejętności szerszej publiczności i z czasem awansować do klubu grającego w Ekstraklasie. W dłuższej perspektywie marzę o grze w Anglii. Nie będzie o to łatwo, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, by się udało.

Ulubiony klub?

Manchester City.

Gdybyś nie był piłkarzem, kim byś był?

Trudne pytanie. Oprócz gry w piłkę zawsze chciałem studiować zarządzanie biznesem.

Hobby niezwiązane z futbolem?

Bilard i taniec.

Ulubiony zespół muzyczny?

El Gran Combo de Puerto Rico.

Co przeniósłbyś z Kolumbii do Polski?

Przeniósłbym trochę naszej kuchni i kultury tanecznej.

Co możesz szczególnie polecić?

Nasza kuchnia opiera się na owocach morza. Polecam na przykład: Cásuela de mariscos y Arroz de pescado con mojarra frita.

Co przeniósłbyś z Polski do Kolumbii?

A stąd do Kolumbii zabrałbym również trochę kuchni, ponieważ jest wyśmienita. Wiele polskich dań przypadło mi do gustu.

Co byś powiedział nastoletniemu Jeanowi?

Gdybym spotkał 15-letniego Jeana, powiedziałbym mu, żeby nie słuchał ludzi, którzy sprawiają, że się waha i boi się zaryzykować, by spełnić swoje marzenia. Poprosiłbym go, by wytrwał i zawsze ufał Bogu.

Rozmawiał
PAWEŁ OŻÓG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s