Największe ciamajdy włoskiej Serie A.

W Serie A jak w każdej lidze znajdziemy wielu ananasów, którzy doprowadzają do śmiechu, wielu pechowców, którzy budzą się rano i są źli, wiele klubów, które cały rok mierzą się z oczekiwaniami fanów i problemami. Może to nie są historie na taką skalę, jaką przeżył Polski żużlowiec Sebastian Niedźwiedź, który schodząc po schodach, zerwał więzadła w kolanie, ale ich sytuacje nie należą do najciekawszych. Przedstawiamy najciekawsze i najsmutniejsze historie z tego sezonu włoskiej ligi.

Gianluca Caprari oddał w ostatnim spotkaniu z Sassuolo 10 strzałów. Ze wszystkich prób jedna tylko trafiła w światło bramkę, a reszta strzałów została zablokowana przez obronę neroverdich. Gianluca, kiedy tylko miał piłkę, nie rozglądał się, aby oddać piłkę partnerom, tylko spoglądał na bramkę i próbował zamienić sytuację na bramkę. Na podwórku nazwalibyśmy go typowym „napaleńcem”, który musi strzelić gola. Caprari sprawił, że koledzy z drużyny byli źli, gdyż mecz zakończyli porażką, grając długi czas w przewadze zawodnika.

Torino i Giampaolo to duet, który sprawia, że śmiejesz się do rozpuchu. Ich już nie można nazwać pechowcami, oni są przeklęci. Sam Urbano Cairo prezes granaty żartował, że ściągnie do szatni egzorcystę. Stracili już w tym sezonie 19 punktów, będąc na prowadzeniu i kończąc spotkanie bez trzech punktów. Dziś Torino jest na miejscu spadkowym. Kibice Calcio nie domagają się zwolnienia Marco Giampaolo. Chcą, aby trener w dalszym ciągu ich prowadził, ponieważ w każdym meczu mamy sytuację, które doprowadzają do frajdy postronnych widzów. Dziś mówisz Torino i nie jesteś zażenowany ich położeniem, ale roześmiany.

Jak mówimy o Torino, to warto wymienić kilka zdań o tegorocznej Fiorentinie. Rocco Commisso popełnił ogromny błąd, zostawiając na stanowisku trenera od początku sezonu Beppe Iachiniego. Każdy kto interesuje się Serie A, był pewny, że nie dotrwa ten trener do końca roku i mieli rację. Viola zagrała w tym sezonie tylko jeden dobry mecz i do tego przegrany z Interem (4:3). Drużynę objął Cesare Prandelli, ale po kilku tygodniach w drużynie widzimy tylko zmianę ustawienia, a wyniki pozostają są takie same – beznadziejne. Dodatkowo w klubie wybuchł konflikt z Patrickiem Cutrone w roli głównej. Od początku sezonu pewne miejsce w składzie ma Dusan Vlahović, napastnik, który po 11 kolejkach ma tylko 1 bramkę na koncie. Stały bywalec badziewiaków kolejki. Zimą klub znów musi ruszyć na łowy, aby zasilić kadrę.

W tym roku, jeśli mówisz o obroniej Bolońskiej to trudno kogoś wyróżnić z tragicznego poziomu. Nawet utalentowany Japończyk Takehiro Tomiyasu zniżył się do beznadziejnego szczebla defensywy rossoblu. Niedawno po 41 spotkaniach czyste konto zanotował Łukasz Skorupski. Ta statystyka mówi prawdę, Sinisa Mihajlović w swojej drużynie ma beznadziejnych obrońców. W tym sezonie stracili już 22 bramki, a ile po indywidualnych farfoclach? Pewnie większość. Trudno w tej sytuacji winić Łukasza Skorupskiego, ale też ciężko jest chwalić. Polski bramkarz potrafi popisać się znakomitą interwencją, ale potrafi też popełnić prosty błąd. Jeśli zimą prezes Joey Saputo nie sypnie groszem i nie ściągnie do klubu obrońcy, który będzie w stanie poukładać bałagan, to będziemy dalej się śmiać, patrząc na tyły drużyny.

Bryan Dabo to typowy piłkarz, który jest za słaby na tę ligę, ale nie wiedzieć czemu, dalej w niej gra. Urodzony w Marsylii pomocnik jeszcze grając dla Fiorentiny, potrafił zrobić coś wyjątkowego, ale zdecydowanie częściej mu wychodziły kiksy. Po transferze do Spal miał stać się liderem środka pola, a stał się beznadziejny jak cała Spal. Od nowego sezonu występuje w Benevento, ku zdziwieniu kibiców, Filippo Inzaghi widział go w pierwszym składzie swojej drużyny, ale jak można było przewidzieć, szybko stracił je. Wchodząc jako rezerwowy na boisko, ma często zadanie uspokoić środek pola, a Bryan co robi? Wprowadza taki chaos, że ręce opadają nawet postronnym kibicom. Nawet grając w Serie A, nie jest pewniakiem w składzie swojego kraju Burkina Faso.

Amir Rrahmani był w ubiegłym sezonie liderem defensywy Hellasu Verona. Sam trener Ivan Jurić powtarzał, że po transferze do Napoli od razu wskoczy do podstawowej jedenastki. Jest tak wielkim pechowcem, że już trzy razy był zakażony koronawirusem. Dodatkowo od początku sezonu łapie tak często urazy, że to jest aż smutne. Kosowianin jeszcze wróci do formy z ubiegłego sezonu, ale aż żal czytać o nim nowe przykre informacje we Włoskich mediach.

Widzisz ławkę Lazio i co? Ten widok nazwisk piłkarzy już nikogo nie dziwi. Claudio Lotito jest na tyle oszczędny, że nawet po awansie do Ligi Mistrzów nie szastał forsą na transfery. Prawdopodobnie jeszcze będzie mniej wydawał na transfery, gdyż kolejny „drogi” transfer okazał się do tej pory niewypałem. Vedad Muriqi, kiedy przebywa na boisku nie może odnaleźć się w armii Simone Inzaghiego, a na domiar złego ostatnio zmaga się z kontuzją. Kiedy zaczyna się natłok spotkań, od razu podstawowi zawodnicy łapią urazy i od pierwszych minut muszą wybiegać tacy „bomberzy” jak Akpa Akpro, Mohammed Fares, czy doświadczony Marco Parolo, który w tym sezonie zagrał już na 5 różnych pozycjach. Lazio jest cichą rewelacją tegorocznej Ligi Mistrzów, ale kiedy z gry wypadnie na dłużej jeden z liderów, to biancocelesti wyglądają na boisku jak ich transfery i ławka rezerwowych.

Pośmiane z Lazio, pośmiane z defensywy Bolonii, to teraz pośmiejemy się trochę z Romy. Co w tym klubie jeszcze robi Juan Jesus, Davide Santon i Bruno Peres? Kiedy oni są na placu boju, to kibic Romy od razu wie, że wydarzy się katastrofa w roli głównej z jednym z tych panów. Można ich nazwać sabotażystami. To tak naprawdę jeden minus Romy w tym sezonie, że klub nie ściągnął na ławkę zmienników obrońców, a dalej pozostają w drużynie z Rzymu takie urwiski. Fonseca wymaga agresywnego i fizycznego stylu gry od piłkarzy i często zdarzają się kontuzję, dlatego panowie wyżej wymienieni sobie jeszcze pograją w tym sezonie.

Bądź na mundialu, pokłóć się, że nie grasz, wróć do domu obrażony i zostań vice-mistrzem świata. Śmialiśmy się 2 lata temu z Nikoli Kalinica, ale śmiejemy się z niego dalej. Chyba jedyna taka postać w Serie A, od której kibice wymagają, tylko żeby się nie skompromitował. Porządny rywal dla Dusana Vlahovica w walce o miejsce w składzie badziewiaków. Był we Fiorentinie i coś tam nastrzelał, był w Milanie i zawiódł, był w Atletico i skompromitował się, był w Romie i ośmieszył się, jest w Hellasie i kibice gialloblu chcą, żeby tylko nie grał. Co prawda trener Ivan Jurić nie lubi mieć typowej „9” na boisku, więc Kalinić podobnie jak w ubiegłym sezonie Mariusz Stępiński, będzie miał problem z minutami.

W końcu możemy pochwalić pierwszego pomocnika w Juventusie. Weston McKennie gra ostatnio bardzo dobrze, ale jego koledzy? Czy to Adrien Rabiot, czy Rodrigo Bentancur, czy Aaron Ramsey, oni wszyscy grają łagodnie mówiąc źle. Andrea Pirlo wymaga od swoich zawodników ciężkiej pracy, a w tym sezonie pomoc Juve wygląda jakby im się nic nie chciało, a momentami wygląda to tak, jakby grali w grę „piłka parzy”. Juventus powoli wchodzi na właściwe tory, ale baaaaardzo mała w tym zasługa zawodników środka pola.

Lorenzo Tonelli to jest istny fenomen. Śmieją się kibice, że on lepiej gra głową niż nogami. Zdecydowanie będąc z piłką przy nodze były piłkarz Napoli, czuje się nieswojo. Jednak można chwalić Włocha. W tym sezonie ma pewne miejsce w składzie Sampdorii i do tego jest czołowym obrońcą Europy, jeśli chodzi o grę w powietrzu. Ta statystyka może dziwić, ale taka jest prawda. Jeśli jest piłka w powietrzu w polu karnym Genoi i do piłki skacze Tonelli, to bądź pewny, że sytuacja jest pod kontrolą.

Na sam koniec zatrzymamy się przy Crotone. To nic, że w sobotę wygrali ze Spezią 4:1. Ta drużyna na 95% spadnie z ligi. Ciężko wyróżnić jakiegokolwiek piłkarza, który może na stałe przebić się tym sezonem do Serie A. Może jest to duet napastników Junior Messias i Simy, którzy harują przez 90 minut jak woły, żeby mieć chociaż jedną sytuację w meczu. Pomoc wygląda, jakby została wyjęta ze średniaka Serie B, a o obronie nawet nie ma co pisać. Może poza wahadłowymi, którzy spisują się nieźle. Arek Reca jest pewnym punktem Giovanniego Stroppy i ostatnio popisał się piękną bramką, za to Pedro Pereira jest na tyle dobrym piłkarzem, że trener próbował go nawet wystawiać w środku pola. Nie zachwyca nas beniaminek Crotone i raczej nie zachwyci nas w tym sezonie.

Świat nie jest idealny, jakby taki był, nie mielibyśmy rywalizacji. Nie można być najlepszym na świecie, nie można być Ronaldo czy Dybalą niektórzy, chociaż próbują naśladować ich z negatywnym skutkiem. Historii takich jak wyżej mieliśmy przez wiele sezonów jeszcze więcej, ale po 11 kolejkach staraliśmy się wyciągnąć te najbardziej pechowe, najbardziej zadziwiające i najbardziej żałosne.

KACPER KARPOWICZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s