Nowe oblicze Valencii

Sezon 2020/21 to jedna wielka niewiadoma i na ten moment Javi Gracia ma do dyspozycji jeden wielki plac budowy. Jakie transfery poczynili? Jaki pomysł na drużynę ma Gracia? Jak przebiegały sparingi? Co sądzą kibice Valencii?

Javi Gracia podjął się trudnej misji zbudowania silnej Valencii w mocno okrojonym składzie. Anil Murphy zapytany o to, czy ktoś jeszcze zawita na Mestalla przed startem ligi, odpowiedział tylko, że ma taką nadzieję. Nie powiało optymizmem, więc Gracii pozostaje sprawdzenie graczy, którzy wrócili z wypożyczeń. W sparingach nieźle prezentował się Jason, grając na jednej stronie z Danielem Wassem. Kilka lat temu piłkarz pochodzący z Hiszpanii zapowiadał się na świetnego gracza, ale jego kariera nigdy nie przyspieszyła. Ostatni rok spędził na wypożyczeniu w Getafe, pojawiając się na boiskach LaLiga w 20 spotkaniach, w których zdobył jedną bramkę i dołożył 4 asysty.

Niestety większość przygotowań stracił Carlos Soler, który jest piłkarzem dość uniwersalnym i w zależności od systemu może zagrać zarówno w środku pola, jak i na boku pomocy. Javi Gracia mocno wierzy w Kang-Ina, którego gwiazda w Valencii nadal nie rozbłysła pełnym blaskiem. Choć już kilka razy pokazał, że musi pracować nad swoim charakterem, to pod względem umiejętności należy upatrywać w nim przyszłą gwiazdę. Nowy trener Valencii podczas spotkań przedsezonowych szukał dla niego właściwej pozycji. Testował go między innymi w ustawieniu tuż za Maxim Gomezem. Gracia stara się dać do zrozumienia Koreańczykowi, że bardzo na niego liczy. Kang-In w spotkaniu przeciwko Levante założył opaskę kapitana, ale trzeba mieć na uwadze, to że Valencia przystąpiła do tego meczu z jedenastką, której średnia wieku nieznacznie przekraczała 20 lat.

TRANSFERY? GŁÓWNIE WYCHODZĄCE

Od dłuższego czasu w Valencia jest symbolem nieudolnego zarządzania, które sprawia, że klub popada w przeciętność. Alvaro Negredo – były piłkarz Valencii – w programie El Transistor przyznał wprost, że problemy klubu wynikają z niewłaściwego zarządzania klubem. Podobnego zdania jest Rodrigo, który przed meczem reprezentacji Hiszpanii stwierdził, że choć jest wdzięczny Valencii, to wieczne zmiany, które miały miejsce w tym klubie męczą zawodników.

Anil Murphy przyznał, że najlepiej byłoby pozyskać nowych zawodników tak szybko, jak to możliwe, ale w czasach niepewnej sytuacji ekonomicznej nie jest to łatwe. Tradycyjnie poprosił kibiców Valencii o cierpliwość – od dłuższego czasu ulubione słowo tego działacza – oraz podkreślił, że na rynku transferowym wciąż jest wielu piłkarzy w zasięgu klubu, którzy są zainteresowani grą na Mestalla.

O tym, że w klubie nie ma już Parejo i Ferrana Torresa nie ma sensu się rozpisywać. Obaj skonfliktowani ze sobą gracze opuścili klub, a to dowodzi temu, że ktoś długo zamiatał sprawę pod dywan, a potem sytuacja wymknęła się spod kontroli.

ŚRODKOWY POMOCNIK OD ZARAZ

Klub opuścił również Francis Coquelin, ale coraz częściej przewijają się informacje o możliwym odejściu Geoffreya Kondogbii, które oznaczałoby całkowity demontaż środka pola Valencii.

Klub z Mestalla był bliski wypożyczenia Yangela Herrery z Manchesteru City. Piłkarz zaliczył niezły sezon w Granadzie, a wielkim entuzjastą talentu Herrery jest jego były klubowy kolega David Villa – razem występowali w MLS – bardzo chwalił Wenezuelczyka i uważa, że może stać się graczem topowym. Negocjacje trwały bardzo długo, a krzyż na transferze postawiły kwestie formalne. W kadrze Valencii znajduje się już trójka graczy spoza UE – Gabriel (nadal czeka na hiszpańskie obywatelstwo), Maxi Gomez i Kang-In Lee. Podobno nadal możliwe jest wypożyczenie Matteo Guendouziego, ale czy ostatecznie do niego dojdzie?

POTRZEBA DOŚWIADCZONEGO STOPERA

Jedynym pewniakiem na ten moment wydaje się Gabriel Paulista, który był najsolidniejszym piłkarzem bloku obronnego Los Ches w poprzednim sezonie. Choć Eliaquim Mangala zdaniem wielu był już jedną nogą poza klubem, to Gracia postanowił dać mu szansę i dziś jego sytuacja wydaje się zdecydowanie lepsza, choć nie popisał się przy straconej bramce w sparingu przeciwko Villarreal. A co z Hugo Guilamonem? Nadal brakuje mu doświadczenia i wciąż nie wiadomo, co dalej z młodym obrońcą, ponieważ zdaniem hiszpańskich mediów trener oczekuje transferu Germana Pezzelli z Fiorentiny, który nie tak dawno występował na boiskach LaLiga w barwach Realu Betis. Pezzella jest obecnie kapitanem zespołu z Florencji, a jego klub oczekuje ofert na poziomie 15-20 milionów euro.

View this post on Instagram

Luchar hasta el final 👊🏼💪🏼 @valenciacf

A post shared by Hugo Guillamon (@hugoguillamon3) on

Przez moment Valencia była zainteresowana Diogo Leite z FC Porto, ale takiemu ruchowi sprzeciwił się Javi Gracia, ponieważ nie chce kolejnego niedoświadczonego piłkarza. Wszystko sprowadza się do tego, że w przypadku pojawienia się w klubie Pezzelli lub innego doświadczonego gracza, Valencia prawdopodobnie wypożyczy Hugo Guilamona do innego zespołu. Swoją drogą kilka miesięcy temu rozbawiły mnie doniesienia mówiące, że Guilamon prawdopodobnie zostanie odstrzelony z powodu niskiego wzrostu. Cóż. Chyba pion sportowy Valencii nigdy nie widział w akcji Roberto Ayali, który pomimo 176 cm wzrostu przez pewien czas należał do ścisłej czołówki defensorów.

PRZYDA SIĘ NASTĘPCA RODRIGO

Kolejny trudny do ugryzienia temat zważywszy na podejście władz Valencii, którym nie w smak płacenia za nowych zawodników. Chęć gry na Mestalla wyraził Borja Mayoral, ale Real Madryt nie ma zamiaru przyjmować ofert niższych niż 15 milionów euro. Nie można dziwić się drużynie mistrza Hiszpanii, ponieważ Lazio oraz Marsylia są gotowe sprostać ich oczekiwaniom. Mayoral ostatnie dwa sezony spędził w innym klubie z Walencji – Levante – i bardzo spodobało mu się życie w tym mieście. Poprzedni sezon był na ten moment jego najlepszym, ponieważ strzelił 8 bramek w LaLiga, ale nadal nie jest to wynik imponujący.

JAK MA GRAĆ DRUŻYNA GRACII?

Wyniki sparingów

Valencia 1:0 Castellon
Manu Vallejo

Valencia 2:1 Villarreal
Maxi Gomez x2 – Samu Chukwueze

Levante 0:0 Valencia

Valencia 3:1 Cartagena
Kang-In x2 oraz Jason – Gil

Jednym ze słów najczęściej powtarzanych przez piłkarzy oraz trenera Valencii jest intensywność. Takie podejście odpowiada szczególnie Danielowi Wassowi, który świetnie odnajduje się w drużynach, w których należy ciężko harować dla dobra zespołu.

Ponadto w wywiadzie dla klubowych pochwalił trenera za jego metody treningowe:

„Ma dobre pomysły, chce, żebyśmy grali z wielką intensywnością i to jest dla nas dobre. Tak właśnie trenujemy i bardzo mi to odpowiada (…) Trenowaliśmy od ponad dwóch tygodni z nowym sztabem trenerskim i czuję się bardzo dobrze, wszyscy są bardzo zadowoleni z treningów”.

Powracający z wypożyczenia do Osasuny, Toni Lato dodał, że piłkarze szybko polubili trenera i dadzą z siebie wszystko od samego początku. Kondogbia wspomniał o tym, że trener stara się dawać piłkarzom wiele prostych instrukcji, które szybko i łatwo mogą wcielić w życie. Nadal ciężko powiedzieć, w jakim ustawieniu wyjdzie Valencia na pierwsze spotkanie. W sparingach testowano m.in. systemy 4-4-2, 3-5-2 oraz 4-2-3-1.

STRAJK KIBICÓW

Manos LIMpias, czyli czyste ręce. Tak mianowano strajk kibiców Nietoperzy. Musicie przyznać, że jest to świetna gra słów. Zasadniczo wszystko sprowadza się do pogonienia z klubu właściciela, który delikatnie rzecz ujmując, ma w nosie zdanie fanów Los Ches. Z pewnością w poprawie PR-u nie pomogła Limowi jego córka, zamieszczając kilka miesięcy temu wpis o następującej treści:

„Niektórzy kibice tego klubu obrażają i przeklinają moją rodzinę. Czego oni nie rozumieją? To nasz klub i będziemy robić, co tylko chcemy i nikt nie ma prawa nic powiedzieć”.

Jak sami widzicie Lim i jego otoczenie, zamiast szukać kompromisu, cały czas dolewa benzyny do pożaru, który sam wznieca. Nie dziwi zatem, że fani stale bojkotują właściciela i powoli normą staje się stawianie zniczy w okolicach stadionu, co ma symbolizować powolną śmierć klubu wynikającą z postępowania właściciela.

Temat stadionu jest kolejną kością niezgody, ale już nie tylko pomiędzy kibicami a właścicielem, ale również władzami miasta. Lim zobowiązał się do ukończenia budowy Nou Mestalla, którego szkielet od kilku lat niszczeje. By doszło do remontu i oddania nowego stadionu, Lim musi sprzedać grunty, na których znajduje się obecny stadion Valencii, ale odrzuca każdą ofertę, uważając, że znacząco odbiegają od rzeczywistej wartości gruntów. Maksymalny termin oddania Nou Mestalla wyznaczony przez Radę Miasta w ramach Strategii Rozwoju Regionalnego przypada na 2025. Bez pieniędzy ze sprzedaży gruntów obecnego stadionu nie zostanie dokończony nowy, bo na jego remont potrzeba ok. 115 milionów euro.

Nadchodzący sezon będzie bardzo wymagający zwłaszcza dla fanów Los Ches. Klub znajduje się w podobnej kondycji do nowego stadionu. Za każdym razem, gdy może nam się wydawać, że w klub zaczyna zmierzać w dobrą stronę, to za moment przekonujemy się, że to tylko fałszywy alarm, bo przed nadal widnieje tylko betonowy szkielet. Moim zdaniem w obecnym kształcie sukcesem Valencii będzie znalezienie się w pierwszej szóstce na koniec sezonu 2020/21. Nie mam przekonania, że to już końcówka kłopotów tego zasłużonego klubu, ale bardzo bym chciał, by nietoperze nawiązali do sukcesów, które odnosił na Mestalla Rafa Benitez.

PAWEŁ OŻÓG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s