Gotowi! Do startu! Start! Klopp vs Guardiola? A może ktoś inny?


Premier League za pasem! Już jutro będziemy mogli emocjonować się startem najlepszej ligi świata.
Kto tym razem sięgnie po tytuł?

Dwa ostatnie sezony to istne starcie duetu tytanów, dla których reszta zespołów była zaledwie
wyblakłym tłem.

Rozgrywki 2018/2019 zakończyły się triumfem Manchesteru City oraz drugim miejscem Liverpoolu.
Oba zespoły zbliżyły się do magicznej granicy 100 punktów (kolejno 98 i 97 oczek). Jeśli weźmiemy
pod uwagę, że trzecia Chelsea, na finiszu rozgrywek traciła aż 25 punktów do Wicemistrza Anglii, to
mamy jasny obraz totalnej dominacji The Citizens i The Reds.

Sezon później sytuacja była inna. Ale tylko trochę. Tym razem Liverpool mógł cieszyć się z tytułu. City
skończyło za nim. I choć tylko pierwszy z zespołów znów zakręcił się w okolicy 100 punktów
(dokładnie 99), to dość szybko stało się jasnym, że jedynie zespół Guardioli może dotrzymać kroku
ekipie Kloppa. To znów był wyścig dwóch prędkości. Tyle że akurat w tym wypadku jeden z bolidów,
w którymś momencie wypadł z toru. A reszta? Nawet nie próbowała zbliżyć się do narzuconego
tempa.

Czy w tym sezonie będziemy mieli powtórkę z rozrywki? Śmiem wątpić. Obserwując działania
„Obywateli” i „Czerwonych” mam wrażenie, że mamy tu do czynienia z pewnym nasyceniem i
samozadowoleniem. Zarówno jeden, jak i drugi zespół, nie zrobił, póki co nic, co mogłoby sprawić, że
będziemy uważali go za silniejszy niż dotychczas.

I tak Manchester City wciąż nie znalazł następcy Kompany’ego, przez co ich skład jawi się jako kolos
na glinianych nogach. Liverpool zaś, nie wzmocnił się nikim, kto z miejsca podniósłby jakość zespołu.
Oczywiście, obie drużyny to wciąż giganci, którzy mają na wielu pozycjach piłkarzy klasy światowej.
Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że największe problemy tych zespołów, na razie nie zostały
rozwiązane.

To, że drużyna Guardioli traci zbyt dużo głupich bramek to oczywistość. Czy sprowadzony za 50
milionów funtów Nathan Ake to ktoś, kto może zmienić ten trend? Nie sądzę. Po pierwsze Holender
nie jest obrońcą w typie lidera, a takiego właśnie na Etihad zdaje się brakować. Po drugie, to piłkarz
lewonożny, podobnie jak obecnie najlepszy defensor City – Aymeric Laporte. Czy Hiszpan będzie w
stanie stawiać na obu równocześnie i czy może poprawić to grę całego bloku obronnego? Biorąc pod
uwagę grę czwórką z tyłu, wydaje się to mało realne.

Jeśli zaś chodzi o Liverpool, to już w sezonie 2018/2019 dało się zauważyć, że w drugiej linii brakuje
piłkarza, który potrafiłby wznieść zespół na wyższy poziom. Oczywiście, za liczby w tym klubie
odpowiada głównie ofensywne trio (Salah-Firmino-Mane) oraz boczni obrońcy (Alexander Arnold i
Robertson), ale na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów mieliśmy sporo momentów, w których
zespołowi Kloppa brakowało kreatywności w drugiej linii. Receptą ma być Thiago Alcantara i
kierunek ten wydaje się być dobry. Póki co Hiszpan wciąż jest jednak zawodnikiem Bayernu. Saga z
Wernerem pokazała, że transfery na Anfield wiążą się ze sporymi trudnościami, więc kto wie jak
będzie w tym wypadku?

Po drugiej stronie mamy:
Chelsea, która po trudnym sezonie bez transferów, zdążyła już sprowadzić do klubu Ziyecha,
Havertza, Thiago Silvę, Chilwella oraz wyżej wspomnianego Wernera. Lampard po ustabilizowaniu
sytuacji klubu wybrał się wraz z Abramowiczem na zakupy, dzięki czemu jego zespół wygląda teraz na
twór niemal kompletny. Fani The Blues zacierają ręce.

Manchester United, który odżył po przyjściu Bruno Fernandesa, zakupił Donny’ego van de Beeka i
może liczyć na jeszcze lepszy sezon takich piłkarzy jak będący na fali wznoszącej Rashford, Martial czy
Greenwood. Na Old Trafford wreszcie widzimy namacalny kierunek, który może sprawić, że zespół
prędzej czy później nawiąże do – nie tak dawnych – tradycji.

Arsenal, który harmonijnie rozwija się pod okiem Artety i udowodnił już, że jest w stanie wygrywać z
najlepszymi (półfinał FA Cup z City, oraz Tarcza Wspólnoty z Liverpoolem). Kiedy patrzę na grę The
Gunners, zastanawiam się, czy nie jest to najlepiej poukładana taktycznie drużyna w Anglii. A może
być tylko lepiej.

Tottenham, który sezon przejściowy zdaje się mieć za sobą i który również nie próżnuje na
transferowym rynku (zakup Doherty’ego). A przecież stojący u sterów Mourinho to trener, który
zawsze musi wrzucić coś do gabloty. O triumf w PL go nie podejrzewam, ale o stawienia czoła
najlepszym w pojedynczych spotkaniach już tak.

Nie wolno nam też zapomnieć o grupie ambitnych i wciąż robiących progres zespołów jak Leicester,
Southampton, Wolves czy Everton
.

Tak więc wydaje mi się, że tym razem liga będzie silniejsza jako całość, a sezon ciekawszy.
Konkurencja nie śpi, a chwilowa drzemka potentatów może zamienić się w noc pełną koszmarów. A
może zdążą się z niej w porę wybudzić?

Oczywiście, Liverpool i City to wciąż faworyci w walce o tytuł. Tym razem jednak droga będzie
zdecydowanie bardziej kręta. A co więcej, ich rywale mają szansę poruszać się po niej z równie
zawrotną prędkością, co wyżej wspomniani pretendenci.

MICHAŁ BAKANOWICZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s