Wykop z piątki #2. „To nie jest moja pozycja!”. Piłkarskie cierpienie.

Czy to kolejna jałowa debata na temat Piotra Zielińskiego? Mam was! Można odnieść wrażenie, że o polskim pomocniku powiedziano już wszystko, a zdjęcie…jest tylko dla zmyłki! W poniższym tekście nie zamierzam po raz setny analizować optymalnego wykorzystania na boisku zawodnika Napoli. Chciałbym się przyjrzeć natomiast pięciu piłkarzom, którzy dosłownie cierpieli na placu gry, z powodu roli, jaką im przydzielono. Nie dajcie się zmylić truizmom i osobom twierdzącym, że dobry zawodnik da sobie radę w każdym rejonie boiska. Jest to problem złożony. Często o postawie piłkarza decyduje nie tylko ustawienie, ale też powierzone mu obowiązki. Wyjście ze strefy komfortu zawsze jest trudne. Jednym wychodzi na plus, innym odbiera chęć do piłki. Jedno jest jednak pewne. Nikt nie lubi grać na nie swojej pozycji.

Philipe Coutinho

Neymar out, Coutinho in! Tak wymyślili sobie włodarze Barcelony. Po odejściu do PSG krnąbrnego Brazylijczyka postanowiono go zastąpić jego robiącym furorę w Liverpoolu rodakiem. Transferowa saga ciągnęła się miesiącami, ale w styczniu 2018 roku dobiegła końca. Piłkarz trafił do Barcelony za kwotę bliską 160 mln euro. Fortuna! Włodarze LFC doskonale wiedzieli, że sprzedaż Neymara pozwoliła zasilić skarbiec Blaugrany kwotą wyższą o dobrych kilkadziesiąt milionów, w związku z czym wyciągnęli z tej transakcji, ile tylko mogli.

Coutinho w Barcelonie to jednak żadna wielka przygoda. Raczej totalna klapa. Przyczyn może być wiele. Kluczową wydaje się być jednak jego nowa rola na boisku. Osoby odpowiedzialne za ten transfer mogą jawić się w oczach obserwatorów jako dzieciaki, które najzwyczajniej w świecie nie odrobiły lekcji. Owszem, zarówno Neymar jak i Coutinho to zawodnicy, którzy w meczowych rozpiskach na ogół widnieją jako lewi skrzydłowi. Co z tego? To zupełnie inni piłkarze! Ney z Barcelony to ktoś, kogo kojarzymy z szalonym dryblingiem, dynamiką i skłonnością do wykorzystywania szerokości boiska. A Coutinho? To piłkarz, który owszem, często operuje na lewej stronie, ale głównie po to, by ścinać do środka, szukać gry na małej przestrzeni, czy oddawać charakterystyczne dla siebie strzały prawą nogą. Oprócz tego Brazylijczyk zawsze miał tendencję, by schodzić po piłkę w głąb boiska. Mówił o tym sam Klopp, który swego czasu wyciągnął z podopiecznego wszystko, co najlepsze:

„Philipe gra jako zawodnik w stylu „skrzydłowa-dziesiątka” (oryg. „wing-10”) ale może być też wykorzystywany jako „ósemka”.”

„Nawet kiedy zaczyna na skrzydle, często schodzi do środka. On tak naprawdę nigdy nie był skrzydłowym! To rozgrywający, który musi być w decydującej strefie jaką jest środek boiska…”

Cóż, Barcelona już miała i wciąż ma piłkarza, który lubuje się w podobnej grze. Nazywa się Leo Messi. I choć Argentyńczyk kojarzony jest z zejściami do linii pomocy z prawego skrzydła, to mimo wszystko na boisku nie ma miejsca dla dwóch piłkarzy o podobnej charakterystyce. W związku z powyższym Coutinho opuścił wymarzony klub, po to, by odbudować się na wypożyczeniu w Bayernie.

7B782080-F381-42CE-ACE6-333AA24F77C7-25749-000004BC7CB9D647

Antoine Griezmann 

Nazwisko Francuza wskazuje, że umiejętność wyciągania nauki z własnych błędów to tylko pobożne życzenie. Przynajmniej w przypadku szefostwa Barcelony. Po fiasku z Coutinho Bartomeu i spółka zagięli parol na kolejnego piłkarza, którego sposób poruszania się po boisku również mógł kolidować z tym prezentowanym przez Messiego. A co tam! Jakoś to będzie! Kolejna irytująca saga, blisko 120 mln euro na stół i Francuz żegna się z Atletico.

Jaki tego skutek? Póki co mizerny. Griezmann to ktoś, kto wygląda najlepiej jako cofnięty/drugi napastnik w systemie 4-4-2, który nie ma racji bytu w Barcelonie. Od biedy jako napastnik środkowy, ale też dość specyficzny. Taki, który lubi swobodnie poruszać się między liniami i schodzić…w głąb boiska.

Jaki jest na niego pomysł w Barcelonie? Lewe skrzydło! Sprinter z niego żaden, drybler również. Korzyści płynący z gry jako ścinający do środka  „odwrócony skrzydłowy” również nie wchodzą w grę, gdyż Francuz to piłkarz lewonożny. Nie był on co prawda sprowadzany jako następca Neymara czy Coutinho, ale wobec obecności w składzie Suareza i Messiego, musi grać dokładnie tam, gdzie dwaj Canarinhos.

Niestety, skutek tego pomysłu jest taki, że występom Griezmanna zdecydowanie bliżej do poziomu prezentowanego przez Coutinho niż obecnego piłkarza PSG. Między nim a resztą zespołu nie ma chemii. Kibice na Camp Nou zaczynają się niecierpliwić.  Sytuacja może się zmienić, jeśli na pozycji Suareza pojawi się wakat. Tak więc na ostateczne skreślenie Griezmanna jeszcze zbyt wcześnie. Niewykluczone jednak, że w niedługim czasie każde zagranie Francuza będzie kwitowane przez trybuny przeraźliwymi gwizdami, podobnie jak było w przypadku drobnego Brazylijczyka.

FCC6F605-3C05-4691-92A6-8D444A7F1C21-25749-000004BC99DC854B

Thierry Henry

Myślę, że znajdzie się sporo osób, które totalnie zapomniały o tym, że zanim Francuz stał się gwiazdą Arsenalu, miał za sobą krótki epizod w zespole Juventusu. Henry trafiał do Bianconerich w styczniu, w roku 1999. Aktualny Mistrz Świata był przystosowany do roli skrzydłowego w systemie 4-5-1 lub 4-3-3. Ówczesny szkoleniowiec Juventusu, Carlo Ancelotti, nie preferował żadnego z powyższych, w związku z czym były piłkarz Monaco, zmuszony był to gry jako lewy pomocnik w 4-4-2 lub…wahadłowy w 3-5-2.

Szczególnie druga z opcji wydaje się pomysłem kuriozalnym. Nie zmienia to faktu, że pozycja bocznego pomocnika to również rola mocno różniąca się od wymagań, jakie stawiamy przed skrzydłowym. Taktyczne ryzy i defensywne obowiązki nie pozwoliły Henry’emu pokazać pełnego potencjału. Piłkarz mówi o tym okresie:

„Nie do końca byłem z siebie zadowolony. Czułem się, jakbym stracił pragnienie gry.”

Odbiegając od samej pozycji, to generalnie specyfika włoskiej piłki z końcówki lat 90. nie do końca była taką, w jakiej Henry czuł się najlepiej. Sam zainteresowany przyznawał:

„Mój styl gry był bliższy Anglii, ponieważ gdy tylko dostawałem piłkę mogłem ruszać z nią w kierunku bramki. Czułem się jak w czasach dzieciństwa.”

Nic więc dziwnego, że przeprowadzka do Premier League, po zaledwie kilku miesiącach gry w Turynie, sprawiła, że Francuz odżył. Wenger wiedział jak wykorzystać rodaka, z czasem przekwalifikowując go na pozycję środkowego napastnika. To jednak temat na osobną historię.

5924AEC9-F767-4106-950E-9DE4ABE18BCB-25749-000004BCFFF1BD16

James Milner

Angielski zawodnik od zawsze kojarzy się nie tylko z profesjonalizmem i pracowitością, ale też ze sporą wszechstronnością. W przeciągu swojej długiej -wciąż trwającej- kariery w Premier League widywaliśmy go na przeróżnych pozycjach. Skrzydło, boki pomocy czy też jej centrum. Im jednak więcej wiosen na karku miał James Milner, tym mocniej utożsamialiśmy go z pozycją środkowego pomocnika.

Tak też było w sezonie 2016/2017 kiedy to po odejściu z Manchesteru City trafił pod skrzydła Brendana Rogersa, ówczesnego menadżera Liverpoolu. Anglik w swoim pierwszym sezonie na Anfield był wykorzystywany niemal wyłącznie w drugiej linii. Nie ważne czy mówimy tu o okresie gry pod wodzą wspomnianego wyżej Irlandczyka, czy przechodzimy do początków pracy Jurgena Kloppa, który rozpoczął przygodę z The Reds w drugiej połowie rozgrywek. James Milner był środkowym pomocnikiem i nic nie wskazywało na to by cokolwiek miało się zmienić. 

Sezon 2017/2018 przyniósł jednak prawdziwą rewolucję. Niemiecki szkoleniowiec wobec braku zaufania do chaotycznego Alberto Moreno -a także kontuzji Hiszpana- zdecydował, że doświadczony Anglik będzie jego…lewym obrońcą. Pomysł wydawał się kuriozalny. Po pierwsze, w takiej roli Milnera jeszcze nie widzieliśmy, po drugie, jest to zawodnik prawonożny…Sam zainteresowany wspomina rozmowę z Kloppem:

„Spytał, czy wolałbym grać na lewej czy prawej obronie. Odpowiedziałem, że to jak pytanie, którego z tych dwóch gości wybierasz jako kandydata na spędzenie nocy z twoją żoną. Jego angielski nie był wówczas aż tak dobry, więc puścił to mimo uszu…”

Tak czy inaczej, Milner wylądował na lewej stronie defensywny i rozegrał tam pełny sezon. Jak mu szło? Anglik był jak zwykle bardzo solidny i sumienny. Pewne ograniczenia -szczególnie podczas podłączania się do akcji ofensywnych- były widoczne gołym okiem. Ostatecznie jednak nie może zaliczyć on tych rozgrywek do nieudanych. Mimo wszystko fakt, że zaraz po nich powrócił do drugiej linii, w której występuje do dziś, świadczy o tym, że nie był to dla niego szczególnie komfortowy okres.

6DFFFF5E-0F0D-47D0-9AB5-9BE0066AB2F4-25749-000004BD2E12D7F0

Robert Lewandowski

Wiem, że to Futbolowa Rebelia, a nie Misja Futbol, ale umówmy się…o Lewym w tym rankingu nie sposób nie wspomnieć. Początki Polaka w Borussii to nie zawsze droga usłana różami. Nasz rodak trafiał do Bundesligi jako świeżo upieczony Król Strzelców rodzimej Ekstraklasy i po prostu typowy napastnik. Pech chciał, że wówczas w BVB furorę robił inny snajper- Lucas Barrios. Lewandowski początkowo musiał zadowolić się ławką rezerwowych, później grą na pozycji „podwieszonego napastnika”, która wówczas -delikatnie mówiąc- nie była jego ulubioną. Klopp jednak doskonale wiedział, co robi, co ma potwierdzenie w słowach naszego kapitana:

„Na początku przygody z Dortmundem byłem trochę zły, bo trener ustawiał mnie za plecami wysuniętego napastnika. Dopiero po roku zrozumiałem, jak wiele się nauczyłem, grając na „dziesiątce”. Powiedziałem sobie: „stałeś się lepszym piłkarzem”. Wtedy wiedziałem, dlaczego Jurgen Klopp prosił mnie, żebym grał głębiej.”

Nic dodać, nic ująć. Lewandowski otrzaskał się na nowej pozycji, po czym wrócił do roli napastnika. Teraz był już piłkarzem kompletnym. Skutecznym w grze zarówno przodem jak i tyłem do bramki, bardziej kreatywny, wszechstronnym i lepiej współpracującym z zespołem. Przy takim postępie Polaka Barrios nie miał czego szukać w pierwszym składzie. Reszta to już piękna, doskonale nam znana historia, która trwa do dziś.

3BCE818F-6509-4AFD-BC9D-C6D67C309E52-25749-000004BD6061F022

Przykłady piłkarzy cierpiących na nieswoich pozycjach można mnożyć. Djibrill Cisse jako prawy skrzydłowy w taktyce Beniteza, Eden Hazard w roli „fałszywej dziewiątki” pod wodzą Sarriego czy Jordan Henderson jako defensywny pomocnik u Kloppa, to tylko kilka z nich. A wam kto przychodzi na myśl? Zachęcamy do wypisywania swoich typów w komentarzach!

Michał Bakanowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s