Piazza del Calcio #3. O Interze, co nie chciał Wandy.

Parę dni temu, Paris Saint-Germain oficjalnie potwierdziło wykupienie Mauro Icardiego z Interu Mediolan. Argentyński snajper po rocznym wypożyczenie trafił do klubu ze stolicy Francji za 50 mln + 7 mln w bonusach. Tym samym jego 7-letnia przygoda z ekipą Nerazzurri definitywnie dobiegła końca. Z perspektywy kilkunastu miesięcy można stwierdzić, że cena wywoławcza za napastnika zmalała niemal o połowę (klauzula w kontrakcie wynosiła 110 mln). W tekście pochylę się nad karierą Mauro w Mediolanie i tym jak mocno relacja jego ze swoją żoną i agentką, Wandą Narą, wpłynęła na karierę i postrzeganie go przez piłkarską społeczność.

Mniej więcej do 2013 roku, Wanda Nara była raczej anonimowa dla większości fanów piłki nożnej na Starym Kontynencie. Argentynka była wtedy żoną Maxiego Lopeza, byłego piłkarza Barcelony czy Milanu, a ówcześnie gracza Sampdorii. W młodości Wanda występowała w teatrze jako aktorka rewiowa, brała udział również w różnych programach telewizyjnych czy w sesjach zdjęciowych. Większość tego typu swoich działań przerwała w 2011 roku, gdy to wraz z Lopezem i dziećmi przeniosła się do Włoch.

To właśnie w Genui państwo Lopez poznali Mauro. Wychowanek Barcelony początkowo występował w Primaverze Sampdorii, gdzie łącznie w 39 spotkaniach zdobył aż 30 bramek. Klub z Ligurii długo się nie wahał i po wstępnym wypożyczeniu Icardiego, postanowił wykupić Argentyńczyka za kilkaset tysięcy euro.

Wokół relacji Maxi Lopez – Mauro Icardi narosła gigantyczna liczba legend. Od ich rzekomej wielkiej przyjaźni, aż do zwykłej relacji koleżeńskiej. Prawda wydaje się leżeć gdzieś pośrodku. Lopez z Icardim żyli w dobrych relacjach, ale dom państwa Lopez Mauro odwiedzał częściej na zaproszenie Wandy niż Maxiego. Do przełomu w relacji Icardi – Nara miało dojść na łódce, podczas wspólnej wycieczki niektórych piłkarzy Sampdorii. W swojej autobiografii „Sempre avanti” Icardi pisał:

„Kiedy byłem sam na drugim piętrze łodzi, odpoczywałem i słuchałem reggae, Wanda nagle przyszła i usiadła obok mnie, bez żadnego skrępowania. W tym czasie jej związek z Maxi Lopezem został zakończony”.

Dalszy przebieg zdarzeń jest już chyba jasny. Wanda rozwiodła się z Maxim (jako jeden z powodów decyzji o rozstaniu, Nara w wywiadzie dla magazynu Revista People zdradziła, że nie uprawiała seksu ze swoim mężem przez 3 miesiące, żyła w luksusowej klatce, ale dla dobra swoich dzieci postanowiła to zakończyć), a po paru miesiącach wzięła ślub z Mauro. Para nie szczędziła sobie miłosnych wyznań na portalach społecznościowych. Niemal codziennie mogliśmy ujrzeć wspólne zdjęcia nowożeńców, na których pojawiały się też dzieci Maxiego i Wandy. Lopez z takiego przebiegu zdarzeń nie mógł być zadowolony. W wywiadzie dla Sky Sports mówił:

„Rozumiem, że jako osoba publiczna, on publikuje zdjęcia. Nie czuję się jednak dobrze z tym, że znajdują się na nich moje dzieci. One dają mi siłę i zrobię wszystko, żeby je chronić.”

Do publicznej eskalacji konfliktu między stronami doszło w kwietniu 2014 roku. Derby Wandy, jak popularnie starcia między klubami Icardiego i Lopeza zaczęła nazywać włoska prasa, miały miejsce na Marassi. Icardi, już po transferze do Interu, był na fali wznoszącej. Maxi, ciągle w Sampdorii, był po drugiej stronie rzeki. Po wyjściu na boisko piłkarze tradycyjnie zaczęli się ze sobą witać…

Sytuacja powtórzyła się jeszcze 2 lata później, podczas meczu Inter – Torino.

Jak widać, Maxi długo nie mógł pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Dopiero niedawno, na antenie rozgłośni Club 947, stwierdził, że zostawił to już za sobą i ostatecznie zamknął ten rozdział swojego życia. Do tego w komentarzu pod postem z wywiadem, dość ironicznie dziękował Icardiemu, że „uwolnił go od W.”

Dla Icardiego związek z Wandą miał jednak o wiele większe konsekwencje niż niesnaski ze średniej klasy piłkarzem, będącym daleko od wielkiej piłki. Fama, jaką niosła ze sobą cała sytuacja, ma wpływ na karierę Mauro aż do dzisiaj. Icardi spotkał się z ostracyzmem, który uwidacznia się najlepiej gdy spojrzymy na liczbę jego występów w reprezentacji Argentyny. Ledwie 8 występów, 1 bramka, nie był nawet powołany na żaden wielki turniej. Ciężko znaleźć jakikolwiek sportowy powód takich decyzji kolejnych selekcjonerów. Jednak gdy Diego Maradona publicznie mówi, że „Icardi dla mnie nie istnieje” lub gdy Boski Diego nazywa Icardiego Pata de Lana, co jest obraźliwym określeniem dla mężczyzny będącego w pewnych relacjach z mężatką, sprawa staje się klarowna. Po stronie Icardiego stanęli głównie byli piłkarze Interu (Zanetti, Samuel, Cambiasso), ale Messi czy Mascherano snajpera Interu w reprezentacji widzieć nie chcieli.

Problemy, z jakimi od początku spotykali się nasi zakochani, nie odbijały się na ich relacji. Wręcz przeciwnie. W 2015 roku Wanda została oficjalnie agentką Icardiego i na przestrzeni 2 kolejnych lat negocjowała nowe, coraz korzystniejsze finansowo kontrakty Mauro. Ktoś z boku mógłby nie widzieć w tym nic dziwnego. Jednak gdy przyjrzymy się z bliska metodom, jakie stosuje pani menadżer, można się już zastanawiać nad jej kompetencjami. Do tego jeszcze wrócimy…

W 2016 roku, Mauro Icardi, w wieku 23 lat, wydał swoją autobiografię pt. „Sempre avanti: La mia storia segreta”. Jednak dyskusja o tym, co piłkarz w takim wieku ma ciekawego do opisania, została szybko przykryta samą treścią książki. Otóż Mauro opisuję w niej sytuację po przegranym meczu z Sassuolo (01.02.15, Inter przegrał 1-3). Icardi razem z Guarinem podeszli do wściekłych kibiców i wysłuchiwali cierpkich słów na temat występów zespołu. W pewnym momencie Argentyńczyk miał zobaczyć małego chłopca, który krzyczał jego imię. Mauro postanowił go uszczęśliwić i rzucił mu koszulkę i spodenki. Gdy jeden z liderów Ultrasów to zobaczył, natychmiast doskoczył do chłopca i odrzucił ubrania napastnika na boisko. Doszło do spięcia, które jednak zostało załagodzone. I byłoby zapomniane, gdyby Mauro nie podzielił się swoimi przemyśleniami na temat tej sytuacji w biografii.

„Jestem gotowy stawić im czoła, jednemu po drugim (Ultrasom). Może nie wiedzą, że dorastałem w jednej z południowoamerykańskich dzielnic o najwyższym współczynniku przestępczości na ulicach. (…) Ilu tam ich jest? 50? 100? 200? Ok, nagrajcie moją wiadomość i niech to usłyszą. Sprowadzę 100 kryminalistów z Argentyny, którzy zabiją ich na miejscu!”.

To wtedy doszło do pierwszego konfliktu Icardiego z kibicami. Pierwszy mecz na San Siro po publikacji książki był dla Mauro trudny. Ultrasi z Curva Nord wywiesili transparent z jednoznaczną treścią:

„Nie jesteś człowiekiem, nie jesteś kapitanem, jesteś tylko ohydnym gównem.”

Jakby tego było mało, Icardi w tym meczu spudłował karnego, co spotkało się z mieszanym reakcją trybun. Sympatii kibiców Interu w tym czasie na pewno nie zdobyła również Wanda, która do trwającej we Włoszech burzy postanowiła wrzucić swoje 3 grosze, ciesząc się, że „Sempre avanti” stało się bestsellerem na Amazonie.

Ten konflikt z czasem wygasł z paru względów. Icardi zapewniał, że bycie kapitanem Interu to jego dziecięce marzenie i przepraszał za niefortunny opis sytuacji (który nomen omen w nowszych wydaniach książki został zmieniony). Natomiast kibice Interu widzieli w nim gracza, zdolnego do wydźwignięcia zespołu z beznadziei ostatnich lat. Tak też się stało. Mauro dwukrotnie zdobył koronę króla strzelców ligi włoskiej, doprowadził zespół do Ligi Mistrzów po ponad 6 latach przerwy. Miał zostać bandierą, czyli symbolem klubu z Mediolanu. Ale…

Ponowne problemy zaczęły się wraz ze zwiększeniem aktywności medialnej przez Wandę. W 2018 roku zaczęła udzielać się w programie piłkarskim „Tiki Taka”. Wtedy też zaczęła generować na masową skalę nagłówki, otwarcie odpowiadając na pytania dotyczące np. negocjacji transferowych. Gdy zimą 2019 roku wspomniała o braku propozycji nowej umowy ze strony Interu, jednocześnie dodała informację o odrzuconej ofercie z Juventusu z poprzedniego lata. To rozpoczęło serię poważnych tąpnięć w relacji Icardi – Inter. Piero Ausilio, dyrektor sportowy Interu, wściekł się na metody negocjacji, jakie proponuje Nara. Wanda jednak nie przestawała i zaczęła krytykować kolegów z drużyny Icardiego. To przelało czarę goryczy wewnątrz drużyny, kapitan stracił szatnię. Zaczęła się prawdziwa spirala samo nakręcających się zdarzeń. Icardi stracił opaskę kapitana, zaczął symulować kontuzję, aby uniknąć wyjazdu na mecz LE. Pojawiły się plotki o romansie Wandy z Marcelo Brozoviciem i możliwym rozwodzie. Sama Wanda zmieniła nazwisko na Instagramie z Icardi na Nara i wrzuciła zdjęcie spalonych zdjęć Icardiego. Do tego dołączyła się również siostra Mauro, która oskarżyła Wandę o zdystansowanie męża od swojej rodziny. Na takie zarzuty, Wanda niedługo później odpowiedziała procesem. Icardi został odsunięty od składu również na kilka kolejnych meczów ligowych, w tym m.in. Derby della Madonnina. Sama Wanda natomiast musiała zmierzyć się z ostrą krytyką, jak np. ze strony Antonio Cassano. W trakcie emisji programu „Tiki Taka” stwierdził on, że Wanda dyskredytuje Icardiego w oczach kolegów i jest największym źródłem jego problemów.

Nie wpłynęło to jednak na zmianę praktyk stosowanych przez Wandę. Raz potrafiła udzielić płaczliwego wywiadu, w którym oskarżała cały świat, który uwziął się na nią i Mauro, a innym razem mówić o wielkiej przyszłości, jaka czeka Inter z Icardim w składzie.

Takie gry nie były jednak w stanie zmienić nastawienia nowego szefa wszystkich szefów w Interze. Beppe Marotta nie zamierzał zgadzać się na warunki kontraktowe proponowane przez Wandę. Icardi pomógł jeszcze Interowi w boju z Atalantą i Milanem o Ligę Mistrzów w końcówce sezonu, ale nie wiązano z nim żadnej dalszej przyszłości. Gdy zespół przejął Antonio Conte, Icardi był marginalizowany i starano się go pozbyć. Wanda dalej robiła jednak, co chciała. Na tydzień do końca okienka transferowego, Wanda przekonywała, że budują nowy dom w Mediolanie i planują zostać w Interze. A jeśli, Mauro dalej nie będzie dopuszczany do treningów zespołu, oskarżą Inter o mobbing. Na dzień przed końcem okienka transferowego, Wanda Nara opuściła program „Tiki Taka” po północy, pod pretekstem dopracowywania transferu Icardiego. Na szczęście dla dalszej kariery Argentyńczyka, tym razem mówiła prawdę.

Szalona Wanda na ten moment znalazła swoje miejsce w Paryżu. Jej sława skandalistki nie daje o sobie zapomnieć, gdy wrzuca zdjęcia nagiej prezenterki do sieci lub gdy ktoś publikuje film pornograficzny, z jej rzekomym udziałem. Jej losy można porównać do bohaterki telenoweli z Ameryki Południowej. Z zaintrygowaniem czekam na kolejne odcinki.

Krzysztof Pierściński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s