This is England #3. Miłosne przypadki braci Terry.

Walentynki to święto, które dla wielu osób… nie znaczy kompletnie nic. Wszak miłość swojej drugiej połówce można wyznawać w każdy z pozostałych 365 dni w roku. 14 lutego traktujemy jako jedno ze świąt najbardziej napędzanych przez marketing. Nastawionych na zysk dla restauracji, kwiaciarni czy kin. Osoby posiadające swoją sympatię denerwują się niepotrzebnym wydatkiem, te będące singlami łapią doła z powodu samotności. Słaba narracja, co? I dokładnie taki sam będzie poniższy artykuł. Nie, wcale nie słaby (mam nadzieję). To będzie połączenie Walentynek z Halloween. Tak, żeby uniknąć dziś samych mdłych opowieści z amorami latającymi w tle. A postaciami pierwszoplanowymi będą w tej historii jedni z najgorszych kochanków w dziejach futbolu – bracia Terry. John oraz Paul.

A teraz przyznać się bez bicia. Ilu z was wiedziało, że były kapitan reprezentacji Anglii ma brata, który również był piłkarzem? Mało tego. Obydwaj mają za sobą skandal obyczajowy, przy czym historia Paula Terry’ego szokuje jeszcze bardziej niż przypadek jego młodszego brata. Ale po kolei. Przypomnijmy sobie, co obydwaj zawodnicy mają na sumieniu.

Epizod Johna Terry

Postaci Johna Terry’ego nie potrzeba przybliżać nikomu kto, chociaż w małym stopniu interesuje się piłką nożną. Facet jest legendą londyńskiej Chelsea. Dla angielskiej kadry rozegrał 78 spotkań i był z nią na kilku wielkich imprezach. Zgarnął m.in. pięć tytułów majstra Anglii i triumfował w Lidze Mistrzów w 2012 roku. Przez lata był uznawany za jednego z najlepszych stoperów na świecie. Zapewne cieszyłby się powszechnym uwielbieniem fanów i stanowił wzór piłkarza, gdyby w pewnym momencie kontroli nad procesami myślowymi piłkarza nie przejął jego penis.

Wayne Bridge był dobrym przyjacielem Terry’ego. Przez sześć lat występowali wspólnie na Stamford Bridge. Razem reprezentowali również swój kraj na arenie międzynarodowej. Na początku 2009 roku Bridge zdecydował się opuścić szeregi Chelsea i dołączył do Manchesteru City. Mniej więcej w tym samym czasie lewy obrońca rozstał się z matką swoich dzieci – francuską modelką Vanessą Perroncel. Zasmuconą rozstaniem z kolegą niewiastę postanowił pocieszyć i przytulić John Terry. Przytulał ją tak mocno, aż Francuzka zaszła w ciążę. Taki obrót sprawy nie przypadł do gustu kapitanowi reprezentacji Anglii. Wszak był on szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci i wybuch takiego skandalu nie był mu na rękę. Zwłaszcza że Anglicy powoli szykowali się do wyjazdu na mistrzostwa świata i ostatnią rzeczą, o jakiej marzyli kibice, był tak obrzydliwy numer wywinięty przez ostoję kadry. Namówił więc swoją kochankę na aborcję. Stoper Chelsea opłacił cały proceder, w tym, a jakże, zapłacił Vanessie za dochowanie milczenia.

vanessawayne415
Wayne Bridge i Vanessa Perroncel. Źródło: Evning Standard.

Wystarczyło na kilka miesięcy ciszy. Perroncel nie wytrzymała długo i postanowiła opowiedzieć całą historię brytyjskim brukowcom. Zdesperowany Terry podobno oferował jej w ostatnim momencie milion funtów, za obietnicę trzymania języka za zębami. Pijawka znad Sekwany przekalkulowała, że gaża, na którą może liczyć, żaląc się tabloidom, szczelniej wypełni jej konto bankowe. Cały misterny plan Terry’ego szlag trafił. Na nic było opłacanie milczenia niewdzięcznej kochanki, na nic wprowadzanie jej i wyprowadzanie tylnymi drzwiami kliniki aborcyjnej. W styczniu 2010 roku brytyjską prasę obiegły sensacyjne doniesienia o niewiernym kapitanie ‚Synów Albionu.’ Niczym w słynnym wywiadzie z Radosławem Janukiewiczem – wszyscy byli wkurwieni. Kibice zawiedzeni postawą swojego idola, selekcjoner Capello i kumple z kadry, którym nie w smak był wybuch takiej afery kilka miesięcy przed Mundialem w RPA, Wayne Bridge czujący nóż w swoich plecach, zdradzona żona piłkarza i zapewne sam John, którego świat zapłonął. Jedynie Perroncel i redaktorzy angielskich szmatławców uśmiechali się pod nosem i liczyli spływający sos.

Na domiar złego afera wybuchła wkrótce przed rozegraniem meczu pomiędzy Chelsea i City. Opinia publiczna żyła nadchodzącą konfrontacją Wayne Bridge’a i jego zdradzieckiego kumpla. Jak skończyło się tamto spotkanie? Zapewne doskonale pamiętacie.

Bridge nie podał ręki Terry’emu przy tradycyjnym przedmeczowym powitaniu i ciężko mu się dziwić. Należy go podziwiać, że nie skończyło się rękoczynami. Niebawem Fabio Capello odebrał stoperowi opaskę kapitana kadry, natomiast sam Bridge zrezygnował z występów w ojczystych barwach, by nie psuć panującej w niej atmosfery. Reputacja obrońcy Chelsea została poważnie nadszarpnięta. Wkrótce kibice innych klubów Premier League raczyli fanów ‚The Blues’ wymowną przyśpiewką:

„Hej, Chelsea, tylko nie zostawiajcie swoich żon samych z Terrym.”

A wszystko to się tyczy faceta, który w 2008 roku, głosami brytyjskich obywateli został wybrany najlepszym ojcem w Wielkiej Brytanii. Ależ paradoks…

Cóż, jak mawiano w ‚Grze o Tron’ – geny są silne. Być może bracia Terry mieli w dzieciństwie na ścianach postery Judasza Iskarioty i Brutusa. Posłuchajcie historii Paula Terry, a zrozumiecie, do czego piję…

Epizod Paula Terry

Paul urodził się w kwietniu 1979 roku. Los poskąpił mu jednak talentu, jakim obdarzył jego brata. Przez całe życie kopał piłkę w niższych ligach angielskich, reprezentując barwy takich zespołów jak: Darlington, Yeovil Town czy Leyton Orient, którego nazwa tak pięknie brzmiała dla Przemysława Rudzkiego ;). Cóż, nazwy tych zespołów najszybciej skojarzą fani Football Managera. Żeby oddać mu jednak sprawiedliwość, muszę napisać, że grał w reprezentacji Anglii. Reprezentacji Anglii C, złożonej z graczy występujących w klubach spoza szczebla ogólnokrajowego, tzw. Non-League (Poniżej League Two).

W tej półamatorskiej kadrze ‚Synów Albionu’ występował również golkiper Dale Roberts. Dale był młodszy od Paula o siedem lat. Swoją przygodę z piłką nożną zaczynał w juniorskich akademiach Sunderlandu i Middlesbrough. Pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał w Nottingham Forest. Tam jednak nie mógł liczyć na grę i regularnie był wypożyczany do zespołów występujących na niższym szczeblu rozgrywkowym. Z Paulem spotkali się w 2009 roku, gdy obaj dołączyli do kadry klubu Rushden & Diamonds (Dale był tam już wcześniej wypożyczany).

Roberts miał narzeczoną, która nazywała się Lindsay Cowan. Znali się jeszcze ze szkolnych lat. Niestety piosenka kibiców, mówiąca o tym, żeby nie zostawiać swojej kobiety w towarzystwie Terry’ego, znów okazała się doskonałą poradą. W tamtym czasie obydwaj bracia mieli dziwną słabość do narzeczonych swoich kolegów. Na ich widok krew była niestety odpompowywana z ich mózgów w rejony narządów rozrodczych. Wkrótce pojawiły się spekulacje na temat romansu Paula z panną Cowan. Co ciekawe starszy Terry był już w tamtym momencie rozwiedziony. Jego żoną była Sarah Konchesky, siostra Paula Konchesky, piłkarza m.in. West Hamu, Leicester czy Fulham.

article-2062895-0ED7A65A00000578-253_1024x615_large
Paul Terry, Lindsay Cowan i Dale Roberts. Źródło: Daily Mail.

Paul miał początkowo wszystkiemu zaprzeczać, ale w końcu przyznał się do swojego romansu przed kolegami z drużyny. Księga ulicy mówi jasno – dziewczyna kolegi jest świętością, której nie można dotknąć pod żadnym pozorem. Szatnia Rushden & Diamonds kultywowała tą starą i mądrą tradycję. Paul Terry naraził się partnerom z zespołu i stał się ‚persona non grata’.

„Wszyscy są oburzeni tym co zrobił. To obrzydliwe zachowanie. Dale i inni zawodnicy powiedzieli jasno, że nie chcą go w tej samej drużynie. Sądze, że nie ma innej opcji niż pozwolić mu odejść z klubu.”

Tak na portalu mirror.co.uk wypowiadał się jeden z pracowników klubu. Roberts miał podobno postawić ultimatum albo on, albo starszy z braci Terry. Nie był w stanie wybaczyć byłemu przyjacielowi, który wcześniej tak często gościł w jego domu na przyjacielskich kolacjach i spał na jego kanapie. Niestety niczym w piosence Krzysztofa Krawczyka, młody bramkarz dał starszemu kumplowi wszystko oprócz swojej kobiety. Kobietę Paul wziął sam. Klub zdecydował się pożegnać pomocnika, chociaż przed wybuchem afery miał w planach przedłużyć jego umowę.

Jakiś czas później Lindsay i Dale wrócili do siebie. Wydawało się, że przetrwali sztorm w ich związku i teraz powinno być już łatwiej. Nic bardziej mylnego. Bramkarza cały czas gryzła tamta sytuacja. Do tego dochodziły problemy zdrowotne, które utrudniały mu grę. Powoli zaczynał pogrążać się w depresji. W listopadzie 2010 roku poprosił klubowego lekarza, o przepisanie środków antydepresyjnych. Mimo zażywania medykamentów, Dale nadal wydawał się ospały i pozbawiony motywacji. Szukał pretekstów do opuszczania treningów i unikał kontaktu z kolegami. Pewnego razu rozpłakał się nawet w czasie rozmowy z trenerem. Taka sytuacja natychmiastowo przywodzi na myśl  Roberta Enke i jego historię opisaną w doskonałej biografii autorstwa Ronalda Renga. Przed jednym z występów Roberts wysłał do Lindsay SMS o treści:

„Tak bardzo się boję jutrzejszego meczu…”

Niestety, zanim bliscy bramkarza zdążyli się zorientować w sytuacji i zrozumieć, że cała sprawa podąża w tragicznym kierunku, było już za późno…

Gdy 14 grudnia 2014 roku Lindsay wróciła do domu, w kuchni znalazła list z miłosnym wyznaniem. Był to jednak list pożegnalny. Jej narzeczony już wtedy nie żył. Wieczorem pani koroner stwierdziła zgon. Śmierć nastąpiła w wyniku uduszenia. Dale Roberts powiesił się w swoim mieszkaniu. Kilka godzin później miał wystąpić w meczu przeciwko Eastbourne Borough. Przed śmiercią otrzymał SMS od menadżera Rushden & Diamonds Justnia Edinborough z informacją, że zagra od pierwszej minuty.

Jednym z głównych winowajców śmierci Robertsa uznano Paula Terry’ego. Być może kompletne zrzucanie winy na brata byłego kapitana reprezentacji Anglii to spora niesprawiedliwość. Nikt nie miał jednak złudzeń, że okropność, jaką wyrządził swojemu młodszemu koledze z zespołu, bezsprzecznie stanowiła gwóźdź do trumny dla 24-letniego golkipera.

Epilog

Obecnie obaj bracia nie radzą sobie najgorzej. Toni Terry przebaczyła swojemu mężowi i postanowiła dać mu jeszcze jedną szansę. Sam John Terry zakończył karierę w 2018 roku i sprawuje teraz funkcję asystenta trenera w Aston Villi Birmingham. Starszy z braci w zeszłym roku dołączył natomiast do sztabu West Bromwich Albion. Jedynie trybuny nie zapomniały o rodzinnych występkach Terrych.

Chelsea, Chelsea, wherever you may be,
Don’t leave your wife with John Terry.
His dad deals coke,
His mum steals tea
He cried when he missed a penalty…

W podrasowanej wersji hitu z trybun dostaje się także rodzicom obu piłkarzy. Cóż, nie tylko bracia mają grzechy na swoim sumieniu. Ojciec Johna – Edward – został przyłapany na sprzedaży kokainy. Trzy gramy białego proszku, które Papa Terry opchnął za 120 funtów, kupił dziennikarz News of the World, który całą transakcję nagrał i upublicznił. Przytyk w kierunku mamy piłkarzy dotyczy natomiast skandalu, jaki wybuchł w 2009 roku, gdy pani Sue Terry wraz z teściową byłego kapitana angielskiej reprezentacji zostały przyłapane na kradzieży towaru wartego 800 funtów, który to próbowały wynieść z supermarketu Tesco.

John Terry Hot Wife_2
John Terry z żoną Toni. Źródło: Football Players.

Parafrazując tekst genialnego Andrzej Grabowskiego z „Kariery Nikosia Dyzmy” – Ojciec dealował, matka kradła i jak oni mieli wyrosnąć normalni?
Udanych Walentynek! I pamiętajcie… Don’t leave your girlfriend with John Terry (and Paul too).

RG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s