Himalaje hejtu

Jak powszechnie wiadomo każdy Polak zna się na: historii, polityce i sporcie. Szeroko pojętym sporcie. Jak się okazało w ostatnich tygodniach także na himalaizmie. A skoro wszyscy to i ja poudaję eksperta, chociaż znam się na tym sporcie tak samo jak na fizyce kwantowej.

Zakończyła się Narodowa, zimowa wyprawa na K2. Zakończyła się fiaskiem i K2 nadal pozostaje jedynym niezdobytym zimą ośmiotysięcznikiem. Polska ekspedycja może jednak zapisać na swoim koncie sukces w postaci uratowania życia francuskiej alpinistki Elisabeth Revol, którą ocalili w czasie jej zejścia ze szczytu Nanga Parbat. Akcja odbiła się echem w całym środowisku himalaistów i zapewne nie tylko. Denis Urubko i Adam Bielecki, którzy byli głównymi postaciami w czasie akcji ratunkowej urośli do rangi narodowych herosów. Jednak jak wiadomo życie płata figle i tak jak czasem ciężko wdrapać się na cokół z napisem „bohater narodowy” tak niezwykle łatwo z niego spaść. Przekonał się o tym wspomniany Urubko. Ale nie tylko on. Również legenda polskiej wspinaczki wysokogórskiej Krzysztof Wielicki miał okazję przekonać się na własnej skórze co znaczy gniew polskiej społeczności internetowej. Oni może nie zdobyli góry „Czogori” w warunkach zimowych, ale polscy internauci po raz kolejny osiągnęli tej zimy „Himalaje hejtu”. Wszystko, jak zapewne większość z was wie, przez samotny atak szczytowy Denisa Urubki, który Kazach z polskim paszportem postanowił przeprowadzić bez konsultacji z resztą uczestników wyprawy. To podzieliło polskich internautów na dwa obozy. Powiedzmy że #TeamUrubko i #TeamWielicki. Jakie były powody decyzji Urubki? Oficjalnie mówi się że takie, iż Urubko uznawał, że zima trwa jedynie do końca lutego i zdobycie K2 w marcu nie będzie już mogło być zaliczone jako wejście zimowe. Polacy uznawali kalendarzową granicę pomiędzy zimą a wiosną czyli 21 marca. W każdym bądź razie ta samotna próba Urubce się nie powiodła. Cała sytuacja wywołała dodatkowo złość kierownika wyprawy czyli Krzysztofa Wielickiego, który po powrocie niesfornego Kazacha, zdenerwowany niesubordynacją podopiecznego nie pozwolił skorzystać mu z Wi-Fi co rzekomo miało być gwoździem do trumny współpracy na linii Urubko-reszta ekipy. Wielicki twierdził dodatkowo, że Urubko robi zły PR wyprawie oczerniając ją w sieci. Swoją drogą co za czasy, że powodem konfliktu pomiędzy osobami znajdującymi się gdzieś ponad 7000 m.n.p.m., gdzie kończy się praktycznie jakiekolwiek życie a cywilizacja znajduje się gdzieś daleko w dole, może być zakaz skorzystania z internetu… No ok. W mediach trwa w ostatnich dnia wylewanie żalów przez himalaistów (szczególnie ze strony Urubki) a polscy internauci ścierają się między sobą spekulując kto był winny nieudanej ekspedycji. Echa brawurowej akcji ratunkowej na Nanga Parbat odchodzą gdzieś na drugi plan…niestety…

A polscy internauci? Oczywiście chętnych do oceniania całego zajścia są miliony i każdy jest ekspertem, jeśli nie od wspinaczki wysokogórskiej to od etyki, moralności i odwagi i czuje się zobowiązany zmieszać z błotem albo „pieprzonego kacapa Urubkę, który zniszczył całą wyprawę swoją pyszałkowatością i bezmózgą akcją z samotnym wejściem. Niech w ogóle ten cholerny rusek wypieprza do Kazachstanu i doji owce na stepie pod Astaną. Zdrajca. Dobrze że nie zaatakował szczytu 17 września.” albo „Tchórza Wielickiego, który bał się wejść wyżej i blokował jedynego i najodważniejszego Urubkę. Cała reszta to banda tchórzy i pojechali w ogóle tam na wycieczkę a nie szczyty zdobywać. Oddajcie kasę za wyprawę.” Mówimy o dwóch sportowcach, profesjonalistach, którzy zdobyli wszystkie 14 ośmiotysięczników. Którzy mają zdobytą „Koronę Himalajów i Karakorum”. Którzy uchodzą za gwiazdy w swoim środowisku. Zarzucanie im jakiegokolwiek nieprofesjonalizmu przez osoby, których największym sukcesem w górach jest zapewne wejście na „Morskie oko” to kpina. Albo zarzucanie Urubce, który nie pierwszy raz ratował ludziom życie w górach samolubność. Przykre. Gdy w pewnym miejscu spotykają się dwa tak silne charaktery i tak wspaniałe osobowości jak Urubko i Wielicki, to mogą polecieć iskry. Za malutcy jesteśmy byśmy mogli oceniać takie sytuacje. W dupie byliśmy i gówno widzieliśmy jakby powiedziała Wronika Nowakowska. I to jak najbardziej prawda.

Kochamy nienawidzić. Kochamy się dzielić na przeciwne obozy. Mam wrażenie, że hejtowanie to nie długo będzie nasze narodowe hobby. Uwielbiamy skakać sobie do gardeł. Potrafi nas podzielić nawet próba zdobycia szczytu gdzieś daleko w Himalajach … przepraszam, w Karakorum. K2 to nie Himalaje. Za dobry miesiąc, baa, za parę dni każdy będzie już miał tą całą wyprawę „gdzieś”, poza prawdziwymi pasjonatami tego sportu. Ale przez dobry miesiąc cała Polska zgrywała ekspertów i praktycznie każdy miał coś do powiedzenia na ten temat. Gdyby nie ta akcja na Nanga Parbat (bo nas generalnie najbardziej porusza sytuacja gdy ktoś może zginąć) i sprzeczka tych dwóch wspaniałych himalaistów, gdyby udało się osiągnąć ten szczyt bez większych przeszkód to podejrzewam że interesowało by to nas nawet mniej niż teraz. Za kilka tygodni emocje opadną a większość Polski będzie miała w d**** czy ktoś z ich rodaków się gdzieś wspina w najwyższych górach świata. No chyba że wydarzy się jakaś tragedia. Wtedy znowu każdy będzie zgrywał znawcę. Bo kiedy przed wyprawą na K2 cała Polska interesowała się wspinaczką wysokogórską? Pewnie gdy na Broad Peak ginęli w 2013 roku Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski.

P.S.

Ciekawe czy ludzie zarzucali by Wielickiemu tchórzostwo i opieszałość, gdyby zdecydował się atakować szczyt i wydarzyła się jakaś tragedia. Wtedy internet okrzyknął by go pewnie człowiekiem bez wyobraźni ryzykującym życie innych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s