LesDogues – na podwórku u Mastifów. O francuskiej piłce i nie tylko #4

Bonjour. A w zasadzie dzień dobry, bo wróciłem do Polski pod koniec grudnia. Mój erasmusowy wyjazd dobiegł końca, a wielką Francję zostawiłem za plecami. To, co jednak przywiozłem ze sobą w głowie, jest bezcenne. Po raz ostatni, w ramach mastifowych felietonów, chcę się tym z wami podzielić. Klasycznie – będzie trochę o piłce, trochę o kulturze, a i przemyślenia własne się znajdą. Zapraszam!

Czytaj dalej „LesDogues – na podwórku u Mastifów. O francuskiej piłce i nie tylko #4”

Gdy życie staje się ciężarem, czyli piłkarskie Blue Monday. O depresji w futbolu

27 listopada 2011 roku, miało miejsce zdarzenie, które wstrząsnęło piłkarskim światem. Selekcjoner reprezentacji Walii Gary Speed popełnił samobójstwo – powiesił się we własnym garażu. Wydawało się, że ma wszystko – wymarzoną pracę, kochającą żonę i dzieci. A jednak się powiesił. Dwa lata wcześniej samobójstwo popełnił niemiecki bramkarz Robert Enke. To jednak niejedyne przypadki w sporcie, gdy pomimo tego, że wydaje się, iż gwiazdy mają świat u stóp, życie staje się dla nich ciężarem nie do uniesienia.

Czytaj dalej „Gdy życie staje się ciężarem, czyli piłkarskie Blue Monday. O depresji w futbolu”

Don Corleone, Maradona i tur z Nowego Jorku. Świat włoskiego futbolu w szponach mafii

Jak zaczyna się akcja „Ojca Chrzestnego” autorstwa Mario Puzo? Wcale nie w słabo oświetlonym gabinecie potężnego Dona, na Long Island w Nowym Yorku, ale zupełnie gdzie indziej. Na sali sądowej, gdzie sędzia odczytuje wyrok w sprawie napaści dwóch młodych mężczyzn na córkę Amerigo Buonasery. Zdruzgotany grabarz wraz z żoną, w spokoju wysłuchują treści sądowego rozstrzygnięcia. Ludzie, którzy oszpecili ich córkę, otrzymują łaskawy wyrok – trzy lata więzienia w zawieszeniu. Wstrząśnięty Bounasera, patrząc, jak oprawcy wychodzą na wolność, po dłuższej chwili milczenia, mówi pewnym głosem do swojej żony:

– Sprawiedliwość zapewni nam tylko Don Corleone.

Czytaj dalej „Don Corleone, Maradona i tur z Nowego Jorku. Świat włoskiego futbolu w szponach mafii”

„Cisza, Bóg śpi”. Blaski i cienie życia Diego Maradony

Po tym, jak rok temu, w zaciszu swojego domu, na obrzeżach Buenos Aires, zmarł Diego Armando Maradona, na placach i ulicach argentyńskich miast zgromadziły się nieprzebrane tłumy. Wszyscy przybyli na stołeczne Plaza de Mayo, obserwując asfaltową drogę autostrady, choć na chwilę chcieli dostrzec karawan wiozący drewnianą trumnę okrytą argentyńską flagą. Zgromadzeni – młodzi, w sile wieku i starcy, biedni i zamożniejsi, cały naród – żegnali swojego idola w jego ostatniej, doczesnej podróży. Gdzieś na wysokościach powiewał wiele mówiący o całym zajściu transparent z napisem: „Diego, nie ważne co zrobiłeś ze swoim życiem, ważne co zrobiłeś z naszym.”

Czytaj dalej „„Cisza, Bóg śpi”. Blaski i cienie życia Diego Maradony”

Całą noc płakałem, ale już się nie boję. Życie Sinisy Mihajlovicia

W ostatnim czasie minęły równo dwa lata od dnia, w którym Sinisa Mihajlović przeszedł udany przeszczep szpiku kostnego. Pokonał białaczkę i wrócił do żywych. Nieco wcześniej, w lutym 2019 roku, kiedy świętował swoje pięćdziesiąte urodziny, spojrzał w lustro i rzekł do siebie: „Sinisa, sporo już zobaczyłeś na tym świecie.” W swojej autobiografii rozwinął tę myśl: „Czułem, jakbym miał na liczniku na dobrą sprawę nie 50, a 150 lat.”

Czytaj dalej „Całą noc płakałem, ale już się nie boję. Życie Sinisy Mihajlovicia”

Mentalność jest kluczem! 40 lat Zlatana Ibrahimovicia

Nieuchronnie zbliża się dzień, w którym Zlatan Ibrahimović zawiesi buty na kołku i pożegna się z piłką. Nie ulega wątpliwości, że świat futbolu momentalnie stanie się uboższy, a liga włoska straci część swojego blasku. Nie tyle ze względu na grę i to, co wciąż prezentuje na boisku, ile na osobowość, która wciąż jest wielka, wciąż magnetyzuje. W ostatnim wywiadzie gorzko stwierdził, że nie jest już tym samym graczem, co kiedyś. Ciało wolniej się regeneruje, częściej zmaga się z bólem, głowa nie zawsze pracuje na najwyższych obrotach. Mimo to, Ibra wciąż jest wyjątkowy, nieustannie pragnie wzbijać się na wyżyny.

Czytaj dalej Mentalność jest kluczem! 40 lat Zlatana Ibrahimovicia

Ballada o grubasie, hawajskiej koszuli i dominacji. Przygody Mino Raioli

Mówią, że do pracy jest mu potrzebny jedynie naładowany telefon, prawnik i przekąski w zasięgu ręki. Mino Raiola, który dla większości kibiców znany jest jako zachłanny pasibrzuch, od niespełna dwóch dekad trzęsie rynkiem transferowym i dyktuje na nim warunki. Kiedy zasiada do stołu negocjacyjnego walczy niczym lew o dobro własne i klientów, których zwykł traktować jak własne dzieci. Podróżując po świecie odziany w ekstrawagancką, hawajską koszulę wywołuje skrajne emocje. Nikomu się nie kłania, dzięki czemu niejednokrotnie rzucał na kolana najpotężniejszych ludzi w piłkarskim biznesie.

Czytaj dalej Ballada o grubasie, hawajskiej koszuli i dominacji. Przygody Mino Raioli

Makana FA, czyli jak w czeluściach piekła powstała piłkarska federacja?

W 2007 roku FIFA włączyła w swoje szeregi honorowego gościa. W struktury międzynarodowej federacji piłkarskiej symbolicznie przyjęto Makana FA. Nelsona Mandela zbliżał się właśnie do swoich 90. urodzin. Trzy lata później w RPA miały zostać zorganizowane futbolowe mistrzostwa świata. Wszystko to składało się w jedną całość. Przy okazji rozlosowania grup eliminacyjnych do tegoż mundialu, miał także premierę film o nazwie „More than a games”. Dokument opowiadający historię więźniów politycznych, którzy w czasach głębokiego apartheidu zorganizowali się i stworzyli struktury, przypominające związek piłkarski z prawdziwego zdarzenia, walcząc w ten sposób z codzienną udręką pobytu w więzieniu na Robben Island.

Czytaj dalej „Makana FA, czyli jak w czeluściach piekła powstała piłkarska federacja?”

Żegnaj, Diego…

„Podanie do Diego, Maradona ma piłkę, dwóch go kryje, Maradona pędzi z piłką, geniusz światowej piłki kieruje się w prawo, zostawia ich z tyłu i będzie podawał do Burruchagi… Wciąż Maradona! Geniusz, geniusz, geniusz! Ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta… Gooooooool… Goooooooooool… Chce mi się płakać. Dobry Boże, niech żyje futbol! Co za gol! Diegooooo! Maradona! Najmocniej przepraszam, ale mam łzy w oczach. Maradona, niezapomniany rajd, akcja wszechczasów. Ty beczkowaty, kosmiczny fenomenie. Z jakiej planety przyszedłeś, żeby ograć aż tylu Anglików, żeby zamienić cały naród w wielką zaciśniętą pięść wołającą >>Argentyna<<? Argentyna dwa, Anglia zero, Diego Armando Maradona, Dzięki Ci Boże, za futbol, za Maradonę, za te łzy i za to Argentyna dwa, Anglia zero.”

Czytaj dalej „Żegnaj, Diego…”

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑