Wspomnień czar czyli moja historia finałów Ligi Mistrzów.

Pamiętacie swoje początki zainteresowania piłką nożną? Pierwszy mecz obejrzany w telewizji? Pierwszy na którym byliście na żywo? Pierwszy mundial? Pierwsze Euro? Ja kojarzę że pierwszym meczem na europejskim poziomie, który obejrzałem był dwumecz Ajaxu Amsterdam z Realem Saragossa. Kibicowałem Saragossie. Nie pytajcie dlaczego, bo tego nie wiem. To był chyba nieistniejący już Puchar Zdobywców Pucharów.  W pierwszym meczu było bodajże 1-1 a w rewanżu Ajax rozniósł Hiszpanów, nie wiem, 4-1? Chyba 1996 rok. Mógłbym odszukać na Wikipedii ale całe te rozważania straciłyby wtedy swój urok. Zresztą niby oglądałem ten dwumecz, ale pewnie gdyby w tym czasie na Polonii 1 leciał „Kapitan Tsubasa” czy inna kultowa kreskówka (to był tamten okres), to bez wahania bym przełączył. Czasy kiedy bardziej jarały mnie chipsy Chio i snacki Star Food z jakimiś żetonami do kolekcjonowania niż piłka nożna. Ale mimo wszystko pamiętam że taki dwumecz się odbył i jest to moje pierwsze wspomnienie związane z futbolem. Nie lubiłem wtedy Ajaxu … Nie wiem dlaczego, kuzyn ich uwielbiał, więc może na przekór jemu. Patrząc z perspektywy czasu, byli fajną, widowiskową ekipą i gdyby grali współcześnie pewnie bym ich też uwielbiał. Grali też w pierwszym finale Ligi Mistrzów, który pamiętam. 1996 rok. Ich przeciwnikiem Juventus … No właśnie, w sobotę kolejny finał Ligi Mistrzów. Każdy z was pewnie też ma jakieś wspomnienia wiążące się z tymi meczami. Ja dziś postaram się przypomnieć, jak pamiętam każdy kolejny finał, który dane mi było już świadomie przeżywać w swoim życiu.

1996 Juventus-Ajax – Właśnie ten pierwszy, pamiętny. Kibicowałem oczywiście Juventusowi. Dlatego że grali z Ajaxem. W Juve wielki Del Piero w Ajaxie cała plejada „młodych wilków”: Kluivert, bracia De Boer, Davids, Litmanen. Ze składu „Starej Damy” utkwił mi w pamięci jeszcze jeden gość. Nazywał się Padovano. Większej kariery nie zrobił, ale jakoś jego nazwisko utknęło mi w głowie. Niewiele w sumie pamiętam z tamtego finału. Miałem 8 lat. Pamiętam że już w piżamie oglądałem rzuty karne, w których zwyciężył Juve, bo na następny dzień śmigałem do szkoły. A kuzyn, który kibicował Ajaxowi, wkrótce później przerzucił się na Juventus. Aha … i przypominając sobie ten finał, właśnie przeżyłem szok. Całe życie myślałem że „Kiki” Musampa był Nigeryjczykiem, a gość był z Demokratycznej Republiki Konga…

 

1997 Borussia-Juventus – Pamiętna edycja rozgrywek, bo ostatnia w której uczestniczył polski klub. A w finale Borussia Dortmund, która w rozgrywkach grupowych grała właśnie z łódzkim Widzewem. 2-2 w Łodzi i 2-1 dla Dortmundu w Niemczech. Widzew grał naprawdę dobre zawody. W samym finale za faworyta uchodził obrońca tytułu z Turynu. Możliwe że kibicowałem Borussi, bo pierwszą moją repliką koszulki piłkarskiej był trykot właśnie BVB z nazwiskiem Sammer. No i Niemcy zwyciężyli. Gola w finale strzelił na pewno Lars Ricken … aaa i dla Juve Del Piero, piękną piętką. Cały mecz skończył się 3-1 dla pretendentów.

https://www.youtube.com/watch?v=fMnPADWPSVI

1998 Real-Juventus – Znów Juventus w finale i drugi rok z rzędu gracze „Starej Damy” schodzili do szatni jako przegrani.  Ich przeciwnikiem Real Madryt, który był na początku swojej drogi przeistaczania się w wielkich „Galacticos” z plejadą gwiazd w składzie. Z ówczesnego meczu najbardziej w pamięci zapadł mi Serb Predrag Mijatović. Pewnie dlatego, że strzelił zwycięską bramkę dla „Królewskich”. Zresztą ówczesne składy obydwóch zespołów? Roiły się od gwiazd z rozrzewnieniem wspominanych przez pokolenie kibiców wychowane w latach 90tych. Raul, Hierro, Del Piero, Peruzzi, Morientes, Zidane (jeszcze w barwach Juve), Suker czy właśnie Mijatović. Zawodnicy, którzy zapewnie szczelnie wypełniali ściany pokoi nastoletnich fanów, kupujących Bravo Sport specjalnie dla ich plakatów.

https://www.youtube.com/watch?v=r3QRo9a70Cs   (Heh, Mijatović grający z jakimś wisiorkiem na szyi, dziś nie do pomyślenia).

1999 Manchaster United-Bayern – Legendarny finał! Bayern szybko obejmuje prowadzenie po bramce Baslera. Prowadzą cały mecz, mają okazję do podwyższenia rezultatu, które seryjnie marnują. Mimo wszystko gdy wydaje się że są już zwycięzcami do gry wkraczają rezerwowi Manchasteru. Teddy Sheringam w pierwszej minucie doliczonego czasu doprowadza do remisu, wszyscy się szykują do dogrywki. Trzecia minuta doliczonego czasu i wieczny rezerwowy Ole „Baby-face killer” Gunnar Solskjear doprowadza czerwoną część Manchasteru do euforii a  całe Monachium strąca w otchłań rozpaczy. „Bawarczycy” przegrywają mecz, który wygrywali  praktycznie od początku do końca. Kolejny mecz w którym wystąpiła piłkarska elita lat 90tych. Beckham, Schmeichel, Yorke, Cole, Giggs po stronie „Czerwonych Diabłów” i „aryjski” skład Bayernu … bez kitu, praktycznie cały skład był do bólu niemiecki z piłkarzami, którzy bez castingu mogliby wystąpić w jakimś filmie o II Wojnie Światowej. Effenberg, Khan, Basler, Tarnat, Linke, Matthaus czy Jancker. Nawet Giovane Elber był bardziej niemiecki niż aktualny multikulturowy skład Bayernu.

 

https://www.youtube.com/watch?v=1_vAoeBjniI

2000 Real-Valencia – Gładka wygrana „Królewskich”. Ja kibicowałem Valencii bo mieli w składzie Santiago Canizaresa, mojego bramkarskiego idola z tamtych czasów. Dodatkowo hiszpański golkiper farbował włosy na „Scootera” co wówczas budziło moją sympatię, lubiłem ekscentrycznych graczy … W bramce królewskich  zaś 19letni Iker Casillas. Finał bez większej historii.

 

https://www.youtube.com/watch?v=7x8mBpJ0gtA

2001 Bayern-Valencia – Co nie udało się Bayernowi w 1999, udało się 2 lata później. Drugi rok z rzędu smaku porażki w finale Ligi Mistrzów doznała Valencia. Tym razem jednak Hiszpanie walczyli o wygraną do samego końca. Wyższość niemieckiego zespołu musieli uznać dopiero po rzutach karnych. Po obydwóch stronach bramkarscy herosi. Wspomniany wcześniej Santiago Canizares a po stronie Bayernu legendarny małpolud – Oliver Kahn. Co jak co, ale trzeba przyznać że bramkarz „Bawarczyków” miał umiejętności bramkarskie tak wielkie jak poziom jego brzydoty. Mi jednak bardziej zapadła w pamięci drużyna Valencii z tych dwóch przegranych finałów. Byli kimś porównywalnym do współczesnego Atletico. Również nie mieli w składzie supergwiazd, tylko solidnych piłkarzy, tworzących superkolektyw. Pablo Aimar, Roberto Ayala, Kily Gonzalez czy Gaizka Mendieta.

 

https://www.youtube.com/watch?v=uBv8EZUv-DE

2002 Real-Bayer – Finał zapamiętany przede wszystkim ze względu na przecudowna bramkę Zinedine Zidane. Real już powoli tworzył swój galaktyczny zespół. W składzie Hiszpanów m.in. dwie supergwiazdy ówczesnej piłki, wspomniany Zidane i Luis Figo. Poza tym m.in. legendy Realu: Raul Gonzalez czy Roberto Carlos. Mimo tego był to ostatni triumf zespołu ze stolicy Hiszpanii w rozgrywkach Champions League aż do 2014 roku. Przeciwnikami Kastylijczyków od początku skazany na porażkę Bayer Leverkusen, dla którego już mega sukcesem był sam udział w finale. Bramkę honorową dla „Aptekarzy” strzelił jeden z moich ulubionych stoperów, myślę że nie do końca doceniony – Lucio.

2003 AC Milan – Juventus – Finał który jakoś nie za bardzo zapadł mi w pamięci. Kojarzę jedynie że  Roque Junior dograł do końca spotkania z kontuzją, bo Milanowi skończył się limit zmian a Brazylijczyk jedynie dreptał po boisku, nie będąc w stanie aktywnie uczestniczyć w grze. Finał zwyciężył Milan po karnych. Hmm, patrząc na skład Milanu, jak przystało na włoską drużynę mieli mega silną linę defensywną. Costacurta, Nesta, Maldini, Kaładze. Chyba jedna z najsilniejszych formacji obronnych we współczesnej historii finałów Champions League.

https://www.youtube.com/watch?v=rJ1HA4cjeVw

2004 FC Porto-AS Monaco – Dwóch kopciuszków na balu dla bogaczy. To była w ogóle dziwna edycja turnieju. Do półfinału dotarło również Deportivo La Coruna. Początki wielkiej, trenerskiej kariery Jose Mourinho. Rok wcześniej triumf w Pucharze UEFA a następnie wygrana w Lidze Mistrów. Porto gładko ograło ekipę z księstwa 3-0. W składzie m.in. Deco i Ricardo Carvalho a po stronie Monaco najbardziej zapamiętałem z tamtego okresu Chorwata Dado Prso, który musiał przedwcześnie kończyć karierę. W każdym bądź razie, na pewno najbardziej zaskakujący finał w historii.

2005 Liverpool-Milan – Kolejny finał, który przeszedł do legendy. LFC pod wodzą Rafy Beniteza zostali rozbici do przerwy przez ekipę z Mediolanu. Maldini i dwa razy Hernan Crespo i drużyna z miasta „Beatlesów” przegrywała różnicą trzech bramek. „The Reds” przeżywają jednak w przerwie kompletnej przemiany. Między 54 a 60 minutą doprowadzają do wyrównania. W dogrywce Andriej Szewczenko w fenomenalnej sytuacji trafia w Jerzego Dudka. W serii rzutów karnych nasz golkiper odstawia słynny „Dudek Dance”. Na ile w wygraniu konkursu „jedenastek” pomogły jego pląsy w bramce a na ile po prostu niemoc strzelecka Mediolańczyków (szczególnie Szewczenki), to już na zawsze pozostanie zagadką. Pewnym jest że polski bramkarz przeszedł po tym finale do historii futbolu.

https://www.youtube.com/watch?v=HSokhezl1QU

2006 Barcelona-Arsenal – Dla mnie finał szczególny, bo jedyny w którym wystąpili „Kanonierzy”. Barca pod wodzą Franka Rijkaarda zaczynała swoją transformację w ten mega zespół znany z „tiki taki”. Arsenal szybko komplikuje sobie życie gdy w 18 minucie czerwony kartonik za faul przed polem karnym ogląda Jens Lehmann. Mimo to w 36 minucie Anglicy obejmują prowadzenie po bramce Sola Campbella. Niestety broniąc się w dziesiątkę nie udaje im się utrzymać prowadzenia. W drugiej części gry bramki dla Blaugrany zdobywają Samuel Eto i Juliano Belletti.

https://www.youtube.com/watch?v=HYSSuS3Hn84

2007 Milan-Liverpool – Wielki rewanż za stambulski finał z 2005 roku. Przyznam szczerze, nie szczególnie utkwił mi w pamięci. Milan triumfuje po dwóch bramkach Inzaghiego. Tyle pamiętam …

https://www.youtube.com/watch?v=f4tn9cCEWxo

2008 Manchaster United-Chelsea – Wewnątrz angielski finał. Wielka Chelsea z pompowanymi już od kilku lat pieniędzmi Abramowicza, pod wodzą wielkiego „The Special One” kontra Manchaster United z Cristiano Ronaldo w składzie.  1-1 w regulaminowym czasie gry i o tym kto wzniesie w powietrze puchar decydowały rzuty karne.  Piąta seria, jest 4-4. Swój rzut karny zmarnował wielki CR7. Do piłki podchodzi kapitan „The Blues” John Terry. Jeśli strzeli Londyńczycy zwyciężą. Nad moskiewskimi Łużnikami pada rzęsisty deszcz. Terry bierze rozbieg, ślizga się chwile przed oddaniem strzału i w fatalny sposób marnuje karnego. Gracze United i sir Alex Ferguson mogą odetchnąć. W siódmej serii jedenastek swój strzał psuje Nicolas Anelka, gracze „Czerwonych diabłów” są skuteczni i to oni cieszą się ze zdobycia tytułu.

https://www.youtube.com/watch?v=x2AAWHA1AUQ

2009 Barcelona-Manchester United – Obrońcy tytułu bez szans z Barceloną w swojej największej formie. To było kilka lat w czasie których piłkarska Europa dzieliła się na Barcelonę i resztę stawki. 2-0 dla FCB. Po sezonie CR7 przechodzi do Realu Madryt.

2010 Inter-Bayern – Pierwszy finał rozgrywany w sobotni a nie środowy wieczór. Mediolańczycy pod wodzą „Mou” sięgają po tytuł. W półfinale w pokonanym polu zostawiają FC Barcelonę (pamiętny dwumecz z prowokacjami Mourinho i autobusem postawionym w polu karnym Interu).  W finale faworytem był Bayern ale swój mecz życia rozgrywa Argentyńczyk Diego Milito, który dwukrotnie kąsa Niemców. Chyba jedyny finał w ostatnich 20 latach, którego nie obejrzałem w TV na żywo …

https://www.youtube.com/watch?v=8hSKwUhFjqg

2011 Barcelona-Manchester United – Ciężko nie odnieść wrażenia, że gdyby nie wielka Barcelona ostatnich lat, to miano najlepszego zespołu w tamtym okresie przypadłoby Manchesterowi United. Trzeci finał w ciągu 4 lat. Niestety na ich drodze znów Barcelona z Pepem Guardiolą, tym razem dominująca nad Anglikami w sposób chyba jeszcze bardziej widoczny niż w 2009 roku. 3-1 dla Katalończyków. Tylko dlatego że w bramce „Red Devils” stał nieśmiertelny Edwin Van Der Sar. Bezdyskusyjnie zwyciężyli najlepsi.

https://www.youtube.com/watch?v=Hlz-FkyFv4g

2012 Chelsea-Bayern – Bayern miał zwyciężyć. Bayern miał rzucić się Chelsea do gardła i przegryźć tętnicę. Bayern jakby nie patrzeć grał u siebie bo finał był rozgrywany na Allianz Arenie. Chelsea miała słaby sezon. W lidze finiszowała na 6 miejscu. Zatrudniony na początku sezonu Andre Villas-Boas, który miał być drugim Jose Mourinho pożegnał się z posadą już w marcu. Zastąpił go asystent – Roberto Di Matteo. Di Matteo wprowadził „The Blues” do finału Ligi Mistrzów, w półfinale odprawiając z kwitkiem FC Barcelonę. Ale w finale mieli ich rozszarpać gracze z Niemiec.  Ci jednak bardzo długo męczyli się z Anglikami. Dopiero w 83 minucie bramkę zdobył Thomas Mueller i wydawało się że nic już nie odbierze Bayernowi triumfu. Jednak jak pokazywała historia, mecze decydujące o tym kto zdobędzie tytuł najlepszej klubowej ekipy w Europie rządzą się swoimi prawami. Nie inaczej było tym razem. Radość Monachijczyków trwała zaledwie 5 minut. Do wyrównania doprowadził Didier Drogba, dla którego ten mecz był zwieńczeniem kariery w klubie ze Stamford Bridge. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia. W karnych lepsi okazali się gracze Di Matteo a karnego, który przypieczętował ich triumf strzelił … Drogba.

https://www.youtube.com/watch?v=xibKxX9iS5E

2013 Bayern-Borussia Dortmund – Wyjątkowy mecz z perspektywy polskich fanów. W finale zagrali trzej Polacy. Wszyscy trzej w ekipie prowadzonej przez Jurgena Kloppa. „Polska Borussia”, „Polonia Dortmund” czy jak tam jeszcze nazywali wówczas ekipę BVB rozmaici Janusze. Błaszczykowski, Lewandowski i Piszczek wybiegli w podstawowym składzie klubu z Zagłębia Ruhry. Jednak to Bayern miał zamiar powetować sobie za porażkę u siebie w finale rok wcześniej. Bayern, który w półfinale zniszczył Barcę, wygrywając dwumecz stosunkiem bramek 7-0. BVB zaś do finału dostała się zostawiając w pokonanym polu madrycki Real. Borussia, która prezentowała w całym sezonie piękny, ofensywny futbol. Borussia, którą oglądało się z wypiekami na twarzy. Borussia, która była jednak za słaba na to by pokonać w finale Bayern. W 89 minucie tytuł „Bawarczykom” zapewnił Arjen Robben.

https://www.youtube.com/watch?v=xD1eWNn2Rpw

2014 Real Madryt-Atletico Madryt – Tak samo jak dziś, tak przed dwoma laty w finale byliśmy świadkami derbów Madrytu. Rewelacja rozgrywek pod wodzą Diego Simeone wyszła na prowadzenie w 36 minucie za sprawą Diego Godina. Winą za tą bramkę należało obarczyć Ikera Casillasa. Real bił prawie przez resztę spotkania głową w mur, zaś gracze „Rojiblancos” dzielnie się bronili. Niestety dla nich przyszła 93 minuta gry i praktycznie w ostatniej akcji meczu wynik wyrównał Sergio Ramos. Sił graczom Atletico starczyło do 110 minuty, kiedy to „Królewskich” na prowadzenie wyprowadził Gareth Bale. Kolejne bramki dołożyli Marcelo i CR7. Tak więc mecz zakończył się słuszną wygraną Realu, jednak zupełnie niezasłużonym linczem ekipy Simeone w ostatnich minutach gry.

2015 Barcelona-Juventus – Jakże mocno ściskałem kciuki za graczy „Starej Damy”.  Jakże wierzyłem że mogą pokonać znienawidzoną Barcelonę. Walczyli dzielnie. Rzucili się do ofensywy i poszli na wymianę ciosów z „Blaugraną”. Walczyli dzielnie jak Polacy w ostatnim meczu z Niemcami we Frankfurcie. Jednak tak jak nie można im było odmówić woli walki i determinacji, tak umiejętności już zabrakło. Barca znów była w swojej najwyższej formie, której nie jest w stanie osiągnąć praktycznie żaden inny zespół. Barcelona znów była nieosiągalna, kosmiczna. To był nadzespół z triem MSN w składzie. Juve choć mega ambitne, to z góry skazane na porażkę.

https://www.youtube.com/watch?v=b_yRrLkoN1I

Dziś kolejny finał, który będę mógł umieścić w swojej galerii piłkarskich wspomnień. Najtragiczniejsze jest to, że z racji tego że wieczorem będę pracował to prawdopodobnie będzie to pierwszy od 2010 roku finał, którego nie zobaczę na żywo. Mimo wszystko z pewnością będę co chwilę monitorował wynik tego spotkania i ściskał kciuki za bandę Cholo Simeone. Mam wielką nadzieję że to właśnie oni sięgną dziś po to trofeum. Przede wszystkim życzę jednak sobie jak i pozostałym fanom futbolu abyśmy mogli być świadkami kolejnego widowiska, które zapisze się w historii piłki nożnej. Amen!

Całość zakańczam tak, byśmy mogli pomału wprowadzić się w klimat wieczornych emocji. Rozpocznijmy czas oczekiwania odsłuchując „Kaszanki”.

 

 

UEFA_Champions_League_logo_2.svg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s