O zdjętej klątwie, internetowych napinaczach i wróżeniu z fusów.

„Jesteśmy nową reprezentacją Polski.

Patrzymy odważnie w przyszłość.

Napędza nas chęć zwycięstwa,

jednoczy determinacja.

Idziemy do przodu,

nie ustępujemy nikomu.

Walczymy o miejsce w historii.

Aby zainspirować innych,

musimy błyszczeć w chwilach prawdy.”

Przeglądając swojego facebooka po meczu naszej kadry narodowej z Finlandią, natknąłem się na grafikę reklamową firmy Nike z powyższym hasłem. Zazwyczaj nie zwracam większej uwagi na takie komercyjne twory, ale że akurat byłem niesiony falą optymizmu po masakrze jaką zafundowaliśmy Skandynawom to przyjrzałem się temu obrazkowi z którego z kolei mi przyglądali się Lewy, Glik i Milik uchwyceni w pozie przypominającej bardziej raperów z N.W.A. na plakacie promującym film „Straight Outta Compton” i pomyślałem … „Kurwa, jakie to może być prawdziwe”.  Naprawdę jestem w stanie uwierzyć w ten slogan i wziąć go sobie do serca.

Do Euro 2016 pozostały dwa miesiące. Dwa miesiące przed wielkimi imprezami w szykach Reprezentacji Polski pojawiała się zazwyczaj panika. Był to okres ostatnich sparingów przed turniejem. Kolejne dwa mecze towarzyskie, które rozgrywała kadra to już szlify bezpośrednio przed samymi mistrzostwami, rozgrywane kadrą, która była już tą ostateczną, mającą walczyć w danym turnieju. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze w tym momencie zaczynały się pojawiać rysy na kadrowym szkle, które zwiastowały to, że w czerwcu owe szkło rozpierdoli się w drobny mak. Oczywiście mówię o turniejach, które rozgrywaliśmy w XXI wieku. I tak w roku 2002 depeszę ostrzegawczą wysłali nam Japończycy. Przyjechali do Łodzi i nogami między innymi Hidetoshi Nakaty dali do zrozumienia chłopakom Engela że jak przyjadą do Azji na turniej to źle się to dla nich skończy. Trzy tygodnie później wiadomość o podobnej treści zostawili nam Rumuni. Coś w stylu „chłopaki, my się nawet na mundial nie zakwalifikowaliśmy a wy dostajecie od nas na swoim terenie w ryj. Z czym do ludzi?” Wówczas bramkę strzelał nam między innymi Adrian Mutu o którym wiele lat później wielki polski bard o pseudonimie Popek nagrał piosenkę pt.: „Kokainowy baron”. Jak skończyliśmy na boiskach w Korei wszyscy pamiętamy. Sygnałem do rozpoczęcia destrukcji było odśpiewanie hymnu przez Edytę Górniak…

Rok 2006. W niemieckim Kaiserslautern (które 9 lat wcześniej pokonało Bayern w pewnym zwycięskim składzie… 😉 ) dajemy się pokonać 1:0 Amerykanom. Przed samym turniejem zaś rozgrywamy mecz w Chorzowie z Kolumbią w którym bramkę strzela nam Luis Martinez, gość grający w Independiente Santa Fe, ogółem w reprezentacji Kolumbii rozegrał 6 meczów i strzelił tą jedną jedyną bramkę i może nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jak zapewne większość z was pamięta gość był bramkarzem. W sumie było sporo bramkarzy strzelających bramki z karnych czy wolnych. Campos, Chilavert, Butt, Ceni … Ale nie, gość wykopał futbolówkę z własnego pola karnego i przelobował Tomasza Kuszczaka.  No i Kuszczak na zawsze już został zapamiętany przez kibiców przez pryzmat puszczenia tej kuriozalnej bramki. Nie pomogło przesiedzenie połowy kariery na ławce rezerwowych ManU ani to że, no kurcze, gość był (w sumie nadal jest) dość solidnym bramkarzem, który rozegrał furę meczy na poziomie Premier League i Championship.  Jak skończył się mundial w Niemczech? Wszyscy pamiętamy…

Rok 2008. Znów w marcowej potyczce dostajemy w dupę od jankesów. Tym razem w Krakowie i to dość boleśnie 0-3. Następnie remisujemy z Macedonią. Bramkę dla nas strzela jeden z największych meteorytów polskiego futbolu (chociaż Citki nie przebił) Radosłw Matusiak. Gość który w swoim życiu rozegrał na dobrym poziomie może 1-2 sezony. Do teraz nie wiem jak w reprezentacji wykręcił naprawdę przyzwoitą statystykę 15a i 7 goli. Jak skończyliśmy w Austrii? Wszyscy pamiętamy i gdyby nie Howard Webb to pewnie wcale by lepiej nie było…

Rok 2012. Dobra niby było 0-0 z Portugalią czyli przyzwoicie. Ale sam fakt prowadzenia kadry przez Franza Smudę to chyba wystarczający omen nadchodzącej porażki? Plus hodowla lisów w kadrze… Jak skończyliśmy na swoim podwórku? Chujowo..

Rok 2016. Rysy na szkle nie zauważono. Co prawda mecz z Serbią nie był w naszym wykonaniu za dobry ale jaki ostatecznie wynik zanotowaliśmy? Oczywiście pojawiły się głosy permanentnych malkontentów narzekających że długimi okresami gry to Serbowie kontrolowali grę i byli stroną dominującą. W meczach eliminacyjnych długimi momentami w spotkaniach z nami mecze kontrolowali zarówno Szkoci jak i Gruzini. W meczu w Dublinie również Irole. Fakt ten że zbyt często dajemy spychać się do defensywy również i mnie irytuje. Chcąc być solidną europejską drużyną a wierzę że Polacy mają potencjał na bycie takową (kimś pokroju chociażby Chorwatów) wypadałoby jednak byśmy w meczach u siebie spokojnie kontrolowali grę z takimi zespołami jak Szkoci czy Gruzja. No ale pytam po raz kolejny, tym razem również i siebie. Jak zakończyliśmy eliminacje? Zdobyliśmy awans? Gruzini zostali rozbici w dwumeczu 8-0. Szkoci też ostatecznie zostaną w czerwcu w domu chociaż mecze z nimi były istną drogą z piekła do nieba. Ufam Nawałce. Wierzę że selekcjoner wie co robi. Przekonuje mnie do tego każdym kolejnym swoim ruchem. Każdym kolejnym meczem. Może fakt oddawania inicjatywy rywalowi też jest zaplanowany? Od zawsze zdecydowanie wolimy grę z kontry niż grę pozycyjną. Również i w tej chwili szybkie kontrataki to jeden z naszych największych atutów. Chociaż nie jedyny. Odkąd pamiętam nigdy nie mieliśmy drużyny która w ataku tworzyłaby sobie sytuacje z taką swobodą. Druga sprawa że nie pamiętam polskiej kadry z taką siłą rażenia w ofensywie. Jeden z najlepszych napastników świata plus jeden z największych talentów na pozycji napastnika plus Grosicki w życiowej formie plus fakt że Nawałka jak Midas nawet gówno potrafi zmieniać w złoto. Starzyński po półrocznej lekcji pokory w lidze belgijskiej? Myyyk! Starzyński w meczu z Finami gra mecz po którym jestem w stanie uwierzyć że faktycznie jest chorzowskim Luisem Figo. Wszołek który w Italii w większym wymiarze czasowym gra dopiero w outsaiderze Serie A? Myyyyk! Wszołek napierdala z Finami jakby był pieprzonym Arjenem Robbenem … tylko mniej samolubnym. Ok. Finowie to do bólu przeciętny zespół. Nie ma już tam zawodnika pokroju Litmanena czy nawet Hyypii. O ich sile stanowią Hamalainen i Arajuuri z polskiej ekstraklasy. No ale kurwa! Nie są też Lichtensteinem ani Wyspami Owczymi. W swojej grupie urywali punkty chociażby Rumunom czy Irlandii Północnej, która gra z nami w czerwcu w Nicei. Od zawsze byli dla nas niewygodnym przeciwnikiem. W eliminacjach do Euro 2008 w których przecież wygraliśmy swoją grupę (przed m.in. Portugalią, Serbią czy Belgią) z Finami ugraliśmy w dwumeczu zaledwie 1 punkt. A teraz przyjechali do Poznania i wywieźli stamtąd bagaż 5 goli. Z Serbami długo się męczyliśmy. Serbom ogólnie od dawna nie żre. Mają potencjał pewnie jeszcze większy od nas. Mają w składzie gwiazdy europejskiej piłki. Ivanović, Kolarov, Matić czy Ljajić. Zespół który ma w swoim składzie takie indywidualności zawsze będzie groźny, mimo że nie tworzą razem takiego teamu jaki tworzyć powinni. W dużej mierze wygraną zawdzięczamy golkiperom i Kubie Błaszczykowskiemu, który co by o nim nie mówić to z orzełkiem na piersi zawsze wypruwa sobie flaki. No ale dobrą drużynę tworzą również bramkarze, dobrej drużynie sprzyja szczęście i dobrą drużynę można poznać po tym że nawet gdy nie idzie są w stanie przeprowadzić tą jedną kluczową akcję bądź mają w swym składzie indywidualność, która weźmie odpowiedzialność na swoje barki (w tym przypadku właśnie Kuba). Przecież ostatecznie wygraliśmy ten mecz!  Dlatego jak przeglądam wszelkie komentarze pod pomeczowymi artykułami to momentami krew mnie zalewa. Przeraża mnie ilość osób uwielbiających deprecjonować grę tej kadry. Przeraża mnie poziom malkontenctwa . Przecież to reprezentacja Polski, od lat utarło się że Polacy muszą być słabi. Nie wolno ich chwalić. Grosik? Jeździec bez głowy!, Milik? Słaby fizycznie!, Pazdan? Ogór z polskiej ligi! Mam wrażenie że niektórym sprawiało by wręcz przyjemność gdyby Polacy przegrywali mecze i można by na nich wylewać całe wiadra hejtu. Niektórzy wręcz się modlą o kolejną spektakularną katastrofę we Francji. Internet pełen jest frustratów dla których możliwość anonimowego pojechanie po kimkolwiek to droga do ekstazy. Zresztą i w życiu prywatnym można spotkać na pęczki takich ludzi. Najśmieszniejsze jest to że w chwilach sukcesów reprezentacji wielu z nich jest jej najzagorzalszymi fanami by w momencie potknięcia jako pierwsi pluć na nią. „Nie potrafisz nas wspierać kiedy przegrywamy to nie kibicuj nam kiedy zwyciężamy” jak mawiał sir Alex Ferguson. Na drugim biegunie mamy zaś wszelakie media, które zapewne nie długo wszem i wobec ogłoszą że jedziemy do Francji po medal.  Zacznie się pompowanie balonika, które zazwyczaj kończy się wielkim hukiem. Chociaż z dwojga złego wolę już chyba ten przesadny huraoptymizm niż zaślepiającą nienawiść mędrców z kosmosu.

Na co nas właściwie stać w tej Francji? Wyjście z grupy to dla mnie minimum! Jeżeli zagramy mecz na swoim normalnym poziomie to Irlandia nie jest z nami w stanie wygrać. Wystarczy że zagramy na miarę swoich możliwości. Irole będą jeździć na dupach, kopać, gryźć, bić. Ale pewnego poziomu stricte piłkarskiego nie są w stanie przeskoczyć. Zwyczajnie brakuje im do tego jakości. Więc jeśli nie będziemy akurat mieli gorszego dnia to Irlandia mimo z pewnością ambitnej gry, nie jest w stanie nam zrobić krzywdy. Jeden zwycięski mecz prawdopodobnie wystarczy by wyjść z grupy. Ukraina? Mają sporo problemów. Zarówno jako państwo jak i jako kadra. Powołanie w szeregi narodowej reprezentacji Putiwcewa z Termaliki Nieciecza już o tym świadczy. W dodatku chociażby wyklęcie Jewhena Selezniowa za grę w rosyjskim Kubaniu Krasnodar… Nawet w czasach Fornalika pomimo że Ukraińcy nas ogrywali to wcale nie robili wrażenia drużyny wiele od nas lepszej. Przez te kilka lat poziom ich reprezentacji spadł w dół o czym świadczą chociażby męki w barażach gdy grali przeciwko Słowenii. Ostatni ich mecz towarzyski przeciwko Cyprowi to również było koszmarne widowisko. Niemcy? Wierzę że w tym meczu wszystko będzie możliwe chociaż faworytem w życiu nie będziemy. Jeśli zajmiemy drugie miejsce w swojej grupie to wpadniemy najprawdopodobniej na Rumunów bądź Szwajcarów. W takim spotkaniu absolutnie nie jesteśmy pozbawieni szans, więc myślę że dojście do ćwierćfinału jest jak najbardziej realne. Ugranie czegoś więcej będzie już absolutną niespodzianką i sukcesem. Z drugiej strony w 2008 roku do półfinału imprezy doszły reprezentacje Turcji i Rosji. Czy ich ówczesne kadry miały większy potencjał niż nasza obecna? Rosjanie mieli w składzie Arshavina, Pawliuczenkę i Pogrebnyaka, którzy tworzyli ich główny motor napędowy. Czy jest to gorsze trio od ofensywy złożonej z Lewandowskiego, Milika i Kuby bądź Grosickiego? Turcy? Semih Senturk czy Nihat Kahveci … hmm … Czesi w 1996 też nie byli typowani nawet do bycia „Czarnym koniem” a doszli do finału. Duńczycy w 1992 wygrali turniej na który pojechali tylko dlatego że Jugosławia została zdyskwalifikowana. Dlaczego my nie możemy tym razem być „Czarnym koniem”? Po tylu latach upokorzeń, po tylu latach słabości. Dlaczego piłkarscy bogowie nie mogą nam w końcu wynagrodzić tego już w czerwcu? W końcu:

 

„Jesteśmy nową reprezentacją Polski.

Patrzymy odważnie w przyszłość.

Napędza nas chęć zwycięstwa,

jednoczy determinacja.

Idziemy do przodu,

nie ustępujemy nikomu.

Walczymy o miejsce w historii.

Aby zainspirować innych,

musimy błyszczeć w chwilach prawdy.”

No właśnie. Ta reprezentacja nawet pod względem marketingowym prezentuje się najlepiej ze wszystkich. W końcu co lepsze? Kadra kojarząca się z gorącym kubkiem czy kadra w stylowych garniakach od Vistuli? 😉

nawałka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s