Raport z urojonej linii frontu czyli domniemany zamach stanu.

Na samym początku chciałbym zaznaczyć że żadnym wybitnym znawcą polityki nie jestem.  Wypowiadam się jako obywatel Rzeczpospolitej, wkurwiony tą całą sytuacją, którą ma wątpliwą przyjemność oglądać od momentu gdy stało się jasne, że Prawo i Sprawiedliwość obejmie samodzielne rządy w moim pięknym kraju.  Zwolennikiem PiS-u nigdy nie byłem. Nie głosowałem na tę partię ani razu od 2006 roku, kiedy to ukończyłem wiek uprawniający mnie do głosowania we wszelakich wyborach. No, z jednym małym wyjątkiem. Zagłosowałem na Andrzeja Dudę w drugiej turze ostatnich wyborów prezydenckich i z pewnością tego głosu nie żałuję. Na wybory staram się chodzić zawsze. Czy to samorządowe, parlamentarne, prezydenckie czy nawet do parlamentu europejskiego. Zdarzyło mi się nie wziąć udziału w wyborach dwukrotnie – z przyczyn ode mnie niezależnych.  Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś do urny nie chodzi to nie powinien wypowiadać się krytycznie w kwestiach rodzimej polityki. Udział w wyborach to tak naprawdę jeden z niewielu momentów, kiedy mamy jakikolwiek wpływ na to co się dzieje w Polsce.  Jedyny moment gdy możemy realnie zadecydować, kto będzie podejmował, czasami wpływające w jakiś sposób na nasze życie decyzje.  W wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku frekwencja minimalnie przekroczyła 50%. Jakiś nikły procent tych którzy nie zagłosowali, zapewne w wyborach nie wziął udziału z przyczyn od nich niezależnych. Jednak zdecydowana większość po prostu te wybory olała. Tak więc już na samym wstępie prawie połowa Polaków stwierdziła: „Mam w dupie to, kto będzie mną rządził przez kolejne 4 lata”. Dlaczego tak zrobili? Bo wielu zapewne faktycznie ma to w dupie i reprezentuje tę jakże liczną część społeczeństwa pod nazwą „wszyscy politycy to banda złodziei” lub „nie idę na wybory bo i tak nic się nie zmieni, obojętnie kto wygra”.  Są jeszcze ci spod znaku „Mój jeden głos i tak niczego nie zmieni”. Słowa te wypowiada zapewne z 15-20% tych, którzy do urn nie idą. Ich głosy mogły by więc sporo jednak pozmieniać. No ale dobra. Z 50% tych, którzy jednak oddać swój głos postanowili, 38% zagłosowało na PiS. Łącznie, ponad 5,5 miliona uprawnionych do głosowania.  Taki wyniki wystarczył do tego ażeby partia Kaczyńskiego objęła samodzielne rządy w kraju. Tak więc … do kurwy nędzy dlaczego ktokolwiek ma czelność mówić że PiS dokonuje zamachu stanu ?! PiS został wybrany na 4 letnią kadencję w demokratycznych wyborach! Czy się to komuś podoba czy nie. Następna okazja żeby to zmienić – rok 2019.

Zamach stanu  – niezgodne z porządkiem konstytucyjnym, często z użyciem siły (zbrojny zamach stanu), przejęcie władzy politycznej w państwie przez jednostkę lub grupę osób. Jest pogwałceniem normalnego toku życia politycznego i porządku instytucjonalnego. Do niedawna w wielu krajach Ameryki Łacińskiej i Afryki zamach stanu był najczęściej spotykaną metodą zmiany rządu.

Tak zamach stanu definiuje wikipedia. Zamachu stanu to dokonywał w 1926 Piłsudski. Dlaczego więc ktokolwiek nazywa zmiany dokonywane przez demokratycznie wybrany rząd w tak drastyczny sposób? Czy przez zawirowania wokół Trybunału Konstytucyjnego?  Których to zawirowań zapewne spora część osób wyprowadzanych w ogólnopolskich protestach przez „oddolną inicjatywę społeczną”, nazywaną „Komitetem Obrony Demokracji” nawet nie rozumie? A przed dojściem PiS-u do władzy zapewne nawet nie wiedziała o istnieniu czegoś takiego jak owy Trybunał.

http://pl.blastingnews.com/polityka/2015/12/wszyscy-lamia-prawo-wszyscy-protestuja-o-co-chodzi-w-sporze-o-trybunal-konstytucyjny-00702385.html

Jeśli ktoś nie wie za bardzo o co chodzi z tym całym TK to powyższy link w miarę to powinien rozjaśnić (przyznaję bez bicia, ja przez długi czas też nie byłem świadomy).  PiS łamie prawo. To nie ulega wątpliwości. Ale PiS gra w grę, którą w czerwcu rozpoczęła Platforma. Jak PO wybierało większą ilość sędziów TK aniżeli byli do tego upoważnieni to w telewizji nikt nie trąbił o łamaniu konstytucji a koleś, który zalega 80 tysięcy złotych alimentów nie był promowany na obrońcę wolności w kraju nad Wisłą. 80 tysięcy złotych. Tyle zalega Mateusz Kijowski, którego możecie kojarzyć z telewizji jako założyciela wspomnianego KOD. Z tego człowieka robi się bohatera zwykłych ludzi i zaprasza się go do Parlamentu Europejskiego. Jacek Żakowski broniąc Kijowskiego powiedział że „gdy mężczyźni idą na wojnę to dzieci zawsze cierpią”. Ci ludzie bronią demokracji. Przepraszam, „bronią”. Bo zapewne większość z nich uważa że demokracja jest wtedy, kiedy oni są przy władzy. Najgorliwiej demokracji bronią ci, którzy kompromitowali się przez ostatnie 8 lat swoich rządów. Ta terapia odwykowa zapewne jest dla nich bolesna. W 8 lat na pewno idzie się uzależnić od rozdawania kart przy politycznym stole. Mnie jednak zastanawia w jaki sposób udało im się ogłupić tak liczną część społeczeństwa, która wychodzi na ulicę i „broni demokracji” przed PiS-em ręka w rękę razem z tymi, którzy przez ostatnie lata czynili to samo co Kaczyński a nawet większe skurwysyństwa? Z drugiej jednak strony dziwić się nie powinienem.  Media cały czas spoczywają w rękach poprzedniej władzy.  TVNy i inne Wyborcze nadal są propagandową tubą byłych rządzących. PiS był demonizowany od zawsze. W skrócie przekaz medialny wyglądał tak: „Musicie głosować na PO bo jak nie to przyjdzie PiS i Kaczyński z Macierewiczem zaczną prześladować tych, którzy w niedzielę nie chodzą do kościoła,  jak będziesz mieszkał z partnerem bez ślubu to spod łóżka wypełznie Pawłowicz i spali was na stosie a poza tym nie wiem czy wiecie ale PiSowcy żywią się małymi dziećmi”. Ale z upływem czasu część obywateli zaczęła sobie uświadamiać że przecież ten PiS chyba nie da rady dymać ich na większą skalę niż PO. Więc skoro jest taka chujnia to co szkodzi sprawdzić  czy za Prawa i Sprawiedliwości będzie gorzej. Dodatkowo ci telewizyjni „mędrcy” pokroju Kuźniara, Lisa czy Olejnik zaczęli nie być traktowani poważnie, bo ludzie zauważyli że owi delikwenci wmawiają im że pada deszcz gdy ślina rządzących polityków rzęsiście cieknie im po twarzach. Ale jak widać po demonstracjach, nadal jest spora grupa osób, szczególnie tych, które za główne źródło informacji obierają sobie telewizję, mająca tak wyprane mózgi, iż wierzą w każde słowo wypowiedziane w szkiełku.  PiS przejął już telewizję publiczną i obsadza ją swoimi ludźmi, wziętymi z mediów im przychylnych typu telewizja Republika czy TV Trwam. To również wzbudza wielkie oburzenie „autorytetów”. To, że PiS usuwa osoby, które przez kilka ostatnich lat zawzięcie ich krytykowały liżąc przy tym dupę rządzącej partii … doprawdy, niespotykane. Tylko nikt nie pamięta (lub nie chce pamiętać) że inne partie robiły dokładnie to samo. Nie, nie uważam że to jest w porządku. Media powinny zachowywać neutralność i przedstawiać wiadomości w sposób nie narzucający widzowi jedynego, słusznego toku myślenia. Ale na miłość boską ! Dlaczego takiej krytyce poddawana jest tylko jedna partia w momencie gdy inne robiły to samo? Dlaczego nagle wszyscy ci krytycy obudzili się dopiero teraz? Jakoś nikt nie protestował gdy PO pod osłoną nocy chciało wyprzedać lasy państwowe, gdy Sienkiewicz i Belka kupczyli Polską, gdy Sikorski obrażał Polaków, gdy wybuchały afera: hazardowa czy Amber Gold, gdy podwyższano wiek emerytalny, gdy wsiąkły jak kamfora pieniądze z OFE. Można tak długo wymieniać. Czym przy tym jest to, co do tej pory zrobiły rządy PiS? Jeszcze raz podkreślam. Nie bronię partii rządzącej. Chce zwrócić uwagę na to że ktoś chce z nas zrobić debili. Ktoś tu jest za przeproszeniem: pierdoloną bandą hipokrytów! Dlaczego tak wielu daje się w to wmanewrować? Na tych którzy czerpią wiadomości z przekazu medialnego stawiam krzyżyk. Znam takich ludzi osobiście i wiem że to fanatycy tacy sami jak ci, którzy bronią krzyża, tylko z przeciwnej frakcji. Przy czym uważają się za lepszych i mądrzejszych. Są też ci, którym zmiana rządzących jest nie na rękę bo kolesiostwo kwitnące za rządów Tuska i Kopacz przynosiło im profity w postaci chociażby wygodnych posad. Są też tacy, którzy po prostu nie lubią PiS, bo lubić PiS to obciach i wiocha. Umówmy się: Kaczyński czy Macierewicz nie wzbudzają powszechnej sympatii, a jeśli do tego dodać 8 lat nakręcania spirali hejtu (jakże ostatnimi czasy popularne słowo) przeciwko nim to w ogóle mamy sytuację nie do pozazdroszczenia. Nie potępiam tych ludzi (przynajmniej części z nich), bo oni są po prostu zmanipulowani.  Zbytnio ufają temu co się wokół nich dzieje, nie zagłębiając się w szczegóły całej tej sprawy.

„Obrońcy demokracji” wsparcia szukają też w Parlamencie Europejskim. Swoją drogą żenujące jest donoszenie na swój własny kraj do instytucji międzynarodowych … przynajmniej w tym przypadku, ale mniejsza o to. Okazało się jednak że Europa nie do końca ma ochotę zagłębiać się w nasze problemy. Zapewne największą mają Niemcy. Niemcy chcą nas uczyć demokracji … nie wiem czy uznać to za zabawne czy tragiczne, taki chichot losu. Szkoda że kanclerz Merkel i jej współpracownicy nie mają ochoty zabrać się za zrobienie porządku z imigrantami panoszącymi się w ich własnym kraju. No cóż, zawsze łatwiej jest pouczać kogoś, niż dostrzec własne problemy. Szkoda że niemiecka policja woli robić porządek z kibicami Pogoni Szczecin wywieszającymi transparent na meczu siatkówki o treści: „Protect your women not our democracy” niż faktycznie chronić własne kobiety przed bandą zdziczałych przybyszy ze wschodu. Nie wiem, może chcieli pokazać że po feralnej nocy sylwestrowej pozbierali się już do kupy i potrafią zadziałać a może (co bardziej do mnie przemawia) musieli się na kimś wyżyć za własną nieudolność. A los chciał że mogli się wyżyć na kimś kto tę nieudolność im wytknął. I to jeszcze z tego „barbarzyńskiego” kraju, który z nimi sąsiaduje.

Na szczęście jak już kiedyś podkreślałem, jest też spore grono ludzi, które potrafi myśleć racjonalnie i wyciągać wnioski samemu. Nie musi tego za nich robić chociażby najbardziej stronniczy i nienawistny dziennikarz w historii III RP – Tomasz Lis, nomen omen będący redaktorem naczelnym gazety należącej do niemieckiego koncernu. Nie muszą za nich robić tego „nowocześni” i tak zajebiście „europejscy” Niemcy, troszczący się chyba po raz pierwszy w długiej historii naszych wspólnych relacji o to by było nam dobrze i byśmy czuli się bezpiecznie. Jeśli zaszła by potrzeba to zapewne na podstawie słynnej ustawy „1066” weszli by do naszego kraju uzbrojeni po zęby ażeby to dobro i bezpieczeństwo nam zapewnić. A „niezależne” media apelowały by aby lud rzucał pod gąsiennice Leopardów róże i tulipany, bo oto wjeżdżają do naszego kraju obrońcy uciemiężonych … aż przeżyłem jakieś dziwne deja vu. No dobra, może troszeczkę teraz odpłynąłem, ale jakoś jestem w stanie to sobie wyobrazić. Aha, no i Niemcom oczywiście chodziło by o nas … wcale nie o stratę wpływów w naszym kraju. Pewnie nawet moglibyśmy zostać ich 17stym landem gdybyśmy zechcieli ;).

Manifestacje KODu w porównaniu z chociażby Marszem Niepodległości są jak gumowa lalka z sex-shopu w porównaniu z Penelope Cruz. Są sztuczne do granic możliwości, napędzane w nienaturalny sposób. Ostatnio przewinął mi się w Tv koleś reprezentujący jakąś młodzieżową odnogę KODu. Jego przemówienie na manifestacji było tak porywające jak komentarz meczu w wykonaniu Jacka Jońcy. Te zbiorowiska to głównie ludzie w wieku 40+.  Ci ludzie niby o coś walczą, chociaż część z nich pewnie sama do końca nie wie o co. Tak jak ci, którzy 13 grudnia zgromadzili się pod domem  Jarosława Kaczyńskiego z transparentem „Kaczyński oddaj kota” i sami nie do końca potrafili odpowiedzieć co ich tam przyciągnęło. Zresztą jeśli ktoś za chamstwo uważał manifestacje pod domem generała Jaruzelskiego, ale na taką samą manifestację pod dom Kaczyńskiego przychodzi, no to przepraszam, ale nie potrafię znaleźć innego określenia niż – kretyn. Ich zapał wkrótce zgaśnie. Szcególnie przy takim natężeniu tych śmiesznych manifestacji. Oderwani od koryta politycy w końcu będą musieli pogodzić się ze swoją porażką. Wierzę że racjonalne podejście w końcu zwycięży. I wierzę że chociaż część tych zmanipulowanych ludzi w końcu się opamięta. Po prostu głęboko wierzę w ten naród.

P.S.

Na początku tekstu napisałem że w drugiej turze zeszłorocznych wyborów prezydenckich zagłosowałem na Andrzeja Dudę i głosu nie żałuję. Dla wielu Duda jest pachołkiem Kaczyńskiego. Może i po części jest. Komorowski był narzędziem Platformy. Mamy remis. Ale jak wielu przed wyborami zauważało, prezydent pełni w głównej mierze funkcję reprezentacyjną. Duda składa kwiaty pod grobami Żołnierzy Niezłomnych, uczestniczył w koncercie z okazji rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, uczestniczył w premierze filmu „Pilecki”, odwiedzał z okazji urodzin weteranów walk niepodległościowych, nie skacze za granicą po krzesłach … i ubiera odzież marki „Red is Bad ;). Jako dla człowieka dla którego ważne są takie patriotyczne zachowania, Duda bije pod tym względem Komorowskiego na łeb na szyję.

maxresdefault

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s