Polska-Hiszpania 1:1. Pomeczowe noty.

Uuufffff…udało się! Przed meczem zbyt wielkich nadziei nie mieliśmy. Wydawało się, że żeby móc powalczyć o korzystny wynik, w naszej grze wszystko musi się zmienić o 180 stopni. I tak też było! Okazało się, że słowa Bednarka, nawiązujące do Husarii i całe jego bojowe nastawienie, nie były tylko zwykłą pokazówką. W tym zespole naprawdę coś udało się stworzyć. Jasne, Hiszpanie piłkarsko byli znacznie lepsi, ale my też potrafiliśmy im się odgryźć. Imponując przy tym grą w pressingu, walecznością i ofiarnością w defensywie. Mówiąc krótko, jesteśmy w grze! Oby na dłużej niż tylko do jutra. Zanim jednak przystąpimy do spotkania ze Szwecją, przyjrzyjmy się na chłodno postawie naszych, w ich ostatnim starciu. Poniżej indywidualne oceny sobotnich bohaterów. (skala 1-10).

Podstawowy skład

Wojciech Szczęsny

Bardzo pewny występ naszego bramkarza. Przy bramce dla Hiszpanów był bez szans, a jedyne do czego można się przyczepić, to jeden pusty przelot, przy jednym z dośrodkowań rywali. Oprócz tego bezbłędny, z super-interwencją z 83′, kiedy to wybronił sytuację sam na sam. Wielu spektakularnych zagrań nie zaprezentował, ale pomagał zespołowi wtedy, gdy było to konieczne. 6/10

Jan Bednarek

To był heroiczny występ defensora Southampton. Przed meczem obiecywał, że damy radę i w raz z kolegami słowa dotrzymał. Solidny, pewny, ofiarny i do tego schludny w rozegraniu (90% skuteczności podań). 6/10

Kamil Glik

Idealny mecz dla obrońcy Benevento, który niemal zawsze znajdował się tam, gdzie się znaleźć należało. Dobrze kierował naszą defensywą, udowodnił, że potrafi być prawdziwym liderem. Aż 11-krotnie czyścił nasze pole karne, a to najwyższy wynik spośród wszystkich zawodników, którzy do tej pory wystąpili na tym turnieju. 7/10

Bartosz Bereszyński

Występ niejednoznaczny, ale na pewno najsłabszy spośród całej trójki defensorów. Na plus choćby zainicjowanie akcji, po której dośrodkowywał Lewandowski a uderzał Świderski. Na minus niestety nieco więcej, jak choćby niefartowne ustawienie przy bramce Moraty, dzięki któremu Hiszpan nie znalazł się na spalonym, czy też nieporozumienie ze Szczęsnym z 78′. Należy również zwrócić uwagę na jego irracjonalne zachowanie po rzucie karnym, kiedy to zamiast przeszkadzać w dobitce, totalnie wyłączył się z gry i został w blokach startowych. Ambicji mu nie odmówimy, ale to na ten poziom jednak za mało. 4/10

Tymoteusz Puchacz

Powinien zachować się lepiej w sytuacji, w której straciliśmy bramkę, gdyż nie postarał się nawet zablokować strzału Moreno. Poza tym wypadł raczej pozytywnie. Nie popełniał rażących błędów, dając sporo energii na lewej stronie, ale sytuacja z 25′ dość mocno obniża jego notę. 5/10

Jakub Moder

Zachował się fantastycznie przy okazji naszej akcji bramkowej, kiedy to jednym zwodem zmienił kierunek i oszukał dwóch Hiszpanów. Niestety chwilę później nie wytrzymał ciśnienia i sprokurował rzut karny. Oprócz tego był najmniej dokładny spośród wszystkich naszych pomocników (zaledwie 47,4% dokładnych podań). 5/10

Mateusz Klich

Grał dość krótko, bo tylko do 55′, ale przez ten czas zdołał oddać groźny strzał oraz wziąć udział w naszej bramkowej akcji. Jeśli chodzi o aspekty defensywne, to był bardzo aktywny w pressingu, co przyczyniło się do zaliczenia 1 przechwytu i 3 odbiorów. Mało spektakularny, ale pożyteczny. 6/10

Kamil Jóźwiak

W pierwszej połowie zaliczył stratę w okolicach pola karnego, co zakończyło się strzałem rywala, na szczęście słabym. Więcej wyraźnych minusów doszukiwać się nie będziemy. Pokazał duże możliwości techniczne, świetną dynamikę, no i przede wszystkim zaliczył asystę, kiedy to perfekcyjnie dośrodkował na głowę Lewandowskiego. Wcześniej zaliczył odbiór, po którym Świderski oddał groźny strzał w słupek. 7/10

Karol Świderski

Na największy plus zasłużył za wyżej wymienione uderzenie. Oprócz tego doszedł do sytuacji w 34′. Generalnie, gdy zerkniemy w statystyki, to wyczytamy z nich, że zaliczył zaledwie 14 kontaktów z piłką, ale choć jest to nawet zabawne, to większego znaczenia nie ma. Był w swojej grze bardzo konkretny i pomógł zespołowi. 6/10

Piotr Zieliński

Na pierwszy rzut oka występ skrajnie anonimowy. Wielokrotnie łapałem się na tym, że na boisku po prostu go nie widziałem. Jeśli jednak wgryziemy się w pomeczowe liczby, to zobaczymy, że zawodnik Napoli, po pierwsze – przebiegł największą liczbę kilometrów spośród wszystkich piłkarzy, po drugie – był tym, który notorycznie starał się popchnąć grę do przodu, subtelnymi, ale ważnymi podaniami. Jego praca w defensywie i inteligentne poruszanie się po boisku pomogło zespołowi. Występ nie aż tak zły, jak początkowo mogłoby się wydawać, ale mimo wszystko wymagamy więcej. 5/10

Robert Lewandowski

Gdyby nie zmarnowana szansa z 42′, mielibyśmy do czynienia z występem perfekcyjnym. Nasz kapitan przez cały mecz, robił dokładnie to, czego wymaga się od klasowej „9”, gdy jego zespół walczy z potencjalnie silniejszym rywalem. Był cały czas pod grą, wchodził w kontakt z defensorami, potrafił przetrzymać piłkę, a także zagrać pod faul. No i przede wszystkim zdobył efektowną bramkę. Takiego Lewego chcielibyśmy oglądać w każdym meczu. 8/10

Rezerwowi

Kacper Kozłowski (od 55′)

Sousa to zrobił! Wprowadzenie piłkarza Pogoni, było równoznaczne z tym, że od teraz to właśnie 17-latek ze Szczecina, jest najmłodszym piłkarzem, który kiedykolwiek zadebiutował na Euro. A jaki to był występ? Bardzo niejednoznaczny. Z jednej strony Kozłowski zdynamizował naszą grę, dodając jej nieco młodzieńczej brawury, z drugiej liczby są już dla niego bezwzględne. Nastolatek przez 35 minut gry, zaliczył zaledwie jedno celne podanie i tylko 9 kontaktów z piłką. Na pewno mogło być lepiej, ale też powodów do przesadnej krytyki nam nie dał. 5/10

Przemysław Frankowski (od 68′)

Nie był specjalnie widoczny, choć swoje dla zespołu wybiegał. Na spory minus sytuacja z 76′, kiedy to mógł lepiej dograć do Lewandowskiego. Ambicja tak, jakość piłkarska już nie. 4/10

Karol Linetty i Paweł Dawidowicz (od 85′) bez oceny

Raptus, zdobywca czy wściekły buldog? Nieoczywiste losy Antonio Conte.

Zdobywca – to słowo bodaj najlepiej opisuje osobowość zwichrowanego trenera z Apulii. Conte, mimo wielu niepowodzeń nieustannie prze ku następnym wyzwaniom. Jest trochę jak mityczny, starożytny przywódca, który ulega niegasnącej żądzy podboju i ekspansji. Swego czasu „La Gazzetta dello Sport” piórem jednego ze swoich komentatorów wyraziła, że Conte potrzebuje garstki prawdziwych wojowników, a rozpęta piekło na każdym froncie i przeciw każdemu typowi przeciwnika.

Czytaj dalej „Raptus, zdobywca czy wściekły buldog? Nieoczywiste losy Antonio Conte.” →

Nie wierzyliśmy, a dostaliśmy w końcu to, na co tak długo czekaliśmy. Komentarz po meczu Polska vs. Hiszpania.

Bałem się tego meczu z Hiszpanią. Odzywały się wspomnienia z Korei i Japonii, gdzie rozbiła nas Portugalią, ale najgorsze były te rosyjskie – z meczu z Kolumbią, która przed trzema laty się z nami bawiła. Tego spodziewałem się po drużynie Luisa Enrique, ale na szczęście się przeliczyłem. To nie była ta Hiszpania, której wszyscy się spodziewaliśmy.

Czytaj dalej „Nie wierzyliśmy, a dostaliśmy w końcu to, na co tak długo czekaliśmy. Komentarz po meczu Polska vs. Hiszpania.” →

Monolog po Słowacji

Jak napisał wczoraj mój redakcyjny kolega Damian Głodzik – To Euro się dla nas skończyło. Chyba tylko jednostki wierzą w to, że po wtopie z najsłabszą ekipą w naszej grupie będziemy jeszcze w stanie podjąć rywalizację. Dlatego chyba już czas najwyższy wziąć przykład z Dariusza Szpakowskiego i wygłosić monolog, tak jak legenda polskiego komentarza sportowego zrobiła to w 2009 roku w czasie spotkania ze Słowenią.

Czytaj dalej „Monolog po Słowacji” →

Słowacja-Polska 2:1. Pomeczowe noty.

To był dramat. Po raz kolejny nasza Reprezentacja skompromitowała się w pierwszym meczu imprezy dużego formatu. Tym razem miało być jednak inaczej. Gwiazda światowej piłki, kilku ciekawych zawodników z silnych europejskich lig, solidni ligowcy i wreszcie długo wyczekiwany, zagraniczny, inteligentny trener, który ma ich poprowadzić do sukcesu. Wszystko brzmi w miarę logicznie, prawda? Problem w tym, że nasza piłka najwyraźniej logiczną nie jest. I nawet jeśli wyżej wspomniany sukces to słowo użyte na wyrost, to porażka ze Słowacją to coś, co nie miało prawa się wydarzyć.

Paulo Sousa miał mało czasu, by przygotować nasz zespół do dużej imprezy, to fakt. Ale na pewno nie miał go za mało by poukładać go na tyle dobrze, by nie przegrać ze Słowacją! To nie była Anglia, Niemcy, czy Francja. Ba! To nie była nawet Szwecja czy Dania. To była Sło-wa-cja! Mówimy tu o zespole, którego największa gwiazda, w postaci Marka Hamsika, dopiero co wróciła z piłkarskiej emerytury z Chin i obecnie pogrywa sobie w zespole IFK Goteborg. O drużynie, w której na środku obrony gra zawodnik Lecha Poznań. O zbieraninie, w której podstawowymi skrzydłowymi są rezerwowi Ferencvaros i Sassuolo.

No tak! Ale mają przecież Dubravkę, Skriniara, czy Dudę! Co z tego skoro my mamy Szczęsnego, Klicha, Zielińskiego i Lewandowskiego?

Zresztą nie ważne. Problem nie leży w personaliach. Wyglądamy źle jako drużyna. Brakuje nam pomysłu na atak, wciąż mamy problem z transferem piłki, nie mamy wypracowanych automatyzmów, a to co robimy w obronie to futbolowe jaja. Tylko czemu nie jest nam przy tym do śmiechu?

Wystarczy. Czas na noty.

Uwaga spoiler!

Nikt nie zasłużył na 10/10.

Podstawowy Skład

Wojciech Szczęsny

Rykoszet to zawsze coś, co usprawiedliwia bramkarzy choćby w pewnym stopniu. Mimo wszystko jego interwencja po strzale Maka wyglądała tak niefrasobliwie, że trudno mi uznać, że jest on tutaj bez winy. Co innego bramka numer dwa, gdzie faktycznie szans na interwencję nie miał. Poza tymi dwoma momentami, w oczy się nie rzucał i raczej nie miał okazji, by poprawić swą ocenę. 4/10

Jan Bednarek

Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, kto najbardziej zawinił przy golu Skriniara. Dostanie się więc za niego wszystkim defensorom. Zresztą, pomijając problemy w obronie, u Bednarka martwi to, że w zasadzie nie był on w stanie wykonać podania, które jakkolwiek pomogłoby nam w konstruowaniu ataku. A tego typu zachowania w systemie, w którym gramy, to po prostu jeden z obowiązków środkowego obrońcy. No i ten strzał z 91′! 3/10

Kamil Glik

Chyba najlepszy z naszych defensorów, co nie oznacza, że dobry. Przy golu numer jeden, jego niefartowna interwencja tylko przeszkodziła Szczęsnemu. Nie pomógł również przy tym drugim. Kilka razy zaatakował agresywnie rywala na jego połowie, a także próbował pomóc w rozegraniu. Niestety z różnym skutkiem. 4/10

Bartosz Bereszyński

Mak zrobił z niego pośmiewisko przy bramkowej akcji. Oprócz tego był strasznie chaotyczny. Niezłe zagrania przeplatał bardzo złymi. Wyprowadzał piłkę lepiej niż Bednarek, ale też nie na tyle dobrze, by jakoś przesadnie go chwalić. Zresztą, akcja z 18′, po której straciliśmy bramkę, po prostu nie miała prawa się wydarzyć, wcześniej w 14′ zakręcił nim Duda. 2/10

Maciej Rybus

Większych problemów w defensywie raczej nie miał. Jeśli chodzi o atak to miewał przyzwoite (nie mylić z dobrymi) fragmenty i zaliczył asystę, która podnosi jego notę. 5/10

Grzegorz Krychowiak

Bardzo słaby występ. Chaotyczny, słaby technicznie, wiecznie spóźniony. W konsekwencji tego ostatniego otrzymał pierwszą żółtą kartkę za faul taktyczny. Druga była już wynikiem głupoty. Osłabił zespół w momencie, w którym mogło wydawać się, że jeszcze jesteśmy w stanie cokolwiek w tym meczu ugrać. 2/10

Karol Linetty

Nie był to wielki mecz w jego wykonaniu, ale strzelił bramkę, która mogła okazać się bardzo ważną. Na minus na pewno zmarnowana „setka”. Mam duży problem z jego oceną bo na tle grającego u jego boku Krychowiaka, wypadł przyzwoicie. 5/10

Kamil Jóźwiak

Jego zachowania w defensywie z pierwszej połowy spotkania to skandal. To głównie przez niego Bereszyński miał ciągłe problemy na swojej stronie. Zdecydowanie zabrakło odpowiedniego przygotowania taktycznego i odpowiedzialności za zespół. W drugiej odsłonie się pod tym względem poprawił, ale jego zachowanie z 18′ trudno mu puścić płazem. Podania do Kucki z 27′ zresztą też. Tym bardziej, że również w ofensywie wniósł niewiele. 3/10

Mateusz Klich

Występ raczej niemrawy, ale to jego podanie do Rybusa stworzyło nam sytuację bramkową. Problem w tym, że takich zagrań powinno być więcej. Choć trzeba przyznać, że w 51′ Linetty „okradł go” z asysty. 4/10

Piotr Zieliński

Chyba jedyny zawodnik drugiej linii, który regularnie szukał gry do przodu. Pokusił się o kilka nieszablonowych zagrań, ale żadnego z nich nie udało zamienić się w konkret. 4/10

Robert Lewandowski

Nie mam siły słuchać już komentarzy typu „Robert nie ma z kim grać”. Wczoraj koledzy próbowali grać z Robertem, ale ten zniżył się do ich poziomu i sam był niechlujny, niedokładny i po prostu słaby. Jego strzał z 42′ z powodzeniem mógłby trafić na prześmiewczy, twitterowy profil Out Of Context Football. Jedyne pozytywne zagranie, które mogło zapaść w pamięć to wyłożenie piłki Świderskiemu z 94′. Trochę mało, prawda? 3/10

Rezerwowi

Przemysław Frankowski (od 74′)

Po wejściu dostosował się do reszty i niczym specjalnie nie zachwycił, choć podanie do Bednarka z 91′, trzeba zaliczyć mu na mały plus. 4/10

Tymoteusz Puchacz (od 74′)

Nie mamy go za co zganić, pochwalić też raczej trudno, choć ochoty do gry miał sporo. 4/10

Jakub Moder i Karol Świderski (od 85′)

Pierwszy dwukrotnie bił dobrze piłkę ze stałego fragmentu gry, drugi oddał strzał, który mógł zagrozić bramce Słowaków. Obaj grali jednak zbyt krótko by sprawiedliwie och ocenić.

Mancini zbudował walec. Włosi miażdżą Turcję na inaugurację

Spóźnione o rok, ale już jest. Euro 2020 zainaugurowano przedwczoraj na Stadio Olimpico w Rzymie, gdzie Turcja uległa Włochom 0:3. Wszystko zaczęło się od jak zawsze wzbudzającego podziw śpiewu Andrei Bocellego, który swym występem wysoko zawiesił poprzeczkę piłkarzom obu drużyn. Ekipa prowadzona przez Roberto Manciniego dorównała jednak poziomem do światowej sławy tenora.

Czytaj dalej „Mancini zbudował walec. Włosi miażdżą Turcję na inaugurację” →

Loża Rebelianckich Szyderców na Euro

Aż pięć lat musieliśmy czekać na kolejny turniej o piłkarskie mistrzostwo Europy. Wydłużenie okresu oczekiwania o dwanaście miesięcy, mogłoby świadczyć o tym, że jako piłkarscy kibice wypatrujemy startu kontynentalnego  czempionatu, niczym wygłodniałe lwy antylop przychodzących do wodopoju. Czy tak jest w rzeczywistości? Jeśli przysłuchamy się głosom kibiców, to okazuje się, że niekoniecznie.

Czytaj dalej „Loża Rebelianckich Szyderców na Euro” →

Polska-Isladnia 2:2. Pomeczowe noty.

Dziś wieczorem startuje Euro! Zanim jednak cała zabawa się rozpocznie, warto jeszcze podsumować sobie ostatni sprawdzian naszej Reprezentacji. A ten zbyt wielu optymistycznych wniosków nie przyniósł. Nasza obrona wciąż jest niestabilna, nadal mamy problem z transferem piłki, a w ofensywie zdecydowanie brakuje nam polotu. Trudno na ten momenty przyznać, że jesteśmy zespołem gotowym na duży turniej. Wtorkowa potyczka z Islandią tylko potwierdziła nasze dotychczasowe obawy. Mimo wszystko jesteśmy chyba coraz bliżej wykrystalizowania pierwszej jedenastki, która wyjdzie na spotkanie ze Słowacją. A ostatnia konfrontacja była na pewno czymś, co w owych wyborach może być pomocne. Kto więc zagrał na plus i obronił, bądź poprawił swoją pozycję? Kto oddalił się od składu? Odpowiedź na te pytania znajdziemy w poniższych notach. (skala 1-10, 5 jako ocena wyjściowa)

Pierwszy skład

Wojciech Szczęsny

Bez większych szans przy obu bramkach. Pierwszy gol to wynik totalnego zamieszania w naszej linii defensywy. Drugi zresztą też, ale tu dochodzi również mocny i precyzyjny strzał, z którym nie poradziłby sobie żaden bramkarz. Poza tym raczej bezrobotny. Można się przyczepić do złego podania z 19′, ale też trzeba pochwalić za świetne dalekie zagranie, które napędziło nasz atak z minuty 89′. Koniec końców jednak występ bez większej historii. 5/10

Paweł Dawidowicz

Nerwowy, elektryczny, niechlujny w rozegraniu. W pierwszej połowie zanotował dwie identyczne straty, kiedy to zagrywał zbyt długą piłkę do jednego z naszych reprezentantów, a ta opuszczała boisko. W drugiej odsłonie chyba nieco spokojniejszy, ale to za mało na poziom reprezentacyjny. 3/10

Kamil Glik

Z jednej strony niczym nie zachwycił, ale też specjalnie nie podpadł. Nie mniej, defensywa, której to był przecież szefem, kilkukrotnie się pogubiła. Do topowej formy brakuje mu sporo, choć i tak nikogo lepszego raczej nie mamy. 4/10

Tomasz Kędziora

Wielka szkoda, że nie zablokował strzału w wyniku, którego padła pierwsza bramka. Gdyby nie to, jego występ byłby niemal nieskazitelny. Grał dokładnie tak, jak grać powinien półprawy obrońca w systemie preferowanym przez Sousę. Dał kilka świetnych piłek, które pomogły nam przenieść ciężar gry na połowę przeciwnika, oprócz tego był agresywny i zdecydowany w obronie. W pewnym fragmencie przeszedł na prawą stronę defensywy i tam też wyglądał bardzo dobrze. Mógł nawet zanotować asystę po świetnym dośrodkowaniu na głowę Kozłowskiego. Niestety, wspomniany na wstępie błąd obniża jego notę, ale i tak może on to spotkanie zapisać na plus. 6/10

Tymoteusz Puchacz

Żwawy i aktywny, podobnie jak w meczu z Rosją. Ale tym razem bez błędu, który przyczynił się do utraty bramki. Do tego trochę na siłę możemy zapisać mu asystę przy golu Zielińskiego. Był nieco nieregularny, ale chyba już taki jego urok. Niemniej, występ pozytywny. 6/10

Grzegorz Krychowiak

Chyba jeden z jego najgorszych meczów w kadrze. Groźna strata w 19′ tuż przed polem karnym, niepotrzebna żółta kartka w 46′ i fatalny kiks kilkanaście sekund później. Ostatnie z tych zagrań było głównym z powodów, przez które straciliśmy bramkę. Oprócz tego nie dał zespołowi w zasadzie nic. 2/10

Jakub Moder

Być może nasz najaktywniejszy piłkarz. Nie oznacza to jednak, że najlepszy. Modera wszędzie było pełno, ale zabrało konkretów. Szkoda, bo dwukrotnie mógł pokonać bramkarza rywali, po strzałach w 11′ i 37′. Niestety oba były zbyt słabe. Niejednoznaczny występ. 5/10

Przemysław Frankowski

Poza dwoma niezłymi zagraniami raczej anonimowy w ofensywie. Jeśli chodzi o grę obronną, to popełnił bliźniaczy błąd, do tego z meczu z Rosją, kiedy to nie spróbował nawet zablokować dośrodkowania w konsekwencji, którego padła bramka. Daleki od reprezentacyjnej formy. 3/10

Piotr Zieliński

Na kolana nie powalił ale rozprowadził bramkową akcję, którą następnie wykończył. I za to należy go nie tylko pochwalić, ale też podnieść mu notę. Zresztą nie bez znaczenia jest fakt, że na zaprezentowanie swoich umiejętności miał tylko 45 minut. Moim zdaniem tym razem się obronił. 6/10

Robert Lewandowski

Nie był to wielki mecz naszego kapitana, ale 2-3 konkrety nam dał. Ten najważniejszy to rajd, który rozerwał defensywę rywali, w konsekwencji czego strzeliliśmy bramkę. Drugi to akcja z 56′, gdy wszedł w rolę skrzydłowego i skutecznie zaatakował z lewej strony (wówczas strzelał Świerczok). Trzeci to cudowne, wypieszczone podanie do Płachety z 76′. Mecz na mały plus. 6/10

Jakub Świerczok

O ile po spotkaniu z Rosją widzieliśmy go w pierwszym składzie na Słowację, o tyle tym meczem, od tego występu się raczej oddalił. Jeden słaby strzał, to za mało jak na środkowego napastnika. Tym bardziej, że w kreacji również kolegom nie pomógł. 3/10

Rezerwowi

Kacper Kozłowski (od 46′)

Początkowo nieco nerwowy, ale im dalej w las, tym lepiej. Nastolatek z Pogoni zakończył mecz z kilkoma odważnymi zagraniami. Dwukrotnie groźnie strzelał na bramkę rywala, ale także zaliczył asystę przy golu Świderskiego, gdzie zaprezentował dużą jakość. Naprawdę dobry występ. 6/10

Kamil Jóźwiak (od 56′)

Przyzwyczaił nas do tego, że po wejściu daje ogień. Tym razem było inaczej. Trudno przypomnieć sobie choć jedno ciekawsze zagranie. 4/10

Karol Linetty (od 64′)

Czasu trochę miał, a w zasadzie nie pamiętam go z żadnej akcji. 4/10

Przemysław Płacheta (od 64′)

Zdecydowanie bardziej aktywny niż wyżej wymienieni ale przy tym strasznie niechlujny. Schemat przyjęcie+złe dośrodkowanie, to za mało jak na Reprezentację Polski. Irytujący występ. 3/10

Maciej Rybus (od 80′)

Grał zaledwie kilkanaście minut, a w czasie tym zdążył zanotować stratę i złapać żółtą kartkę. Od tak doświadczonego piłkarza wymagamy zdecydowanie innych zachowań. 3/10

Karol Świderski (od 80′)

Jeśli napastnik wchodzi na boisko na ostatnie 10 min, i zdobywa gola na wagę remisu, to trudno oczekiwać od niego czegoś więcej. Nawet jeśli poza tym, zbytnio się w oczy nie rzucił. 6/10

Triumf kolektywu. Chelsea sięga po Ligę Mistrzów.

Minął tydzień od finału Ligi Mistrzów, który po raz kolejny mógłby stać na wyższym poziomie, ale z pewnością zapadnie nam w pamięć. Chelsea zneutralizowała atuty Manchesteru City i za sprawą bramki Kaia Havertza sięgnęła po raz drugi po triumf w najważniejszych klubowych rozgrywkach. To wielki sukces Thomasa Tuchela, który przerósł swego mistrza w najważniejszym meczu sezonu.

Czytaj dalej „Triumf kolektywu. Chelsea sięga po Ligę Mistrzów.” →

Zacznij bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑