Zapowiedź 8. kolejki Serie A

Za nami najsłabsza serie spotkań, o której kibice calcio chcieliby, jak najszybciej o niej zapomnieć. Całe szczęście przerwa reprezentacyjna pozwoliła wygasić kiepskie wrażenia. Jednak wielu zawodników nie wróciło do klubów z powodu zakażenia koronawirusem.

Może w 8. kolejce nie będzie fajerwerków, ale na spotkanie Napoli – Milan powinny zostać zwrócone oczy kibiców. Najlepszym piłkarzem poprzedniej serii spotkań został zdobywca hat-tricka Henrikh Mkhitaryan. Ormianin doskonale rozpoczął sezon i jest jednym z liderów Romy. Bramka kolejki wybrana przez kibiców może budzić spore kontrowersje, ale z braku laku zwycięzcą został Aleksiej Miranczuk z golem przeciwko Interowi. A więc zapinamy pasy i pora zaprosić was do przeczytania zapowiedzi najciekawszych spotkań przyszłej kolejki na Półwyspie Apenińskim.


Napoli – Milan
Nie trzeba patrzeć w tabelę, aby uzmysłowić sobie, że grają ze sobą dwie świetne drużyny. Ile punktów by dziś miała ekipa Gennaro Gattuso, gdyby nie walkower z Juventusem? Możliwe, że Napoli dzieliłoby fotel lidera ze swoim najbliższym rywalem. Drużyna Milanu jest rewelacją, mimo ostatniego gorszego spotkania z Hellasem (2:2) można przecierać oczy ze zdumienia, jak drużyna Stefano Piolego weszła w sezon. W niedzielnym spotkaniu na ławce trenerskiej rossonerich zasiądzie Daniele Bonera, ponieważ wynik pozytywny na Covid-19 otrzymali Pioli i jego asystent. Będzie to ważne spotkanie dla Gennaro Gattuso, który przez lata grał na Estadio San Siro.

Do tej pory drużyny między sobą rozegrały 150 spotkań. Bilans jest bardzo wyrównany. Napoli wygrała do tej pory 44 spotkania, remis padł 49 razy, a Milan wygrał 57 meczów. Ostatnie 3 spotkania zakończyły się remisem, jaki wynik padnie w niedzielę o 20:45? Szykuje się nam świetne widowisko.

Juventus – Cagliari
Nie masz co robić w sobotni wieczór? To spotkanie jest idealne. Drużyna Andrei Pirlo robi znaczące postępy z meczu na mecz. Do gry wrócił Cristiano Ronaldo i Paulo Dybala. Częste rotacje w składzie bianconerich powodują, że ciężko przewidzieć jest podstawową „11” drużyny. W znakomitej formie jest Alvaro Morata, który nawet w reprezentacyjnych barwach pokazał się z wyśmienitej strony. Problemem może być defensywa Juve. W meczu nie zagra Giorgio Chiellini i Leonardo Bonucci. Do zdrowia i treningów na pełnych obrotach wrócił Matthijs de Ligt i jest wielka szansa, że wystąpi dziś od pierwszego gwizdka. Wczoraj mogliśmy przeczytać, że zakażony koronawirusem jest Diego Godin, kontuzję w meczu reprezentacji złapał Charalampos Lykogiannis, a Nahitan Nandez przechodzi kwarantanne po zgrupowaniu reprezentacji. Ciężko będzie Eusebio Di Francesco wybrać optymalny skład na mecz z mistrzem Włoch. Media rozpisują się, że to będzie wielki sprawdzian dla Sebastiana Walukiewicza. Polak imponuje formą od początku sezonu i jest liderem defensywy Cagliari. Na uwagę zasługuje w tym spotkaniu również Joao Pedro, który otwarcie przyznał, że czeka na powołanie do reprezentacji Brazylii. Pierwszy gwizdek już dziś o godzinie 20:45.

Hellas Verona – Sassuolo
Do trenera Hellasu Ivana Juricia pasuje idealnie stwierdzenie, że „potrafi zrobić coś z niczego”. Poprzedni sezon był bardzo udanym dla ówczesnego beniaminka, a piłkarze gialloblu byli łakomymi kąskami na letnim rynku transferowym. Z drużyną pożegnali się Amir Rrahmani, Marash Kumbulla, a Koray Gunter od początku sezonu mierzy się z osobistymi problemami. Mimo nowego tercetu obronnego, to nic się nie zmieniło. Dalej defensywa działa znakomicie. Liderem na boisku jest Mattia Zaccagni, który otwarcie przyznał że jego idolem jest Alessandro Del Piero i właśnie to na nim wzoruje się od najmłodszych lat. Sporo kontuzji w szeregach armii Ivana Jurica nie sprawia, że są na straconej pozycji. Prawdopodobnie na boisku zobaczymy dziś Pawła Dawidowicza. Ekipa Sassuolo jest prawdziwą rewelacją rozgrywek. Już nie mówi się o nich jak o „czarnym koniu”, a wszyscy kibice Calcio stawiają już przed nimi wysokie cele. Roberto De Zerbi jest na tyle ostrożny, że nie wybiega daleko w przyszłość i skupia się na najbliższych spotkaniach. Często o nich się mówi „mała Atalanta”, a ta drużyna wyrobiła sobie swój własny styl gry i porównanie do La Dei jest nie na miejscu. Do gry po zakażeniu koronawirusem wraca rewelacja początku sezonu Filip Djuricić. Brakuje też informacji o Francesco Caputo, który podobno otrzymał pozytywny wynik na Covid-19, ale klub jeszcze niczego nie ogłosił. Te spotkanie zaciekawić może każdego kibica, ponieważ na boisku obejrzymy oldschoolową piłkę Hellasu i nowoczesną grę Sassuolo. Zobaczymy kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia, które odbędzie się w niedzielę już o 15.

Inne spotkania
Nie można po raz kolejny przejść obojętnie obok niedzielnego starcia o godzinie 12:45. Debiut na ławce trenerskiej Fiorentiny zaliczy dobrze znany Cesare Prandelli. Jego drużyna zmierzy się z Benevento, które ma swoje problemy i gra poniżej oczekiwań. To jest dobry mecz dla jednych i drugich, aby zamazać plamy z wyników przed przerwą reprezentacyjną.
Mecz Inter – Torino to kolejne spotkanie o życie dla Marco Giampaolo. Drużyna granaty od początku sezonu gra poniżej oczekiwań i tak samo możemy powiedzieć o drużynie Antonio Conte. Jedni i drudzy muszą zagrać na 110%, ponieważ są na oczach i ustach zarządu.
Spezia w ostatnim meczu pokonała 3:0 Benevento. Zdaniem ich własnych kibiców, było to najlepsze spotkanie w całej historii klubu. Dziś czeka ich trudne zadanie, zmierzą się z Atalantą, która jest zawsze groźna. Drużyna Gasperiniego będzie chciała wrócić na właściwe tory, więc dziś o 18 zapowiadają się nam ekscytujące grzmoty.

Po każdej kolejce będzie można oddać głos na najlepszego zawodnika kolejki i najpiękniejszą bramkę. Będzie przeprowadzona ankieta. Natomiast Kacper Karpowicz będzie wybierał najlepszy skład kolejki oraz największe badziewie. Serdecznie zapraszamy!

KACPER KARPOWICZ

Diana Ross i najsłynniejszy rzut karny w historii soccera

Sergio Ramos posyłający piłkę na orbitę, John Terry ślizgający się przed futbolówką, Rui Patricio broniący strzał Jakuba Błaszczykowskiego czy ostatnia “panenka” Ademoli Lookmana. Każdy z nas kibiców ma w swojej pamięci dziesiątki zmarnowanych rzutów karnych. Każdy piłkarski naród potrafi wymienić tą jedną zaprzepaszczoną jedenastkę, która zabolała go najbardziej w jego historii. Mają taką również Amerykanie. A jest ona doprawdy wyjątkowa i różni się od wszystkich pozostałych. Posłuchajcie.

Czytaj dalej „Diana Ross i najsłynniejszy rzut karny w historii soccera”

Zapowiedź 7. kolejki


W poprzedniej kolejce ligi włoskiej padło aż 36 bramek, najwięcej spośród topowych lig Europy. Oglądaliśmy świetną końcówkę w meczu Torino – Lazio, kiedy to piłkarze z Rzymu jeszcze w doliczonym czasie gry przegrywali 3:2, ostatecznie wygrali 3:4, po bramce Caicedo, który we Włoszech zyskał przydomek „Mr. 90 minuti”. Kolejne zwycięstwo w tym sezonie odnieśli piłkarze Milanu, pokonali na wyjeździe Udinese 2:1. Bramką kolejki według kibiców została wybrana przewrotka Zlatana w tym spotkaniu. Na największe słowa uznania w poprzedniej kolejce zasłużyła ekipa Sassuolo. Pokonali na wyjeździe 2:0 Napoli bez swoich największych ofensywnych gwiazd. Nie można przejść też obojętnie obok postaci Mussy Barrowa, który został wybrany najlepszym piłkarzem 6 kolejki. Kolejna nr. 7 zapowiada się jeszcze ciekawiej, każde spotkanie powinno przyciągnąć przed telewizory sporą widownię. Wszyscy liczą, że kluby Serie A podtrzymają świetną średnią zdobytych bramek na mecz wynoszącą ponad 3.5 (nie wliczając spotkania Hellas-Roma).


LAZIO – JUVENTUS


W ubiegłym sezonie na Stadio Olimpico odbyło się prawdziwe show w starciu tych ekip. Gospodarze pokonali Juventus 3:1. Wysoki poziom spotkania przeniósł się również na trybuny, gdyż tifosi Lazio przygotowali jedną z piękniejszych opraw tamtego sezonu. Obie drużyny mierzyły się w tygodniu w Lidze Mistrzów i obie mogą być zadowolone ze swojego wyniku. Co prawda biancocelesti zremisowali z Zenitem, ale przystąpili do niego bez swoich liderów. W meczu z Juventusem trener Inzaghi będzie mógł skorzystać z całej artylerii. Do gry wraca Luis Alberto i Ciro Immobile. Juve ma swoje problemy, piłkarzom brakuje zgrania na boisku i zrozumienia taktyki Andrei Pirlo, który znalazł się na celowniku włoskich mediów, którzy szukają już następcy na jego stanowisko. Ciąży na nim ogromna presja, ale w tym momencie na młodego trenera bianconerich nie można narzekać. Interesująco zapowiada się pojedynek pomiędzy Moratą, a Ciro Immobile. Będzie to 174 spotkanie w historii między drużynami. Aż 90 zwycięstw odnieśli aktualni mistrzowie Włoch, natomiast Lazio wygrała tylko 43 spotkania. Dziś wydaje się, że siły mogą być wyrównana. Spotkanie zostanie rozegrane w niedzielę o 12:30.



INTER – ATALANTA

Oba zespoły mają w ostatnim tygodniu problemy. Ich gra nie wygląda najlepiej, a w tygodniu odnieśli porażkę w Lidze Mistrzów. Mimo lekkiego dołka obie drużyny znajdują się w górnej części tabeli. Niedzielne spotkanie będzie sczególnie ważne dla Antonio Conte, ponieważ trener Interu znalazł się w ogniu krytyki. Mimo tak szerokiego składu, zawodnicy rezerwowi i nowo sprowadzeni do drużyny nie prezentują się dobrze. Kłopoty w defensywie są aż nadto widoczne u jednych i drugich. Inter stracił 10 bramek w 6 dotychczas rozegranych spotkaniach w lidze, a Atalanta straciła 13 goli. W niedzielnym spotkaniu prawdopodobnie nie zobaczymy Romelu Lukaku i Robina Gosensa. Ta dwójka jest niezastąpiona w układance Conte i Gasperiniego. Obie ekipy będą chciały zmazać kiepskie wrażenia po porażkach w środku tygodnia. Historyczne statystyki przemawiają za Interem, ale Atalanta nie ma zamiaru sprzedać tanio skóry. Mecz zostanie rozegrany w niedzielę o godzinie 15:00.


BOLOGNA – NAPOLI


Po sześciu kolejkach w meczach z udziałem rossoblu padło aż 23 bramek. Po zwycięstwie nad Atalantą, piłkarze z Neapolu byli chwaleni, ale ostatnie mecze sprawiły, że kibice zapomnieli o zwycięstwie 4:1 nad drużyną z Bergamo. Bologna przystępuje do spotkania po wygranej w ubiegłym tygodni 3:2 nad Cagliari. Do ofensywy ekipy Sinisy Mihajlović nie można mieć żadnych zastrzeżeń, natomiast problemy w obronie pogłębiają się z kolejki na kolejkę. Na tym wszystkim traci Łukasz Skorupski. Polski bramkarz notuje serię 39 meczów bez czystego konta. Trener Gattuso ma pełne poparcie u Aurelio De Laurentisa, ale ostatnie wyniki Napoli mogą martwić. Styl gry również nie wygląda dobrze. Wielkie problemy są w środku pola, duet Bakayoko & Fabian Ruiz gra poniżej oczekiwań i jest wielce prawdopodobne, że w tym spotkaniu od pierwszych minut zagości na placu Piotr Zieliński. Będzie to jego pierwszy występ od pierwszego gwizdka po zakażeniu koronawirusem. W tym spotkaniu warto obserwować Victora Osimhena, który nadal dociera się z zespołem, ale jeszcze nie świeci pełni blasku i Mussę Barrowa, który w ubiegłej kolejce został wybrany MVP. Początek spotkania w niedzielę o godzinie 18. 


POZOSTAŁE



Jeżeli ktoś zamierza spędzić niedzielny wieczór przed telewizorem, to powinien obejrzeć spotkanie Milanu z Hellasem. Ekipa Stefano Piolego odniosła kompromitującą porażkę na własnym stadionie z Lille w Lidze Europy. Chcą jak najszybciej wrócić na zwycięską ścieżkę, ale drużyna Ivana Jurica postawi trudne warunki.

Dzisiejszy mecz Sassuolo – Udinese może być idealnym przetarciem przed sobotnimi i niedzielnymi meczami. Do gry w ekipie neroverdich wraca Francesco Caputo i Domenico Berardi. Imponujące zwycięstwo odniesione na wyjeździe z Napoli potwierdziło, że pora przestać traktować drużynę Roberto De Zerbiego jako „czarnego konia” rozgrywek. Udinese w poprzedniej kolejce postawiło trudne warunki Milanowi, a nowe ustawienie wprowadzone przez trenera Gottiego może się sprawdzić lepiej niż gra z wahadłami. Pierwszy gwizdek już dziś o 20:45.

Mecz Benevento – Spezia na pierwszy rzut oka może nie brzmieć ciekawie, ale obie drużyny prezentują bardzo miły dla oka styl gry. Starcie beniaminków będzie ich pierwszym na poziomie Serie A. Faworytem jest ekipa Filippo Inzaghiego, ale Spezia potrafi zaskoczyć wyżej notowane zespoły, a ich pozytywny i radosny futbol zyskuje wielu fanów.

Kolejka nr 7 daje powinna przynieść wiele emocji oraz bramek. Pozostaje mieć nadzieje, że łatka „defensywnego Serie A” zniknie na dobre ze słowników, ponieważ piłkarze i trenerzy robią wszystko, by tak się stało.

PS Po każdej kolejce wybieram najlepszy skład kolejki oraz najgorszy. Przeprowadzone zostaną też ankiety z wyborami na najlepszego zawodnika kolejki i najpiękniejszą bramkę. Głosy możecie oddać na profilu na twitterze Kacpra Karpowicza. Serdecznie zapraszam!

KACPER KARPOWICZ

Korupcja, skandale i śmierć na wizji – jak król zabawek zapragnął władzy w futbolu.

Wyobraź sobie, że idziesz wąską, brukowaną ulicą. Jest ciepły wieczór. Uliczne latarnie świecą słabym światłem. Widzenie utrudnia szczypiący, tytoniowy dym, wyłaniający się zza każdego zakamarka. Za plecami słyszysz szepty i pogróżki. Słychać szelest banknotów, brzęk biżuterii i wystrzał pistoletu. Czujesz się zagrożony, chcesz uciec, ale możesz biec tylko przed siebie. Po chwili dźwięk spadających łusek zagłusza radosny wrzask komentatora, a zapach tytoniu łagodzą znakomite potrawy z pobliskich restauracji. Z każdym krokiem dostrzegasz coraz więcej drobiazgów. Pizza, wino i gazeta leżą na prawie każdym stoliku. Po chwili jesteś już pewny miejsca, w którym się znajdujesz, a przynajmniej tak ci się wydaje…

Czytaj dalej „Korupcja, skandale i śmierć na wizji – jak król zabawek zapragnął władzy w futbolu.”

Co za dużo, to niezdrowo. Rozterki Lamparda. Felieton Michała Bakanowicza.

Okno transferowe w wykonaniu Chelsea zostało rozegrane w iście spektakularnym stylu.
Zanim ktokolwiek zdążył się połapać, w klubie mieliśmy już Ziyecha i Wernera. Potem doszli
Havertz, Chilwell, Thiago Silva, czy wreszcie Mendy. Łącznie sześciu piłkarzy za kwotę
bliską 250 mln euro.

„Mają rozmach, skurwysyny” chciałoby się nawiązać klasyki polskiej komedii.

Abramowicz zawsze lubił wydawać pieniądze. Czasem było to zakupowe szaleństwo, w
późniejszych okresach inwestycje raczej wyważone, ale jednak na Stamford zawsze coś się
działo. Transferowy zakaz zastopował jednak rosyjskiego oligarchę w poprzednim oknie.
Teraz należało sobie to odbić.

Nie ma w tym niczego dziwnego. Ostatnie rozgrywki były w wykonaniu Chelsea solidne, ale
do poprawy jest sporo. Czwarte miejsce w lidze i odpadniecie w 1/8 Ligi Mistrzów to jednak
za mało. W Londynie ambicje są większe.

Mimo wszystko przy całym zachwycie transferami takimi jak przybycie Havertza, czy
Wernera, mam spore wątpliwości co do tego, że pieniądze zostały zainwestowane dokładnie
tam, gdzie powinny.

Chelsea z sezonu 2019/2020 kojarzy nam się z zespołem kreatywnym, widowiskowym i niemającym problemu ze zdobywaniem goli. Mankamentem była defensywa. Lampard do dziś
nie znalazł sposobu jak uszczelnić tę formację. Mało tego. Daily Mail podaje, że ten angielski
menadżer korzystał z 20 różnych zestawień w obronie, w zaledwie 41 ligowych spotkaniach.
Istne błądzenie we mgle.

The Blues wyglądają w tyłach przeciętnie pod względem personalnym. Przed obecnym
sezonem jasnym więc było, że wzmocnienia tam są niezbędne. Jaki jest tego efekt? Do klubu
trafił Ben Chilwell, który jest defensorem znanym z tego, że jest lepszy w ataku, niż w
obronie. Oprócz niego mamy 36-letniego Thiago Silvę, który mimo doświadczenia najlepsze
lata ma za sobą. Kolejny nabytek to grający do tej pory w Rennes Eduardo Mendy, o którym
wiemy, na razie tyle, że od Kepy gorszy na pewno nie będzie. Czy to jednak wystarczy?

Deprecjonowanie tych zawodników, zanim zdążą w klubie tak naprawdę zaistnieć, jest
oczywiście niesprawiedliwe. Jeśli jednak zestawimy powyższe nazwiska z wyżej
wymienionymi Ziyechem, Wernerem, czy Havertzem, to trudno oprzeć się wrażeniu, że
akcent został postawiony chyba nie do końca tam, gdzie należało to zrobić.

Szczególnie że gdy zerkniemy na tabelę z poprzedniego sezonu i zauważymy, że Chelsea pod
względem strzelonych goli była trzecim zespołem w lidze (69 trafień), a jeśli chodzi o
stracone, to był to wynik dopiero dziewiąty (54 gole).

I nawet już nie grzebiąc – w mimo wszystko nie tak dawnej – historii, to obecne rozgrywki też
dają już nam pewne sygnały. Co prawda Chilwell i Mendy nie zadebiutowali jeszcze w lidze,
ale Silva zdążył zrobić już błąd, po którym The Blues stracili gola. Ostatni mecz Chelsea z
WBA był pokazem nieporadności w tyłach. Wyniki 3:3 to żywe wspomnienie poprzednich
rozgrywek, gdzie ofensywę należy chwalić, ale za to obrona pozostawia wiele do życzenia.

A to może być też wynikiem problemu bogactwa w ataku. Kiedy masz w kadrze piłkarzy
takich jak Giroud, Abraham, Mount, Havertz, Werner, Hudson-Odoi, a wiesz, że za chwilę
dojdzie do nich jeszcze Pulisic i Ziyech, to trudno Ci zrezygnować, z któregokolwiek z nich.
Skład Chelsea w meczu z beniaminkiem był więc totalnie niezbalansowany. Boczni obrońcy
w postaci Alonso i Jamesa, to raczej tacy, których kojarzymy z ofensywnymi inklinacjami,
niż z solidnością w obronie, a druga linia złożona z defensywnych Kante, Kovacicia i
ofensywnego Havertza, okazała się niewystarczająca, by odpowiednio wesprzeć tyły.

I tu pojawia się mój zarzut do Lamparda. Osobiście uważam, że jeśli Anglik zdecydował się
na poświęcenie odpowiedzialnego w obronie Azpilicuety, kosztem wyżej wymienionych
zawodników, to jego druga linia powinna zostać zestawiona w bardziej przemyślany sposób.
No ale jak tu odpalić z kogoś z czwórki Mount, Havertz, Werner, czy Abraham? I to jeszcze
w momencie, w którym na ławce zostawiasz Girouda oraz Hudsona-Odoi’a, a wkrótce do
składu wskoczą Ziyech i Pulisic? No właśnie! Co za dużo to niezdrowo.

Efektem takich rozterek jest radosny futbol, który niekoniecznie jest odpowiednią drogą do
osiągnięcia sukcesu. Oczywiście, ofensywne zakupy Chelsea i ich bogactwo w ataku wciąż
robią wrażenie i są źródłem zazdrości wielu menadżerów. Tu jednak należy znaleźć złoty
środek, którego, na razie nie udało się zdefiniować, zarówno Abramowiczowi w trakcie
transferowego szaleństwa, jak i Lampardowi podczas kompletowania wyjściowego składu.

To drugie na pewno przyjdzie z czasem. Nie ma go jednak zbyt dużo. Chelsea nie może
pozwolić sobie na stratę kolejnych punktów, gdyż konkurencja nie śpi. Trzy zespoły mogą
pochwalić się kompletem zwycięstw po trzech kolejkach, a dorobek The Blues na poziomie 4
oczek jawi się, póki co mizernie. Tak więc, jeśli ten sezon ma być lepszym od poprzedniego,
recepta na sukces, którą jest pozbycie się defensywnych problemów, musi pojawić się niemal
natychmiast.

MICHAŁ BAKANOWICZ

Wywiad z Freddiem Paxtonem

Wywiad z FreddiemPaxtonem – dziennikarzem sportowym piszącym między innymi dla The Guardian, Times, FourFourTwo, Independent, ESPN i Al Jazeera News, a prywatnie sympatykiem Arsenalu. Czym dla niego jest praca dziennikarza? Skąd bierze pomysły na swoje teksty? Co sądzi o obecnej drużynie Arsenalu? Na te oraz wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Czytaj dalej „Wywiad z Freddiem Paxtonem”

Klopp ulepsza machinę. Przybycie hiszpańskiego magika. Felieton Michała Bakanowicza.

Obecne okno transferowe w Anglii to prawdziwe szaleństwo. Każdego dnia zasypują nas doniesienia o coraz to większych bombach. Wysokobudżetowe transakcje Wernera, Van de
Beeka, czy Bale’a, to zaledwie wierzchołek góry usypanej z żywej gotówki.

W tym finansowym wariactwie może się jednak okazać, że najważniejszy transfer opiewał na stosunkowo niską sumę. Wszystko za sprawą Liverpoolu i Thiago Alcantary, który zasilił zespół The Reds za kwotę zaledwie 20 mln funtów (+5 mln w ewentualnych bonusach). Co tak wyjątkowego kryje się w Hiszpanie, i jak może on wpłynąć na zespół Kloppa? Śpieszę z odpowiedzą.

Jeśli mielibyśmy się doszukiwać, jakichkolwiek mankamentów w maszynie zbudowanej przez Niemca, to w moim odczuciu na pierwszy plan wychodzi brak kreatywności w środku pola. Druga linia Liverpoolu skonstruowana jest głównie po to by przeszkadzać rywalom. To zbiór świetnie wyszkolonych zadaniowców w postaci Milnera, Fabinho, Hendersona i Wijnalduma. Żaden z tych piłkarzy nie jest kimś kto jest w stanie brylować w ofensywie. To co jednak oferują powyżsi zawodnicy to wybieganie, agresywność i doskonała organizacja w pressingu. Oczywiście, to nie jest tak, że żaden z nich nie jest w stanie zaliczyć asysty, czy strzelić gola. Ale nie liczby tu chodzi.

Do powyższego grona środkowych pomocników należy jeszcze dorzucić Jonesa, Oxlade’a-Chamberlaina i Keitę, którzy to zdają się być piłkarzami obdarzonymi nieco bardziej ofensywnymi atrybutami. Mimo wszystko, pierwszy z Anglików dopiero wchodzi do zespołu, drugi to raczej typ zawodnika rozwiązującego boiskowe problemy siłą i dynamiką, a Gwinejczyk wciąż nie przypomina piłkarza z czasów gry w RB Lipsk.

I wtedy wchodzi Thiago, cały na czerwono. Ten hiszpański magik jest w stanie przedefiniować grę drugiej linii The Reds. Świat obiegła już informacja o jego rekordzie pobitym w debiucie z Chelsea. Żaden inny piłkarz w historii Premier League, nie wykonał tak wielu dokładnych podań w ciągu 45 minut meczu (75 zagrań). Oczywiście, można to traktować jak ciekawostkę. Można też uzmysłowić sobie jak mocno zawodnik ten wzbogaci grę Liverpoolu.

Tu nawet nie chodzi o to, czy Hiszpan jest piłkarzem lepszym od Fabinho czy Hendersona. Jest po prostu całkowicie inny. I to nie tylko od nich! Bo Thiago to prawdziwy unikat. Weźmy na przykład takie dryblingi, a więc domenę – bądź co bądź – głównie skrzydłowych. Boczne sektory boiska to miejsce, w którym ryzyko „kiwki” jest minimalne w związku z czym, z takimi zagraniami kojarzymy zawodników jak Sancho, Neymar czy Sterling (Messiego pomijam bo to inna planeta). Otóż Hiszpan bierze tę teorię i z
uśmiechem na twarzy wrzuca ją do kosza. Jego średnia 3 dryblingów ma mecz to najlepszy wynik w całej Bundeslidze, jeśli chodzi o rozgrywki 2019/2020. Tak! On robi to w środku pola!

Każdy kto choć trochę zna się na piłce, ma świadomość tego, że po pierwsze – drybling to niesamowicie trudny element, po drugie – wykonany na środku boiska jest czymś co całkowicie dezorganizuje defensywę nawet najlepiej poukładanego przeciwnika. To jednak nie wszystko. Kiedy mamy już świadomość, że Thiago to piłkarz obdarzony odwagą i umiejętnością gry jeden na jeden, okazuje się, iż jego brawura łączy się również ze spokojem i schludnością.

Gdy zerkamy na statystki podań Hiszpana, możemy się dowiedzieć, że był on jednym z najczęściej i najdokładniej podających piłkarzy całej Bundesligi (sezon 2019/2020). Thiago zagrywał piłkę do partnerów średnio 74,9 razy na mecz, a jego procent skuteczności to 90,5. Jeśli wziąć pod uwagę stosunek ilości podań do ich celności, to nowy piłkarz Liverpoolu zmieścił się w czołówce ligi.



Wiemy już, że były gracz Bayernu to ktoś kto świetnie drybluje w newralgicznych strefach boiska i odznacza się doskonałą umiejętnością rozgrywania piłki. Poza tym jest on kimś kogo grę najzwyczajniej w świecie, dobrze się ogląda. Doskonały balans ciałem, świetne przyjęcie kierunkowe, oraz niespotykana i dopracowana do perfekcji technika podania. To naprawdę cieszy oko. Ciekawym jest jednak to, że Thiago wcale nie jest zawodnikiem typowo ofensywnym. Ba! Ktoś kto nazwie go „defensywnym rozgrywającym” wcale nie rozminie się z prawdą.

Wszystko dlatego, że nasz bohater do powyższy umiejętności dorzuca znakomitą grę w obronie. Zmysł do odpowiedniego asekurowania, przesuwania, czy zarządzania zespołem trudno zmierzyć w liczbach, ale odbiory i przechwyty już wyliczyć można. A Thiago to 1,9 takiego zagrania na mecz, zarówno jeśli chodzi o pierwszy, jak i drugi z parametrów. Daje mu to kolejno drugie, oraz pierwsze miejsce w tej statystyce, jeśli chodzi o wszystkich piłkarzy Bayernu.



Pokażcie mi więc drugiego piłkarza, który drybluje najlepiej w lidze, jest w topie jeśli chodzi o ilość/jakość podań, a do tego daje efekty w defensywie.

Thiago to odwaga, technika, dokładność, kreatywność, błysk, nieszablonowość i praca w obronie. Hiszpan może pomóc Liverpoolowi nie tylko w strzeleniu bramek, ale też w utrzymaniu wyniku, w regulowaniu tempa gry, czy generalnie w funkcjonowaniu całego zespołu. Na przestrzeni ostatnich sezonów, można było dostrzec, że pewien procent rywali The Reds „nauczył się” ich gry. Wysoki pressing, potężna ilość dośrodkowań z bocznych sektorów i ewentualne liczenie na kombinacje ofensywnego trio. W tym można było się w końcu połapać. A Thiago to nie tylko plan A czy B, jego wizja może otwierać również furtki z napisem C i D.

Tak więc jeśli Hiszpanowi będzie dopisywało zdrowie, może się okazać, że zespół Kloppa to jeszcze bardziej perfekcyjna machina, której działania tym razem nie sposób będzie rozgryźć.

MICHAŁ BAKANOWICZ

Stracony czas. Felieton Football Info.

Dzisiaj dość krótko. Wybaczcie, ale nie chcę mi się rozwodzić nad naszą reprezentacją. Powód chyba każdy zna.

Od początku kadencji Brzęczka uważałem, że krytyka, która go dotyka jest mocno przesadzona. We wszelkich sporach i dyskusjach stałem po jego stronie. W końcu wygrał eliminacje (tak, one same się nie wygrały, jak wielu sądzi) na 2 mecze przed końcem, zaczął wprowadzać młodzież do składu, a plan na grę zaczął jako tako wyglądać. Po ostatniej, listopadowej przerwie na reprezentację naprawdę byłem optymistą przed EURO.

Dziś, bogatszy o 2 mecze Ligi Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną nadal uważam, że selekcjonerowi obrywa się za mocno (choć wypowiedziami w mediach sam się o to prosi), ale minusy zaczynają przesłaniać plusy. Umówmy się, Liga Narodów to głównie okazja, aby przetestować różne warianty, ustawienia i zawodników, do wyników większej uwagi się nie przywiązuje. A na jakie pytania po tych dwóch meczach poznaliśmy odpowiedzi?

No dużo ich nie ma. Wiemy na pewno, że lepiej jest mieć lewonożnego obrońcę na lewej stronie, ale aby zdobyć taką wiedzę, nie trzeba zdać kursu UEFA PRO, wie to każdy przeciętny zjadacz chleba. Co jeszcze? Przede wszystkim Jacek Góralski. Choć wiedzieliśmy, że ustawienie „Górala” na „szóstce” i Krychowiaka na „ósemce” to jeden z możliwych wariantów to w meczu z Bośnią były piłkarz Jagiellonii był naszym najlepszym playmakerem. Podejrzewam, że w meczu z mocniejszym rywalem podobne rzeczy mogą jednak nie przejść. Góralski to typowy przecinak i wolałbym zobaczyć go w meczu z Holandią, gdzie byliśmy nastawieni tylko i wyłącznie na destrukcję.

Linetty, Moder, Karbownik, Walukiewicz – ci zawodnicy powinni zostać przetestowani, a niestety selekcjoner ich pominął. Największy żal mam przede wszystkim o tego pierwszego. Karol zagrał kolejny bardzo dobry sezon w Serie A, był jednym z najlepszych zawodników Sampdorii, a na 180 możliwych minut gra 5. To już nawet nie policzek w jego stronę, a mocny prawy prosty wymierzony między oczy. Gdyby Karol miał nieco bardziej porywczy charakter, nie zdziwiłbym się, gdyby grzecznie podziękował Brzęczkowi za grę w kadrze. Jest poważnym kandydatem do pierwszego składu, a na zgrupowaniu, które ma służyć głównie testom dostaje 5 minut. Za dużo to on nie mógł pokazać. Co do pozostałej trójki, zwłaszcza Walukiewicza i Modera – skoro nie zagrali ani minuty to nie rozumiem, dlaczego dostają powołanie. Młodzieżówka gra dziś ważny mecz o awans z Rosją i ich brak może odbić się czkawką kadrze U-21.

Fajnie, że w końcu wygraliśmy mecz w Lidze Narodów (Niemcom nawet ta sztuka się jeszcze nie udała), ale każdy przyzna, że gra zespołu pozostawia wiele do życzenia. Wiadomo, kadra bez Roberta Lewandowskiego traci dużo na jakości, jednak pomysł na grę cały czas się nie zmienia. Przerzut Krychowiaka na skrzydło i próba ataku bocznymi strefami. Gramy wolno, przewidywalnie, wśród ofensywy jest za mało ruchu.

Nie jest winą Brzęczką, że reprezentacja ma mało zawodników kreatywnych, stworzonych do kombinacyjnej gry. Selekcjoner obrywa rykoszetem za zaniedbanie od lat szkolenia przez PZPN. Zmuszeni do gry w ataku pozycyjnym, mamy ogromne problemy. Naszą wizytówką zawsze była gra z kontry, a za kadencji Brzęczka wygląda to średnio. Z Holandią po przejęciu piłki kompletnie nie mieliśmy pomysłu, co z nią zrobić. Dwa, trzy podania i strata. Jeśli chcemy zaistnieć na EURO to przede wszystkim ten element trzeba dopracować.

FOOTBALL INFO

Zacznij bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑