Korupcja, skandale i śmierć na wizji – jak król zabawek zapragnął władzy w futbolu.

Wyobraź sobie, że idziesz wąską, brukowaną ulicą. Jest ciepły wieczór. Uliczne latarnie świecą słabym światłem. Widzenie utrudnia szczypiący, tytoniowy dym, wyłaniający się zza każdego zakamarka. Za plecami słyszysz szepty i pogróżki. Słychać szelest banknotów, brzęk biżuterii i wystrzał pistoletu. Czujesz się zagrożony, chcesz uciec, ale możesz biec tylko przed siebie. Po chwili dźwięk spadających łusek zagłusza radosny wrzask komentatora, a zapach tytoniu łagodzą znakomite potrawy z pobliskich restauracji. Z każdym krokiem dostrzegasz coraz więcej drobiazgów. Pizza, wino i gazeta leżą na prawie każdym stoliku. Po chwili jesteś już pewny miejsca, w którym się znajdujesz, a przynajmniej tak ci się wydaje…

Miejsce do którego się przeniosłeś to Włochy… widziane oczyma przeciętnego obcokrajowca. Italia walczy ze stereotypami od lat. Większość osób myśląc o Włoszech nadal ma przed oczyma sceny z „Ojca Chrzestnego” i „Gomorry”. W podobnej sytuacji znajduje się niestety włoska piłka. Dla wielu Serie A nadal jest przecież siermiężna, defensywna i skorumpowana. Ze stereotypami ciężko jednak walczyć, gdy za sterami najstarszego klubu w lidze stoi uosobienie większości z nich – Enrico Preziosi.

17 lat na czele jednego klubu. Gdy Preziosi kupował Genoę, złotą piłkę zdobywał Pavel Nedved, David Beckham przenosił się do Realu Madryt, a powstania RB Lipsk nie było nawet w planach. Gra w europejskich pucharach i wizja spadku, świetny skauting i odrzucenie najlepszego piłkarza Europy, szacunek i nienawiść fanów. Poznajcie historię Enrico Preziosiego.

Preziosi urodził się 18 lutego 1948 roku w Avellino. Miał bardzo trudne dzieciństwo. Już w wieku 16 lat zbuntował się i opuścił rodzinny dom. Udał się do Kalabrii, gdzie przez lata pracował fizycznie, stawiając barierki przy autostradzie, czy sprzedając sprzęt AGD. Z tyłu głowy zawsze miał jednak marzenia o własnym biznesie. Zazwyczaj hamował go jednak brak środków. Swoje cele zaczął więc realizować dopiero przed trzydziestką. Zaczynał jak większość – w garażu. To tam założył swoją pierwszą hurtownię zabawek. Trudno uwierzyć, ale tak powstała firma Giochi Preziosi, prawdziwy gigant na rynku zabawek. Jest to druga największa firma produkującą zabawki w Europie (większe jest tylko duńskie Lego). To ona przyniosła Preziosiemu międzynarodową sławę. Z biegiem jego czasu działalność zaczęła się rozszerzać i nie dotyczyła już tylko zabawek, czy gadżetów. Wkrótce Preziosi zainwestował w branżę obuwniczą, spożywczą, a nawet klub sportowy.

Brudna piłka

Saronno. To tutaj rozpoczyna się historia, która nas najbardziej interesuje. W 1994 roku Enrico Preziosi został właścicielem niewielkiego klubu z Serie D – FBC Saronno 1910. Mało kto zdawał sobie wtedy sprawę, że do gry wkracza gruba ryba. W Saronno Preziosi spędził zaledwie cztery lata. Wystarczyło, aby ze średniaka Serie D zrobić drużynę, która otarła się o awans do Serie B. Jego ambicje sięgały jednak dużo wyżej. Celem od początku była najwyższa klasa rozgrywkowa.

W styczniu 1998 roku Preziosi kupił zespół Como 1907 (kiedyś Como Calcio), czyli drużynę, która przez lata balansowała między Serie C, a Serie B. Był to klub z nikłym doświadczeniem w najwyższej klasie rozgrywkowej, który otarł się o Serie A w latach 80. Preziosi wiedział o tym doskonale. Nigdy nie kupował wielkich marek gotowych do podboju Italii. Na przełomie 2002 i 2003 roku wprowadził klub do Serie A, a później go sprzedał. W międzyczasie zaliczając spadek do Serie B po fatalnym sezonie. Como zdobyło zaledwie 24 punkty i już nigdy nie wróciło do wielkiego futbolu.

Jeszcze w tym samym roku Preziosi nabył klub dużo bardziej doświadczony, a mianowicie grające w Serie B Genoa Cricket and Football Club – zespół z wielką historią i 9 mistrzostwami na koncie. Co ciekawe do swojego nowego klubu zaczął kupować zawodników Como po promocyjnej cenie. Tych samych zawodników, z którymi zaliczył niechlubny spadek. Najistotniejsza w całej sprawie była jednak ich cena, która była niepokojąco zaniżona. Kibice Como nie mogą tego wybaczyć po dziś dzień.

Sezon 2004/05 roku był dla Genoi niezmiernie udany. Do ostatniego spotkania walczyli o bezpośredni awans do Serie A, miejsce w barażach mając już dawno zapewnione. Kluczowym okazać miał się ostatni mecz sezonu. Mecz ten La Gazetta ogłosiła później mianem „Trzęsienia ziemi w Serie B”. Genoa wygrywa 3:2 ze skazaną na spadek Venezią. W mieście wybucha euforia. Niestety nie trwa ona zbyt długo.

Problemy Preziosiego zaczynają się kilka dni później. Dyrektor sportowy Venezii zostaje zatrzymany. Policjanci znajdują u niego torbę z pieniędzmi. 250 tysięcy Euro – równowartość zwycięstwa, które dało Genoi awans do Serie A. Świętowanie w Genui przerywa wkrótce prokurator. Miało być Serie A, skończyło się na Serie C. Genoa została zdegradowana, a Preziosi skazany. Po latach okazało się, że zarządzał klubem nawet z aresztu. W każdym bądź razie Rossoblu wrócili do Serie A dopiero w 2007 roku.

Cienka nić życia

Każdy z nas zna ludzi, którzy przyciągają do siebie nieszczęścia. Nie wiedząc czemu, często są w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Mówi się, że w drewnianym kościele spadłaby im na głowę cegłówka. Enrico Preziosi jest idealnym przykładem takiego właśnie człowieka. W jego biografii znajdziemy wiele nieprzyjemnych zdarzeń, których był on świadkiem, albo co gorsza uczestnikiem. Może to pech, ale nic nie dzieje się z przypadku.

3 października 2005 roku. W Genueńskiej telewizji Primocanale odbywa się debata na temat formy lokalnego zespołu. Do studia zaproszeni są eksperci, a wśród nich Franco Scoglio – znakomity trener i komentator, były szkoleniowiec Genoi. Gdy dyskusja nabiera tempa, prowadzący audycję dziennikarze dzwonią do Enrico Preziosiego, aby skonfrontować go z postawionymi mu zarzutami. Preziosi podnosi słuchawkę i dołącza do dyskusji. Niepozorny program chwilę później zamienia się w dramat. Podczas transmisji na żywo Franco Scoglio doznał ataku serca. Tracił siły, a zszokowani dziennikarze nie wiedzieli co robić. Niestety nie udało się go uratować. Scoglio był niezwykle ważną postacią dla kibiców Gryfonów, która była symbolem dawnych sukcesów w trudnych czasach dla klubu. Gdy ‚Il Professore’ prowadził Genoę w 1988 roku, powiedział do prezesa klubu – kup mi tylko Signoriniego, a zdobędę 50 punktów. Obietnicy dotrzymał. Genoa zakończyła sezon z dorobkiem 51 punktów i awansowała do Serie A. Preziosi skomentował jego odejście krótko – „To dla mnie szok, ale nie mam wyrzutów sumienia”.

19 listopada 2000 roku, 54 minuta spotkania Como – Modena. Massimiliano Ferrigno brutalnie fauluje Francesco Bertolottiego za co otrzymuje czerwoną kartkę. Mocno poddenerwowany opuszcza boisko. Gra zostaje wznowiona, lecz niestety to nie koniec tej historii. Spotkanie zakończyło się wygraną Como 1:0, lecz kapitan gospodarzy nadal nie mógł się pogodzić z czerwoną kartką otrzymaną w drugiej połowie spotkania. Gdy Bertolotti wracał do szatni, spotkał rozwścieczonego Ferrigno. Rozpoczęła się kłótnia. Ferrigno popycha Bertolottiego, który uderza głową o podłogę i traci przytomność. Cudem odzyska ją dopiero po serii operacji. Jego kariera dobiegła końca. „Lekarz, który mnie operował powiedział, że jeśli wrócę do futbolu i dostanę piłką w głowę, trafię na stół operacyjny” – tłumaczył po latach Bertolotti.

Dlaczego Max? – napisali kibice na tabliczce przed domem Massimiliano Ferrigno. 3 lata zawieszenia – taka kara spotkała kapitana Como. Como, którego prezesem był rzecz jasna Enrico Preziosi Jego drużyna straciła właśnie reputację, a co gorsza kapitana zespołu.

Żyła złota

Nawet największy wróg nie odmówi Preziosiemu jednego – talentu do robienia interesów. Enrico jest urodzonym biznesmenem. Za jego rządów przez klub przewinęło się co najmniej kilkunastu znakomitych piłkarzy sprowadzanych za grosze. Diego Milito, Rodrigo Palacio, Thiago Motta, Krzysztof Piątek. Można tak wymieniać w nieskończoność. Dużo ważniejsze od samej obecności są jednak kwoty, jakie Gryfony otrzymały za poszczególnych zawodników. 35 milionów za Piątka, 5 mniej za 30-letniego Milito, niespełna 20 za Pavolettiego. Patrząc na przychody Genoi w ostatnich latach można się domyślić, że uśmiech dawno nie schodził z twarzy klubowej księgowej. Nawet klub pokroju Genoi popełnia jednak niewybaczalne błędy, za które w dużej mierze odpowiedzialny był Preziosi. Największym z nich było zlekceważenie Roberta Lewandowskiego.

A co gdyby…

Mamy rok 2010. Po Europie niesie się wieść o młodym snajperze, gotowym do wyciągnięcia za grosze z polskiej ligi. Napastnik ma bardzo dobre warunki fizyczne i posiada cenne doświadczenie z gry w europejskich pucharach. Jednym słowem materiał na gwiazdę. Nazywał się Robert Lewandowski. Zainteresowanie ze strony Realu Saragossy, czy Borussii Dortmund pojawiało się już w 2009 roku, ale Lech Poznań dał zielone światło dopiero rok później. Do walki oprócz nieustępliwej Borussii dołączyły się Hoffenheim, Blackburn, a nawet Genoa. Ostatni klub był zdecydowanie najbliżej pozyskania Lewego. Obejrzane z loży VIP derby Genui i symboliczny uścisk dłoni z Gian Piero Gasperinim są tego najlepszym przykładem. Negocjację posypały się w najbardziej niespodziewanym momencie, tuż za plecami Lewandowskiego. Wszystko za sprawą, a jakże… Enrico Preziosiego. Wysadził całą transakcję w powietrze! – mówił Stefano Capozucca, ówczesny dyrektor sportowy Rossoblu. „Lewandowski? Kiedy odszedł Milito, przybył do nas na testy razem z Rodrigo Palacio. Mało brakowało, a obu wypuściliśmy z rąk! To dowód na to, jak bardzo Preziosi nie rozumie dzisiejszego futbolu” – mówił Gasperini. Preziosi twierdzi, że kierował nim brak środków na zrealizowanie transakcji. Między wierszami można jednak wyczytać, że powodem odrzucenia Lewandowskiego był jego… wzrost. Warto dodać, że drużyne Gasperiniego ostatecznie zasilił niemal dwumetrowy snajper – Luca Toni, co potwierdzałoby teorię o wzroście

Wszystko zostaje w rodzinie

Z familią Preziosich łączy się jeszcze jedna ciekawa historia. Miguel Veloso to solidny ligowiec. Kiedyś widziano w nim nawet materiał na gwiazdę. Za jego lewą nogę Arsenal, Fiorentina, czy Inter były gotowe płacić miliony. Pomocnik zdecydował się jednak na specyficzny kierunek. Latem 2010 roku trafił do Genoi Enrico Preziosiego. „Wiem, że ten klub jest prowadzony przez osobę, która chce inwestować w drużynę i ją rozwijać” – argumentował Veloso. Można się jednak domyślić, że powód jego transferu jest zupełnie inny. W 2013 roku portugalski pomocnik ożenił się bowiem z… Paolą Preziosi, córką Enrico. Od tego momentu Veloso grał dla Gryfonów aż trzykrotnie. Gdy Preziosi potrzebował kogoś do środka pola, wykręcał numer do zięcia i miał problem z głowy.

Maciej Szelęga

Jedna myśl w temacie “Korupcja, skandale i śmierć na wizji – jak król zabawek zapragnął władzy w futbolu.

  1. Na sporcie się nie znam ale czyta się ten artykuł z ogromnym zaintetesowaniem. Pięknie piszesz. Ogrom wiedzy , wiele ciekawostek, Gdyby inni dziennikarze sportowi tak pisali to chyba bylabym fanką sportu. Tymczasem jestem twoją fanką i czekam na następny artykuł. . Gratulacje . Pozdrawiam i życzę ci wielu sukcesów . Twoja ticzerka .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s