Anna Cieślak: – Udowadniam, że kobieta może również świetnie znać się na sporcie, a nie tylko na promocjach w ZARZE! [WYWIAD]

Na sukces każdego indywidualnego sportowca oraz drużyn pracuje cała masa ludzi. Sztaby szkoleniowe rozbudowane są tak, aby dzięki ich profesjonalizmowi końcowa wygrana nie była efektem przypadku. Z  Anną Cieślak – psychologiem sportu pracującym do niedawna w ekstraklasowym Radomiaku Radom – porozmawialiśmy o ważnej roli psychologii, ryzyku i spełnionych marzeniach.

Futbolowa Rebelia: Śledząc Twoje social media, łatwo wywnioskować, że sport pełni ważną funkcję w Twoim życiu. Skąd wzięła się zatem ta sportowa fascynacja?

Anna Cieślak: Sport od zawsze był w moim życiu, a zawdzięczam to mojej rodzinie. Mój tata kochał sport, w młodości trenował zapasy i w ogóle kochał sporty walki, szczególnie boks. Zaraził mnie tą pasją. Gdy byłam małą dziewczynką, w nocy oglądaliśmy walki Andrzeja Gołoty. U mnie w domu każdego dnia wieczorami w telewizji można było oglądać programy sportowe. Gdy byłam mała, tata zabierał mnie na salę gimnastyczną i tam ćwiczyliśmy. W mojej rodzinie wiele osób uprawiało sport, również boks, więc od małego całą rodziną jeździliśmy na gale, żeby kibicować. Nigdy nie uprawiałam profesjonalnie sportu. W dorosłym życiu trenowałam po prostu dla siebie MMA. Pokochałam sport i treningi, sala treningowa była sposobem na odnalezienie spokoju. Kocham wysiłek fizyczny, obecnie ćwiczę pilates, robię treningi pod okiem trenera personalnego, więc sport nadal jest obecny w moim życiu, a mam wrażenie, że im jestem starsza, tym bardziej się temu poświęcam.

FR: Masz dość szeroki zakres swoich zainteresowań. Wyścigi Formuły 1, sporty walki, piłka nożna…to przecież tylko niektóre dyscypliny, jakie z uwagą obserwujesz.  Wiem też, że prowadzisz konsultacje online i warsztaty, a Twój gabinet jest wręcz oblegany. Jak zatem znajdujesz na to wszystko czas?

AC : Sama nie wiem, jak odnajduje się w moim „chaosie”, który kocham, bo taka jestem. Oczywiście trochę żartuję. Jestem bardzo żywiołową i energiczną osobą. Tyle rzeczy na świecie jest interesujących, że szkoda się zamykać na  tylko jedną. Uwielbiam np. F1 za niezwykłą precyzję, dokładność, brak miejsca na błędy. Każdy sport to inne wyzwania. Dużo od siebie wymagam na co dzień i lubię szukać inspiracji. Długo sama pracowałam na to, żeby być, tu gdzie jestem, mam swoje cele, którymi się kieruję. Jeśli coś dla ciebie jest naprawdę bardzo ważne, to na wszystko znajdziesz czas.

FR: Jesteś absolwentką psychologii ze specjalizacją psychologa sportu. Czy to zawsze był Twój cel, do którego dążyłaś? Czy jednak ta specjalizacja pojawiła się gdzieś w Twoich planach trochę później?

AC: Kończyłam psychologię ze specjalizacją kliniczno- sądową. To były 5-letnie studia magisterskie. Podczas studiów mogliśmy poznać różne nurty psychoterapeutyczne, jakoś nigdy żadnego nie czułam. Nie czułam tego, żeby wracać do przeszłości i analizować. Psychologia jest wspaniała, jest jak rzeka i dla każdego co innego się sprawdzi, natomiast ja lubię działać, lubię widzieć efekty mojej pomocy, lubię dużą dynamikę pracy. Na staż wybrałam Areszt Śledczy w Krakowie i to był przełomowy moment. Zrozumiałam, że to zupełnie nie to, że chcę iść za marzeniami, czyli pracować nad wynikami itd. Mam na myśli sport. W ostatniej chwili zmieniłam temat mojej pracy magisterskiej, miałam chyba badać osadzone w zakładach karnych, a ostatecznie moja praca dotyczyła porównania zawodników sportów walki i sztuk walki pod kątem pewności siebie, temperamentu, poziomu agresji i radzenia sobie ze stresem. Pisanie pracy otworzyło mi wiele możliwości. Potrzebowałam przebadać minimum 100 osób, testy były bardzo obszerne. Pisałam do różnych klubów z prośbą o wypełnienie testów i słyszałam: „hej to może my to udostępnimy zawodnikom, a Ty porozmawiasz z tym, czy z tym zawodnikiem”. Oczywiście wiedzieli, że jestem przed obroną, ale takim sposobem poznałam mnóstwo ludzi w świecie sportu, zyskałam doświadczenie i wyniki do pracy, a kluby potrzebną pomoc. Po obronie dopiero poszłam na studia podyplomowe i zrobiłam masę kursów, na których upewniłam się, że praktyka nauczyła mnie znacznie więcej. Poza sportem pracuje w Nurcie Terapii Skoncentrowanej na rozwiązaniach. Wykorzystuję ten nurt w sporcie i w pracy z osobami niezwiązanymi ze sportem. Nastawiamy się na to, jak klient się chce czuć. Mogę o tym mówić bez końca!

FR: Jak zaczęła się Twoja praca w klubie Ekstraklasy? Trafiłaś do Radomiaka Radom chyba dość niespodziewanie, wprowadzając wielu sympatyków w zakłopotanie, bo mogli nie wiedzieć, kim jest ta pani w szatni i okolicach ławki rezerwowych.

AC: Na pewno to był jeden z moich celów. Akurat wróciłam wtedy do Radomia. Był czerwiec 2021 roku i wiedziałam, że skoro w sportach walki współpracuje z najlepszymi federacjami, to w piłce chcę pracować w Ekstraklasie, a Radomiak wtedy do niej awansował. Dowiedziałam się, że Akademia jest zainteresowana współpracą z psychologiem, więc od razu zaczęłam działać. Wiedziałam, że jeśli zbudujemy wzajemne zaufanie, to będę mogła starać się o współpracę z pierwszą drużyną. I tak się też stało po około sześciu miesiącach. Zatem zaczynałam od pracy z Akademią. Później dostałam telefon, że mam szansę, którą mogę wykorzystać. Przełożyłam wszystko, co mogłam. Wsiadłam w pociąg i pojechałam do Gniewina na obóz.

FR: Czy fakt, że prywatnie jesteś kibicem Radomiaka miał dla Ciebie większe znaczenie przy podejmowaniu współpracy z klubem? Wiem, że wcześniej można było zobaczyć Cię na trybunach z szalikiem Zielonych, więc ta relacja jest chyba dla Ciebie dość zażyła?

AC: Na pewno miał znaczenie. Pochodzę z Radomia, tu się wychowałam, więc na pewno jest to wyjątkowe, kiedy moją pracą mogę wspierać klub, któremu wcześnie już prywatnie kibicowałam. W jednej z drużyn w Akademii gra także mój młodszy brat, który jest bramkarzem. Staram się także chodzić na mecze, w których gra. Radomiak zatem był i ciągle będzie mi bliski!

FR: Pracowałaś także z młodymi piłkarzami z Akademii Radomiaka. Czy współpraca z seniorami jest łatwiejsza niż z dziećmi? A może jest dokładnie odwrotnie i większy komfort sprawia Ci praca z młodymi adeptami futbolu?

AC: Nie chciałabym oceniać czy coś jest łatwiejsze, czy trudniejsze. To zupełnie co innego. Dzieci są na początku swojej drogi sportowej i już od najmłodszych lat możemy przekazać im niesamowite narzędzia, które są niesamowicie przydatne nie tylko w sporcie, ale i w życiu. Czy to praca z dziećmi, czy z dorosłymi to dawanie z siebie 110% i ogromna odpowiedzialność.

FR: Jak wygląda praca psychologa w Ekstraklasie? Czy piłkarze na tym poziomie często korzystają z psychologicznych porad?

AC: Nie chcę i nie mogę za dużo zdradzać, ponieważ obowiązuje mnie tajemnica zawodowa i ogromnie cenię sobie komfort drużyny i zawodników. Każdy potrzebuje czego innego, jeśli chodzi o częstotliwość spotkań, jak w każdej dyscyplinie. Jednym z moich zadań jest pomoc w przełożeniu umiejętności na wynik sportowy. Ogólnie praca w sporcie – nie mówię tu o Radomiaku tylko o tym, co mówi psychologia sportu – to bez względu na dyscyplinę praca m.in. nad koncentracją, pewnością siebie czy radzeniem sobie ze stresem. Żadne wracanie do problemów, tylko praca tu i teraz i jak wspomniałam przełożenia umiejętności na ring, boisko, klatkę czy po prostu występ sportowy. Na pewno ogromnie cenię sobie współpracę z Trenerem Mariuszem Lewandowskim za ogromny profesjonalizm, życzę sobie jak najwięcej tego typu współpracy w mojej karierze.

FR: Czy wiesz, jak wygląda to w innych klubach Ekstraklasy? Czy w naszej lidze współpraca na linii psycholog-klub jest na porządku dziennym?

AC: Myślę, że coraz częściej możemy spotkać się z tym, że psycholog współpracuje z drużynami Ekstraklasowymi i w ogóle w sporcie. Na świecie to się dzieje od lat. To nie jest przypadek, że topowe zespoły otaczają się specjalistami, nie mówię tu tylko o psychologu, ale całym sztabie ludzi. Niestety w Polsce nadal jest wiele stereotypów na ten temat, które nie pomagają. Np. jak niektórzy słyszą słowo „psycholog”, to sądzą, że ktoś ma „coś nie tak z głową”. Aż ciężko mi się to cytuje. Tak samo to mówienie o problemach. Żadne z tych rzeczy. Jak wspomniałam, skupiamy się na tym, co zrobić, aby zawodnik wykorzystał maximum swojego potencjału.

FR: Co sprawia Ci największą radość w Twojej pracy?  Czy są to wyniki osiągane przez Twoich podopiecznych, a może mnóstwo pochlebnych opinii. W internecie jest ich przecież mnóstwo.

AC: Największa radość… hmm… to przede wszystkim wtedy, kiedy moi zawodnicy widzą sens naszej pracy, która przynosi efekty. Kiedy to nad czym pracujemy, zaczyna być dla nich, ale i środowiska zauważalne. To duża odpowiedzialność pomagać w osiąganiu czyichś celów i marzeń, ale ogromna wdzięczność, kiedy się czuje, że mogło się być tego pewnym elementem. Opinie są po prostu miłe i tyle, uzależnianie od tego swojego samopoczucia czy wiary w siebie i swoje kompetencje, to jak chodzenie po lodzie. Wiemy dobrze, że internet potrafi być równie bolesny i bezlitosny. Nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie. Zatem uzależnienie od tego wiary w siebie, to jak oddanie naszego szczęścia losowi. Więc opinii, komentarzy nie śledzę, jednak za wszystkie miłe bardzo dziękuję!

FR: Który moment Twojego pobytu w Ekstraklasie sprawił Ci dotąd największą satysfakcję?

AC: Szczerze mówiąc praca w sporcie to tyle emocji… ciężko stwierdzić. Natomiast na pewno ważnym momentem, który zapamiętam na długo, to w ogóle dołączenie do obozu w Gniewinie. Jechałam spełniać swoje cele i marzenia i czułam, że jestem tu gdzie chciałam być, to była duża radość. Ważnym momentem było też nasze zwycięstwo w Łodzi na stadionie Widzewa. Zdawałam sobie przecież sprawę jak ważne jest to spotkanie dla naszych kibiców. Przyznam, że po szybkiej bramce Mateusza Grzybka nie mogłam powstrzymać spontanicznej radości, a przecież w tamtym meczu nie znajdowałam się na ławce rezerwowych, a tuż za nią wraz z pracownikami klubu. Miejscowym kibicom nie przypadło to do gustu, ale najważniejsze, że wygraliśmy.

FR: Porozmawiajmy o stereotypach w piłkarskiej szatni . Jeszcze kilkanaście lat temu obecność kobiety w tym miejscu była odbierana właśnie w taki stereotypowy sposób. Niektórzy, jak choćby Franciszek Smuda uważali, że kobieta w szatni to murowany pech i nieszczęście. Jak przyjęto Cię zatem w Radomiaku i czy odnalezienie się w tak integralnej i hermetycznej części, jaką jest wspomniana szatnia, było dla Ciebie czymś nietypowym?

AC: Na pewno ze strony zawodników zawsze spotykam się z dużym szacunkiem do mojej osoby. Oczywiście było to duże wyzwanie. Natomiast wspominam to świetnie, piłkarze i trener przyjęli mnie bardzo dobrze, za co dziękuję, ponieważ od początku mogłam skupić się na swojej pracy. Natomiast ogólnie w całej psychologii sportu to bardzo ważny temat i fajnie, że można go poruszyć. Nie chcę tu na pewno narzekać. Natomiast ogólnie uważam, że inną pracę -szczególnie na początku- miałby mężczyzna, a inną ma kobieta. Wiele stereotypów. Kiedy młoda, drobna kobieta pojawia się w świecie sportu mam wrażenie, że na początku musi „udowodnić”, że wie więcej, niż to co jest obecnie na wyprzedażach w Zarze. Facet wchodzi i robi prace. Wiadomo każdy bez względu na płeć musi zbudować sobie pewien autorytet i wypracować sobie wzajemne zaufanie, ale mam oduczacie, że kobieta musi jeszcze zrzucić z siebie wszystkie stereotypy. Oczywiście trzeba znać dyscyplinę przy jakiej się pracuje. Typowe dla niej wyzwania, aby lepiej zrozumieć zawodnika i okazać szacunek do jego pracy. Ale nie trzeba znać danej dyscypliny dosłownie od podszewki, być ekspertem danej dyscypliny czy w ogóle ją uprawiać, żeby być dobrym psychologiem. Przez jakiś czas jak wspomniałam trenowałam MMA – to nic nie zmienia. Tu chodzi o odpowiednie działanie, które da narzędzia zawodnikowi do przełożenia umiejętności na wynik. Natomiast dużym plusem jest fakt, że Pań w sporcie jest coraz więcej!

FRW ostatnim czasie zrezygnowałaś jednak z pracy w Ekstraklasie, podejmując decyzję o wyjeździe do Francji, o której zawsze marzyłaś. Czy możemy się zatem spodziewać, że podejmiesz współpracę w klubach nad Sekwaną?

AC: Przyszedł taki czas w moim życiu, w którym chcę spełniać marzenia. Zawsze kochałam Francję, a szczególnie pokochałam Paryż –  kiedy jak nie teraz? Od kiedy pamiętam zawsze po prostu mnie tam ciągnęło, a kiedy pierwszy raz poznałam Paryż zrozumiałam, dlaczego. Udało zrealizować mi się wszystkie moje cele. Pracowałam w Ekstraklasie czy z największymi federacjami sportów walki. Oczywiście nadal będziemy z większością zawodników współpracować – tyle, że w formie online. Ostatni czas był mocno intensywny i niektóre sytuacje na pewno „usprawnił” moje decyzje, natomiast tego wszystkim życzę, żeby nie bać się iść za marzeniami! Dziękuje wszystkim, którzy mi kibicują. Szczególnie mojej Rodzinie, Mamie i Bratu,  ale także wszystkim przyjaciołom i najbliższym mojemu sercu. Rozmawiam z wieloma miejscami, nie dowierzam czasami z jakimi, trzymajcie kciuki, a ja na pewno jak będę mogła, to będę się z wami moimi działaniami dzielić!

FR:Podczas naszej ostatniej rozmowy widziałem w Twoim telefonie tapetę, która przedstawiała bolid Formuły 1. Odpowiedziałaś, że ten obraz kryje dla Ciebie pewną symbolikę, która mnie mocno zaciekawiła. Czy mogłabyś przedstawiać ją także naszym czytelnikom?

AC: Tak, na tapecie mojego telefonu widnieje bolid F1, a dokładnie zespołu Redbull, którego jestem najwięszką fanką. Natomiast czy to Redbull czy Mercedes… Tak, jak mówilam wcześniej: F1 to ogromna precyzja, dokładność. To zaangażowanie każdej osoby na 110%, tu nie ma miejsca na pomyłki, czy szukanie wymówek. Każdy wie, za co jest odpowiedzialny i to robi wkładając swoje serce. Organizacja na największym poziomie. Widzimy bolid i kierowcę, ale za tym stoi szereg ludzi – jak w każdym sporcie. Dlatego ta tapeta ma za zadanie codziennie przypominać mi o tym rano, żeby iść do pracy i dać z siebie wszystko, a wieczorem ma za zadanie, odpowiedzieć mi na pytanie, czy na pewno dałam dziś w swojej pracy z siebie 110% i czy jest coś co mogę zrobić jeszcze lepiej.

FR: Myslę, że celnie wszystko podsumowałaś. Dziękuję za rozmowę i życzę Ci zatem szybkiego odnalezienia się w nowej rzeczywistości!

AC: Ja również bardzo dziękuje, tym bardziej, że to mój pierwszy tego typu wywiad, więc szczególnie miło go zapamiętam. Dam radę! Pozdrawiam wszystkich sympatyków klubu i ogólnie wszystkich kibiców, wszystkich możliwych dyscyplin – to wy tworzycie piękną i ogromną część każdego sportu.

Rozmawiał Bartłomiej Jędrzejczak

Zdjęcia dzięki uprzejmości naszej rozmówczyni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: