Mundial w Katarze. Podsumowanie turnieju.

Tak, wiem. Dzień po Boxing Day to czas, który kojarzy nam się głównie z Premier League. Ja mimo wszystko jednak zachęcam, by jeszcze raz zerknąć w stronę, dopiero co przecież zakończonego Mundialu. Choć może wydawać się, że starcie Argentyny z Francją odbyło się kawał czasu temu, to jednak od tego wydarzenia dzieli nas niewiele ponad tydzień. Pochylmy się więc jeszcze raz nad tym, pod wieloma względami legendarnym czempionatem. Przed wami drużyna, trener, odkrycie, młodzieżowiec oraz piłkarz turnieju.

JEDENASTKA TURNIEJU

Bramkarz: Emiliano Martinez (Argentyna)

Cóż, popularny „Dibu” do przyjemniaczków nie należy. Świat obiegło już nagranie, w którym deprymuje on Francuzów, wyznaczonych do strzelenia jedenastek, w finałowym meczu, a także kilka innych głupot, które zdążył on zrobić po samym spotkaniu. Trzeba jednak mu oddać, że jego trash talking na coś się przydał. Argentyńczyk okazał się bohaterem konkursu rzutów karnych, i tak jak w ćwierćfinałowej potyczce z Holendrami, poprowadził swój zespół do zwycięstwa. Oprócz tego Martinez ma za sobą równy turniej, podczas którego trudno doszukać się u niego indywidualnych błędów, a 3 zachowane przez niego czyste konta, to wynik, którego nie udało się przebić nikomu (Bono i Pickford osiągnęli identyczny rezultat). Wspominając o bramkarzu Aston Villi (jeszcze…), nie sposób też nie napomknąć o jego fenomenalnej interwencji ze 120 minuty finałowej dogrywki, kiedy to zatrzymał strzał Kolo Muaniego. Parada Mundialu? Biorąc pod uwagę jej znacznie, na pewno.

Lewy obrońca: Theo Hernandez (Francja)

Pozycja najtrudniejsza do obsadzenia. Nominowany przeze mnie Francuz mimo wszystko wydaje się jednak najlepszym wyborem. Owszem, miewał pewne problemy w defensywie, ale w grze w ataku, niejednokrotnie siał popłoch w szeregach rywali, a przecież na tym polega gra nowoczesnego, bocznego obrońcy. Jego gol, 2 asysty, 2 stworzone okazje to liczby, których nie udało się przebić żadnemu innemu defensorowi operującemu przy bocznej linii boiska. A taka gra pomogło przecież jego zespołowi dojść aż do finału.

Środkowy obrońca: Josko Gvardiol (Chorwacja) – MŁODY PIŁKARZ TURNIEJU

Jeśli mając 20 lat, grasz tak jak Chorwat z RB Lipsk, to możesz być pewien, że czeka cię ogromna kariera. Gvardiol to zdecydowanie najlepszy defensor całych mistrzostw, co w połączeniu z jego wiekiem, daje nam dość jasną odpowiedź, kto był najlepszym młodzieżowcem turnieju. Jasne, Messi w półfinałowym spotkaniu ograł go jak dzieciaka, ale tego typu wpadki zdarzały się też wielu, zdecydowanie bardziej doświadczonym obrońcom. Nie zmienia to faktu, że Chorwat był w Katarze zjawiskowy. Jego, świadczące o świetnej postawie w obronie 5.3 interwencji na mecz, to najlepszy wynik na całym Mundialu. A takie parametry jak 3.4 celnego, długiego podania na mecz (5 wynik na turnieju), czy 66.1 podań na mecz przy dokładności 90%, pokazują jak był on istotny również w rozegraniu. No i ta bramka na 1:0 w meczu o 3 miejsce z Maroko, która przyczyniła się do ostatecznego sukcesu, w postaci brązowego medalu dla Chorwacji. Świetny turniej w wykonaniu młodzieńca, po którego największe kluby, już teraz, ustawiają się w kolejce.

Środkowy obrońca: Nicolas Otamendi (Argentyna)

Lider defensywy świeżo upieczonych Mistrzów Świata, z 7 występami na turnieju. Argentyna z nim w składzie zachowała aż 3 czyste konta, a jego tytaniczna praca w defensywie wyraża się w liczbach – 3.4 interwencji na mecz, 1.3 przechwytu, 1.2 odbioru, a także 60% wygranych pojedynków główkowych. Oprócz tego Otamendi dobrze dystrybuował piłkę, zaliczając blisko 76 podań na mecz, przy dobrej skuteczności 92% (10 wynik na całym Mundialu). Z obrońcą Benfiki jest tak, że momentami wydaje się nerwowy, często przesadzi z agresją, ale koniec końców to skała, która potrafi utrudnić życie każdemu napastnikowi. A taki ktoś był Scaloniemu jak widać potrzebny. Zresztą, boiskowe nieokrzesanie Otamendiego świetnie wpisuje się w styl gry Albicelestes. Po prostu anioł o brudnej twarzy.

Prawy obrońca: Achraf Hakimi (Maroko)

Hakimi to piłkarz, którego na ogół chwalimy za to, jak gra w ofensywie. Na Mundialu było jednak nieco inaczej. Jasne, jego szybkość, brawura i dobre dośrodkowanie, to coś, co pozwalało Marokańczykom na zyskiwanie przewagi w bocznym sektorze boiska i pozwoliło mu na zaliczenie jednej asysty. To co jednak go wyróżniło na tym turnieju najmocniej, to najwyższy wskaźnik prób odbioru (3.7 takiego zagrania na mecz). Oprócz tego warto wskazać na jego 1.3 przechwytu na mecz. Hakimi przystosował się do pragmatycznej wizji Regrauigiego i potrafił połączyć stabilność w obronie, z zagrażanie bramce rywala. No i ten karny z Hiszpanią!

Defensywny pomocnik: Sofyan Amrabat (Maroko)

Piłkarz, którego wkład w grę, jest trudny do wyrażenia w liczbach. Jednak każdy, kto śledził mecze reprezentacji Maroka, musi docenić jego postawę. Agresywny, zdecydowany, z niespożytym siłami, a do tego sprawnie operujący piłką, dobrze wychodzący spod pressingu i potrafiący rozegrać. Amrabat zagrał od deski do deski w każdym spotkaniu, ale nie było nawet jednego momentu, w którym pokazałby on po sobie zmęczenie. Prawdopodobnie największy symbol sukcesu Maroko.

Środkowy pomocnik: Jude Bellingham (Anglia)

Tak jak za Amrabatem przemawia głównie boisko, a nie to co jesteśmy w stanie wyczytać w statystykach, tak u Anglika wrażenie robi zarówno jedno, jak i drugie. Bellingham pokazał się w Katarze jako pomocnik kompletny. Strzelił bramkę w meczu z Iranem, asystował z Senegalem, a na przestrzeni całego turnieju stwarzał przewagę swoimi dryblingami (1.2 udanego zagrania na mecz). Tyle jeśli mowa o ofensywie. A obrona? Aż 3.2 próby odbioru na mecz (4 wynik na Mundialu) oraz 1.0 przechwytu. Piłkarz od wszystkiego. Prawdopodobnie najlepszy zawodnik Anglików na turnieju. Aż żal, że jego przygoda zakończyła się na zaledwie 5 spotkaniach. Ale za to jakie to były mecze!

Środkowy pomocnik: Antoine Griezmann (Francja)

Przez niemal cały turniej można było rozpatrywać go, jako jednego z kandydatów do MVP. Finał rozgrywek wskazał jednak jasno, że tytuł ten należy się komuś z dwójki Messi-Mbappe. Nie zmienia to faktu, że Francuz znowu był wielki. Griezmann w ostatnich sezonach może w piłce klubowej nie błyszczy, ale gdy przywdziewa trójkolorowe barwy, to zmienia się w tego samego piłkarza, który siadał do stołu z najlepszymi. Tym razem ogromna w tym zasługa Deschampsa, który zrobił ze swojego podopiecznego środkowego pomocnika, a ten odpłacił mu się 3 asystami (najwyższy wynik na Mundialu, obok 4 innych piłkarzy), 7 stworzonymi okazjami (również najlepiej, wraz z Messim) i 3.1 kluczowymi podaniami (drugi wynik). Jednak piłkarz Atletico zachwycał nie tylko z przodu, grając często niczym świetnie zespalająca atak z obroną „ósemka”, o czym świadczą powyższe parametry, którym towarzyszą 1.1 przechwytu na mecz i 2.0 prób odbioru. Doskonały przykład, jak można poświęcić się dla zespołu.

Prawy skrzydłowy/ofensywny pomocnik: Bruno Fernandes (Portugalia)

Koś powie – Ale jak to? Przecież on zagrał tylko w czterech meczach…! A ja odpowiem – Ale za to jak!

Starcia z Ghaną, Urugwajem, Szwajcarią i Marokiem wystarczyły Portugalczykowi na strzelenie 2 goli, zaliczenie 3 asyst (najwyższy wynik, obok kilku innych), stworzeniu 5 okazji do zdobycia bramki (2 wynik) i zaliczeniu 2.2 kluczowych podań (6 wynik). Bruno robił wszystko, by Portugalia została w turnieju jak najdłużej, ale niestety skończył się on dla niego przedwcześnie. I jasne, jeśli ktoś uważa, że pomocnik Manchesteru grał w Katarze zbyt krótko, by otrzymać tego typu wyróżnienie, nie zamierzam się z nim spierać. Ja jednak uważam, że dotarcie do ćwierćfinału to absolutne minimum, by móc ubiegać się o miejsce w zaszczytnym gronie jedenastki turnieju. Portugalczyk ten warunek spełnił, będąc najlepszym piłkarzem w swoim zespole.

Środkowy napastnik: Lionel Messi (Argentyna) – PIŁKARZ TURNIEJU

Umieszczenie go w tej drużynie to formalność. Ale już zdecydowanie on, czy Mbappe, w kontekście MVP turnieju, tak prostym zadaniem nie jest. Ale ludzie, to Leo Messi, najlepszy piłkarz w historii, którego triumf w Mundialu bezsprzecznie stawia go na samym szczycie panteonu piłkarskich bogów. Zawodnik PSG zrobił na tych Mistrzostwach wszystko, by ten turniej wygrać, będąc świetnym pod każdym względem. Jego 7 bramek (2 wynik Mundialu), 3 asysty (1 wynik, obok kilku innych), 7 stworzonych okazji (1 wynik, obok Griezmanna), 3.0 kluczowego podania na mecz (3 wynik) to suche liczby, które pomogły Argentynie wspiąć się na szczyt. Ale nie o statystyki tu chodzi. Messi jest zbyt wielki, by jego grę pojmować w liczbach. Prawdziwy lider, o silnym charakterze i magicznym dotyku. Żywy pomnik, który tym turniejem zapewnił sobie nieśmiertelność.

Lewy skrzydłowy: Kylian Mbappe (Francja)

Dla mnie to piłkarz z wszechświatów. Cokolwiek miałoby to oznaczać, trzeba przyznać, że Francuz ma za sobą faktycznie kosmiczny turniej. Mający na koncie rekordowe 8 bramek król strzelców, autor 2 asyst i jeden z najskuteczniejszych dryblerów Mundialu (3.6 udanego dryblingu na mecz, 3 wynik). Przy tym niekwestionowany MVP finału, któremu zabrakło niewiele, by odwrócić losy spotkania z Argentyną niemal w pojedynkę. Godny następca Messiego, który pokazał, że kolejne lata będą należeć do niego, przez co żaden z rekordów Argentyńczyka, nie jawi się jako coś nieosiągalnego. Miniony finał pokazał, że jesteśmy szczęściarzami. Przez ostatnie półtorej dekady mogliśmy oglądać początek i koniec kariery piłkarza wszech czasów, a przed nami długie lata oglądania kogoś, kto ma szansę go przebić.

REZERWOWI:

Dominik Livakovic (Chorwacja)

Najbardziej zapracowany bramkarz spośród wszystkich, którzy dotarli do strefy medalowej (3.6 interwencji na mecz, 7 wynik ogółem). Bohater konkursu jedenastek z Japonią (3 obronione karne), który przyczynił się również do wyeliminowania w ten sam sposób Brazylii (1 obroniony karny). Według wielu najlepszy bramkarz Mundialu. Ja postawiłem na Martineza, ale Livakovica również był świetny.

Romain Saiss (Maroko)

Zdrowia wystarczyło mu tylko na dotarcie do półfinału, w którym to opuścił boisko już w 21 minucie. Uraz był na tyle poważny, że w meczu o 3 miejsce udziału wziąć nie mógł. Mimo wszystko należy docenić formę Saissa, który dopóki był zdrowy, to dawał swojemu zespołowi bardzo wiele. Lider obrony reprezentacji Maroko, to być może najważniejszy element bloku defensywnego, który z nim w składzie zachował aż 3 czyste konta. Szkoda, że nieobecny w tak ważnym momencie.

Enzo Fernandez (Argentyna)

Odkrycie turnieju według FIFA. Cóż, moim zdaniem o Argentyńczyku głośno było już jakiś czas przed Mundialem, więc wybór ten może jest nie do końca fortuny, ale Fernandez ma za sobą świetne rozgrywki. Bramka i asysta, jeśli mówimy o ataku i aż 3.1 odbioru na mecz, gdy spojrzymy na to co w defensywie. W trakcie rozgrywek wyszarpał sobie miejsce w składzie i był ważnym elementem świeżo upieczonych mistrzów świata, aż do samego ich końca

Alexis Mac Allister (Argentyna) – ODKRYCIE TURNIEJU

Fani Premier League oczywiście znali tego piłkarza przed turniejem. Ale chyba tylko oni. Jasne, każdy kto regularnie ogląda Brighton wiedział, że Argentyńczyk to niezły piłkarz, ale o zrobienie tak wielkiej furory chyba podejrzewało go niewielu. Być może zawodnik, który w trakcje Mundialu podniósł swoje akcje najmocniej, spośród wszystkich, którzy wzięli w nich udział. Bramka w fazie grupowej, asysta w finale, 2 stworzone okazje, 1.5 odbioru na mecz. Pracowity i efektowny.

Julian Alvarez (Argentyna)

Kolejny Argentyńczyk ale cóż, to w końcu mistrzowie świata. Podobnie jak Fernandez, przyjechał na Mundial w roli rezerwowego, ale wywalczył sobie pierwszy skład i grał wyśmienicie. Łącznie z 4 golami na koncie. Jeden w grupie, aż 3 w fazie play-off, w tym dublet w popisowym meczu z Chorwacją. Skuteczny, agresywny, świetnie współpracujący z Messim. Kolejne objawienie turnieju w składzie Albicelestes.

Trener: Lionel Scaloni (Argentyna)

Po ten tytuł mógł sięgnąć Deschamps, który pomimo plagi kontuzji doprowadził swój zespół do finału. Mógł on też trafić do Regraguiego, po dokonaniu z Maroko niemożliwego, lub do Dalica, ponownie robiącego ze swoim zespołem wynik ponad stan. Najlepszy był moim zdaniem jednak Scaloni, który z grupy bardzo dobrych, ale też w wielu miejscach wcale niewybitnych piłkarzy, stworzył drużynę, która pomimo wielu przeciwności losu sięgnęła po mistrzostwo. Selekcjoner Albicelestes trafił nie tylko z selekcją, ale też wielokrotnie pokazywał, jak świetnym jest taktykiem. Granie czwórką, lub trójką obrońców, zrobienie z Alvareza „plastra” dla Timbera, czy perfekcyjne wykorzystanie mało istotnego dotychczas Di Marii w finale, to tylko kilka z rozwiązań i sztuczek Scaloniego. Argentyńczyk pokazał na przestrzeni całego turnieju, że jest nie tylko charyzmatyczny przywódcą, ale też wnikliwym obserwatorem i analitykiem, który wie jak i kiedy pomóc drużynie w sięgnięciu po jej i swoje marzenia.

Tak wygląda najlepsza, moim zdaniem ekipa, minionego Mundialu. W moim odczuciu był to turniej pod wieloma względami wyjątkowy i taki, który będziemy pamiętać latami. Głównie z uwagi na fenomenalny finał, show Mbappe i dotknięcie nieba przez Leo Messiego. Ale w naszej pamięci na długo zostaną też postawa Maroka, awantura w meczu Holandia-Argentyna, smutny zmierzch Cristiano Ronaldo, finał Marciniaka i wiele innych wydarzeń. Legendarny czempionat, z sięgającym po puchar Messim, który zajmie specjalnie miejsce w historii piłki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: