Redakcyjny wielogłos #3. Jak zapamiętamy tegoroczne Mistrzostwa Świata?

Echa katarskiego Mundialu powoli milkną i wkrótce znów weźmiemy na tapet rozgrywki ligowe. Powróćmy jednak do niego raz jeszcze. Redaktorzy Futbolowej Rebelii odpowiedzą w tym tekście na zawarte w tytule pytanie. Z czego zapamiętamy World Cup 2022?

Adam Kowalczyk

Mundial w Katarze to turniej, który z początku miał zostać zapamiętany jako brutalny efekt afery korupcyjnej FIFA, jednak koniec końców jego piłkarski poziom jest w stanie nieco zagoić rany i sprawić, że zdecydowana większość kibiców zapomni o kontrowersjach, jakie wzbudzały przygotowania do jego organizacji. W przypadku chociażby EURO 2020 już nikt w pierwszym rzędzie nie wspomina o absurdalnym logistycznie hostingu z udziałem 12 państw oraz o pandemii COVID-19, a o czysto piłkarskich emocjach, jakie ta impreza nam zafundowała. Podobne zjawisko z czasem możemy ujrzeć w przypadku tegorocznego mundialu, tym bardziej że sportowo dostarczył nam on znacznie więcej wrażeń niż zeszłoroczne Mistrzostwa Europy.

Na przełomie października i listopada omawiałem każdego uczestnika tych mistrzostw z osobna i powiem szczerze, że nie spodziewałem się takiej liczby sensacyjnych wyników w przeciągu całego turnieju, które dodatkowo zostały spowite niesamowitymi przewrotami w fazie grupowej oraz – chcąc nie chcąc – historycznym awansem reprezentacji Polski do fazy pucharowej. Jestem nawet skłonny stwierdzić, że pod względem sportowym był to najbardziej ekscytujący i nieprzewidywalny mundial w XXI wieku, którego fenomen tak naprawdę docenimy dopiero po latach. Rollercoaster w trzeciej kolejce Grupy E, przygody Maroka i Chorwacji, i w końcu absolutnie fenomenalny finał zwieńczony triumfem niespełnionego do tej pory Leo Messiego – to właśnie takie historie stanowią prawdziwą esencję piłki nożnej.

Jeśli chodzi o mnie, to pewną różnicę zrobił niestety okres rozgrywania mistrzostw, który co prawda utworzył na swój sposób unikalny klimat, jednak zdecydowanie nie może on konkurować z niezastąpioną atmosferą imprez reprezentacyjnych w lecie. Zupełnie inaczej ogląda się takie rozgrywki w porze zimowej (dodatkowo w samym środku sezonu klubowego), a także inaczej przeżywa się na nich emocje, więc mam nadzieję, że ten pomysł już nigdy nie będzie praktykowany.

Jako kibic reprezentacji Polski bawiłem się na tym turnieju bardzo dobrze, tym bardziej że podczas meczów kadry na międzynarodowych imprezach przestaję myśleć racjonalnie i raczej wolę żyć chwilą. Pomimo to, negatywna otoczka wokół drużyny spowodowana stylem gry, zachowaniem selekcjonera, czy też zastanawiającymi wypowiedziami piłkarzy po turnieju, pozostawiła pewien niesmak w kontekście sposobu osiągnięcia sukcesu przez naszą kadrę. Całościowo mundial zaliczam jak najbardziej do udanych, ponieważ dostarczył wiele emocji i tak naprawdę ciężko wskazać, czego mi w nim brakowało. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to wspomniany brak charakterystycznej letniej atmosfery, a także trochę niedosyt ładnych goli, które nie były tak częste i spektakularne jak na poprzednich edycjach czempionatu. Mimo wszystko nie uważam, żeby były to czynniki, które znacząco wpływają na jego generalną ocenę.

Bartek Banasiewicz

Niedawno zakończone mistrzostwa świata w piłce nożnej okazały się dużym sukcesem wizerunkowym Kataru. Wiele osób zastanawiało się, jak w tak małym państwie uda się zorganizować imprezę, którą oglądać będzie kilka miliardów osób na świecie. Trzeba przyznać, że im się faktycznie udało. 

Warto jednak zauważyć, jakim kosztem się to wszystko odbyło. Pamiętamy wiele doniesień z zagranicznej prasy o liczbie zmarłych pracowników – migrantów przy budowie infrastruktury na to wydarzenie. Nikt tak naprawdę nie zbojkotował tej imprezy, dając przyzwolenie Katarowi na dalsze łamanie praw człowieka. Kilkadziesiąt tysięcy osób nie otrzymało należnych im wynagrodzeń. 

Piłkarze, szkoleniowcy czy dziennikarze będący na miejscu w Katarze mieli okazje mówić głośno o tym temacie – nie przypominam sobie jednak zapadającego w pamięć apelu w tej sprawie. O wypowiedziach takich organizacji jak m.in. FairSquare, które zabierały dość często głos w tej kwestii, niewiele osób słyszało.

Dużo się też mówiło o prawach osób homoseksualnych w Katarze. Czy akcja One Love, mająca pokazać wsparcie dla społeczności LGBT+ miała faktycznie miejsce? Tylko reprezentanci Niemiec zdecydowali się na jakikolwiek gest, reszta się obawiała różnych kar ze strony FIFA. 

Katar ponadto w trakcie mundialu podpisał wiele znaczących umów międzynarodowych m.in na sprzedaż gazu do Chin. Do tego kraju przyjechało wielu przywódców światowych, takich jak przykładowo Emmanuel Macron. Mistrzostwa zapewniły temu państwu również prawdopodobnie bezpieczeństwo w regionie na najbliższe kilkanaście lat, co jest istotne, biorąc pod uwagę mający miejsce niedawno konflikt z Arabią Saudyjską.

Wiadomo, że moje spojrzenie na tę kwestię jest dość mocno europocentryczne. Ale w mojej opinii mistrzostwa te są porażką świata Zachodu, a zwycięstwem wartości całkowicie innych niż te, które znamy, mieszkając w Polsce. Trzeba przyznać, że jako cały Zachód zrobiliśmy praktycznie nic. Daliśmy temu reżimowi legitymizację ich działań, w tym na dalsze łamanie praw człowieka. I to tylko za to, iż otrzymaliśmy ładnie zaprezentowany przez niecałe 30 dni mundial.

Damian Głodzik

Wspominając mistrzostwa świata w Katarze, chyba zawsze pierwszą myślą będzie nie tyle Argentyna, ile Leo Messi. Argentyńczyk w końcu sięgnął po upragnione trofeum, wybijając tym samym wszystkim wątpiącym w jego wielkość ostatni argument z rąk w postaci braku tego trofeum w gablocie. Można zamknąć dyskusję o tym, kto jest najlepszym piłkarzem w historii. Z katarskiego mundialu zapamiętam przede wszystkim niesamowity finał. Argentyna i Francja pokazały nam, jak powinny wyglądać finały. Nie można powiedzieć o tym spotkaniu, że było ono zamknięte, a przecież takie mecze widzimy – i szczerze mamy ich dość – w finałowych potyczkach Ligi Mistrzów.

Zapamiętam również wielkie emocje wśród piłkarzy. Być może w innych turniejach mistrzowskich było podobnie, ale w Katarze mocniej zwróciłem uwagę, że bardzo często mogliśmy obserwować, jak wielkie emocje wzbudza ranga turnieju u zawodników. Łzy Roberta Lewandowskiego po bramce przeciwko Arabii Saudyjskiej, Luisa Suareza po odpadnięciu w fazie grupowej, czy Cristiano Ronaldo po porażce z Marokiem. Emocje nie są tak silne przy żadnych innych rozgrywkach. Nikt nie płacze po odpadnięciu z którejkolwiek fazy europejskich pucharów czy po przegraniu na ostatniej prostej mistrzostwa kraju. To pokazuje wyższość piłki reprezentacyjnej nad klubową. Choćbyśmy, nie wiem jak, zaklinali rzeczywistość, to mistrzostwa świata są najlepszym turniejem, a nie Liga Mistrzów.

Przejdźmy jednak stricte do wydarzeń sportowych. Wiele dobrych rzeczy można powiedzieć po tym turnieju. Nie da się ukryć, że był on bardzo udany dla Afryki. Historyczny awans do półfinału Maroka przyćmił nieco fakt, że wszystkie reprezentacje z tego kontynentu do samego końca fazy grupowej były w grze o awans. Słabo natomiast spisała się Ameryka Południowa. Poza etatowymi uczestnikami fazy pucharowej, czyli Argentyną i Brazylią z grupy nie awansował Ekwador i Urugwaj. Obie te drużyny ustąpiły miejsca zespołom – kolejno – z Afryki i Azji. Nowi mistrzowie świata uratowali twarz kontynentu, bowiem zawiodła również Brazylia. Skoro jesteśmy już przy Canarinhos to niestety, ale poza pięknymi momentami gry zapamiętam głównie kolejne rozczarowanie. O ile Brazylijczycy świetnie i widowiskowo radzili sobie z przeciętnymi oraz mało doświadczonymi przeciwnikami, to potknęli się na starych wyjadaczach w postaci Chorwacji.

Mistrzostwa świata z 2022 roku zapamiętam również jako piękny pojedynek wielkich nazwisk w postaci Kyliana Mbappe i Leo Messiego. Indywidualne popisy tej dwójki znów mogły przysporzyć najmłodszym kibicom pięknych wspomnień. Dla pokolenia lat 80. i 90. niemal każdy turniej miał twarz największej jego gwiazdy. Przed czterema laty trudno było wskazać kogoś, kto wybijał się ponad resztę.  Tego roku problemu z tym nie będzie miał nikt. Mundial w Katarze już zawsze będzie miał twarz Leo Messiego, ale nie wolno zapominać o Francuzie, który mocno postarał się, by także zostać symbolem tego turnieju.

Wspomnień jest oczywiście więcej. Celowo pominąłem tu reprezentację Polski, bo po prostu nie ma czego wspominać. Awans z grupy to cel minimum, a nie sukces, jak przedstawia to Czesław Michniewicz czy Cezary Kulesza. Późniejsze afery sprawiają, że człowiek o całej otoczce związanej z Biało-czerwonymi najchętniej chciałby zapomnieć. W kwestii reprezentacji Polski po mistrzostwach świata w Rosji zapamiętałem, by nie mieć wobec naszych piłkarzy żadnych oczekiwań. Tym razem zapamiętam, że dla nas mistrzostwa to nie święto, a po raz kolejny powód do wewnętrznych konfliktów.

Marcin Gala

Historia finałów mundiali w XXI wieku skłaniała nas do prognozy bardziejzachowawczego meczu, z małą ilością bramek. Na szczęście futbol nie raz pokazał nam, jak  nieprzewidywalną jest dyscypliną. W dodatku historia ostatniego meczu tegorocznych mistrzostw miała tak magiczny scenariusz, jaka cała kariera wielkiego Leo Messiego. Dla słynnego Argentyńczyka bowiem były to już ostatnie finały w karierze. Pierwsze 45 minut finału to zupełna dominacja Albicelestes i zasłużone prowadzenie 2-0. Gdyby Szymon Marciniak zakończył spotkanie po 80 minutach to dziś powoli zapominalibyśmy o tym meczu, jego poziomie, historii. Ale wtedy to o sobie przypomniał ten, który powoli wchodzi w buty Messiego. Dwa trafienia KylianavMbappe sprawiły, że cała Argentyna wstrzymała oddech,a my otrzymaliśmy dodatkowe minuty tego spektaklu.W dogrywce znów para Messi-Mbappe wpisała się na listę strzelców i o losach tytułu zdecydowały karne. A więc podczas tego finału mieliśmy wszystko o czym postronny kibic marzy. Mecz z gatunku tych, po których młodzi zakochują się futbolu po uszy. Bo nawet nie muszą pamiętać przebiegu kariery Messiego, wystarczy, że już na zawsze wpisały się im zdjęcia Leo z pucharem, których niosą koledzy z zespołu. Podobnie jak dla tych z mojego pokolenia, niepamiętających przebiegu kariery Maradony, ale dla których charakterystyczne zdjęcie Diego z pucharem stało się czymś w rodzaju piłkarskiej relikwii. Czymś, co ci uświadamia jak wielkimi są postaciami w historii futbolu.Gracias Messi!

Adam Kowalczyk

Bartek Banasiewicz

Damian Głodzik

Marcin Gala

fot: wikimedia.commons.org

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: