Największa motywacja świata. Fenomen Mino Raioli

Mino Raiola nigdy nikomu się nie kłaniał. Wierzył we własną pracę i we własne poczucie wartości. Na unikatowym charakterze zbudował swoją potęgę i wzniósł się na sam szczyt. Kiedy jego znajomi chodzili na imprezy, on poświęcał wolny czas na naukę języków obcych, bo wiedział, że musi być najlepszy w każdym calu. Był głodny sukcesów i pierwszych wielkich pieniędzy, dlatego zakładał firmy, uczęszczał na kursy prawnicze, a po godzinach zmywał naczynia w rodzinnej restauracji.

W wywiadzie udzielonym na początku 2020 roku, dla „The Telegraph”, Raiola odsłonił część swoich tajemnic. Angielskich dziennikarzy przyjął w eleganckim biurze położonym blisko centrum Monte Carlo. Agent rozsiadł się w głębokim fotelu, wziął do ręki dwie kartki papieru i zaczął tłumaczyć: – Różnica pomiędzy najlepszymi piłkarzami i całą resztą jest bardzo prosta – powiedział, po czym narysował w centrum kartki, odręcznie, jeden duży okrąg i parę mniejszych wokoło. Kontynuował – centrum życia najlepszego piłkarza stanowi piłka nożna. To co teraz powiem nie jest miłe i ludzie tego nie lubią, ale żona, dzieci, samochody, hobby, dom, znajdują się dookoła tego. Każda decyzja zostaje więc podjęta z myślą o piłce nożnej. „Co jest najlepsze dla mojej kariery?” Nie – „gdzie moje dziecko będzie miało najlepszą szkołę?” Nie – „gdzie chce mieszkać moja żona?”

Na drugiej kartce narysował podobny schemat. W największym kole pośrodku figurował napis „normalni piłkarze”. Na mniejszych kółkach, kolejno: „Gdzie chce mieszkać moja żona?”, „W jakie miejsce warto zwiedzić”, „gdzie będzie najlepsza szkoła dla mojego dziecka”. Mino kończy rysowanie i porównuje obie kartki. Mówi, że najlepsi zawodnicy mają wyjątkową mentalność, a piłka nożna jest centrum ich funkcjonowania. Najlepsi nigdy się nie zadowalają, bo mają mentalność zwycięzcy. „Normalni piłkarze” deprymują się wieloma, innymi sprawami, przez co ich kariera dużo traci.

Podopieczni Mino musieli mieć wyjątkową mentalność.

Holenderski Haarlem i amerykański sen

Brudne, tłoczne ulice, pełne odrapanych budynków i odpadających szyldów. Wszechobecna bieda, wysokie bezrobocie i brak większych perspektyw na przyszłość. Holenderski Haarlem. Na ulicy gwar, mieszanina języków. To dzielnica emigrantów, którzy przybyli, aby zbudować swoje lepsze jutro. Pośród nich ludzie najróżniejszego gatunku. Sceneria przypominająca niektóre z filmów Braina De Palmy albo Martina Scorsese.

Tak zaczynał Raiola. Jego rodzina wyemigrowała z Neapolu do Holandii, kiedy przyszły piłkarski agent miał zaledwie dwa lata. Założyli przydrożną knajpę, która szybko stała się miejscem spotkań dla włoskich emigrantów. Młody Mino będzie obsługiwał klientów i pomagał na kuchni, a w wieku siedemnastu lat założy swoją pierwszą firmę i pomoże wielu włoskim przedsiębiorcom odnaleźć się na holenderskim rynku. Jako nastolatek będzie mówił po niderlandzku, włosku, francusku i angielsku. Praca w rodzinnej restauracji nauczy go ciężkiej pracy, otwartości i obchodzenia się z ludźmi.

Do piłkarskiego biznesu, Mino trafia właściwie przez przypadek. Ze względu na niespotykane zdolności językowe, prezes HFC Haarlem zatrudnił go jako jego prawą rękę, człowieka od transferów. Po latach Edwin Struss, lokalny, niderlandzki dziennikarz będzie wspominał spotkania z „pulchnym, niskim nastolatkiem, który już wtedy mówił jakby rządził światem”. Raiola wprawdzie wiele nie wskórał, ale zobaczył, że w futbolowej branży czekają na niego wielkie pieniądze. To trochę amerykański sen – chłopak, który jeszcze parę lat temu zmywał w restauracji, wkrótce sięgnie gwiazd. Od tego czasu szuka pracy jako klubowy tłumacz. Na początku lat 90. ubiegłego wieku zacznie transferować pierwszych piłkarzy na własną rękę.

Od kiedy wytransferuje do Włoch Bryana Roya i Pavla Nedveda, świat szybko zaczynie się kręcić wokół jego osoby. Zdobędzie nowe kontakty, pozyska nowych piłkarzy i dopnie kolejne deale. Prawdziwa ekspansja. Raiola chce być największy w całej branży. To jego najlepsza motywacja.

T – shirt, krótkie spodenki i buty do joggingu

Do pracy był mu potrzebny jedynie naładowany telefon. Nie zbudował wokół siebie imperium, jego agencja nie posiada biurowców na każdym kontynencie. Kluczem były relacje z zawodnikami i jego rodziną. Mino powtarzał, że jego praca polega na uszczęśliwianiu ludzi i na niczym więcej. Pod tym względem był pionierem dla całej branży. Kiedy zasiadał do stołu negocjacyjnego walczył niczym lew o dobro własne i klientów, którzy stali się jego przyjaciółmi.

Jak nikt inny docierał do ludzi o monstrualnym ego. Swoje chował do kieszeni, wiedząc, że kluczem jest otwartość. Jednocześnie potrafił być bezpośredni, niekiedy wulgarny. Na pierwszym spotkaniu ze Zlatanem, po tym jak pochłonął niewyobrażalną furę jedzenia, stwierdził, że statystyki strzeleckie szwedzkiego talentu napawają go wstrętem. To był cios dla młodego Ibrahimovicia, ale Mino wyciągnął do niego rękę. Zmusił swojego klienta do sprzedaży drogocennych aut i zegarków, motywując go do cięższej pracy nad sobą. Od tego czasu, Szwed poszedł w górę, a Raiola zaczął swoją dominację na piłkarskim rynku.

Bezczelność. To słowo klucz w przypadku jego kariery. Wybaczcie, ale nie każdy początkujący biznesmen byłby w stanie zbesztać spóźnionego Luciano Moggiego i zarzucić legendarnemu działaczowi: – Nie szanujesz mojego czasu! Nie każdy też byłby w stanie przychodzić na spotkania z najbardziej wpływowymi ludźmi piłkarskiego rynku, będąc ubranym w pognieciony T – shirt, krótkie spodenki i buty do joggingu. Tak robił Raiola, który pragnął być lekceważony, co – w jego mniemaniu – stawiało go w lepszym położeniu wobec zbliżających się negocjacji. Krytykowali go między innymi Johan Cruyff, Sir Alex Ferguson, niemal wszystkie media i większość kibiców. Za jego niewyparzony język, spryt i bezkompromisowe podejście do biznesu. Aurelio De Laurentis stwierdził bez ogródek, że Raiola jest niczym „wrzód na dupie”. Sam Mino z dziecinnym uśmiechem na ustach kwitował, że piłka nożna to jedyna tak potężna branża, gdzie na czołowych stanowiskach pracuje aż tylu idiotów.

Ponad trzydzieści lat temu, w czasie kiedy Raiola zaczynał tworzyć swoją potęgę, w Holandii funkcjonował system, przez który piłkarze mogli być sprzedawani jedynie według określonej taryfy, która opierała się na wieku zawodnika i niektórych statystykach jego gry. Mino – jako pierwszy – sprzeciwił się ograniczeniom i pozwał holenderską federację do sądu. Podobnie było z FIFA. Raiola stwierdzał, że czas fasadowych organizacji dobiega końca, a ludzie, którzy przez korupcje trafiają za kratki, nie powinni decydować o kształcie jego biznesu. Taki był Mino Raiola. Nieustanna walka o swoje, działanie z pełną fantazją, wysoki pressing zakładany na ludzi stojących mu na przeszkodzie.

Ostatnia dekada należała do niego. Wystarczy spojrzeć na zawodników, których przyciągnął do swoich agencji. Erling Haaland, Marco Veratti, Paul Pogba, Henrikh Mkhitaryan, Matthijs de Light, Gianluigi Donarumma… to tylko niektóre nazwiska. W 2016 roku, Raiola umieścił Pogbę w Manchesterze United i zgarnął rekordową prowizję w wysokości 41 milionów funtów. W lecie tamtego roku na Wyspy Brytyjskie udali się jeszcze Mkhitaryan i Ibrahimović. Po wszystkim, potomek włoskich emigrantów kupił luksusową rezydencję w Miami, która niegdyś należała do Ala Capone.

„Kontuzja była dla Zlatana trudnym doświadczeniem. Mówiłem mu, że udaje – że gdyby naprawdę było tak źle, powinno go znacznie bardziej boleć. Starałem się sprawić, żeby o tym zapomniał, i nie okazywać, jak bardzo się martwię. „Odpierdol się” – mówił. – Jesteś gruby. Jeśli kiedykolwiek nakręcą film o moim życiu, ciebie zagra Danny DeVito”. Odpowiadałem mu wtedy, że sam ma się odpierdolić, i tak zaczynał się każdy kolejny dzień.”

Mino Raiola o współpracy ze Zlatanem

Chcesz kupić Rolls – Royce czy nie?

Mino uwielbiał uczyć, wyjaśniać i mędrkować. To było nieodłącznym elementem jego pracy. Dlatego też, kiedy do swojej siedziby zapraszał dziennikarzy, media przez długi czas miały pożywkę, a czytelnicy okazję, żeby skonfrontować swoje poglądy. Mino nie funkcjonował w bańce, wiedział jaką miał opinię wśród kibiców, jak ludzie postrzegali jego prace i kolosalne pieniądze, które z niej wynikają. W jednej wypowiedzi otwarcie odniósł się do coraz większych kwot, które funkcjonują w piłkarskim świecie:

– Wiesz, Rolls-Royce miał przez lata takie podejście, że jeśli klient wchodził i pytał o cenę samochodu, to oznaczało, że go na to nie stać. Nie chodzi o pieniądze. Chcesz Rollsa czy nie? Jeśli chcesz, to go kupisz. Znam wartość swoich piłkarzy na rynku i gdybym był szalony, to nikt by ich nie kupował. Ja nie odpowiadam za rynek. Jeśli Jeff Koons (amerykański rzeźbiarz) wykonuje dwumetrową replikę i sprzedaje ją za 200 milionów, to on jest szalony, czy rynek się myli? To kwestia rynku, nie moja. Mówię, że Pogba jest tyle warty, bo znam rynek i wiem czego potrzebują kluby. Nie, chcą. Potrzebują. Jeśli odmawiają, to może ja jestem szalony. Jednak dlaczego mi nie odmawiają? Bo wiedzą, że to co mówię jest prawdą, a najlepsi piłkarze sami ustanawiają swój rynek.

***

W piątek 29 kwietnia koło południa zaczęły napływać niepokojące informacje na temat stanu zdrowia włoskiego agenta. Wiele mediów, węsząc sensację ogłosiło, że Mino Raiola nie żyje. W rzeczywistości Włoch walczył o życie w szpitalu San Rafaelle w Mediolanie. W jego mediach społecznościowych ukazał się wpis o treści: „Aktualny stan zdrowia dla zainteresowanych: wkurwiony ze względu na uśmiercanie mnie drugi raz podczas ostatnich czterech miesięcy. Zdaje się, że mam zdolność do wskrzeszania.” („Current health status for the ones wondering: pissed off second time in 4 months they kill me. Seem also able to ressuscitate.”) Zapanowała konsternacja, a media szybko dementowały swoje wcześniejsze ustalenia. Dzień później, rodzina agenta musiała potwierdzić najgorsze – Mino Raiola zmarł w wieku 54 lat. Odszedł w swoim stylu, na swoich zasadach. Budząc rozgłos i zamieszanie, które towarzyszyły jego osobie podczas minionych trzech dekad.

Don Vito Corleone powiedział, że „wielcy ludzie nie rodzą się wielkimi, tylko się nimi stają”. Powstali z błota i beznadziejnych sytuacji, w drodze po wielką motywację. Podobnie jak Mino Raiola.

Olgierd Bondara

Korzystałem ze źródeł:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: