Polska-Węgry 1:2, pomeczowe noty.

Czy to było najbardziej frajerskie spotkanie naszej reprezentacji pod wodzą Sousy? Bezdyskusyjnie. A przecież poprzeczka nie była zawieszona wcale tak nisko. Szczerze mówiąc po porażce ze Słowacją, w naszym pierwszym meczu na Euro, nie spodziewałem się, że da się to przebić. A jednak! Portugalski selekcjoner niebywale zamieszał w naszym składzie, a jego wybrańcy totalnie nie poradzili sobie z zadaniami, które zostały im przydzielone. Kto skompromitował się najmniej? Kto o tym meczu powinien jak najszybciej zapomnieć? Odpowiedź w poniższych notach.

(skala ocen 1-10, 5 wyjściowa)

POdstawowa Jedenastka

Wojciech Szczęsny 

„Ale babol!” – to moja reakcja na gorąco, gdy zobaczyłem sposób, w jaki nasz goalkeeper puszcza pierwszą bramkę. Powtórka była dla Szczęsnego jednak nieco bardziej łaskawa. Ale też nie na tyle by totalnie bramkarza Juventusu rozgrzeszyć. Fakt, strzał padł z bliskiej odległości i czasu na reakcję było niewiele. Niemniej, sposób w jakim piłka wtoczyła się do naszej bramki był kuriozalny. Tam zdecydowanie można było zrobić coś więcej. Przy golu numer dwa już jednak nie. Notę Szczęsnego ratuje jedna interwencja, kiedy to wyjął niezły strzał po długim rogu w 53′, oraz dobre wyjście z 83′. 4/10

Tomasz Kędziora

Prawy defensor Dynama był wystawiony przez Sousę na nietypowej dla siebie pozycji „półlewego” środkowego obrońcy. I trudno mu ten mecz zapisać na plus. Niespecjalnie pomagał w konstruowaniu akcji i generalnie niczym specjalnym się nie wyróżnił. Owszem trzeba mu oddać fakt, że wygrał 100% pojedynków powietrznych (3/3), czy choćby to, że aż 9 z 10 zagranych przez niego długich piłek trafiło do celu, ale trudno mi przypomnieć sobie choć jedną z nich, więc do Bonucciego w tym elemencie wciąż mu chyba daleko. Nieudany (jeden z wielu) eksperyment Sousy. 4/10

Jan Bednarek 

Piłkarzowi Southamptonu wejść w buty Glika nie udało się na pewno, gdyż nasza defensywa pod jego przywództwem nie wyglądała zbyt dobrze. Owszem, kilka razy podłączył się do akcji ofensywnych, ale niewiele z tego wynikało, choć o niewykorzystanej sytuacji z 19′ warto wspomnieć. Nie zszedł poniżej pewnego poziomu, ale też nie dźwignął zespołu, gdy należało dać coś ekstra, a jego 96% skuteczności podań, to raczej wynik wyboru bezpiecznych rozwiązań, niż rzetelnego rozgrywania piłki. 4/10

Paweł Dawidowicz 

Po takim meczu trudno komukolwiek bić brawo, ale jeśli już trzeba by było wybrać nasz najjaśniejszy punkt w lini obrony, to byłby to właśnie piłkarz Hellasu. Dawidowicz sprawiał wrażenie tego, któremu najbardziej się chce. Agresywny, całkiem odważny z piłką przy nodze, z dwoma kluczowymi podaniami na koncie. Niby nic wielkiego, ale przy tak dysponowanych kolegach wypadł poprawnie. 5/10

Tymoteusz Puchacz 

Paskudne spotkanie rezerwowego Unionu. Były piłkarz Lecha, był w tym meczu książkowym przykładem na to, że w życiu nie wystarczą tylko chęci, a pewnych rezerw tak łatwo zatuszować nie sposób. Gol numer jeden idzie w dużej mierze na jego konto, gdyż swoim niefortunnym zgraniem głową całkowicie rozmontował naszą defensywę, a już druga bramka to pokaz totalnego braku odpowiedzialności w grze obronnej. No i te dośrodkowania… Jeden wielki chaos i mecz do zapomnienia. 2/10

Jakub Moder

Opuścił boisko już po 45 minutach i w moim odczuciu była to jedna z wielu, dziwacznych decyzji Sousy. Pomocnik Brighton był w pierwszej połowie naszym najlepszym piłkarzem. Próbował uderzać, świetnie przyspieszał akcje grą z klepki, a w 11′ pokusił się o rajd lewym skrzydłem, po którym wyłożył niezłą piłkę do Piątka. Jeśli cokolwiek dobrego działo się w naszej ofensywie, to na ogół za sprawą Modera. Szkoda, że nie dostał więcej czasu. 6/10

Karol Linetty

W pierwszej odsłonie sprawiał wrażenie wiecznie spóźnionego, nerwowego, co przekładało się na drobne faule. Po jednym z nich sędzia podyktował zresztą ten felerny rzut wolny, po którym straciliśmy bramkę. Z przodu Linetty też dał nam raczej niewiele. Zaledwie 75% celnych zagrań, 13 strat i 0 kluczowych podań, mówi o jego wstępie wiele. Godny zapamiętania był chyba tylko moment, w którym zaraz po przechwycie w 43′, spróbował pociągnąć kontrę naszego zespołu, ale został sfaulowany. Poza tym nic ciekawego. 4/10 

Matty Cash

Nie był to może występ aż tak zły jak w przypadku grającego po przeciwnej stronie Puchacza, ale przed prawdziwą katastrofą uchronił go…sędzia. Jego wejście z 46′ spokojnie można byłoby uznać za faul na czerwoną kartkę i dramat byłby gotowy. Sousa chciał tego uniknąć, więc na drugą połowę Cash już nie wyszedł. Wcześniej jeszcze głupio stracił piłkę w 18′, co stworzyło zagrożenie pod naszą bramką. Pokazał trochę zadziorności i dynamiki i raz dobrze odebrał piłkę pod polem karnym rywala, ale liczyliśmy na więcej. 3/10

Mateusz Klich

Nie tylko Cash sporo zawdzięcza sędziemu. Również pomocnik Leeds mógł wylecieć z boiska już w 40′, ale tutaj arbiter był równie łaskawy. Oprócz tego Klich okazał się piłkarzem raczej anonimowym. Co prawda zaliczył jedno kluczowe podana i dwukrotnie skutecznie mijał rywali, ale nie były to zagrania, które jakkolwiek wpłynęły na losy meczu. Gdyby nie wyżej wspomniany faul, pewnie można by było ocenić go nieco wyżej, ale lekkomyślność też ma swą cenę. 3/10

Karol Świderski 

Prawdopodobnie nasz najlepszy piłkarz. Na pierwszy plan wychodzi oczywiście jego gol, zdobyty we wcale niełatwej sytuacji, ale to nie wszystko. Nasz napastnik skutecznie dryblował (3/4 udane próby), zaliczył dwa kluczowe podania, a także wygrał 100% główkowych pojedynków (4/4). Jeden z nielicznych zawodników, którzy byli na boisku do czegokolwiek przydatni. 6/10

Krzysztof Piątek 

Niestety o jego koledze z ataku już powiedzieć tego nie możemy. Na plus zapisać mu można chyba tylko niezłe dośrodkowanie z 19′ (do Bednarka). Napastnik Herty był w początkowych fragmentach meczu może i aktywny, ale ta postawa na ogół wychodziła mu ma minus, gdyż towarzyszyły jej często nieskoordynowane, czy nawet pokraczne zagrania. Brakowało mu zimnej głowy, nigdzie nie był na czas i nie potrafił utrzymać się dłużej przy piłce. 3/10

rezerwowi

Kamil Jóźwiak (od 46’)

W kontekście tego, co prezentowali nasi pozostali wahadłowi, to trzeba przyznać, że piłkarz Derby dał nam pozytywny impuls. Chętnie wchodził w pojedynki i mocno rozruszał naszą prawą flankę. Wystarczy powiedzieć, że przez 45 minut podjął więcej prób dryblingów niż Cash i Puchacz razem wzięci  (5 – Jóźwiak, Puchacz – 1, Cash – 3). Niestety, jego przebojowość nie przełożyła się na konkrety, ale i tak nie wypadł najgorzej. 5/10

Piotr Zieliński (od 46’)

Po wejściu na boisku dał zupełnie nową jakość naszemu zespołowi. Odważnie rozgrywał, szukał trudnych rozwiązań, potrafił zagrać pod faul, strzelał na bramkę rywala. To jego dośrodkowanie z rzutu rożnego pośrednio przyczyniło się do bramki Świderskiego. Zieliński zaliczył przez zaledwie połówkę aż trzy kluczowe podania i  trzykrotnie udanie dryblował. Zrobił dużo by poprawić naszą grę, ale był w tych staraniach osamotniony. 6/10

Arkadiusz Milik (od 65’)

Zbyt wiele czasu nie dostał i dał bezbarwną zmianę. Zaledwie jeden celny strzał, tylko dwa podania i pięć strat. Zatrważająco cichy występ. Epizod do zapomnienia. 3/10

Przemysław Frankowski (od 65′)

Nieco aktywniejszy od Milika, ale „efektu wow” również nie stwierdzono. Broni go trochę statystyka kluczowych podań, bo dwa takie zagrania, w tak krótkim czasie, wyglądają przyzwoicie. Nic wielkiego jednak dla zespołu ostatecznie nie zrobił. 4/10

Przemysław Płacheta (od 83’) – bez oceny

Źródło statystyk: SofaScore

Michał Bakanowicz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: