Andora-Polska 1:4, pomeczowe noty

Jak można było z góry zakładać, mieliśmy do czynienia ze spotkaniem bez większej historii. Choć oczywiście gol strzelony przez gospodarzy na pewno będzie jednym z niewielu miłych wspomnień sympatyków tej reprezentacji. Tego typu wydarzenia nie zdarzają się Andorczykom zbyt często. Mimo wszystko budowanie negatywnej narracji w stosunku do naszej reprezentacji z tego powodu byłoby też przesadą. Zagraliśmy wystarczająco dobrze by pewnie wygrać, doliczyć trzy punkty, oraz zakończyć mecz bez niepotrzebnych kontuzji. Dzięki powyższemu wynikowi i porażce Albanii w meczu z Anglią, nasz udział w barażach Mistrzostw Świata jest już przesądzony. Tak więc piątkowy wieczór powinien kojarzyć się naszym reprezentantom raczej pozytywnie, choć chyba mimo wszystko nie każdy zagrał tak dobrze, jak można by było od niego oczekiwać. Poniżej pomeczowe noty.

(skala 1-10, wyjściowa 5)

podstawowa jedenastka

Wojciech Szczęsny

Trudno jednoznacznie ocenić, kto przy golu zawinił najbardziej. To jedna z tych sytuacji, którą można chyba podsumować w dwóch słowach – „zdarza się”. Niemniej, bramkarz Juventusu nie popisał się wówczas jakąś super interwencją, która uratowałaby nas przed tą wstydliwą stratą, a w dalszej części meczu nie miał zbyt wielu okazji, by wykazać się czymkolwiek. Stąd nota wyjściowa. 5/10

Maciej Rybus

Sousa sprawdził go w zupełnie nowej roli. Zawodnik Lokomotiwu znany z gry na boku obrony, bądź na wahadle, tym razem zagrał jako tzw. „półlewy” środkowy defensor. Jego zadaniem był jednak udział w możliwie największej liczbie akcji ofensywnych i odważne wejścia na połowę rywala. I w tych elementach Rybus wyglądał całkiem ciekawie. Co najmniej dwa razy podholował piłkę dobre kilkadziesiąt metrów i aktywnie podłączał się do akcji. W obronie wypadł równie dobrze (100% wygranych pojedynków w powietrzu). Dobry mecz w nietypowej konfiguracji. 6/10

Kamil Glik

Lider naszej defensywy swoją robotę wykonał, ale nie rzucał się zbytnio w oczy. W starciu z tak słaby rywalem moglibyśmy chyba wymagać nieco aktywniejszego udziału w budowaniu akcji, ale też chyba nie chcemy się zbytnio mądrzyć, bo wobec dość nieszablonowej taktyki Sousy, Glik równie dobrze mógł z tego typu zadań być zwolniony. Niemniej rywal nie był zbyt wymagający, tak więc trudno o sztuczne windowanie noty naszego defensora. 5/10

Bartosz Bereszyński

Zakładamy, że otrzymał od Sousy zbliżone wytyczne do Rybusa i ten pierwszy był jednak aktywniejszy w grze ofensywnej. Jeśli zaś chodzi o defensywę to trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. 100% wygranych pojedynków (5/5) i solidna postawa. Tak więc chyba był to wystarczająco dobry występ by piłkarza Sampdarii nie krytykować, ale niespecjalnie też możemy się doszukać czegoś, co zapadłoby nam w pamięć. 5/10

Przemysław Frankowski

Piłkarz RC Lens potwierdził zarówno to, że jest w wysokiej formie, jak i fakt, że gra na lewej stronie boiska nie jest mu straszna. Aktywny na swojej flance, dobrze dośrodkowujący swoją słabszą (lewą) nogą, a także potrafiący zejść z piłką do środka. W 10′ asystował przy golu Jóźwiaka, ale to było tylko jedno z wielu dobrych zagrań Frankowskiego. Do pełni szczęścia zabrakło może 2-3 efektownych dryblingów, ale z drugiej strony tego typu gra zawsze obarczona jest ryzykiem kontuzji, których na pewno należało w piątek uniknąć. 6/10

Grzegorz Krychowiak

Jego największym osiągnięciem w meczu była chyba żółta kartka, na którą niemiłosiernie pracował. I to mówi o jego występie wiele. Trudno było zauważyć go w akcjach ofensywnych, a jego grę w destrukcji ciężko jednoznacznie ocenić, bo koniec końców nie wiemy, kiedy był faktycznie spóźniony, a kiedy celowo faulował rywala. Tak czy inaczej, mecz do zapomnienia. 4/10

Mateusz Klich

Mimo słabo notowanego rywala miał spory problem z dokładnością. Zaledwie 61,9% skuteczności podań to wynik nieprzystojący piłkarzowi Premier League. Jeśli do tego dołożyć zaledwie 29 kontaktów z piłką (najmniej spośród naszych wszystkich pomocników) i fakt, że na boisku zbytnio nie rzucał się w oczy, to mamy do czynienie z występem mizernym. Owszem, raz dobrze zachował się w polu karnym, kiedy to odwrócił się mimo obrońcy na plecach i oddał strzał, ale to trochę za mało. 4/10

Kamil Jóźwiak

Na pewno trzeba pochwalić go za konkrety. Jego asysta i bramka zaliczone po zaledwie 11 minutach spotkania to coś, co może robić wrażenie. Z biegiem czasu wydawał się jednak mniej widoczny i jeśli oceniać samą grę, to biegający po przeciwnej stronie boiska Frankowski zdawał się mieć nieco więcej jakości. No ale to jednak Jóźwiak trafił do siatki rywala, co oczywiście jego notę podnosi i pozwala ocenić byłego piłkarza Lecha pozytywnie. 6/10

Piotr Zieliński

Najaktywniejszy piłkarz na boisku, który ochotę do gry łączył z dużą piłkarską jakością i schludnością w rozegraniu (92,3% skuteczności podań). Dobrze rozprowadził piłkę przy naszym pierwszym golu (podanie do Jóźwiaka), asystował z rzutu rożnego przy bramce numer 4. Podobnie jak reszta zespołu nie wikłał się w niepotrzebne dryblingi, ale za to zaliczył 4/5 celnych przerzutów, 5/6 celnych długich piłek, stworzył 3 okazje bramkowe i odnotował 5 kluczowych podań. Reżyser gry. 8/10

Arkadiusz Milik

Strzelił bramkę, a to w kontekście napastnika najważniejsze. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę skomplikowaną sytuację Milika w ostatnich miesiącach. Za samą grę specjalnie go chwalić nie będziemy, bo wydaje się, że mógł być na boisku nieco aktywniejszy (tylko 29 kontaktów z piłką), ale też warto go pochwalić za zachowanie przy strzelonym przez niego, lecz niestety anulowanym (po minimalnym spalonym) golu. 6/10

Robert Lewandowski

Bardzo dobry mecz naszego kapitana okraszony dwiema bramkami i asystą. Nawet jeśli uznać, że jego podanie do Milika było mocno przypadkowe, to tylko pokazuje to, że mieliśmy do czynienia z meczem, w którym Lewandowskiemu wychodzi niemal wszystko. W dalszej części spotkania wcielił się w rolę klasycznej „10” i wówczas popisywał się ciekawymi podaniami i efektownymi przerzutami. Bawił się na tle wyraźnie słabszego rywala. 8/10

REZERWOWI

Matty Cash (od 64′)

Miał sporą ochotę do gry, a rola zbliżona do tej, którą pełni grając w barwach Aston Villi w dłuższej perspektywie powinna mu posłużyć. Póki co zabrakło dokładności i konkretów, bo o ile można go pochwalić za 2-3 dynamiczne wejścia skrzydłem, o tyle same dośrodkowania do celu już nie dotarły. Debiut odhaczony, czekamy na więcej. 5/10

Karol Linetty (od 64′)

Starał się być aktywny, o czym świadczą aż 34 kontakty z piłką po zaledwie 26 minutach gry (aż o 5 kontaktów więcej od Klicha grającego ponad 40 minut dłużej). Na zrobienie czegoś ekstra jedna czasu mu zabrakło. 5/10

Krzysztof Piątek (od 64′)

Z napastnikiem Herty jest już tak, że jeśli nie trafi do siatki, to ciężko jest u niego doszukać się czegoś co mogłoby podnieść mu notę. Tym razem ta sztuka mu się nie udała, ale sam też nie bardzo pomógł szczęściu, bo dotknął piłkę zaledwie 7 razy. Trochę mało jak na zawodnika, który ma walczyć o pierwszy plac z Milikiem, Świderskim, czy Buksą. 4/10

Karol Świderki i Damian Szymański – bez oceny

źródło statystyk: SofaScore

Michał Bakanowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: