Mentalność jest kluczem! 40 lat Zlatana Ibrahimovicia

Nieuchronnie zbliża się dzień, w którym Zlatan Ibrahimović zawiesi buty na kołku i pożegna się z piłką. Nie ulega wątpliwości, że świat futbolu momentalnie stanie się uboższy, a liga włoska straci część swojego blasku. Nie tyle ze względu na grę i to, co wciąż prezentuje na boisku, ile na osobowość, która wciąż jest wielka, wciąż magnetyzuje. W ostatnim wywiadzie gorzko stwierdził, że nie jest już tym samym graczem, co kiedyś. Ciało wolniej się regeneruje, częściej zmaga się z bólem, głowa nie zawsze pracuje na najwyższych obrotach. Mimo to, Ibra wciąż jest wyjątkowy, nieustannie pragnie wzbijać się na wyżyny.

Zlatan nie jest grzecznym chłopcem. Uwielbia palić za sobą mosty. Wszędzie, gdzie się pojawia, prędzej czy później nie obywa się bez kontrowersji. Nie inaczej było w FC Barcelonie, do której trafił latem 2009 roku. Szybko się okazało, że katalońska szatni jest zbyt mała dla tylu oszałamiających nazwisk. Guardiola, który na samym wstępie, nakazał przyjeżdżać do ośrodka treningowego jedynie klubowymi autami, szybko skonfliktował się z krnąbrnym Szwedem. Zamyślony wyraz twarzy i poza filozofa wkurzała Zlatana. Zaczynało się robić zbyt nudno, zbyt rutyniarsko.

Ibra jest inny. Poszukuje bodźców, potrzebuje adrenaliny, nowych motywacji. W jego działaniu musi istnieć pierwiastek szaleństwa. Styl rock’n roll. Nie można włożyć go w sztywne ramy. To był błąd Guardioli.

Mimo wszystkich trofeów, Zlatan ma opinię problematycznego gościa. Jose Mourinho powiedział kiedyś przekornie:

Jaki problem możesz mieć z piłkarzem, który przychodzi pierwszy na zajęcia, wychodzi z nich ostatni, zawsze chce wygrywać, wiele wymaga od siebie i nienawidzi przegrywać?”

Zlatan może mieć wszystkie swoje wady, ale ma coś, co jest niezbędne dla topowych graczy. Posiada mentalność zwycięzcy. Mentalność, która jest kluczem.

***

Najważniejszym europejskim przystankiem dla rozwoju Zlatana był pobyt w Juventusie. Tam zaczął podchodzić do sportu bardziej profesjonalnie, ćwiczyć na siłowni i pracować nad własną sylwetką. Ale co najważniejsze: tam spotkał Fabio Capello, – trenera, którego w swojej autobiografii opisze później jako „sierżanta z kamienia”. Apodyktyczny szkoleniowiec podszedł do niego indywidualnie. Zaczął zmieniać jego mentalność.

Francuski piłkarz, Sylvain Armand opowiedział pewną anegdotę z czasów gry Ibrahimovicia w Paryżu. Zespół PSG mierzył się z jednym z ligowych rywali. Paryżanie grali słabo, więc na przerwę schodzili w minorowych nastrojach. Zlatan dotarł do szatni jako ostatni. Zanim wszedł do pomieszczenia pełnego piłkarzy, z korytarza słychać było jego liczne, włoskie przekleństwa. Szwed wtargnął do szatni i wpadł w gniew. Dalej krzyczał, po czym zdarł z siebie spoconą koszulkę. Dopiero trener, Carlo Ancelotti zdołał go uspokoić. Innym razem, Ibra przyznał, że po porażkach bywa wulgarny, jest jak bomba, która za chwilę eksploduje. Liczy się tylko wygrana. Zwycięstwo ponad wszystko. Zwycięstwo za wszelką cenę.

Capello katował go dodatkowym treningiem i motywował do większych poświęceń. Nauczył go, że o szacunek się nie prosi, ale uzyskuje się go ciężką pracą. Puszczał Zlatanowi kasety z najlepszymi akcjami Marco Van Bastena, żeby ten mógł lepiej zrozumieć swoją, boiskową rolę. Od tamtego czasu, wobec każdej rywalizacji, Ibra nie przechodzi bez walki. Trening traktuje jak świętość, a chęć bycia lepszym napędza jego piłkarskie istnienie.

***

„Możesz wyciągnąć człowieka z Rosengard, ale nigdy Rosengard z człowieka”

Zlatan

Dopóki nie zgłębisz jego historii, dopóty nie zrozumiesz Zlatana. Najbardziej trwałym obrazem w pamięci zachowanym z jest dzieciństwa jest niezbyt długi tunel widoczny na powyższym zdjęciu. Kiepsko oświetlony, po zmroku bywał przerażający dla małego chłopca. Pewnego razu ojciec Zlatana został tam brutalnie pobity, co tylko potęgowało strach przyszłego piłkarza.

Zlatan dorastał w trudnej, imigranckiej dzielnicy. Aby uciec od rodzinnych problemów, wybywał na podwórko. Od małego bawił się piłką. Wymyślał triki, naśladował Brazylijczyków, których zagrania podglądał na pirackich kasetach i telewizyjnych urywkach. Zanim urósł i zmężniał uwielbiał zabawy z futbolówką. Chodził od podwórka do podwórka, pokazywał ekwilibrystyczne zagrania i zwody, imponował innym. Tak zyskiwał szacunek.

Od najmłodszych lat nie miał łatwego życia. Widział alkoholizm ojca, jego tragedię ze względu na wojnę w Bośni i Hercegowinie. Matka Zlatana pracowała po kilkanaście godzin na dobę, przez co niewiele czasu poświęcała dorastającym dzieciom. Ibra włóczył się samotnie po ulicach, dokonywał drobnych kradzieży. Uwielbiał jeździć na cudzych rowerach. Pakował się w mnóstwo kłopotów. Po latach powie, że największym problemem był głód. Dojmująca pustka. Wspominał, że lodówka często świeciła pustkami.

Lata później powie:

„Kiedy zacząłem trenować z pierwszą drużyną Malmoe myślałem, że wygrałem życie. Nie chodziło o perspektywy, karierę piłkarską czy transfer za granicę. Klub gwarantował mi lunch. Chodziłem na treningi rano, później zasiadałem do stołu i czułem się jak w niebie. W związku z obowiązkami piłkarskimi, szkołę przesunięto mi na godziny popołudniowe. Chodziłem tam tylko w jednym celu: mogłem coś zjeść na stołówce. Wchodziłem do dużej sali, dawałem bilecik, jadłem i uciekałem. Zajęcia nie miały dla mnie żadnego znaczenia.”

W 2015 roku, Zlatan wziął udział w kampanii nagłaśniającej problem dzieci głodujących na całym świecie.

***

W grudniu 2020 roku, włoska telewizja SKY wyemitowała wywiad Massimo Ambrosiniego (byłego piłkarza, przyjaciela Ibry, dziś komentatora) ze Zlatanem. Oto jeden z fragmentów przetłumaczonych przez Mateusza Święcickiego, znakomitego dziennikarza Eleven Sports:

„Zlatan: – Słuchaj. Ta rozmowa jest za sympatyczna. Nie podoba mi się to. Lubię problemy, trochę bałaganu. Zaatakuj mnie.

– Ambrosini: – Daj spokój.

Zlatan: – Wolę sytuacje, w których mnie atakują. Rosnę wtedy. Wiesz, że czasem specjalnie prowokuję, by mnie atakowali?

Ambrosini: -Szukasz bodźców?

Zlatan: -Mam je, ale ciągle poszukuję adrenaliny. Taki jestem. Taki już umrę.

Ambrosini: – Zlatan, tyle lat mieszkasz w Mediolanie, a nigdy nie byłeś na Piazza Duomo. Katedry nie widziałeś…

Zlatan: – Byliśmy razem, po ośmiu czy tam dziewięciu latach. Dzięki tobie wreszcie tam poszedłem. Wiesz co? Najważniejsze nie jest to, że zobaczyłem Duomo, ale, że Duomo zobaczyło mnie.

Ambrosini: – Ale nie tęsknisz trochę za normalnym życiem? Paryż, Barcelona, Mediolan. Spokojne wyjście na miasto, zwiedzanie.

ZIatan: – Nie obchodzi mnie to, ponieważ ja tworzę historię, nie oglądam innych historii (śmiech).”

***

„Jedyną drogą na na podniesienie ogólnej wydajności w meczach jest wysoka jakość treningów, traktowanie ich jak gier. Chodzi o konkurencyjność. Zlatan w tym jest mistrzem i dlatego do nas dołączył. Efekty przyszły niemal od razu.”

Paolo Maldini

Na początku XXI wieku, Ibra trafił do Ajaxu Amsterdam i trochę się zagubił. Trafił do wielkiego świata, wokół pojawiły się pierwsze wielkie pieniądze, ale nie mógł nikomu zaufać. Forma prezentowana na boisku była nierówna – jednym razem strzelał jak na zawołanie, wykonywał swoje wymyślne zabawy z piłką, a innym razem blokował się, czuł na sobie ogromną presję. W tamtym momencie, za poleceniem jednego z drużynowych kolegów, w jego życiu pojawił się Mino Raiola – piłkarski agent operujący biegle sześcioma językami obcymi. Ibra wspominał ich pierwsze spotkanie w restauracji:

„Co to, do diabła, ma być?! Czy agent musi być kimś w rodzaju grubego gnoma? A kiedy zamówiliśmy jedzenie, jak sądzicie, dostaliśmy porcyjki sushi z awokado i krewetki? Nie, przyniesiono górę rzeczy, porcje dla pięciu osób. A on pożarł wszystko jak opętany!”

Po tym jak skończyli się sprzeczać o drogie zegarki, luksusowe samochody i statystki strzeleckie, obaj panowie podjęli współpracę. Wielkie umysły się przyciągają. Mino postawił, jednak swoje warunki:

– MUSISZ ZACZĄĆ TRENOWAĆ TRZY RAZY CIĘŻEJ!

Prawda jest taka, że Mino wyciągnął ze Szweda to, co najlepsze. To może brzmieć zabawnie: rubaszny grubas wzorcowo pokierował karierą jednego z najlepszych sportowców naszej epoki. Nie żaden mędrzec, korporacyjny goguś czy obsesjonat statystyk szczegółowo planujący każdy detal. Raiola, który dotarł do zawodnika z monstrualnym ego. Raiola z tym swoim prowokacyjnym, bezpośrednim podejściem. Wreszcie Raiola, który wytransferował go na Półwysep Apeniński, gdzie Zlatan mógł spotkać Capello, Mourinho, Allegriego i innych wielkich mistrzów.

Znacząca jest jedna z historii opisująca etykę pracy, którą narzucał Capello w Turynie. Po tym jak drużyna odbyła wyczerpującą jednostkę transferową, Ibra odchodził na bok razem z asystentem i odbywał kolejne zajęcia. Na uboczu, z różnych pozycji, korzystając z piłek podawanych przez drugiego trenera, Zlatan bombardował bramkę. Strzelał do znudzenia lub do momentu, w którym zwyczajnie zabrakło mu sił. Ćwiczył instynkt.

Podobnie jest z każdym innym elementem. Wszystko zaczyna się i kończy na treningu.

Ludzie słuchają jego narracji o bogach i lwach. Irytują się buńczucznymi aforyzmami i mówią o arogancji. Często nie mogą znieść monstrualnego ego, jakie Zlatan kreuje na potrzeby swojego wizerunku. Ale większość ludzi nie wie jak pracuje Zlatan. Nie wiedzą jak boli styl życia, reżim treningowy, który narzuca sobie, aby pozostać na szczycie.

***

Kiedy w grudniu 2019 roku Zlatan dołączał do ekipy AC Milanu nie wiązałem z tym ruchem większych nadziei. W prawdzie nie byłem autorem szyderstw i karykatur przedstawiających Szweda jako starca niosącego cały mediolański klub na swoich strudzonych, nadwyrężonych wiekiem barkach. Bardziej wierzyłem w element show, który Zlatan zawsze doskonale wciela w życie. Myślałem – „nie ma co przeceniać 38 – letniego zawodnika, będzie nadrabiać doświadczeniem, czasem przebierze się za piłkarza i pokaże parę swoich starych sztuczek”.

Myliłem się! Zlatan zamknął mi usta. Wrócił wielki, pokazując dawną magię, nie odstawiając nogi nawet na moment.

Mateusz Święcicki napisał po jednych z derbów Mediolanu:

„Widząc w niedzielę tę obłędną gorączkę derbów, zainteresowanie mediów i spektakl na trybunach pomyślałem o motywacjach Zlatana. Na tym etapie kariery nie chodzi o kasę, co zmieni kilka milionów euro w jego życiu. Nie chodzi też o sławę, której ma po uszy. Chodzi o wyzwanie sportowe, o podsycanie wewnętrznego ognia, o konkurencyjność. O stawianie sobie wyzwań. Nie szukanie inspiracji z zewnątrz. O zwyczajne ściganie się z samym sobą.”

I są to jedne z piękniejszych słów o sportowcu i jego pobudkach, jakie kiedykolwiek słyszałem. Póki gra, następne pokolenia widzów piłki nożnej na własne oczy mogą przekonać się kim jest Zlatan, zainspirować się nim, czerpać z niego garściami.

Olgierd Bondara

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s