Bolesny upadek piłkarskiego Ikara – historia Yoanna Gourcuffa

„Miał być Zidane, a wyszedł ci Gourcuff” rapował Kaz Bałagane w utworze „Fortaleza”. Yoann Gourcuff był najlepszym piłkarzem Ligue 1, tryumfatorem Ligi Mistrzów, uczestnikiem mundialu, a przede wszystkim niedoszłym następcą Zinedine’a Zidane’a w reprezentacji Francji. Wydawało się, że jest piłkarskim Midasem, który zamienia wszystko, czego się dotknie w złoto. Po kilku latach okazało się jednak, że z postaci mitologicznych znacznie bliżej było mu do Ikara…

Yoann Gourcuff urodził się 11 lipca 1986 roku w Ploemeur, niewielkiej miejscowości we wschodniej Francji. Jest synem Christiana Gourcuffa, byłego piłkarza i zawodowego trenera. To właśnie ojciec wprowadził do go świata sportu. Co ciekawe, pokazał on synowi nie tylko zieloną murawę, ale również… kort tenisowy. Yoann wybrał futbol, choć tenisistą był całkiem niezłym. W 1998 roku wystartował nawet w turnieju Super 12 Auray Open, którego zwycięzcą został młody Rafael Nadal.

Praktyka na korcie opłaciła się. W przełomowym momencie kariery każde podanie Yoanna wyglądało jak forehand Rogera Federera, a każdy strzał był mocny i dokładny niczym serwis Johna Isnera. Nie bez przyczyny Gourcuff bardzo szybko przebił się do pierwszej drużyny Rennes. Co prawda drużynę trenował wówczas jego ojciec, ale nikt nie mógł młodemu pomocnikowi zarzucić, że gra tylko za nazwisko. Nie był również wpychany do składu na siłę. Jego rozwój przebiegał stopniowo, w należytym tempie. W pierwszym sezonie w barwach „Les Rouges et Noirs” rozegrał zaledwie 9 ligowych spotkań. Rok później spotkań tych było już 21, a w sezonie 05/06 uzbierał aż 36 występów na boiskach Ligue 1. Ledwie otworzyło się okienko transferowe, a na stole leżały już oferty Ajaksu, czy Arsenalu, ale rywalizację o podpis „nowego Zidane’a” wygrał ostatecznie AC Milan.

W Mediolanie Francuz spędził dwa sezony. Dwa skrajnie różne sezony. Pierwszy był dla niego świetny, drugi natomiast zakończył się klapą. Średnia liczba minut, które spędził na boiskach Serie A, z roku na rok zmniejszyła się aż o połowę. Na osłodę została mu jedynie Liga Mistrzów, zdobyta w poprzednim sezonie w barwach Milanu. Niestety, z nią też wiąże się pewna nieprzyjemna historia. Gourcuff obejrzał finał z trybun, nie znalazł się nawet w 18 meczowej Rossonerich, choć wcześniej rozegrał w ich barwach 21 ligowych spotkań. Najlepszą opcją dla niego wydawało się wypożyczenie, najlepiej do Ligi, w której czuł się zdecydowanie najlepiej, czyli Ligue 1. Ostatecznie trafił do Bordeaux – klubu, dzięki któremu zyskał międzynarodową sławę.

ROK, KTÓRY ZMIENIŁ MOJE ŻYCIE

Sezon 08/09 w Ligue 1 może nam się kojarzyć z dwiema rzeczami. Po pierwsze, z 14 bramkami Ireneusza Jelenia dla Auxerre, a po drugie z niesamowitym Yoannem Gourcuffem, prowadzącym swoje Bordeaux do tytułu mistrzowskiego. 12 bramek i 11 asyst w jednym sezonie. Po takim wyczynie porównań do Zidane’a było już tylko więcej i więcej. Nie ma się czemu dziwić, Gourcuff naprawdę wyglądał jak legendarny Zizou. Co więcej, czasami mogło się wydawać, że w jakiś nadprzyrodzony sposób potrafił on przejmować jego umiejętności. Tak było między innymi w słynnym starciu z PSG, kiedy to Bordeaux rozgromiło Paryżan aż 4:0.

Gourcuff, raz, dwa, trzy… Gol! Wyjątkowy Yoann Gourcuff! Nowy Zidane! Cudo! Francuscy komentatorzy nie mogli w to uwierzyć. Yoann Gourcuff właśnie trzema magicznymi dotknięciami oszukał defensywę PSG, strzelając gola na 3:0 w meczu 20 kolejki francuskiej Ligue 1. W czasach gdy w Ligue 1 grają tacy magicy jak Mbappe, czy Neymar, trafienie to nadal jest uznawane za jedno z najładniejszych w historii rozgrywek.

RÓWNIA POCHYŁA

13,5 miliona euro zapłaciło Bordeaux za wykup Gourcuffa z Milanu. Drobne, patrząc przez pryzmat sezonu, który Francuz miał za sobą. Miano najlepszego piłkarza we Francji, 20 miejsce w plebiscycie „Złotej Piłki” i debiut w reprezentacji. Piłkarski Ikar jeszcze nigdy nie był aż tak blisko słońca. Niestety, z czasem już tylko tracił wysokość.

Transfer do Lyonu uczynił go najlepiej zarabiającym piłkarzem w Ligue 1. Wprost proporcjonalne do zarobków wzrosły jednak oczekiwania kibiców. Yoann nie spełnił ich nawet w najmniejszym stopniu. Tragiczny występ na mundialu (Francuzi nie wyszli z grupy, a Gourcuff został zapamiętany jedynie z dość wątpliwej czerwonej kartki przeciwko RPA), rozczarowująca forma w barwach Lyonu i rozpoczęcie niefortunnej serii kontuzji, która towarzyszłyła mu już do końca kariery. Jednym słowem, rok 2010 był najgorszy w karierze piłkarza. Przez następną dekadę był już tylko cieniem piłkarza, który doprowadził Bordeaux do mistrzostwa i stopniowo rozmieniał się na drobne w klubach takich jak Rennes, czy Dijon. Posypał się, ale źródła jego problemów należy szukać dużo wcześniej. W 2006 roku (tuż przed transfer do Milanu) otrzymał grzywnę w wysokości 2000 euro za pobicie mężczyzny pod klubem nocnym w niewielkiej miejscowości Hennebont. Już wtedy można było dostrzec pierwsze oznaki jego kruchej psychiki. A to tylko jedno z wielu dziwactw, których się dopuścił podczas trwania kariery.

7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH – GENEZA UPADKU GOURCUFFA

1. SYNDROM ZIDANE’A

Porównania do Zidane’a towarzyszyły mu na każdym kroku. Gdy wybierał się do Włoch, wszyscy upatrywali w tym analogii do przenosin Zizou na Półwysep Apeniński. Gdy wracał do Bordeaux, każdy widział w nim nowego Zidane’a, który również napisał piękny rozdział w historii Żyrondystów. Sam Zidane często studził zapał kibiców oraz dziennikarzy. Nie raz powtarzał, że Gourcuff potrzebuje czasu i spokoju. Nawet gdy chwalił młodego pomocnika, zwracał uwagę, że to wcale nie jest takie proste. Łatkę łatwo bowiem przypiąć, a znacznie trudniej ją później odczepić. Szczególnie gdy została ona przypięta wspólnymi siłami przez większość kibiców we Francji.

2. KRUCHA PSYCHIKA

W reprezentacji trzymał się tylko z Hugo Llorisem, który podobnie jak on jest osobą dość cichą i wyważoną. Jego relacje z nieco bardziej śmiałymi kolegami z zespołu praktycznie nie istniały. Co więcej, selekcjoner reprezentacji Francji – Raymond Domenech twierdził, że gdy tylko Franck Ribery spoglądał w szatni na Gourcuffa, widział w jego oczach nienawiść.

3. PODATNOŚĆ NA KONTUZJE

Futbol zna wiele przypadków dziwnych kontuzji. David James doznał urazu pleców, sięgając po pilot do telewizora, a znany z serii brutalnych fauli Norweg Svein Grondalen musiał opuścić kilka spotkań ze względu na zderzenie z łosiem podczas porannej przebieżki. Najbardziej znanym jest oczywiście przypadek bramkarza reprezentacji Hiszpanii – Santiago Canizaresa, który ominął mundial w 2002 roku przez to, że upuścił butelkę wody po goleniu na stopę. Ich przypadki są jednak niczym przy urazach, jakich potrafił doznać Gourcuff podczas pobytu w Lyonie.

Urazy przychodziły do niego w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Raz doznał kontuzji podczas zbijania piątek po zdobytej bramce, innym razem podczas spaceru z psem. Do najdziwniejszej sytuacji doszło jednak podczas spotkania z Niceą. Miał wejść na ostatnie 15 minut meczu, ale nawet to go przerosło. W pewnym momencie spotkania Francuz zderzył się ze swoim kolegą z zespołu tuż po oddaniu strzału na bramkę rywali. Z pozoru zwykła boiskowa sytuacja, nic nadzwyczajnego. Dla Yoanna był to jednak wystarczający powód, aby opuścić boisko bez zgody trenera. Skarżąc się na ból, zszedł z boiska i udał się do szatni. Ówczesny szkoleniowiec Lyonu – Hubert Fournier, nie mógł w to uwierzyć. Minęło kilka minut, zanim się otrząsnął i poprosił Mohameda Yattarę o wejście na boisko w miejsce rzekomo kontuzjowanego kolegi z zespołu.

4. LENISTWO

„Gourcuff był w błędzie. Jego największym problemem było pozaboiskowe zachowanie. Nie miał ochoty uczyć się włoskiego, prawie w ogóle się nie angażował. Dużo mniej utalentowani zawodnicy zapracowali sobie na szacunek grupy, a on stał się dla nas obcy i musiał opuścić Milan mimo swoich umiejętności” – tymi słowami Paolo Maldini opisał przygodę Gourcuffa z Calcio. Trafił w punkt, chociaż zarówno sam zainteresowany, jak i jego ojciec zaprzeczali słowom wypowiedzianym przez legendę Rossonerich. I tu przechodzimy do kolejnego punktu…

5. NADOPIEKUŃCZOŚĆ

Francuz nie potrafił przyjąć do siebie krytyki. Często tłumaczył go ojciec, a on sam nie widział nic złego w swoim zachowaniu. Co tu dużo mówić, był rozpieszczony. Z biegiem lat stało się to coraz bardziej uciążliwe. Szczególnie gdy dostał się do dorosłej reprezentacji Francji.

6. ODMIENNOŚĆ

Gourcuff nienawidził sławy. Gdy był proszony do pomeczowego wywiadu, rzadko kiedy patrzył dziennikarzom w oczy. Wodził wzrokiem, najczęściej kierując spojrzenia na obuwie reporterów. Jego agent powiedział kiedyś, że Yoann nie trawił otoczki związanej z futbolem. Był zakochany w kopaniu piłki, a nie podpisywaniu autografów.

7. KONFLIKTOWOŚĆ

Jedni mówili, że był pretensjonalny, drudzy nie lubili jego stylu bycia. Jeszcze inni uważali, że zbyt często zrzuca winę na kolegów z zespołu i wynosi do mediów informacje z szatni. Taką wizytówkę wystawił sobie Yoann przez dobrych kilka lat występów dla kadry narodowej. Mało kto go akceptował, a co dopiero lubił. Nic dziwnego, że z czasem między nim a resztą zespołu zaczęło dochodzić do coraz częstszych utarczek słownych. Fani trójkolorowych z pewnością pamiętają jego spór z Franckiem Riberym oraz Nicolasem Anelką. Yoann oskarżył ich o boiskową arogancję i celowe unikanie podań w jego stronę. Mało kto brał tego typu zarzuty na poważnie.

Mieliśmy go zapamiętać jako nowego Zidane’a, tymczasem w pamięci wielu fanów zostały jedynie jego dziwne wybryki. Życie piłkarza bywa przewrotne, czasami karierę można wygrać na boisku, by po chwili przegrać ją w głowie.

MACIEJ SZEŁĘGA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s