Kącik ukraińskiej piłki. Historia kibica Obolonu.

Denis Stolyarchuk urodził się i żyje w Kijowie. Uwielbia piłkę nożną, a przede wszystkim chodzić na mecze swojego ukochanego zespołu. Jego ulubioną drużyną jest Obolon Kijów, choć przecież w mieście najpopularniejsze jest Dynamo, to nie pała do niego wielką sympatią.

„Mnie ten klub nie interesuje. Musi wygrać każdy mecz. Jeżeli wygra, to wszystko jest ok. Jak przegrywa, to wszyscy chcą zwolnić trenera. Obolon raz potrafi wygrać z Szachtarem na wyjedzie, by potem przegrać z drużyną z dołu tabeli. Mnie się to podoba. Do tego ten stadion Dynama. Wielki i bez duszy. Co ludzie chcą tam oglądać? Przecież wszystko jest tak daleko, że ciężko cokolwiek dojrzeć. Chodziłem do młyna, jeździłem na wyjazdy Bilo- Sinych, jednak szybko mi to zbrzydło”.

Pierwszy mecz Obolonu zaliczył 3.10.2009. Pierwszy wyjazd rok później.

„Przez prawie cały pierwszy sezon chodziłem tylko na mecze domowe. Jednak zaprzyjaźniłem się z jednym dziennikarzem i on zaproponował mi przejazd klubowym busem do Lwowa na mecz z Karpatami. Było to 19.09.2010. Poważnie się wciągnąłem i od tego czasu jeżdżę już regularnie”.

Denis był już na prawie 500 meczach swojej drużyny. Do tego dołożył drugie tyle śledząc poczynania klubów z niższych lig.

„W UPL nie ma czego oglądać. Ciągle te same stadiony i miasta. Druga liga to inna sprawa. Tam są stadiony, na których jeszcze nie byłem. A ligi amatorskiej to totalna egzotyka”.

Denis zaliczył ponad 156 meczów wyjazdowych Oboloniu! Ale jak sam mówi, nie liczy tych rozgrywanych w Kijowie i okolicach.

„Narzuciłem sobie granicę 50 km. Jeżeli Obolon gra bliżej, to dla mnie nie wyjazd. Zresztą często chodzę na mecze piechotą. Dla mnie 30- 40 km nie stanowi problemu. Dlatego wszystko, co jest rozgrywane w Obwodzie Kijowskim, zaliczam do meczów domowych. Powiem szczerze, że gdy nie ma dobrych połączeń między miasteczkami i mam trochę wolnego czasu, to robię sobie spacer. Tak jak wtedy, gdy przeszedłem z Oleksandrii do Petrove 40 km. Zajęło mi to około 8 godzin. Łącznie przejechałem około 180- 200 tysięcy kilometrów”.

Bohater rozmowy tak lubi swój klub, że wakacje spędza zawsze w terminie obozów przygotowawczych Obolonu.

„Staram się nie opuszczać nawet gier kontrolnych, choć nie są one moim priorytetem. Lecę do Turcji w dzień wylotu drużyny i wracam, gdy piłkarze kończą przygotowania do rundy wiosennej. Oprócz sparingów mojego klubu oglądam mecze innych klubów, w tym 3. i 4. ligi tureckiej”.

Denis zaliczył około 143 mecze w dni robocze.

„Pracuję jako kurier. Często biorę wolne albo szukam innego pracodawcy. Mecze Obolonu są ważniejsze. Niestety przypadają często w poniedziałki i piątki. Zawsze więc uprzedzam nowego szefa o swoich planach przed podjęciem pracy”.

A teraz przechodzimy do rzeczy najciekawszej. Największy kibic Obolonu zaliczył 10 złotych sezonów. I to mimo pogrzebów w rodzinie, grania w środku tygodnia, kilkunastogodzinnych (a czasem kilkudniowych) podróży i Covida. To znaczy, że przez 10 lat nie przegapił oficjalnego meczu swojej komandy!

„Opuściłem w 2011 roku dwa mecze. Pierwszy, z Zorią w Doniecku. Nie było biletów na pociąg, a na autobus pieniędzy. Drugi to mecz z Szachtarem w tym samym mieście. Rozchorowałem się i ominęła mnie wyjazdowa wygrana, do tego to była pierwsza porażka Górników na Donbas Arenie”.

Od tego momentu Denis zaliczył ponad 300 meczów z rzędu!

-194 gry w pierwszej lidze,

-62 w drugiej,

-36 w UPL,

-18 w pucharach,

-7 w ligach amatorskich.

Komplet, o jakim pomarzyć może każdy. Plus 169 meczów towarzyskich.

Co dalej?

„A co ma być dalej? Będę kontynuował swoją serię tak długo, jak to możliwe!”

BUCKAROO BANZAI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s