To nie jest TEN SEZON. Ligowy kryzys Liverpoolu.

O kryzysie ligowym Liverpoolu i jego prawdopodobnym odpadnięciu z wyścigu o koronę Premier League słów kilka…

-Czy uważacie, że straciliście szansę na tytuł?

-Nie mogę w to uwierzyć, ae tak.

To znamienna wymiana zdań, pomiędzy Jurgenem Kloppem a jednym z dziennikarzy, po porażce Liverpoolu z Leicester. Podopieczni Niemca przegrali w absurdalnych okolicznościach (3 gole stracone w 7 minut) z zespołem „Lisów” i chyba ostatecznie pogrzebali swe szanse na obronę tytułu, zdobytego w poprzednim sezonie. Cała konferencja przebiegała w atmosferze rezygnacji i przygnębienia. Budowanie zdań, mowa ciała i ogólny stan menedżera Liverpoolu zdradzał, że szkoleniowiec The Reds zmaga się z największym kryzysem w trakcie całego swojego pobytu na Anfield. Jego piłkarze przegrali już trzecie ligowe spotkanie z rzędu. Ostatni raz The Reds mieli tak złą serię w 2014 roku. Wtorkowe zwycięstwo z RB Lipsk, w Lidze Mistrzów, nieco poprawiło humory kibiców czerwonej części Liverpoolu, ale to zaledwie światełko w tunelu. Sportowy kryzys zespołu Kloppa to jednak jedno, jego problemy rodzinne to rzecz całkowicie odrębna, i odciskająca jeszcze większe piętno. Tydzień temu świat obiegła informacja o śmierci jego matki. Niemiec nie mógł polecieć na pogrzeb ukochanej osoby, gdyż uniemożliwiły mu to covidowe restrykcje. Tak więc boss „Czerwonych”, przechodzi obecnie bardzo trudne chwile.

Wróćmy jednak do aspektu czysto piłkarskiego. Kiedy 19 grudnia, Liverpool demolował Crystal Palace (7-0) wszystko wskazywało na to, że Salah i spółka są na jak najlepszym kursie, by z powodzeniem walczyć o mistrzostwo kraju. The Reds znajdowali się po tym meczu na pierwszej pozycji w tabeli i mieli dwa punkty przewagi nad drugim Manchesterem United. Dziś jednak nie ma śladu po ówczesnym zespole. Co może być tego przyczyną?

Po pierwsze: Bałagan w tyłach 

Formacja obronna Liverpoolu to w tym sezonie jeden wielki eksperyment. Klopp zmieniał środkową parę defensorów już kilkunastokrotnie i wciąż nie jest w stanie wykrystalizować podstawowej dwójki. Wszystkiemu winne są kontuzje. The Reds przystępowali do tego sezonu z absolutnym numerem jeden – Virgilem Van Dijkiem, a także parą rywalizująca o pierwszy plac, w postaci Joe Gomeza i Joela Matipa. Oprócz tego do dyspozycji byli niedoświadczeni Williams i Philips, a także Fabinho, który świetni radzi sobie w roli defensywnego pomocnika, ale opcjonalnie może zagrać również na środku, bądź boku obrony. Powyższy zestaw wydawał się więc solidnym zabezpieczeniem dla centrum defensywy. Cóż z tego, skoro wymieniony na samym początku Holender, pożegnał się z sezonem po zaledwie pięciu ligowych spotkaniach, mający mu partnerować Anglik wypadł już w listopadzie, a będący opcją numer trzy Kameruńczyk rozegrał tylko 10 meczów w całych rozgrywkach. Rozwiązaniem problemów miało być wykorzystanie doświadczonego Fabinho, ale ten również nie jest okazem zdrowia (obecnie problemy mięśniowe). Jako że młodsi – wymienieni wyżej – Philips i Williams najwidoczniej nie do końca przekonali Kloppa, padło na innego środkowego pomocnika, Jordana Hendersona. 

Jasnym jest więc, że zespół, który zmaga się z tak ogromnym zamieszaniem w formacji obronnej, nie ma prawa funkcjonować poprawnie. Chwała Niemcowi, że udawało mu się tuszować powyższe braki przez niemal pół sezonu. W końcu to wszystko musiało się jednak rozsypać. Zespół złożony w ten sposób nie jest stabilny w tyłach, a ponadto traci jakość w drugiej linii. Fabinho to jeden z czołowych defensywnych pomocników w lidze, a Henderson – grający w środku – to jeden z najlepszych piłkarzy tamtej kampanii. Ciągłe ich przesuwanie sprawia, że nie dość, że zespół traci automatyzmy w grze obronnej, to jeszcze gubi się w kreacji, pressingu i ogólnym funkcjonowaniu jako jeden, zbilansowany organizm. Na dłuższą metę tak po prostu się nie da.

Po drugie: Wątpliwe transfery

Nic więc dziwnego, że Klopp wraz z zarządem próbuje reagować. Do zespołu w trakcie zimowego okna trafili Ozan Kabak z Schalke, oraz Ben Davies z Preston. John W. Henry nie zdecydował się jednak sięgnąć głębiej do portfela, bo oba rozwiązania wydają się być półśrodkami. Pierwszy z wymienionych to utalentowany obrońca, który jednak w ostatnich miesiącach prezentował się podobnie jak cały jego poprzedni zespół, a więc tragicznie. Swą słabą dyspozycję potwierdził zresztą w meczu z Leicester. Drugi natomiast to transfer z zaplecza, który zresztą obecnie…zmaga się z urazem.

Również działania w letnim oknie mogą budzić wśród fanów The Reds pewien niesmak. Owszem, zakontraktowano na zasadzie wolnego transferu Thiago Alcantarę, oraz sięgnięto po Diogo Jotę, ale w momencie podpisywania obu piłkarzy, trudno było oprzeć się wrażeniu, że te rozwiązania to opcje wybitnie „budżetowe” (pierwszy- brak kwoty odstępnego, drugi- 45 mln euro, ale rozłożone na raty). Szczególnie że w międzyczasie odpuszczono temat Wernera, gdyż w kasie Liverpoolu rzekomo zabrakło gotówki. 

Występ Ozana Kabaka z RB Lipsk stanowi światełko w tunelu

Co do byłego piłkarza Bayernu to poza pojedynczymi przebłyskami, póki co raczej zawodzi. Jeśli chodzi zaś o zawodnika sprowadzonego z Wolves, to po świetnym wejściu do zespołu, podzielił on los zawodników z linii obrony. Te cholerne kontuzje!

Po trzecie: Problemy mentalne

Oczywiście, pewnych rzeczy nie sposób przewidzieć. Zarówno Hiszpan jak i Portugalczyk w momencie przyjścia do klubu, byli synonimami jakości. Trudno jednak nazwać któregokolwiek z nich transferową bombą, o którą aż prosi się od momentu wygrania Ligi Mistrzów przez zespół Kloppa. The Reds to przecież ekipa, która na przestrzeni dwóch sezonów sięgnęła po europejski prymat, a także dwukrotnie zakręciła się wokół liczby 100 ligowych punktów, co dało im kolejno – wicemistrzostwo i mistrzostwo kraju. Jeśli dołożyć do tego fanatyczny stadion i osobę szkoleniowca, to trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce dla topowego piłkarza, który szuka wyzwań. A nowe bodźce są niezbędne, nawet w najlepszym zespole. Niestety FSG pokazało, że nie są skorzy do inwestowania w duże nazwiska, a jeśli już, to tylko i wyłącznie na zasadzie – kupisz drogo, jeśli wcześniej drogo sprzedasz. I tak cała kadencja Kloppa to wydatki na poziomie średnio 20 milionów na sezon (po zestawieniu ze sobą sum z zakupów i sprzedaży), podczas gdy w takim Manchesterze City w podanym czasie wydano ponad 100 milionów na sezon, a np. w Manchesterze United blisko 95. 

Taki stan rzeczy przekłada się na drużynę. Gdy ogląda się obecny Liverpool, można odnieść wrażenie, że część zawodników jest już nasycona dotychczasowymi sukcesami, brakuje w niej nowych impulsów, a w kryzysowych momentach pojawia się rezygnacja. Dobrze podsumował to Rio Ferdinand, który mówił na łamach BT Sports:

„Pewność opuściła ten zespół. Kiedy w tamtym sezonie mieli jedną bramkę przewagi, mogłeś powiedzieć: <jest już po meczu>, gdy odszedłeś na chwilę od telewizora i wróciłeś, mieli już na koncie trzy gole więcej. Teraz jest to dyskusyjne. W tym zespole widać brak wiary, nie mają już tego autorytetu, który mieli w poprzednim sezonie.”

Trudno się z tym nie zgodzić. Syndrom pewnego wypalenia widoczny jest gołym okiem

Co dalej?

Bukmacherzy zastanawiają się, czy czas Kloppa na Anfield nie dobiegł końca. Fani Liverpoolu wręcz przeciwnie. Niemiec może liczyć na wsparcie miejscowych kibiców, którzy wywiesili przed stadionem transparent mający dodać otuchy bossowi. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę oszczędność FSG, a także umiejętność zaadaptowania się Kloppa do warunków oferowanych przez właścicieli, trzeba jednoznacznie przyznać, że wszystko, co najlepsze w ostatnich latach na Anfield, to zasługa niemieckiego szkoleniowca. Dziś potrzebuje on spokoju. Miejsce w top 4 powinno być obecnym celem „Czerwonych”, pozytywny występ w Lidze Mistrzów można potraktować jako bonus. Niemniej, wśród fanów LFC nastał moment, w którym to należy zaakceptować fakt, że nie ma szans, by obecna ligowa kampania mogła przypominać dwie poprzednie. Cóż, czas pogodzić się z faktem, że to nie jest ten sezon.

Michał Bakanowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s