Va banque Tommaso Giuliniego. Czy na Sardynii mogą wierzyć w lepsze jutro?

Sytuacja Cagliari z tygodnia na tydzień coraz bardziej się pogarsza. Trener, który miał zapobiec kryzysowi, prawdopodobnie jeszcze bardziej go pogłębił. Zamiast myśleć o górnej połowie tabeli, „Wyspiarze” wpłynęli w sam środek walki o utrzymanie. Właściciel klubu Tommaso Giulini mimo jednej z najgorszych serii w całej lidze, na zmianę szkoleniowca jednak się nie zdecydował. Ogromne zaufanie może się opłacić albo doprowadzić do najgorszego z możliwych scenariuszy.

NIEUDOLNE OPATRYWANIE RANY

Sezon 2019/2020 miał być przełomy, a przynajmniej tak wskazywały wyniki z początku rozgrywek. Potencjał w Rossoblu drzemie już od 2017 roku, kiedy to jako beniaminek zajęli solidne 11 miejsce. Kolejne lata były jednak wyłącznie walką o utrzymanie w Serie A, aż nagle przyszedł ubiegły sezon. Pod wodzą Rolando Marana po 14 kolejkach niespodziewanie okupowali 4 lokatę w tabeli. W końcu mogło się wydawać, że Cagliari w pełni wykorzystuje swoje możliwości. Miejsce dające grę w Lidze Mistrzów było jedynie chwilowym momentem Sardyńczyków i świadomość tego mieli wtedy nawet ich kibice, ale nieoczekiwanie zostali sprowadzeni na tę same tory, co w zeszłych kampaniach.

Po serii 12 spotkań bez wygranej zarząd stracił cierpliwość i pożegnał trenera, który jeszcze chwile wcześniej wydawał się tym odpowiednim. Na jego miejsce przyszedł Walter Zenga, który od kilku lat nie potrafił zagrzać na dłużej miejsca w żadnym klubie. W ostatnim czasie miał za sobą zwolnienie z Venezii, czy nawet emirackiego Al.-Shaab. Mimo to właściciele postanowili zaufać byłemu zawodnikowi Interu Mediolan, wierząc, że zdoła wskrzesić umiejętności widoczne na stracie rozgrywek. Jednak na koniec sezonu, zaledwie po 13 spotkaniach postanowili zrezygnować z 58-krotnego reprezentanta Włoch, mając na celowniku nowego kandydata.

Eusebio Di Francesco w trenerce znany głównie ze swojego stażu w Sassuolo i Romie, 3 sierpnia został ogłoszony nowym szkoleniowcem Rossoblu. Pobyt w Sampdorii, z której odszedł po 8 meczach, nie stawiał go w zbyt dobrym świetle, ale Giulini postanowił zaufać mu jak nikomu innemu wcześniej. Dał spore możliwości w kwestii wzmocnień, bo przyszły takie nazwiska jak Godin, Rog, Ounas czy na stałe Giovanni Simeone. W nowym trenerze widział postać, która ma przeprowadzić długofalowe wznoszenie drużyny na wyższy poziom. Najpierw jednak trzeba zażegnać kryzys pozostawiony po Maranie i Zendze, a były zawodnik Giallorossich specjalistą od gaszenia pożarów nie jest. Już po 6 kolejkach można było stwierdzić, że nie pójdzie tak gładko, jak Giuliniemu mogło się wydawać. 7 punktów nie wyglądało tragicznie, jednak gra drużyny mogła sprawiać zawroty głowy, ponieważ wraz ze zdobytymi 12 bramkami, stracili również aż 15. O zrównoważeniu nie było mowy, więc nowy szkoleniowiec musiał zmienić swoje założenia.

Do meczu z Juventusem w 8 serii gier Di Francesco zastosował aż 6 różnych wyjściowych formacji, co świadczyło o dość desperackim szukaniu odpowiedniego wariantu gry. Z czasem postanowił pozostać przy 4-2-3-1 i choć w pewnym stopniu ustabilizowało to liczbę bilansu bramkowego, tak o poprawie wyników nie było mowy.

POTENCJAŁ KADROWY

Obecnie okupowane miejsce przez Cagliari nie jest miarodajne do możliwości, jakie ma trener na Sardynii. Niejeden szkoleniowiec chciałby mieć taką drużynę, jaką obecnie posiada Di Francesco, a mimo to Eusebio nie potrafi wyciągnąć potencjału z aktualnej kadry. Zarząd daje mu dość dużo swobody na rynku transferowym, ale tam także niezbyt dobrze się porusza. Kilku zawodników już teraz zastałoby zatrudnionych przez większe kluby, jednak ich dyspozycja i potencjał kompletnie nie przekłada się na wyniki Rossoblu.

Zaczynając od Cragno, kończąc na Simeone mamy wielu piłkarzy z predyspozycjami do gry w większym klubie, w tym paru, za których Sardyńczycy w przyszłym czasie dostaną zapewne niemałe pieniądze. Począwszy od wyżej wspomnianego Alessio Cragno, 26-letniego podstawowego bramkarza, można mówić o jednym z lepszych golkiperów na półwyspie Apenińskim. Chociaż Cagliari ma już stracone aż 39 bramek, to gdyby nie Włoch bilans wyglądałby o wiele gorzej. Nieuniknione, że niezależnie od pozycji, jaką zajmą na koniec sezonu, bramkarz odejdzie do lepszej drużyny, ponieważ obecny klub robi się już za mały na jego umiejętności.

Przechodząc do linii defensywy warto zacząć od Sebastiana Walukiewicza. Polak rzecz jasna nie jest w na tyle dobrej dyspozycji, aby wpływać na formę zespołu, ale w porównaniu do innych młodych obrońców Serie A mowa tu o ogromnym talencie. Ostatnie tygodnie nie należały do najlepszych w wykonaniu byłego zawodnika Pogoni Szczecin, jednak nawet kiedy miał swój najlepszy okres w karierze (pierwsza część sezonu), to nie przekładało się to znacząco na wyniki zespołu. Diego Godin to być może największe nazwisko w całej drużynie, ale w tym przypadku niezbyt widać to na boisku. Już w Interze pokazał, że najlepsze lata ma za sobą, ale kiedy taka postać przychodzi do takiej drużyny, to oczekuje się, że mocno na nią wpłynie oraz że będzie mądrze wykorzystywany. Gabriele Zappa nie rozgrywa fenomenalnego sezonu, lecz potencjał jest w nim duży. Jak na swój wiek (21 lat) nieźle wpasował się do ligi po przejściu z Pescary i za jakiś czas być może zrobi skok w górę.

Linia pomocy jest prawdopodobnie najlepszą formacją w całej drużynie. Joao Pedro mając już na koncie 11 bramek i 2 asysty kolejny sezon jest najważniejszą postacią zespołu oraz jednym z ciekawszych piłkarzy ligi. Kroku do przodu już raczej nie zrobi, ale z dolnej części tabeli Serie A jest bez wątpienia jednym z 5 najlepszych zawodników z pola. Formę Nahitana Nandeza można określić mocno sinusoidalną, ale mowa tu o piłkarzu, który przeszedł za aż 18 milionów euro z Boca Juniors. Czasami miewa świetne występy i przy równej dyspozycji można mówić o naprawdę dobrym zawodniku. Gra Marko Roga jest lekkim rozczarowaniem, ale nieraz również potrafi wejść na poziom, którym zapracował sobie na występy w Napoli.

Giovanni Simeone parktycznie co sezon jest gwarancją 10 bramek. W Genoi, Fiorentinie, jak i w zeszłych rozgrywkach w Cagliari przekroczył tę granicę. Obecnie także jest na całkiem nie najgorszej drodze, ponieważ na półmetku kampanii ma 5 trafień. Nie robi to zbyt dużego wrażenia, ale jeśli doprowadzi się go do odpowiedniej dyspozycji, to będzie bardzo istotną częścią zespołu. Leonardo Pavoletti to już przeszłość, choć czasami także potrafi zagrać całkiem nie najgorszy mecz, Pozostaje jeszcze Riccardo Sottil, czyli kolejny młody zawodnik w drużynie (21 lat), który na swój sposób wyróżnia się na tle ligi.

Jakby tego mało, są jeszcze wzmocnienia z zimowego mercato, ale na ich ocenę wolałem się wstrzymać. Jednak kiedy przychodzi Radja Nainggolan oraz Daniele Rugani i Alfred Duncan, czy nawet dość wypalony Kwadwo Asamoah, to poprzeczka jest zawieszana wysoko, i oczekuje się, że odmienią formę drużyny. Bo jeśli kolejni klasowi zawodnicy pozytywnie nie wpłyną na dyspozycje zespołu, to jak powiedział kiedyś Sinisa Mihajlović na temat Milanu – „Potrzebny będzie egzorcysta”.

SPORE ZAUFANIE

Rolando Maran w zeszłym sezonie został zwolniony po serii 12 w lidze spotkań bez wygranej. Ile trwa obecna passa Rossoblu bez zdobycia 3 punktów? 15 meczów. Większość trenerów w znacznej części klubów po takim okresie zostałoby wyrzuconych bez wahania. Zarząd jednak postanowił okazać cierpliwość i dać mu duży kredyt zaufania. Jasno potwierdzili swoje wsparcie wobec menadżera 24 stycznia, ogłaszając przedłużenie kontraktu do 2023 roku. Spora część ludzi pracujących w klubie wierzy w jego możliwości i twierdzi, że trzeba po prostu dać mu więcej czasu. Pytanie tylko ile? Aktualnie Cagliari znajduje się na 18 pozycji w strefie spadkowej. Przyszłe tygodnie będą kluczowe w tej kwestii, ponieważ w następnych 4 kolejkach zmierzą się z kolejno; Torino, Crotone, Bologną i Sampdoria. Rywalami, z którymi są w stanie wywalczyć bardzo potrzebne w tej chwili punkty.

W obecnym sezonie głównym celem pozostaje już tylko i wyłącznie walka o utrzymanie oraz zbudowanie podstaw pod lepszy styl gry. Powoli można zacząć dostrzegać, że są robione ku tej drugiej kwestii kroki, ponieważ ostatnie spotkania z Sassuolo, Lazio oraz Atalantą były naprawdę obiecujące. Wiadomo, że za styl w piłce nożnej nikt punktów nie przyznaje, ale powoli można się spodziewać, że wyniki Rossoblu pozytywnie się zmienią. Najpierw trzeba jednak też sprawić, aby kluczowi piłkarze mieli duży wpływ na grę drużyny, a z tym na Sardynii bywa duży problem.

Giulini przedłużając kontrakt z Di Francesco, zagrał Va Banque. Albo się opłaci i wyniknie z tego ciekawszy projekt, albo co najgorsze – spadną do Serie B. Jest to najstraszniejszy z możliwych scenariuszy, ale obecny kryzys Cagliari trzeba brać na poważnie. Bo choć mają wielu świetnych piłkarzy, tak wizja zatonięcia należy do, jak najbardziej możliwych.

MATEUSZ PEREK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s