O kilku takich, którzy zawodzą w tym sezonie.

W każdym sezonie można znaleźć duże grono piłkarzy, którzy nie spełniają oczekiwań. Oto krótka lista zawodników LaLiga, którzy w tym sezonie nie grają na miarę potencjału. Oczywiście lista zawodników, którzy zawodzą, mogłaby być zdecydowanie dłuższa, ale postanowiłem się skupić na tych, o których się tak często się nie mówi, a oczekiwania wobec nich były zdecydowanie wyższe.

EDER MILITAO

Kiedy zawodnik trafia na Estadio Santiago Bernabeu za kwotę 50 milionów euro, wymaga się od niego przynajmniej gry na przyzwoitym poziomie. Brazylijczyk w zamyśle miał być trzecim środkowym obrońca w hierachii, który będzie naciskał na Rafaela Varane, a w perspektywie czasu może stworzyć z nim duet, jeżeli Sergio Ramos zdecyduje się na opuszczenie klubu. Plany planami, ale Militao przez ponad 18 miesięcy w ekipie Los Blancos nie wyróżnił się niczym szczególnym in plus.

Niestety problem tego zawodnika polega na tym, że często przytrafiają mu się drobne urazy, a kiedy już dostaje szanse od Zinedine’a Zidane, na ogół je marnuje, jak choćby w starciu z Levante, w którym otrzymał czerwoną kartkę już w dziewiątej minucie spotkania.

W poprzednim sezonie wiele mu wybaczana. W końcu trzeba było dać mu czas na aklimatyzację, jednak okres ochronny dobiegł końca, a szczególnej poprawy w grze 23-latka nie widać. Popełnia wiele błędów w ustawieniu, które na poziomie LaLiga nie jest w stanie nadrobić szybkością, która niewątpliwie jest jego atutem. Brazylijczyk jest wciąż dość młodym zawodnikiem, ale jeżeli w niedalekiej przyszłości nie poczyni znaczących postępów, ciężko mu będzie utrzymać się w Realu na dłużej.

CLEMENT LENGLET

Francuz w Barcelonie miewa wzloty i upadki, ale w ostatnich miesiącach tych drugich było zdecydowanie więcej. Mógłby być jednym z najlepszych obrońców, ale kompletnie nie potrafi wykorzystać swojego potencjału. Barcelona zwłaszcza w obecnej sytuacji potrzebuje obrońców, grających odpowiedzialnie. Ciężko liczyć na Umtitiego, który bardzo często zmaga się z urazami, nie ma Pique, a w obwodzie pozostają młodzi piłkarze, którzy potrzebują wsparcia od bardziej doświadczonego kolegi. Niestety Lenglet często ma ze skoordynowaniem swoich boiskowych poczynań, a co dopiero nadzorowaniem mniej doświadczonych kolegów.

Można wspomnień choćby błąd Francuza w meczu z Realem Madryt. Na 30 minut przed końcem podstawowego czasu gry Lenglet pociągnął za koszulkę Sergio Ramosa, przez co sędzia został zmuszony do podyktowania rzutu karnego, który kapitan królewskich wykorzystał z zimną krwią. Lenglet przechodzi trudny czas i musi jak najszybciej wziąć się w garść. Dołączył do Barcelony, by zdobywać trofea niedostępne dla Sevilli, ale do tego potrzebna jest jego stabilna forma.

MIRALEM PJANIĆ

Latem Barcelona wymieniła Arthura na Bośniaka, który miał wnieść do zespołu międzynarodowe doświadczenie i wspomóc proces przebudowy drużyny. Rzeczywistość okazała się brutalna dla Bośniaka. Kiedy już jest na boisku, zazwyczaj wybiera bezpieczne rozwiązania, które nie przyspieszają gry, a wręcz ją hamują. Ma to przełożenie również na jego statystyki. Jak dotąd nie zanotował choćby jednej asysty w LaLiga oraz rozgrywkach Ligi Mistrzów w obecnym sezonie. Nie zdobył również choćby jednej bramki.

Zdecydowanie lepiej od niego prezentuje się w teorii żółtodziób, czyli Pedri, który w przeciwieństwie do byłego piłkarza Juventusu potrafi wziąć grę na siebie. W ostatnim czasie Pjanic udzielił wywiadu w programie Telefoot, podczas którego stwierdził, że nie wie, dlaczego nie występuje regularnie, ale nadal ciężko pracuje. Cóż sama praca nie wystarczy. Riqui Puig w pewnym momencie znajdował się w kolejce do składu nawet za woźnymi, a dziś gra w miarę regularnie, więc pozostaje czekać, aż Bośniak otrzyma swoje kolejne minuty i wówczas będzie miał okazję przekonać do siebie Koemana.

VITOLO

Jeszcze nie tak dawno był ważnym zmiennikiem w zespole Diego Simeone, a w ostatnich miesiącach nie dostaje nawet ogonów. Vitolo po raz ostatni pojawił się na murawie w starciu Copa del Rey przeciwko Cornelli i jak większość zapewne pamięta Atletico odpadło w kompromitujących okolicznościach. W lidze ostatni raz zagrał w grudniu przeciwko Realowi Valladolid, co pokazuje jego pozycję w hierarchii.

Vitolo nie jest już najmłodszym graczem. W tym roku skończy 32 lata. Kiedyś imponował zwinnością i dryblingami, które przy jego warunkach fizycznych wyglądały widowiskowo. Śledziło się losy tego zawodnika z dużą przyjemnością. Co prawda nie zapowiadało się na to, że kiedykolwiek zostanie legendą Atletico, ale w wielu trudnych momentach potrafił dać drużynie oddech. Dziś pozostał cień z tego piłkarza i należy oczekiwać, że Vitolo latem poszuka nowego pracodawcy. W tym sezonie rozegrał tylko 6 spotkań w lidze (zaledwie 225 minut).

RENAN LODI

W gruncie rzeczy Lodi miał trudne wejście do zespołu w rozgrywkach 2019/20. Wielu piłkarzy z Ameryki Południowej przeżywa na początku europejskiej przygody trudne chwile, ale Lodi względnie szybko się odnalazł, pomimo niesprzyjających okoliczności. Atletico przeszło gruntowną przebudowę i potrzebny był czas, by poszczególne ogniwa zaczęły do siebie pasować. W pewnym momencie wydawało się, że Renan Lodi zdążył zbudować dość mocną pozycję w zespole, ale po lockdownie miał problem z powrotem na właściwe tory.

Ten sezon nie rozpoczął najlepiej. Po zmianie taktyki przestał się liczyć w walce o pierwszy skład. Simeone na wahadle woli korzystać zamiennie z Yanicka Carrasco lub Saula, co pokazuje, że Lodi jest dopiero trzeci w kolejce do miejsca w składzie. Ciężko dziś skreślać Brazylijczyka. Sezon jest długi i wiele się może wydarzyć. Swoje minuty na pewno otrzyma. Nie mniej jednak można było spodziewać się więcej po byłym piłkarzu Athletico Paranaense.

KANG-IN LEE

W Valencii od dawna ciężko doszukać się normalności, która sprzyjałaby rozwojowi zawodników. Jest pewna grupa piłkarzy, która miała pociągnąć grę zespołu w erze zachowawczej polityki transferowej Valencii. Do tego grona zaliczano Koreańczyka. Na razie nie daje tyle, ile mógłby dać zespołowi, ponieważ zatrzymał się na etapie piłki juniorskiej. Umiejętności nikt mu nie może odmówić, natomiast ciężko go nazwać piłkarzem uporządkowanym.

Kang-In bardzo wierzy w siebie, ale wiara we własne umiejętności przerodziła się z czasem w pychę i coś w rodzaju samouwielbienia. Tak jak wielu młodym zawodnikom często brakuje pewności siebie, tak Kang-In mógłby obdzielić nią minimum trzech piłkarzy. Na boisku już też nie błyszczy i od dłuższego czasu dochodzą z jego środowiska głosy, że chciałby opuścić ekipę Los Ches. Niewykluczone, że tak się stanie. Latem pozostanie już tylko rok do końca kontraktu utalentowanego gracza i potencjalni pracodawcy będą mieli stosunkowo duże pole do popisu w gestii negocjacji transferu.

DANI PAREJO

Dani Parejo dołączył do Villarreal w ramach projektu, który miał wznieść Villarreal na wyższy poziom. Oprócz niego dołączyło jeszcze kilku innych doświadczonych piłkarzy oraz doskonale znany trener Unai Emery. Zdaniem wielu drużyna w takich kształcie powinna podjąć próbę walki o pierwszą czwórkę, a najważniejszym piłkarzem ma być Parejo. Okazało się jednak, że były piłkarz Valencii nie odgrywa w tym zespole pierwszych skrzypiec, a wręcz momentami na nich rzępoli.

W większości spotkań Villarrealowi brakuje błysku, który miał zapewnić właśnie Parejo. Wiele osób zarzuca mu, że mało biega, natomiast ta teza jest nieprawdziwa. W wielu spotkaniach przebiegł ponad 12 km, ale niewiele z tego wynikało, ponieważ prędkość, z jaką się porusza, często nie przystoi piłce na najwyższym poziomie. Pod tym względem można go porównać do Sergio Busquetsa, któremu również nie można odmówić umiejętności strikte piłkarski, natomiast można się przyczepić do sposobu poruszania po murawie.

Villarreal jest zespołem najczęściej remisującym w lidze. W pewnym stopniu można doszukiwać się usprawiedliwień w liczbie urazów, które często uderzają w ekipę Unaia Emerego, ale po to wzięli Parejo, by w meczach, które są na styku, przesądził o losach spotkania nieszablonowym zagraniem. Tego niestety mu brakuje.

ENES UNAL

Swego czasu był nazywany jednym z największych tureckich talentów, co sprawiło, że Manchester City zdecydował się sprowadzić tego gracza na Etidah. W następnych latach trafiał na liczne wypożyczenia. Zdążył opuścić definitywnie szeregi The Citizens na rzecz Villarreal, z którego był ponownie wypożyczany (dwukrotnie wypożyczany), aż w końcu tego lata zasilił zespół Jose Bordalasa. Getafe zapłaciło za niego aż 9 milionów euro, przez co stał się trzecim najdroższym piłkarzem w historii Los Azulones. Na ten moment wydaje się, że pieniądze zostały zmarnowane.

Unal nie zdobył choćby jednej bramki w LaLiga i zawodzi jak zresztą całe Getafe. Wcześniej podśmiewywano się z Los Azulones, że mają najstarszy atak w całej lidze, ale trzeba szczerze powiedzieć, że wówczas ten zespół miał większą siłę ognia niż obecnie. Unal jest daleki od dorobków strzeleckich, które do niedawna gwarantował choćby Jorge Molina. Nie przepadam za skreślaniem piłkarzy, ale w przypadku Unala mam duże wątpliwości, czy kiedykolwiek wejdzie na najwyższy poziom. Raczej będzie się kręcił w widełkach od 6 do 12 bramek na sezon.

PAWEŁ OŻÓG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s