Cracovię da się lubić?

Czym Cracovia zraża do siebie postronnych widzów? Czy Wdowiak to jedyny piłkarz, któremu było nie po drodze z tym klubem? Czy Cracovia spełnia oczekiwania? Czego brakuje drużynie Probierza? Na którego piłkarza można liczyć? Jaka szansa przechodzi im przez palce? Dlaczego warto mieć napastnika? O tym, a także o innych sprawach związanych z Cracovią w dzisiejszym tekście.

Zwłaszcza w tym sezonie Cracovia nie dostarcza zbyt wielu pozytywnych wrażeń postronnym widzom. Na dobrą sprawę, klub zamiast stale nad poprawą swojego wizerunku działa w kierunku przeciwnym zniechęcając do siebie. W ostatnich latach Pasy były przede wszystkim kojarzone z nijaką drużyną, złożoną z wątpliwej jakości obcokrajowców wzbogaconą o kilku Polaków, którzy również okazywali się niewypałami jak Matusiak czy Grzelak. Rzecz jasna zdarzały się również wyjątki od tej reguły i choćby za sterami trenera Jacka Zielińskiego Cracovia potrafiła grać atrakcyjny futbol.

Przyjście Michała Probierza miało być momentem przełomowym i manifestem budowy projektu wielkiej Cracovii. Trener Probierz czekał na ofertę ze stabilnego klubu, w którym będzie mógł wreszcie wprowadzać w życie głoszone przez siebie ideały, a klub Janusza Filipiaka był i jest w stanie mu to zapewnić. Jednak w dłuższej perspektywie okazało się, że trener i wiceprezes w jednej osobie musi również odgrywać rolę Moniki Zamachowskiej (dawniej Richardson) w produkcji programu „Cracovia da się lubić”. Zabrakło co prawda Conrado Moreno i Paolo Cozzy, ale znalazło się miejsce dla wielu innych obcokrajowców, którzy przybyli do Krakowa. Odsyłam do Quizu.

SHOW PREZESA

Zadaniem każdego prezesa jest godne reprezentowanie interesów swojej jednostki gospodarczej. Profesor Janusz Filipiak podobnie jak jego piłkarze nie miał najlepszej rundy jesiennej. Wiązanka uprzejmości pod adresem sędziego Stefańskiego nie jest nawet godna cytowania.

Jak mawia klasyk, mecz nie kończy się na ostatnim gwizdku i również w myśl tej zasady postanowiła zadziałać Cracovia. Na stronie klubowej pojawiło się już słynne oświadczenie, które sugerowało krzywdy wyrządzone względem Cracovii. Jest to o tyle niesmacznego, że swego czasu to Cracovia umyślnie wpływała na decyzje sędziów, za co została ukarana punktami karnymi oraz grzywną. Szczerze mówiąc kluby, które swego czasu zostały skręcone przez krakowski klub, powinny wydać własne oświadczenia z wykazaniem strat, które poniosły w związku z działalnością Cracovii.

W kontekście ogólnej poprawności warto też wspomnieć, że swego czasu zatrudniono Jablonskiego, który już tylko czekał na dyskwalifikację w związku z działaniami korupcyjnymi. Każdy ma prawo zbłądzić w życiu, ale trochę się to wszystko gryzie.

CZARNA LISTA

Osoby zarządzające tym klubem często wspominają o wrogim nastawieniu względem Cracovii równocześnie dostarczając pożywki dla hejterów i sceptyków. Najświeższym przypadkiem jest sprawa z Mateuszem Wdowiakiem.

W pewnym momencie negocjacje z 24-latkiem stanęły w martwym punkcie. Stwierdzono, że piłkarz nie jest wystarczająco skupiony na grze w piłkę i zrzucono go do rezerw, choć jego dyspozycja nie mogła budzić zastrzeżeń. Tym bardziej, że gdyby nie Wdowiak, to Cracovii byłoby ciężko wywalczyć Puchar Polski. Boiskowa forma Wdowiaka nie spadała, ta w gabinetach również, więc klub zadziałał instynktownie.

Jest to kolejny kamyczek do ogródka. Podejście klubu względem 24-latka raczej nie skłoni innych młodych i perspektywicznych piłkarzy do złożenia podpisu pod umową z klubem. Takie sytuacje raczej odstraszają i sprawiają, że piłkarze oraz ich doradcy chętnie wysłuchają ponownie ofert ze strony innych drużyn. Na co również warto zwrócić uwagę, Wdowiak nie jest jedynym zawodnikiem, który nie będzie najlepiej wspominał swoich ostatnich miesięcy spędzonych w klubie.

Damian Dąbrowski po odpadnięciu Cracovii z Dunajską Stredą w 2019 stał się ofiarą przepisu młodzieżowca. Przynajmniej tak tłumaczono chęć pozbycia się piłkarza, który przez wiele lat występował na stadionie przy Kałuży. Podkreślano, że trzeba pozbyć się Dąbrowskiego, by zrobić miejsce dla młodzieżowca Sylwestra Lusiusza. Z czasem Lusiusza liga zweryfikowała. W tym sezonie na boiskach Ekstraklasy nie uzbierał choćby minuty.

Wcześniej głośną sprawą był konflikt klubu z Miroslavem Covilo. Były kapitan odszedł w 2018 roku, w delikatnie ujmując, gęstej atmosferze. Klub nie chciał zgodzić się na transfer, co skłoniło pomocnika do wypowiedzenia umowy i podpisania kontraktu z Lugano. Covilo był zdania, że władze Cracovii przez długi czas go zwodziły, a sprawa trafiła do FIFA. Ostatecznie FIFA stanęła po stronie piłkarza.

W 2020 dużo mówiło się o przypadku Janusza Gola, który ostatecznie pożegnał się z klubem. „Jako Kapitan nie mogłem zgodzić się na propozycję władz Klubu dotyczącą obniżenia naszego wynagrodzenia o 50 proc., bo początkowo wszyscy zawodnicy odrzucili takie rozwiązanie. Nie mogę pogodzić się z tym, że zarzucono mi, niesprawiedliwie i niezgodnie z prawdą, że kieruję się egoistycznymi pobudkami”.

STYL GRY

O ile o Cracovii ciężko powiedzieć, by była ekstraklasowym ambasadorem joga bonito, o tyle ich siermiężny styl gry jest dość efektywny. Zawsze jak ktoś zarzuci Michałowi Probierzowi, że od oglądania jego zespołu bolą zęby i posuwają się procesy starzenia, to Probierz może złapać krytyka za ramię, wskazać palcem w kierunku klubowych trofeów i powiedzieć „to pa tera”.

Cracovia nawet ta Michała Probierza miewała okresy, w których potrafiła pozytywnie zaskoczyć np. w czasach gdy brylował Airam Cabrera i Javi Hernandez. Jednak stopniowo zabijano w tym zespole kreatywności i rezygnowano z fajerwerków na rzecz torpedowanie rywali dośrodkowaniami. Obrana strategia zapewnia Cracovii stabilne, choć dość przeciętne wyniki.

W tym momencie warto się zastanowić, czy pierwotny plan zakładał budowanie drużyny, która jest tylko poprawna? Probierz cieszy się dużym zaufaniem prezesa Filipiaka od momentu zatrudnienia w 2017. Po takim czasie pracy poważanego w środowisku trenera drużyna mogłaby częściej przejmować inicjatywę, a w konsekwencji dominować rywali. Jednak Probierz woli uprzykrzać życie rywalom.

Kwintesencją stylu drużyny Probierza był mecz o Superpuchar z Legią. Oba zespoły zaprezentowały się żenująco i każdy śledzący to spotkanie odczuwał ulgę w momencie, gdy komentatorzy przypominali, że regulamin nie przewiduje rozegrania dogrywki tego dżemiku. Cracovia wygrała, ale widzowie powinni mieć za to widowisko wypłacone szkodliwe.

PLUSY I ROKOWANIA

Latem sprowadzono Karola Niemczyckiego, który poprzedni sezon rozegrał na poziomie 1. ligi, reprezentując barwy Puszczy Niepołomice. Niemczycki nie dość, że nie okazał się gorszy od Lukasa Hrosso i Michala Peskovica, ale również uratował Cracovii przynajmniej kilka punktów. Dziś można śmiało powiedzieć, że był najlepszym letnim transferem Pasów i nikogo nie powinny dziwić w przyszłości zapytania innych klubów o tego piłkarza.

Przyglądając się nieco bliżej młodzieżowcom Cracovii, ciężko o optymizm. Gdyby z jakiegokolwiek powodu ze składu wypadł Niemczycki, to wówczas trener Probierz miałby nie lada zagwozdkę. Nikt z grona Pik, Zaucha, czy Gut przynajmniej na ten moment nie jest w stanie rywalizować na poziomie Ekstraklasy. Nie jest to mój wymysł, tylko taką narrację zbudował w tym sezonie ich czas spędzony na boiskach Ekstraklasy.

Cały czas stabilną formę prezentuje próbowany jesienią na kilku pozycjach Pelle van Amersfoort. Można słusznie powątpiewać w to, że krakowska młodzież wiesza nad łóżkiem plakaty z wizerunkiem Holendra, ale nie zmienia to faktu, że na tle kolegów z zespołu potrafi błysnąć. Podobnie wygląda sytuacja z Sergiu Hancą. Co do reszty zawodników jest wiele znaków zapytania. Można było spodziewać się zdecydowanie więcej po Fiolicu, który w 2018 zamienił Dinamo Zagrzeb na Genk i w Cracovii miał się odbudować. Florian Loshaj również nie błyszczy, podobnie jak Dimun. Wszystko sprowadza się do tego, że ci piłkarze mają problem z wyjściem poza przeciętność.

NOWE OTWARCIE, KTÓRE NIE NADESZŁO

Latem przewietrzono po raz kolejny szatnię i postawiono na nowe nazwiska. Jednak, żeby móc rzetelnie ocenić skuteczność ofensywnych działań Cracovii w letnim oknie transferowym, należy przedstawić listę zawodników, którzy zostali sprowadzeni.

Oto lista letnich transferów:

  • Marcos Alvarez
  • Karol Niemczycki
  • Matej Rodin
  • Damir Sadikovic
  • Ivan Marquez
  • Rivaldinho
  • Michael Gardawski
  • Dawid Szymonowicz

Marcos Alvarez początkowo sprawiał wrażenie gościa, który może stać się reformatorem stylu Cracovii. Wszędzie było go pełno, ciągle domagał się piłki, a kiedy była taka możliwość, podchodził do stałych fragmentów gry. Jednak zachwyty nad Niemcem nie trwały długo, gdyż szybko popadł w ligową przeciętność. Możliwe, że wiosną się odbuduję, ale nie zmienia to faktu, że oczekiwano od niego zdecydowanie lepszej gry.

Ciekawym przypadkiem jest Rivaldinho, który nie przypomina pod względem poziomu sportowego swojego ojca Rivaldo ani żadnego wartościowego Brazylijczyka z przydomkiem kończącym się na -inho. Dodatkowo pojawiają się głosy, że syn słynnego ojca ma problemy z pewnością siebie. Tworząć drużynę badziewiaków rundy jesiennej należałoby się spodziewać przynajmniej powołania dla Brazylijczyka.

Po odejściu Helika sprowadzono Mateja Rodina, który nadal pozostaje zagadką. Miewał momenty lepsze i gorsze. Coś tam potrafi, ale dziś ciężko powiedzieć, że będzie topowym stoperem tej ligi. Możliwe, że warunki fizyczne (195 cm) sprawią, że będzie zdobywał bramki po stałych fragmentach.

Pozostali piłkarze przychodzili raczej w charakterze uzupełnień. Pozytywnie zaskoczył Szymonowicz, choć i jemu przytrafiały się błędy. Sadikovic? Przeciętniak, jakich pełno w tej lidze. Ivan Marquez? Daleki od swojej najlepszej formy z Korony. Gardawski? Zasłynął idiotycznym zagraniem ręką w spotkaniu z Górnikiem, kiedy prawdopodobnie pomylił dyscypliny.

Letnie okno transferowe Cracovii można ocenić na 3/10. Nielicząć Niemczyckiego, żaden z nowych zawodników nie stał się kluczowym piłkarzem, więc ciężko znaleźć przesłanki ku wyższej nocie.

NA WOJNĘ BEZ STRZELBY

Od momentu, w którym piłka raczkowała, liczyło się strzelanie bramek, a co za tym idzie posiadanie w zespole goleadora z krwi i kości. Pierwsze co rzuca się w oczy w Cracovii, to brak napastnika z prawdziwego zdarzenia. Gdyby Cracovia posiadała w swoim składzie bramkostrzelnego napastnika, to wówczas nie dyskutowano by tyle o ich stylu, bo mieliby kilka punktów więcej.

Najlepsi strzelcy Cracovii:

4 – Pelle van Amersfoort,

2 – Sergiu Hanca, Florian Loshaj, Tomas Vestenicky.

Rivaldinho nikogo nie oczarował. Alvarez wypalił się, zanim na dobre odpalił. Vestenicky nigdy nie potrafił zagrać trzech dobrych spotkań z rzędu. Filip Piszczek próbuje odgrywać rolę napastnika. Walczy, wychodzi na pozycję, ale to tyle. Ta sytuacja powinna uwierać pion sportowy klubu. Jeszcze nie tak dawno barwy Cracovii reprezentowali kolejno Piątek, Airam Cabrera oraz Rafa Lopes. Nie trzeba się specjalnie znać na piłce, by zauważyć coroczną gradację napastników pod względem potencjału i umiejętności.

POST SCRIPTUM

Cracovia jest trochę jak ten sezon. Przeciętna i niestawiająca kolejnych kroków ku lepszej przyszłości. Biorąc pod uwagę, że Wisła od lat przeżywa swoje problemy, to można pokusić się o stwierdzenie, że Cracovia otrzymała od losu szansę skorzystania na nieszczęściu rywali zza miedzy. Gdyby wszystko w tym klubie się zgadzało, to byłaby możliwość powiększenie bazy kibicowskiej. Niestety wiele działań Cracovii odstrasza i odstraszało potencjalnych zainteresowanych.

Jakiś czas temu rzucił mi się w oczy tweet, w którym autor rzucił stwierdzeniem, że za każdym razem, kiedy odpala mecz Cracovii, to widzi nowego obcokrajowca. Trzeba przyznać, że ktoś, kto to napisał, nie jest z dala od prawdy, ponieważ normą dla Cracovii stało się wystawianie 8-9 obcokrajowców w pierwszej XI.

W obecnym zespole brakuje piłkarzy symboli, a nawet jak ktoś aspiruje do tego miana, to aura wokół piłkarza zaczyna gęstnieć i dzieją się rzeczy dziwne, o czym świadczy odejście Covilo, zamieszanie z Januszem Golem, wypchnięcie Dąbrowskiego i obecna sytuacja Mateusza Wdowiaka. Trener pracuje w klubie od ponad trzech lat, a fundamenty drużyny wciąż są dość cienkie i nie ma gwarancji na to, że znów się coś nie wydarzy.

PAWEŁ OŻÓG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s