Wywiad z Dave’m Seagerem

Kolejnym moim rozmówcą, z którym miałem przyjemność przeprowadzić wywiad był Dave Seager – pisarz, współzałożyciel strony gunnerstown.com, wieloletni kibic i autor 3 książek dotyczących Arsenalu.

Jako że mamy czasy koronawirusa, a przecież nie ma nic ważniejszego niż zdrowie, na początku chciałbym zapytać Cię, jak się czujesz i jak zdrowie Twoje oraz Twojej rodziny?
Wszystko dobrze, dziękuje. Aktualnie jesteśmy w trakcie próby przeprowadzenia się do nowego domu, co jest bardzo stresujące.

 

Dave, wiem, że kibicujesz i chodzisz na mecze Arsenalu od początku lat 80. Powiedz mi, skąd wzięła się miłość do kanonierów?
Moja rodzina przeniosła się do Londynu, gdy miałem 5 lat i był to sezon, w którym Arsenal zdobył dublet (1971rok). Wydaje mi się, że to chłopak mojej siostry zainteresował mnie Arsenalem, ponieważ moi rodzice w ogóle nie interesują się piłką. Na pierwsze mecze zostałem zabrany przez mojego brata i wspomnianego chłopaka mojej siostry. Miałem 10 lat i już wtedy byłem całkowicie „uzależniony”. Niestety, ponownie zawitałem na Highbury dopiero we wczesnych latach 80-tych, kiedy już byłem nastolatkiem i rodzice zaufali mi, żebym pojechał sam ze szkolnymi przyjaciółmi.

 

Jak wspominasz atmosferę na Highbury w tamtych latach, bo na pewno była zupełnie inna niż na dzisiejszym The Emirates?
Rzeczywiście było zupełnie inaczej niż teraz. Atmosfera była niesamowita. Zawsze stałem na North Bank, blisko centrum gdzie doping był najgłośniejszy. Oczywiście nie było w tamtych czasach wcześniejszej rezerwacji biletów, więc trzeba było przyjść o wiele wcześniej, żeby zapłacić na bramce (kołowrotku). Każdy zawodnik miał swoją przyśpiewkę albo piosenkę, która intonowaliśmy, dopóki nie docenił naszych wysiłków. Fakt, że większość ludzi wtedy stała, dopingując zespół, bardzo pomagał w zbudowaniu atmosfery, czego dzisiaj niewątpliwie bardzo brakuje.

 

Jaki był Twój pierwszy mecz Arsenalu, na którym miałeś możliwość być?
Domowe spotkanie z Man City we wrześniu 1976 roku. Było to na początku kadencji Terry’ego Neila, który zaczął stawiać zespół na nogi. Geordie Armstrong, dla którego później miałem zaszczyt napisać biografię, byłem wtedy najlepszym graczem, mimo że był najstarszy.

 

Co możesz powiedzieć mi o Twoim byłym już projekcie 1 Nil Down 2 One Up?
Czytałem blogi Arsenalu jak większość fanów i w 2011 roku na jednym z nich zobaczyłem ogłoszenie, że szukają nowych tekściarzy. Spróbowałem swoich sił i wyglądało na to, że moje teksty przyjęły się całkiem dobrze. Pomyślałem, aby pisać dokładnie w ten sam sposób, jak fani rozmawiają o piłce po meczu w pubie. 1ND2OU był starym Fanzinem z lat 80’, który przestał istnieć, więc tak nazwałem bloga. Nazwa 1 Nil Down 2 One Up dotyczyła słynnego półfinałowego zwycięstwa 1:2 na White Hart Lane w 1987 roku, a także zwycięstwa 2:1 w finale z Liverpoolem, gdy na początku przegrywaliśmy 1:0. To był mój pierwszy finał na żywo na Wembley.

 

Skąd wziął się pomysł na Gunners Town, co możemy tam znaleźć i ile osób bierze udział w tym projekcie?
Gunners Town było stroną, która już istniała, ale była znana jako „Welcome to the Gunners Town”. Z moimi dwoma współpracownikami odkupiliśmy tę stronę w 2013 roku. Jeden z nich, Paul Hepker (@invinciblog) tak jak ja dużo czasu spędzał na „grzebaniu” w Arsenalu. Wizją wtedy i nadal jest zapewnienie nieocenzurowanej platformy dla aspirujących blogerów/pisarzy, którzy chcą znaleźć ujście dla swoich myśli i pomysłów na temat Arsenalu. Ciągle rekrutujemy nowych członków i chociaż wielu z nich przychodzi i odchodzi, to zawsze jesteśmy dumni, że mogliśmy dać im głos i być może odskocznię od codziennych spraw. Niektórzy z nich są teraz pełnoetatowymi dziennikarzami.

 

Gunners Town ma już 7 lat. Co możesz powiedzieć o planach na przyszłość tego projektu?
Niedawno dodaliśmy podcast z dobrą ekipą i szczerze mówiąc, jest to mniej więcej to samo. Obecnie jesteśmy na etapie wsparcia i odwiedziny na naszej stronie każdego miesiąca są na najwyższym poziomie od 2015 roku. Mamy ogromny zbiór talentów pisarskich zmieszanych z kilkoma starymi piórami, takimi jak ja.

 

Dave napisałeś 3 książki, które dotyczyły ludzi związanych z Arsenalem: „Geordie Armstrong on the Wing”, „Supporting Arsenal is a Funny Old Game” i „Arsene’s Double Double”. Czy mógłbyś powiedzieć, jak powstawały i która z nich jest najbliższa twemu sercu i dlaczego?
Wszystkie trzy projekty były bardzo różne od siebie, ale to przygoda z „Geordie Armstrong on the Wing” była wyjątkowa i niosła ze sobą ogromną odpowiedzialność. Przy jej tworzeniu spotkałem wielu bohaterów i to dzięki niej poznałem swojego wydawcę, który stał się moim zaufanym przyjacielem i zaufał moim „dziwacznym” pomysłom na kolejne 2 książki.

 

Dave wiem, że rodzina Armstrongów zwróciła się do Ciebie z prośbą o napisanie książki-hołdu dla prawdziwej legendy Arsenalu, jaką był Geordie Armstrong i tak powstało „Geordie Armstrong on the Wing”. Powiedz mi, co wtedy czułeś? Dla mnie jako wieloletniego fana Arsenalu z Polski jest to coś niesamowitego i nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazić, co musiałeś wtedy czuć.
Tak, to prawdziwy zaszczyt, że zostałem o to poproszony, ponieważ w 2013 roku byłem nieznanym nikomu blogerem-amatorem. Po zapytaniu od Jill Armstrong umówiłem się z nią i wdową po Geordiem Armstrongu na spotkanie. Zasugerowałem im, żeby nawiązali współpracę z profesjonalistą, ale oni chcieli pasji. Kogoś, kto będzie zarazem fanem tego projektu. Wszystko trwało ponad rok. Przeprowadzanie wywiadów, transkrypcje, pisanie, a wszystko to pomiędzy codzienną pracą i rodzinnymi obowiązkami, ale przyniosło mi to ogromną radość i jestem bardzo zadowolony ze stylu, w jakim powstała ta książka.

 

Jako że mam 32 lata nie było mi dane oglądać Armstronga grającego w Arsenalu, ale chciałbym Cię zapytać o to, jaki był i jaką miał opinię wśród kibiców Arsenalu?
Powinienem tutaj powiedzieć: „przeczytaj książkę!” Jak na tamte czasy był takim nowoczesnym skrzydłowym box to box. Miał o wiele lepsze obydwie nogi niż Santi Cazorla i dokładniejsze podania niż Beckham. Był powszechnie kochany przez wszystkich, którzy napotkali go na swojej drodze jako zawodnika i trenera. Jest opisywany jako największy angielski gracz, który nigdy nie zagrał dla reprezentacji Anglii.

 

Chciałbym teraz porozmawiać o obecnym Arsenalu. Powiedz mi, jakie są Twoje wrażenia po pierwszych miesiącach pracy Mikela Artety?
Absolutnie kocham tego faceta i nie widzę w nim nic innego poza świetlaną przyszłością. Jest nowoczesnym trenerem współczesnej gry, świetnym taktycznie, wiedzącym czego chce i co bardzo ważne zdolnym do komunikowania się co do swoich pomysłów i planów. Czuję, że jego gracze z czasem będą dla niego przebiegać przez „ceglane ściany”.

 

Co sądzisz o zwolnieniu Raula Sanllehiego?
To dla dobra klubu. Mógłbym powiedzieć więcej na ten temat, ale nie chcę zostać oczerniony. Jestem zachwycony i podekscytowany, widząc jak Edu i Arteta, dwóch prawdziwych ludzi Arsenalu dostają prawdziwą odpowiedzialność i wsparcie.

 

Ruchy Arsenalu na rynku transferowym jak na razie wyglądają sensownie. Podpisaliśmy Williana, przychodzi Gabriel, Aubameyang jest blisko podpisania kontraktu. Jakich według Ciebie wzmocnień jeszcze potrzebujemy?
Kluczem jest środkowy fizyczny pomocnik. Partey albo ktoś o podobnym profilu kto może grać obok Xhaki, a następnie ktoś bardziej kreatywny środkowy, który będzie łączył linię pomocy z atakiem nie tylko podaniem, ale również swoją fizycznością. Właściwie Arteta będzie mógł spróbować Williana na tej pozycji.

 

Kilka dni po zwycięstwie Arsenalu w FA Cup miałeś niesamowitą wizytę w Twoim domu. Powiedz mi kto stanął naprzeciwko Ciebie z pucharem gdy otworzyłeś drzwi i co wtedy sobie pomyślałeś? 🙂
W poniedziałek zadzwonił do mnie klubowy zespół ds. eventów z pytaniem, czy mogliby przeprowadzić ze mną wywiad, na temat mojego alternatywnego doświadczenia z finału FA Cup. Powiedzieli mi, że przeprowadzają wywiady ze znanymi (wiem, brzmi absurdalnie) fanami i czy mogą przyjść do nas do domu. Zgodziłem się i umówiliśmy się na 9 rano we wtorek. Okazało się, że propozycja wywiadu była jedynie pretekstem, więc możesz sobie wyobrazić, jak bardzo byłem zaskoczony. Widziałem podjeżdżające auto z kibicem, moim przyjacielem Stuartem Macfarlanem (klubowym fotografem) i Roba Falconera z Arsenal Events Team, który wyciągnął puchar z auta.

 

IMG_20200828_183707

 

Na koniec chcę zapytać, czy planujesz jeszcze napisanie jakiejś książki albo, czy może jest już coś w trakcie tworzenia, a my będziemy pierwsi, którzy się o tym dowiedzą? 🙂
Szczerze mówiąc, planowałem napisać sequel do „Arsene’s Double Double” zatytułowany „From Double Double to Invincibubble”, jednak w 2019 roku straciłem syna w tragicznym wypadku i straciłem motywację. Może powróci pewnego dnia, ale na pewno nie w najbliższej przyszłości. Na chwilę obecną ciesze się, że piszę na Gunners Town i raz w tygodniu dla ogólnokrajowej gazety.

adalbertAFC

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s