Wywiad z dziennikarzem hiszpańskiego dziennika „AS” Martínem Manchónem

Miałem przyjemność porozmawiać z dziennikarzem AS-a Martínem Manchónem, który odpowiada za rubrykę związaną z Hiszpanami występującymi poza granicami swojego kraju. Tematami naszej rozmowy byli m.in. Hiszpanie występujący w Polsce, reprezentacja prowadzona przez Luisa Enrique, a także uroki dziennikarstwa na Półwyspie Iberyjskim.

Prowadzisz własną stronę internetową, a także należysz do redaktorów słynnego AS-a. Jak trafiłeś do jednej z największych redakcji w Hiszpanii?
Bardzo zależało mi na trafieniu do AS-a. Wiedziałem, że nikt nie tworzy podobnych treści do tych, które tworzyłem dla Migrantes del Balón. Wysłałem wiele maili, dzięki czemu się ze mną skontaktowali i zacząłem z nimi pracować. Obecnie zarządzam własną sekcją w AS. Przechodzę okres wątpliwości, ponieważ nie wiem, jak podejść do tej sekcji, ale cieszę się, że mogę należeć do tak ważnego newsroomu – jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy na świecie. Jestem z tego dumny.

Skąd pomysł na stronę internetową dotyczącą piłkarzy i trenerów z twojego kraju, ale pracujących poza granicami Hiszpanii?
Pomysł pojawił się znikąd. Studiowałem dziennikarstwo i zacząłem myśleć o stworzeniu własnej strony internetowej. Zrobiłem to, ponieważ zobaczyłem, że praktycznie nie ma stron o podobnej tematyce. Uważam, że dziś Migrantes del Balón stanowi punkt odniesienia dla podobnych stron w Hiszpanii.

Wiem, że śledzisz losy rodaków występujących w Polsce. Czy miałeś przyjemność poznać, któregoś z tych zawodników osobiście?
Nie. Wciąż nie miałem przyjemności poznać osobiście rodaków grających w Ekstraklasie. W marcu planowałem wyjazd do Poznania. Chodziło o stworzenie reportażu o Danim Ramírezie, ale wyjazd nie doszedł do skutku z powodu pandemii. Kiedy wszystko wróci do normy, przylecę do Polski. To kraj, który miałem przyjemność zobaczyć osobiście, choć nie od strony piłki. To kolejny krok, który pozwoli mi lepiej poznać futbol.

W polskiej lidze gra wielu Hiszpanów, którzy występowali w rezerwach czołowych klubów LaLiga. Który z nich ma/miał twoim zdaniem największy potencjał?
Spośród Hiszpanów grających obecnie w Polsce bardzo cenię Israela Puerto. Jest graczem, który miał dobre notowania w Hiszpanii i myślę, że jeśli dalej będzie tak pracował, osiągnie wysoki poziom. Wierzę, że ma szansę w przyszłości występować w Primera Division. Moją uwagę przykuwa również Dani Ramírez. Myślę, że odkąd przyjechał do Polsk, i bardzo dojrzał i jest graczem o ogromnym potencjale. Mam nadzieję, że Lech dostanie się do fazy grupowej. Będzie to dla Daniego dobra możliwość do zaprezentowania umiejętności. Ángel García również wydaje mi się bardzo dobrym bocznym obrońcą.

W Polsce dużo mówiło się o możliwych transferach Adama Buksy i Michała Karbownika do zespołów LaLiga. Czy twoim zdaniem te transfery są możliwe?
Nie śledzę tych piłkarzy z dużą uwagą, ponieważ głównie zajmuje się swoimi rodakami, natomiast słyszałem o nich. Sam fakt, że się o nich mówi, świadczy o ich dużym potencjale. Nie jest tajemnicą, że polska piłka klubowa nie przeżywa swojego najlepszego momentu.

Co Hiszpanie sądzą o polskiej piłce?
W Hiszpanii znana jest Legia ze względu na jej występy w Lidze Mistrzów. Dopóki polskie zespoły nie będą regularnie kwalifikowały się do ​​Ligi Mistrzów ani Ligi Europy. Tak długo ​​Ekstraklasa nie będzie miała najlepszych notowań w Hiszpanii. Fakt, że w Polsce występuje wielu hiszpańskich piłkarzy, oznacza, że w ostatnich latach część kibiców ma oko na Polskę w ramach ciekawości. Polska liga jest interesująca pod względem konkurencyjności, ale jej poziom nie przyciąga zainteresowania hiszpańskich fanów.

Jaki jest najbardziej egzotyczny kierunek dla hiszpańskich graczy?
W tej chwili Hiszpanie grają we wszystkich zakątkach planety. W ostatnich latach mieliśmy Hiszpanów w Bhutanie, Bangladeszu, Kambodży, Angoli, Wyspach Salomona, Nowej Zelandii … To szalone. Na stronie Migrantes del Balón można sprawdzić, gdzie w tej chwili grają Hiszpanie. Ludzie byliby zaskoczeni, ponieważ jesteśmy wszędzie.

Porozmawiajmy przez chwilę o reprezentacji Hiszpanii. Wiem, że częstym tematem dyskusji jest obsada bramki. Który z hiszpańskich bramkarzy jest według ciebie najlepszy?
W Hiszpanii mamy problem, ponieważ do niedawna byliśmy tak dobrzy, że teraz wszystko wydaje się nam niewystarczające. Myślę, że Hiszpania nigdy nie miała tylu dobrych bramkarzy, ale oczywiście żaden nie jest Ikerem Casillasem. Bardzo podobał mi się sezon w wykonaniu Vicente Guaity z Crystal Palace, ale mając De Geę i Kepę nie będzie miał szans na występy. Unai Simón z Athletic wydaje się, graczem, który w najbliższych miesiącach może wskoczyć do bramki. Bardzo dobrym bramkarzem jest również David Raya, ale wciąż nie jest szczególnie znany w Hiszpanii, ponieważ gra w angielskiej drugiej lidze w Brentford. Myślę, że niedługo będzie grał w Premier League i zacznie się o nim mówić. Jego gra nogami jest godna pozazdroszczenia.

Problemem wydaje się także obsadzenie środka obrony. Mówiło się m.in. o Raulu Albiolu, Pau Torresie, Iñigo Martinezie oraz Gabrielu. Kto twoim zdaniem powinien być partnerem Sergio Ramosa?
Tutaj mamy kolejny problem, który stanie się bardziej wyraźny, gdy Ramos przejdzie na emeryturę. Od dawna mówię, że po odejściu Piqué, postawiłbym na Azpilicuetę. Wiem, że nie jest to jego ulubiona pozycja, a tym bardziej w schemacie gry czwórką w obronie, ale myślę, że jest graczem o bardzo wysokiej jakości i mocnym charakterze, który dodatkowo uwidoczniłby się u boku Ramosa. Ramos-Azpilicueta. Czysty beton.

Wróćmy do piłki klubowej. Jak duży wpływ będzie miał koronawirus na przyszłość hiszpańskiego futbolu?
Z ekonomicznego punktu widzenia wszystko odbije się negatywnie, ale myślę, że kryzys może być dobry dla hiszpańskiej piłki. Mamy godne pozazdroszczenia ośrodki szkoleniowe dla młodych piłkarzy, ale nie każdy z nich znajduje miejsce w zawodowej piłce nożnej. To, że kluby ograniczą transfery, przyniesie rodzimej piłce szereg nowych talentów. Za kilka miesięcy porozmawiamy o piłkarzach, którzy gdyby nie kryzys związany z koronawirusem nigdy nie mieliby szansy pokazania się światu.

Chciałbym również zapytać o specyfikę pracy dziennikarza w Hiszpanii. Co jest twoim zdaniem najłatwiejsze, a co najtrudniejsze w tej pracy na Półwyspie Iberyjskim?
Być może media w Hiszpanii nie są bardzo wysoko cenione, ale częściowo wynika to z treści, których oczekuje publika, np. analiza spotkań schodzi na drugi plan. Nadal jednak pojawiają się przebłyski wielkiego dziennikarstwa. Zwróć uwagę na przykład na Robinsona lub Axela Torresa, których uwielbiam. Najtrudniejszą rzeczą w tej pracy jest poświęcenie tygodni na jeden temat i ryzyko, że temat nie odniesie sukcesu. Następnie piszesz rewelacyjny nagłówek i ma on tysiące odwiedzin. To skomplikowane. Dużym ułatwieniem dla hiszpańskich dziennikarzy jest fakt, że mamy wspaniałych sportowców.

Dzięki swojej pracy przeprowadziłeś wiele rozmów. Z którego wywiadu jesteś najbardziej dumny?
Prawdopodobnie nie jest to mój najlepszy wywiad, ale kiedy rozpoczynałem przygodę z Migrantes del Balón, a strona nie była jeszcze szczególnie znana, miałem szczęście przeprowadzić wywiad z Santim Cazorlą, który grał wówczas w Arsenalu. Zawsze będę mu wdzięczny za poświęcenie mi czasu. Było to również na krótko przed jego poważną kontuzją, która utrzymywała go z dala od boisk przez ponad dwa lata.

Który z trenerów lub piłkarzy był dla ciebie szczególnie przyjazny?
Doceniam wielu. Zwłaszcza tych, którzy zawsze przyjmowali mnie z uśmiechem. Wspomnę wam o dwóch, z którymi osobiście piłem kawę: José Pedrosa Galán (obecnie piłkarz kanadyjskiego Valour FC – przyp. red.) i Antonio Reguero (bramkarz fińskiego HJK Helsinki – przyp. red.). Rozmawiałem z wieloma trenerami, ale tym, który wywarł na mnie najlepsze wrażenie, był Joan Alcaraz (asystent trenera ekwadorskiego Guayaquil City – przyp. red.). Naprawdę mógłbym wymienić wielu, ale nie chciałbym nikogo pominąć. Pisanie o hiszpańskich piłkarzach grających we wszystkich zakątkach świata sprawia, że ​​prawie wszyscy chętnie z tobą rozmawiają i to jest świetnie.

Każdy z nas ma swoje ulubione zespoły. Któremu klubowi kibicujesz na co dzień?
Jestem kibicem Realu Madryt. Kiedy jesteś dziennikarzem, dużo rzeczy się zmienia, ale każdy jako dziecko wspierał jakiś zespół i ta drużyna pozostaje z nami do końca życia.

Paweł Ożóg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s