Przystanek La Liga #9: Mizeria zakończona spadkiem – Leganes żegna się z ligą.

Leganes przyzwyczaiło kibiców LaLiga do walki o utrzymanie, ale tym razem misja klubu zarządzanego przez Panią Maríię Victorię Pavón zakończyła się niepowodzeniem. Czas na podsumowanie pierwszego okresu Leganes spędzonego w LaLiga. Od wspinaczki od trzeciej ligi poprzez ciekawy marketing, aż po trenera, który jest ewenementem na skalę światową.

W 2016 roku po raz pierwszy w historii Leganes zanotowało awans do Primera Division, choć po 12 kolejkach sytuacja Ogórków nie napawała optymizmem. Zaledwie dwa zwycięstwa, dwie porażki i aż osiem remisów sprawiły, że zespół prowadzony przez Asiera Garitano zajmował zaledwie piętnastą lokatę w ligowej tabeli. Po kiepskim początku sezonu nastąpił przełom. W 23. kolejce Leganes podejmowało na wyjeździe Cordobę, zwyciężyło 2:3 i po tym meczu po raz pierwszy wskoczyli na miejsce gwarantujące bezpośredni awans. Pozycji w pierwszej dwójce nie oddali do końca rozgrywek i tym samym mogli świętować pierwszy awans do Primera Division, a trzeba pamiętać, że jeszcze w 2014 mierzyli się w rozgrywkach Segunda B, czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym. Awans to zasługa dobrze zbilansowanego zespołu i piłkarza, który wyrósł na pierwszoplanową postać. Mowa o Argentyńczyku z polskimi korzeniami Alexandrze Szymanowskim. Nominalny lewoskrzydłowy zdobył 12 bramek i dołożył 8 asyst, a dobrą formę przełożył również na rozgrywki LaLiga. Leganes nie było nigdy zespołem, który szastał pieniędzmi. W sezonie, w którym wywalczyli awans do Primera, występowało kilku graczy, którzy do dziś regularnie występują w LaLiga jak: Ruben Pena z Villarreal, Cristian Diaz z Granady, czy Jorge Miramon z Levante, ale ciężko powiedzieć o nich by byli graczami, których pensje spędzały sen z powiek właścicielom klubu z Butarque.


Sezony Leganes w LaLiga:
2016/17 – 17. miejsce,
2017/18 – 17. miejsce,
2018/19 – 13. miejsce.


Jak możecie zauważyć, Leganes po awansie nie biło się o awans do europejskich pucharów. Trener Garitano zapewniał solidność i trwałość zespołu w LaLiga, ale zaczęto oczekiwać postępu. Po sezonie 17/18 pożegnano go z kwitkiem, ale nie miał powodu do narzekania, gdyż za moment znalazł zatrudnienie w znacznie silniejszym Realu Sociedad. Po Garitano przyszła pora na Pellegrino. Argentyńczyk wcześniej prowadził m.in. Southampton, Deportivo Alaves oraz Independiente. W pierwszym sezonie pracy w Leganes zdołał utrzymać zespół, choć styl jego drużyny pozostawiał wiele do życzenia. Na uwagę zasługiwała skuteczna gra w obronie, która przełożyła się na to, że Leganes miało piątą najlepszą defensywę w lidze pomimo tego, że dla wielu zawodników był to pierwszy sezon gry w tym zespole.

Pora na mały przerywnik. „Teraz spróbujcie naszych ogórków” – to jeden ze sloganów, jakim posłużyli się marketingowcy Leganes. Słyną z ciekawych akcji marketingowych, więc postanowiłem przypomnieć jedną z nich. W Tajlandii można znaleźć wiele pięknych plaż i restauracji, w których serwuje się fantastyczne jedzenie, ale klub z Butarque odnalazł tam miasto o nazwie – Leganes. Specjaliści od marketingu postanowili wykorzystać ten fakt i udali się tam by podjąć interesującą inicjatywę. Rozdawali miejscowym szaliki i inne gadżety związane z klubem spod Madrytu. Akcję okrzyknięto sukcesem, a link do krótkiego filmu związanego z tym przedsięwzięciem zamieściłem dla was poniżej.

Przed sezonem 19/20 Leganes ściągnęło 16 piłkarzy. Cześć z nich była znana kibicom „Ogórków”, ponieważ grali już na Butarque w ramach wypożyczenia. Poniżej znajduje się lista letnich transferów. Piłkarze przychodzący:
Martin Braithwaite (Middlesbrough) – 8,5 miliona euro,
Kenneth Omeru (Chelsea) – 5 milionów euro,
Jonathan Silva (Sporting Lizbona) – 3 miliony euro,
Juan Munoz (Alcorcon) – 1,5 miliona euro,
Roberto Rosales (Malaga) – 1,2 miliona euro,
Fede Varela (FC Porto B) – 1 milion euro,
Sabin Merino (Athletic Bilbao) – bez odstępnego,
Andre Grandi (Inter Madryt) – bez odstępnego,
Alex Martin (Real Madryt Castilla) – bez odstępnego,
Christian Riviera (Las Palmas) – wypożyczenie,
Juan Soriano (Sevilla) – wypożyczenie,
Guido Carillo (Southampton) – wypożyczenie,
Chidozie Awaziem (FC Porto) – wypożyczenie,
Kevin Rodrigues (Real Sociedad) – wypożyczenie,
Aitor Ruibal (Real Betis) – wypożyczenie,
Roque Mesa (Sevilla) – wypożyczenie.

Piłkarze odchodzący
Luciano (Gremio) – 1 milion euro,
Gerard Gumbau (Girona) – k 500 tysięcy euro,
Fede Vico (Granada) – 250 tysięcy euro,
Andres Prieto (Espanyol) – bez odstępnego,
Nabil El Zhar (Al Ahli) – bez odstępnego,
Ezequiel Munoz (Lanus) – bez odstępnego.

Doświadczony trener miał poskładać puzzle, ale uzyskany efekt nie spełniał oczekiwań. Teoretycznie wydano dużo pieniędzy – 21 milionów euro – co powinno dać sygnał do ataku o wyższy pozycje, a w praktyce rewolucja nie przyniosła korzyści. Niektórzy oczekiwali nawet miejsc 9-13 a wyszedł kompromitujący miszmasz. Leganes po 15. kolejkach sezonu zgromadziło zaledwie 6 punktów, co jest najgorszym wynikiem od sezonu 1997/98, kiedy piłkarze Sportingu Gijon na tym samym etapie sezonu zdobyli zaledwie dwa oczka. Pożegnano Pellegrino i rozpoczęto poszukiwania następcy, ale chętnych było jak na lekarstwo. Dobrze znany fanom LaLiga doświadczony szkoleniowiec Javier Aguirre objął zespół przed meczem trzynastej kolejki z Realem Sociedad. Od samego początku wiedziano, że czeka go bardzo trudne zadanie. Ciężko było oczekiwać od niego cudów. Nie pomógł z pewnością też fakt, że w zimowym oknie transferowym zespół opuściło dwóch napastników En-Nesyri i Braithwaite. Pierwszy mógł opuścić drużynę już latem. Wówczas Brighton zaoferowało 20 milionów euro, ale oferta została odrzucona, ponieważ właściciele nie chcieli zgodzić się na płatność w systemie ratalnym. Marokańczyk nie krył z tego powodu niezadowolenia, czym podzielił się w mediach społecznościowych, natomiast z czasem jego relacja z klubem uległa poprawie i zimą, gdy Sevilla zaproponowała podobną kwotę, władze klubu nie robiły piłkarzowi pod górkę. Leganes potrzebowało wzmocnienia w ataku. Hiszpańskie media informowały, że Carlos Bacca zostanie piłkarzem Leganes, ale transfer wysypał się na ostatniej prostej. Zamiast niego sprowadzono Miguela Angela Guerrero, który jest tzw. napastnikiem na walkę i pod bramką rywala nie ma z niego wiele pożytku, co potwierdzają jego statystyki. Dziewięć spotkań i zero bramek. Kurtyna.

Wróćmy na moment do obecnego szkoleniowca Leganes. Historia Aguirre jest równie ciekawa, jak jego wypowiedzi. Sam przyznawał, że po zakończeniu kariery piłkarskiej chciał skupić się na swoich studiach związanych z ekonomią i biznesem, ale kiedy otrzymał szansę zostania asystentem trenera reprezentacji Meksyku, nie mógł odmówić. Podczas swojej kariery trenerskiej prowadził samodzielnie Atletico Madryt i Osasunę oraz reprezentację swojego kraju. Jego osoba zawsze wywołuje uśmiech na ustach, więc można tylko pozazdrościć dziennikarzom pracującym na półwyspie iberyjskim obserwacji z bliska poczynań Meksykanina. Aguirre właściwie nigdy nie narzeka. Zawsze stara się zobaczyć pozytywy i bezgranicznie wierzy w swoich piłkarzy. Po tym, jak sprzedano mu dwójkę wcześniej wymienionych napastników, wypowiedział się w następujących słowach:

”Wymówki są dla przegranych. Jeśli spieprzymy, to spieprzymy to sami zaczynając ode mnie”.

Roque Mesa tak mówi o Aguirre:

„Kiedy przyszedł do zespołu, byliśmy rozbici. To prawda, że ​​graliśmy dobrze w niektórych spotkaniach, ale nie mogliśmy ich wygrywać z powodu negatywnego nastawienia. Wraz ze swoim przybyciem udało mu się zmienić całą tę sytuację. Udało mu się nas zmotywować. Rozmawiał z nami jeden po drugim i zdołał zmienić naszą mentalność. Zrobił to, usuwając z naszych głów powagę sytuacji, w której żyjemy, sprawiając, że znów bawimy się, grając w piłkę i tworząc grupę. Był kimś więcej niż trenerem. Był terapeutą, dając nam do zrozumienia, że ​​jesteśmy w stanie powalczyć”.

Leganes po przejęciu zespołu przez trenera Aguirre zdobyło 23 punkty w 22 meczach, co nie jest wynikiem zwalającym z nóg, ale na miarę obecnego potencjału zespołu. Można podejrzewać, że gdyby prowadził zespół od początku rozgrywek, sytuacja Leganes wyglądałaby znacznie lepiej, jednak siła rażenia tego zespołu jest znikoma, a brak stabilizacji tylko potęguje problemy tej ekipy. Biorąc pod uwagę wyniki tylko z 2020, to należy wiedzieć, że Leganes zdobyło tyle samo punków, co Betis, ale jest to i tak dopiero siedemnasty dorobek punktowy w 2020 roku.

Leganes strzeliło w tym sezonie najmniej bramek – zaledwie 25, co jest wynikiem równie żenującym, jak ofensywne poczynania Korony Kielce na polskim podwórku. Aguirre nie zwątpił w swoich piłkarzy nawet przed ostatnim spotkaniem z Espanyolem. Twierdził, że wierzy w wygraną i skończyło się zwycięstwem 0:1 na otarcie łez. Spotkanie jak można było przewidzieć, nie należało do najciekawszych, ale trzy punkty po bramce Silvy trafiły do „Ogórków”. Należy jednak wspomnieć, że jako pierwsi do siatki trafili gospodarze, ale sędzia uznał, że wcześniej jeden z zawodników Espanyolu znalazł się na spalonym. Dzięki tej wygranej Leganes wyprzedziło zespół, który od kilku dni prowadzi Rufete.

Piłka nożna to nie tylko zespół, ale też indywidualności. Do nielicznych wygranych można zaliczyć Óscara Rodrigueza wypożyczonego z Realu Madryt. Występował po obu stronach boiska, ale najlepiej czuje się, grając bezpośrednio za napastnikiem. W obecnej kampanii pokazał swój olbrzymi potencjał, a jego uderzenia z rzutów wolnych stały się postrachem bramkarzy LaLiga. Swoją obecność na boisku zaznaczył wielokrotnie, ale szczególnie zapadł mi w pamięci mecz z Realem Sociedad. Losy tego spotkania ważyły się do ostatniej chwili. W 94 minucie przy stanie 1:1 do rzutu wolnego podszedł Oscar i uderzył w taki sposób, że strzegący bramki Realu Sociedad Alex Remiro nie miał najmniejszych szans, a piłkarze Leganes rzucili się na Oscara, który dał im ważną wygraną. Na konferencji pomeczowej Aguirre w swoim stylu opowiadał o tym, jak zareagował na strzał Oscara:

„Nie pamiętam, co dokładnie mu powiedziałem. Przytuliłem go. Z pewnością mu powiedziałem coś w rodzaju, >>Bardzo dobrze skurczybyku, bardzo dobrze Óscarito, ty draniu. Co za zajebisty strzał.<< Na pewno mu to powiedziałem”.

Oscar jest piłkarzem wszechstronnym, który potrafi dobrze dryblować, a przy tym nie boi się ciężkiej pracy przy rozbijaniu akcji rywali. W tym sezonie zdobył 9 bramek, co biorąc pod uwagę występy w słabym zespole jest wynikiem wzbudzającym szacunek. Tym większa szkoda, że pod koniec czerwca odniósł kontuzje, która prawdopodobnie wykluczy go z gry do końca sezonu. A co po sezonie? Oscar ma klauzulę odstępnego w wysokości 20 milionów euro, a chętnych na jego usługi nie powinno zabraknąć. Myślę, że przydałby się Betisowi, który powinien poszukać zawodnika o charakterystyce Rodrigueza, który jest w stanie zagwarantować dużą wszechstronność.

Innym piłkarzem, który przyciąga spojrzenia widzów jest wypożyczony z Sevilli Bryan Gil (rocznik 2001). Aktualny mistrz Europy do lat 19 wykazuje wielki potencjał, ale w jego grze wciąż wychodzą przyzwyczajenia z gry na poziomie juniorskim. Atutów, zwłaszcza piłkarskich takich jak drybling czy szybka lewa noga nie można mu odmówić, natomiast wciąż musi ciężko pracować. Gil jest pierwszym piłkarzem LaLiga urodzonym w XXI wieku, który zdobył bramkę oraz pierwszym piłkarzem urodzonym w XXI wieku, który zaliczył asystę spośród piłkarzy występujących w pięciu najlepszych ligach. Uważam, że jest to materiał na piłkarza, który może kiedyś stanowić o sile reprezentacji Hiszpanii, a to jak odważnie wchodzi w pojedynki z obrońcami tylko to potwierdza.

Jak pewnie się domyślacie można było pokusić się o wyróżnienie kilku innych graczy, ale nie jest to proste, kiedy mówimy o zespole, któremu po prostu nie szło. Wolałem przybliżyć wam sylwetki graczy, którzy są przyszłością hiszpańskiej piłki. Jak sami pewnie zauważyliście, Leganes w ostatnich latach było klubem szans na zaistnienie i szans na odbudowanie się po nieudanej przygodzie w innym zespole. Nie jest łatwo budować zespół, kiedy dochodzi do tylu rotacji i w końcu musiał nadejść duży kryzys. Momentami Leganes gra piłkę, którą się przyjemnie ogląda, ale brakuje w niej spokoju (nie bez powodu są jednym z zespołów o najniższym posiadaniu piłki), stabilizacji i wymiernych korzyści sprowadzających się do zdobyczy punktowych. Tym tekstem niejako żegnam się zespołem, który w kilku ostatnich sezonach dodawał kolorytu mojej ulubionej lidze. Po spadku do drugiej ligi wcale nie będzie łatwo o powrót do elity. W Segunda występuje kilka zespołów, które już dziś mają kadry na zbliżonym, o ile nie na wyższym poziomie niż drużyna zajmująca obecnie przedostatnią lokatę. Ostatnio Leganes wygrało mecz o honor z Espanyolem, który porównując finanse obu klubów jest potentatem, więc jest to dobry prognostyk przed kolejnym sezonem kiedy oba zespoły będą ponownie sie mierzyły. Mimo lekkiego pesymizmu z mojej strony szybki powrót Leganes do elity jest możliwy do zrealizowania przy sprzyjających warunkach. Niektóre ekipy po spadku uporządkowały sytuację kadrową i wróciły znacznie silniejsze. Przykładami takich ekip są Granada oraz Getafe. Puentując tak jak podczas ostatniego okresu „Lega” w Segunda wymyślono hasło, że w tej lidze brakuje dobrego ogórka, tak w przyszłym sezonie nie powinno go zabraknąć.

Paweł Ożóg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s