Loża rebelianckich szyderców #18

Robert Lewandowski z piątym tytułem króla strzelców Bundesligi. Cały czas zastanawiam się, czy zdajemy sobie sprawę, jak wielkiej klasy piłkarz trafił się naszej biednej piłkarsko ojczyźnie? 

Nigdy nie jarałem się szczególnie piłkarskimi kompilacjami zagrań. Takie filmiki można skleić dla każdej piłkarskiej niemoty. Jeśli dany zawodnik rozegrał konkretną liczbę spotkań, to siłą rzeczy musiał zanotować, chociaż kilka udanych kopnięć, z których można utworzyć kilkominutowy filmik i okrzyknąć go ormiańskim Messim czy azerskim Iniestą. Potem wysłać taką kompilację szefom Chrobrego Głogów czy Olimpii Grudziądz, którzy na jej podstawie zaangażują danego delikwenta ;). Lubiłem czasem popatrzeć na konkretnych zawodników. Wiadomo, że łatwiej utworzyć taki miks, przeczesując filmiki z grą Quaresmy niż Piotra Grzelczaka. Ostatnio natrafiłem jednak na ten filmik:

I poczułem się jak mały dzieciak. No w sumie to nie… Jak byłem dzieciakiem, to nie było YouTube, a nawet jak by był, to pewnie nikt by nie robił tak fajnych kompilacji z Wojtkiem Kowalczykiem czy Andrzejem Juskowiakiem w roli głównej. Tutaj spędziłem pełne szesnaście minut, podziwiając wszystkie te zapierające dech w piersiach zagrania Lewego. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to żałuję tylko, że autor pominął bramki Roberta strzelane głową. Przecież w tym elemencie wychowanek Varsovii też ma się czym pochwalić.

Bayern kompletnie zdominował rozgrywki Bundesligi i chyba powoli zaczynam rozumieć to, że są największymi piewcami pomysłu o utworzeniu Superligi. Teraz mają czas by spokojnie skupić się na kolejnym celu, czyli triumfie w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Czy ich na to stać? Nigdy nie przepadałem za ekipą z Bawarii, ale życzę Robertowi wszystkiego najlepszego i uważam, że zasługuje na uniesienie pucharu Champions League w górę. Życzę naszemu rodakowi, by osiągnął ten wymarzony cel już w tym sezonie. Hansi Flick, który miał spełniać jedynie rolę strażaka w monachijskim klubie, stworzył dobrze naoliwioną maszynę i w świeżo upieczonym mistrzu Niemiec z pewnością należy upatrywać jednego z faworytów do sięgnięcia po najważniejsze klubowe trofeum Europy.

Polska Ekstraklasa zaczyna stawać się nudna. Znamy już większość rozstrzygnięć, chociaż do końca sezonu zostały jeszcze cztery kolejki. Legii do przypieczętowania tytułu brakuje jednego punktu. ŁKS, Arka i Korona zadekowały się na dnie tabeli i obierają kurs na 1 ligę. Nikt już raczej nie dogoni Christiana Gytkjaera w klasyfikacji najlepszych ligowych strzelców. Do rozdania zostały jedynie miejsca na grę w europejskich pucharach. Legia zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów. Kto uzyska przepustki na grę w kwalifikacjach do Ligi Europy? Nieoczekiwanie do walki o wicemistrzostwo kraju przyłączyła się gdańska Lechia. Drużyna z Wybrzeża, Lech Poznań, Piast Gliwice oraz Śląsk Wrocław powinny rozstrzygnąć pomiędzy sobą, komu przypadną w udziale srebrne medale. Jaga, Craxa i Pogoń (standardowo jak co roku) wymiksowały się już raczej z tego wyścigu. Jakakolwiek analiza terminarza mija się w mojej opinii z celem, gdyż wszystkie zespoły prezentują bardzo zbliżony poziom. Zresztą to Ekstraklasa, tu nie ma sensu zakładać z góry czegokolwiek… Być może fakt, że Piast i Lech mają po trzy mecze do rozegrania na domowych obiektach, będzie tu jakąś wartością dodaną dla tych zespołów. W dodatku ekipa z Górnego Śląska zagra ze zdemobilizowanymi już klubami z Białegostoku i Krakowa. A być może w udziale przypadną tym zespołom aż trzy pucharowe przepustki? Stanie się tak o ile krajowy puchar zgarnie ktoś, kto i tak zdobył kwalifikację do europucharów poprzez ligowe zmagania. Wczoraj bliski uczynienia sporego kroku w kierunku wicemistrzostwa był Lech, ale we frajerski sposób dał sobie wyrwać trzy punkty osłabionemu Śląskowi. W dodatku spotkanie ze zmobilizowaną do przypieczętowania tytułu Legią Wielkopolanie rozegrają bez swojego gwiazdora i najlepszego snajpera Christiana Gytkjaera. Mimo wszystko obstawiam graczy Kolejorza jako tych, którzy sięgną po srebrne medale. Moder, Kamiński, Gumny, Puchacz, Jóźwiak… trzymam kciuki za tę sforę młodych wilków.

W Anglii poznaliśmy rozstrzygnięcia półfinałów FA Cup. Obyło się bez niespodzianek. Arsenal, Chelsea i dwie ekipy z Manchesteru to skład przewidywalny jak Maryla Rodowicz na Sylwestrze z Jedynką. W samej 1/2 finału United zmierzy się z The Blues, natomiast gracze Artety znów podejmą klub z Etihad. Szczególnie pierwsza para powinna dostarczyć nie lada emocji. Obydwa kluby pokazały się kibicom po przerwie wywołanej pandemią z niezłej strony. Chelsea zapewniła ostatnio Liverpoolowi pierwszy od 30 lat tytuł mistrza Anglii, natomiast Manchester w kapitalnym stylu pobił czarnego konia obecnego sezonu PL – Sheffield United. Druga para? Nie dawno mieliśmy ligowe starcie pomiędzy nimi i trudno wierzyć, by Kanonierzy znaleźli sposób na podopiecznych Guardioli, którzy dodatkowo zapewne mocno będą walczyć o to, by sezon na angielskich boiskach okrasić, chociaż krajowym pucharem. Zwyciężyli już co prawda w Carabao Cup, no ale umówmy się, prestiż Pucharu Anglii jest nieporównywalny.

Dziś krótko. Zachęcam was tylko do sprawdzania wszystkich treści, które praktycznie codziennie ukazują się na naszym blogu. Naprawdę warto. Mogę wam jedynie zdradzić, że wkrótce Futbolowa Rebelia powinna ruszyć także z nowym projektem, który mam nadzieję, przypadnie wam do gustu… Stay Tuned! Do przeczytania w następnym tygodniu.

Rafał Gałązka

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s