Takich piłkarzy już nie ma…czyli zmierzch klasycznej „dziesiątki”

Co łączy zawodników takich jak Zidane, Rivaldo czy Kaka? Każdy z nich był wielkim piłkarzem, to raz. Dwa, że  wszyscy swego czasu sięgali po Złotą Piłkę i trzy, że zarówno dwaj Brazylijczycy jak i Francuz spędzili lwią część kariery, grając za plecami napastnika. To ofensywni pomocnicy, których potocznie nazywamy „dziesiątkami”. Ich sposób poruszania się po boisku, to mówiąc krótko, funkcjonowanie między formacjami i szukanie wolnych przestrzeni. Klasyczna „dziesiątka” to często ktoś, kto jest niemal całkowicie zwolniony z zadań defensywnych i ma dużą swobodę w podejmowaniu boiskowych decyzji.

Jacy jeszcze piłkarze tego typu przychodzą nam na myśl? To dość proste. Aimar, Riquelme, Deco, Rui Costa, Valeron…możemy wymienić bez końca.

A teraz test. Macie 10 sekund na wymienienie pięciu klasycznych „dziesiątek”, które odgrywają istotną rolę w dzisiejszym futbolu.

De Bruyne! Eriksen i…eeee…

Zmieniające się wymagania 

Dlaczego to takie trudne? Przecież nawet dwa powyższe przykłady to nie do końca to! A im dalej w las, tym trudniej. Wszystko dlatego, że klasyczne „dziesiątki” praktycznie dziś nie istnieją. Ofensywny pomocnik, zorientowany głównie na atak i operujący między liniami nie ma racji bytu w dzisiejszej piłce. Przynajmniej tej na najwyższym poziomie. Oczywiście, wciąż mamy piłkarzy, którzy posiadają przymioty, które niegdyś definiowały zawodników tak grających. Kreatywność, technika, błyskotliwość, umiejętność gry kombinacyjnej, znakomite podanie i dobry strzał z dystansu to najważniejsze z nich. Niestety, dziś na najwyższym poziomie to nie wystarczy. Chcesz grać na topie? Dołóż do tego zachowania w defensywie, szybkość i wydolność. Dopiero wtedy znajdziesz sobie miejsce w składzie, któregoś z najlepszych zespołów.

9EC14D52-5929-42DA-9A73-5F993E7C09F1-249-000000BC6A27AB26
Pablo Aimar

Taktyczny rozwój 

Wszystko dlatego, że „dziesiątka” to piłkarz, który najlepiej czuje się w systemie 4-5-1 (dokładniej 4-2-3-1 lub 4-4-1-1) lub w specyficznym ustawieniu zwanym „diamentem” w 4-4-2. Rozwiązania te na przestrzeni ostatnich lat przeszły jednak do lamusa. Dziś trenerzy zdecydowanie najchętniej decydują się na  formacje 4-3-3. Rzadziej na 4-4-2 (klasyczne) lub -już raczej sporadycznie- na wspomniane 4-2-3-1. Tylko w tym ostatnim znajdziemy miejsce dla typowego, ofensywnego pomocnika. O rozwiązaniach z trójką z tyłu celowo nie wspominam, ale uwierzcie, tam też nie ma miejsca dla „nowych Zidane’ów”.

Kiedyś z liczb takich jak gole i asysty rozliczano napastników i ofensywnych pomocników właśnie. Dziś zespoły złożone są tak, że to na ogół operująca z przodu trójka (przy najpopularniejszym obecnie 4-3-3) dostarcza ofensywnych cyferek, a wspierać ich w tym mają często…boczni obrońcy.

Za co w takim razie odpowiadają dziś zawodnicy środka pola? Regulowanie tempa gry, wyprowadzenie piłki z własnej połowy, przedostatnie podanie, a także, a może i przede wszystkim, asekuracja i pressing. Nieco uogólniając, można uznać, że linia pomocy w dzisiejszej piłce jest głównie po to, by przygotować zespół do przeróżnych, stale zmieniających się sytuacji boiskowych. To najbardziej elastyczna formacja w dzisiejszym futbolu. Piłkarze w niej występujący często znikają nam z radarów w trakcie meczu dlatego, że nierzadko wykonują rolę pośrednią. Oczywiście, wszystko, o czym piszę powyżej to bardzo duże uproszczenie. Taktyka piłkarska to temat na tyle złożony, że nie sposób wyczerpać go na przestrzeni krótkiego felietonu. Nie zmienia to faktu, że dzisiejsza linia pomocy nie jest miejscem dla powolnie człapiącego wirtuoza, który uaktywnia się tylko w kluczowych momentach meczu. Tu trzeba pruć, biegać i walczyć przez pełne 90 minut!

Wykorzystani gdzie indziej

Żeby była jasność. To nie jest tak, że Kaka, Aimar czy Rui Costa teleportowani w dzisiejsze czasy, nie mieliby szans zaistnieć w dużej piłce. To oczywiście mogłoby się wydarzyć. Warunkiem byłaby jednak ich umiejętność zaadaptowania się w nowej roli. Na boiskach wciąż biegają przecież wirtuozi, którzy wcale nie błyszczą szybkością czy warunkami fizycznymi. Mimo wszystko trenerzy znajdują im miejsce na placu gry. I tak Miralem Pjanic to dziś defensywny rozgrywający, Coutinho to często „odwrócony skrzydłowy” schodzący w centrum boiska z lewego skrzydła, a Roberto Firmino to środkowy napastnik w taktyce Kloppa. Każdy z powyższych przykładów to w pewnym sensie piłkarz oldskulowy, bazujący na technice i wizji, a więc taki, który jeszcze kilka lat temu obligatoryjnie grałby na pozycji numer 10. Zresztą, każdy z nich ma mniejsze bądź większe doświadczenie związane z tą rolą. Rozwój piłkarskiej taktyki zepchnął ich jednak z czasem w inne rejony piłkarskiego boiska.

process
Miralem Pjanic

Przegląd kadr

Żeby nie być gołosłownym, warto przyjrzeć się modelom poszczególnych zespołów z topu.

Zarówno Barcelona jak i Real nie korzystają z systemu, w którym znajdziemy miejsce dla klasycznej „dziesiątki”. W jednym jak i drugim zespole w drugiej linii mamy defensywnych pomocników jak Busquets i Casemiro, których uzupełniają pomocnicy środkowi tacy jak Arthur, Rakitic, De Jong i Vidal w przypadku Blaugrany, oraz Kroos, Valverde i Modric, jeśli o Królewskich mowa.

Juventus natomiast to wcześniej wspomniany Miralem Pjanic i ktoś z zestawu środkowych pomocników o różnej specyfice jak Bentancur, Matuidi, Khedira i Ramsey.

Liverpool korzysta z defensywnego pomocnika Fabinho i pomocników środkowych jak Wijnaldum, Henderson, Milner, Oxlade-Chamberlein czy Keita.

Przejdźmy jednak do Manchesteru City. Tu  za „dziesiątkę” pozornie moglibyśmy uznać Kevina De Bruyne. Nie jest to jednak do końca zgodne z prawdą, gdyż jest to piłkarz solidnie pracujący w defensywie i potrafiący powalczyć o piłkę, a więc mocno różniący się od zawodników takich jak Valeron, Aimar czy Rivaldo. Niemniej, Belg to ktoś, kto w odróżnieniu od środkowych pomocników występujących w innych topowych klubach, znany jest z notowania doskonałych liczb. I może to dlatego właśnie on jest pierwszym zawodnikiem, który przychodzi mi na myśl kiedy porusza się temat „dziesiątek” we współczesnym futbolu.

Warto też zerknąć w stronę Bayernu, który obecnie wydaje się być najbardziej przyjaznym miejscem dla piłkarza z pozycji nr 10, jeśli wziąć pod uwagę klubowy top. Grający tam Coutinho to swego rodzaju beneficjent taktyki 4-2-3-1, z której Bawarczykom w tym sezonie zdarzało się korzystać. Oczywiście, Brazylijczyk grał również jako „odwrócony skrzydłowy” w taktyce 4-3-3, ale nie zmienia to faktu, że sztab Bayernu ma momenty, w których nie obawia się skorzystać z klasycznej „dziesiątki”.

A gdzie wirtuozi?

Powyższe przykłady pokazują, że duże firmy z topowych lig -z małymi wyjątkami -zrezygnowały z rozwiązań, które przewidywałyby miejsce dla „dziesiątki”. Idąc w to dalej, moglibyśmy przeanalizować pomysły na grę Atletico, BVB, Interu czy Napoli i efekt byłby ten sam. Niegdyś kluczowa pozycja znika na naszych oczach. Dziś futbol to taktyczny reżim i nadludzki wysiłek fizyczny. Miejsce na kunszt i improwizację wciąż jest, ale mocno je ograniczono.

Co na to futbolowi artyści? Na szczęście wciąż nie opuścili piłkarskich boisk. I choć często występują na pozycjach, na których nie zwykło się ich wcześniej oglądać, to nadal są w stanie czarować publikę.

Futbolowi romantycy dzięki nim mogą wciąż wierzyć, że piłkarska jakość obroni się zawsze. Nawet w czasach, w których piłka nożna to kombinacja taktycznych zawiłości i absurdalnych wręcz parametrów fizycznych.

Michał Bakanowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s