Piazza del Calcio #2. Rzymski głuchy telefon.

„Rzym, godzina 22: Calcio się kończy” – takim pesymistycznym nagłówkiem, 22 marca 2004 roku, witała swoich czytelników La Gazzetta dello Sport. Dzień wcześniej, niepotwierdzona przez nikogo plotka, która została niemal natychmiastowo zdementowana przez policję i stadionowego spikera, doprowadziła do przerwania jednej z najgorętszych rywalizacji na Półwyspie Apenińskim, Derby della Capitale.

Na początku XXI wieku procedury bezpieczeństwa na włoskich stadionach, mówiąc delikatnie, nie były zbyt restrykcyjne, tudzież skuteczne. Na początku XXI wieku doszło do kilku stadionowych incydentów z udziałem kibiców. W maju 2001 roku, w czasie meczu Inter – Atalanta, kibice Nerazzuri zrzucili z Curva Nord skuter skradziony piłkarzowi z Bergamo. Ponad rok później, w listopadzie 2002 roku, w czasie spotkania Serie B Cagliari – Messina, 2 kibiców gospodarzy wbiegło na murawę i znokautowało bramkarza gości, Emanuele Manittę. Bramkarz trafił do szpitala, mecz przy stanie 1-0 dla Messiny został przerwany, a później zweryfikowany jako walkower dla gości z Sycylii. Natomiast w lutym 2003 roku podczas meczu Torino – Milan, kibice gospodarzy rozpoczęli burdy na trybunach. Interweniować musiała policja, a to doprowadziło do przerwania spotkania przy stanie 3-0 dla Milanu.

Historia Derby della Capitale sama w sobie również jest naznaczona krwawym śladem. Przełomowym momentem w historii rywalizacji w stolicy Włoch było 96. starcie pomiędzy Lazio a Romą. 28 października 1979 roku, 33-letni Vincenzo Paparelli stał się pierwszą ofiarą kibicowskich porachunków we Włoszech. Fan Lazio został trafiony w oko rakietą sygnalizacyjną wystrzeloną z sektorów zajmowanych przez kibiców Romy. Ta sytuacja stała się zarzewiem jeszcze ostrzejszego konfliktu, którego podłożem nie była tylko walka o dominację w mieście, ale i poglądy polityczne utożsamiane niegdyś z oboma klubami (Paulo Di Canio funkcjonujący jako symbol poglądów ultrasów Lazio i znajdujący się po drugiej stronie barykady kibice Romy).

W sezonie 2003/04 Romę i Lazio dzieliła dość znaczna różnica punktowa od początku rozgrywek. Giallorossi walczyli o mistrzostwo Włoch z Milanem i Juventusem, natomiast biancocelesti starali się zająć miejsce premiujące ich grą w europejskich pucharach. W jesiennym starciu derbowym Roma wygrała 2-0 po fenomenalnym strzale piętą Manciniego i bramce Emersona.

W niedzielny wieczór 21 marca pozycja w tabeli nie miała jednak wielkiego znaczenia. Pierwsza połowa spotkania przebiegła bez żadnych zakłóceń, do dziwnych zdarzeń zaczęło dochodzić w przerwie meczu. Po stadionie rozeszła się plotka o śmierci 7-letniego dziecka, które rzekomo miało zostać potrącone przez policyjny samochód. Atmosfera wokół murawy zaczęła gęstnieć. Kibice obu zespołów zaczęli zwijać banery i flagi. Gdy sędzia dał sygnał do rozpoczęcia 2. połowy spotkania, fanatycy pozwolili w spokoju rozegrać jedynie 2 minuty, a następnie zaczęli rzucać na boisko race, co zmusiło sędziego do przerwania spotkania. I wtedy rozpoczęły się przeciągające dyskusje na murawie. Co się stało? Co robimy? Na boisku zaczęło się pojawiać coraz więcej osób. Piłkarzy, trenerów, oficjeli i kibiców, których jasnym celem było wymuszenie przerwania meczu. Francesco Totti porozmawiał z 3 kibicami Romy, których spokojnie można określić jako capo tifosich.

Francé, musisz przerwać ten mecz, policja zabiła chłopca, mecz nie może być kontynuowany.

– miał mu odpowiedzieć jeden z kibiców.

Gdy Totti sugerował, że to tylko niepotwierdzona plotka, kibic miał przysiąc, że widział to zdarzenie na własne oczy i rozmawiał z rodzicami zmarłego dziecka. Presja kibiców była gigantyczna. Przez ponad 20 minut trwały spory i dywagacje, aż w końcu decyzję o przerwaniu spotkania podjął Adriano Galliani, dyrektor generalny Milanu i ówczesny prezes Lega Calcio, czyli organizatora profesjonalnych piłkarskich rozgrywek we Włoszech. Jakby mało było dziwactw tego dnia, Galliani podjął tę decyzję na podstawie rozmowy telefonicznej z sędzią głównym Rosettim i trenerem Romy, Fabio Capello (z którym znał się dobrze z czasów pracy Włocha w Milanie), gdyż sam w tym czasie znajdował się na kolacji w Mediolanie.

To, co działo się na boisku, zeszło jednak już w tym momencie na drugi plan. Już na trybunach dochodziło do pierwszych starć kibiców z policją, a do najgorszych walk doszło już poza stadionem. Sympatycy obu zespołów ścierali się z mundurowymi przez około 3 godziny. Walki zaczęły wygasać o 1 w nocy. Na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych, natomiast ponad 170 osób zostało rannych, z czego 3 poważnie.

Takie wydarzenia musiały trafić na okładki gazet nie tylko we Włoszech, ale i w całej Europie. Na Półwyspie Apenińskim rozpoczęła się burzliwa debata publiczna. Minister pracy Roberto Maroni i prezydent Lazio Ugo Longo nie rozumieli, czemu doszło do przerwania spotkania. Padały wzajemne oskarżenia, powstało również wiele teorii spiskowych wyjaśniających zdarzenia z niedzielnego wieczoru (np. wydarzenia na Olimpico niektórzy interpretowali jako atak wymierzony w rząd, który chciał uregulować sytuację podatkową klubów). Sami piłkarze uważali, że podjęta decyzja była jedyną właściwą. Totti jeszcze w trakcie przerwy na boisku miał rzucić do Capello –

Oni nas zniszczą, jeśli będziemy grać.

Wszczęto również śledztwo, które miało wyjaśnić to zdarzenie. Kapitanowie obu zespołów, Totti i Mihajlović, oraz sędziowie tuż po meczu zostali przesłuchani przez policję. Według wersji jednego z policjantów, podczas rozruchów przed drugą połową, pewien chłopiec miał mieć ostry atak astmy spowodowany dymem i gazem łzawiącym. Poczuł się źle i upadł na ziemię. Nie było jednak mowy o śmierci żadnej osoby przebywającej na terenie stadionu.

Ogólnonarodowa dyskusja nie doprowadziła niestety do produktywnych wniosków i trwałych zmian w zasadach organizacji meczów piłkarskich czy imprez masowych. Musieliśmy czekać kolejne 3 lata, aż do lutego 2007 roku. Sytuację we Włoszech na zawsze zmieniła dopiero śmierć funkcjonariusza policji w zamieszkach po spotkaniu derbowym pomiędzy Catanią a Palermo. Wiele stadionów czasowo zamknięto lub ograniczono ich pojemność w związku z tym, że nie spełniały wymogów bezpieczeństwa. Dopiero od tego momentu możemy mówić o względnym normowaniu się sytuacji na włoskich stadionach.

Krzysztof Pierściński

Zdjęcie główne – siamolaroma.it

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s