Tekst Czytelnika: „Gole potrzebne od zaraz. Krzysztof Piątek w walce o stabilizację w Berlinie.”

Życie w koronawirusowej rzeczywistości powoli zaczyna przypominać czasy przedpandemiczne. Także w futbolu obserwujemy falę powrotów piłkarskich zmagań, które są solą dla piłkarskiego kibica. Po dwóch miesiącach do gry o ligowe punkty wrócili w Niemczech, stając się wyznacznikiem i wzorcem, jak to wszystko „ogarnąć”.

Z perspektywy wspomnianego już kibica znad Wisły najbardziej interesujący jest Bayern, bo Robert Lewandowski goni rekord czterdziestu bramek Gerda Müllera, Borussia Dortmund, bo Łukasz Piszczek przeżywa w niej drugą młodość (efektem tego jest przedłużenie o rok kontraktu) i oczywiście Hertha BSC mająca w składzie Krzysztofa Piątka. W kontekście Die Alte Dame warto się jednak zatrzymać, bo jak doskonale pamiętamy -za sprawą milionów od nowego właściciela Larsa Widhorsta– zespół ze stolicy Niemiec ma być piłkarskim potentatem nie tylko na skalę krajową. Oczywiste są zatem przymiarki do pewnego rodzaju rewolucji, czego przykładem jest wydanie ponad 30 milionów na zawodnika z wielkiego klubu Serie A, jakim niewątpliwie – pomimo nienajlepszej kondycji sportowej na przestrzeni lat- jest AC Milan. Ówczesnego szkoleniowieca berlińczyków, Jürgena Klinsmanna w klubie już nie ma, a przecież to on optował za sprowadzeniem w swoje szeregi polskiego napastnika. Tutaj zaczęły się schody, Hertha przecież przed pandemią grała bardzo toporny i siermiężny futbol i nie zmienił tego także Alexsander Nouri, który zastąpił Klinsmanna na stanowisku trenera. Kilka tygodni temu nowym szkoleniowcem Starej Damy został Bruno Labbadia i dość chyba jednak niespodziewanie w meczu z Hoffenheim posadził Piątka na ławce rezerwowych, desygnując do ataku Vedada Ibisevicia i Dodiego Lukebakio. Labbadia miał jednak nosa, ponieważ Hertha dość pewnie wygrała to spotkanie 3:0, a Ibisević zdobył w tym meczu jedną z bramek. W piątkowym meczu można było znów spodziewać się, że wychowanek Lechii Dzierżoniów znów szansę pokazania dostanie raczej w ostatnich fragmentach derbów Berlina z Unionem. Na Olympiastadion górą byli gospodarze, aplikując sąsiadom cztery bramki. Strzelcami dwóch goli byli Ibisević i Lukebakio. Niełatwo zatem przekalkulować co to oznacza dla Piątka. O dziwo pod wodzą Labbadii Hertha zyskała nową jakość, w jej grze można było dostrzec pomysł, polot i finezję. Twarzą tej odmiany jest Matheus Cunha, który co prawda grał już u dwóch wyżej wspomnianych, poprzednich trenerów, ale teraz jego forma jest zdecydowanie wyższa niż wcześniej. W związku z powyższymi faktami nastało zatem wiele teorii mówiących o tym, że Krzysztof Piątek to „piłkarz jednego sezonu”. Osobiście uważam, że takie głosy to całkowicie zła narracja. Piątek w przeciągu trzech miesięcy ma już trzeciego trenera. Ciężko jest nagle przestawić się na kompletnie inne założenia i styl, który preferują inni szkoleniowcy. Do tego potrzeba czasu, ale tego czasu w Hercie zaczyna brakować, bo zespół za chwilę osiągnie najbliższy cel Widhorsta, czyli utrzyma się w Bundeslidze, natomiast od nowego sezonu ma już stawać się gigantem. Znając rozmach i plany właściciela nie będzie sentymentów. Piątek musi mocno pracować na treningach i przede wszystkim zacząć strzelać gole. Vedad Ibisević przeżywa co prawda drugą młodość, ale ma już 35 lat i granie co trzy dni dla takiego gracza nie będzie raczej możliwe. Bundesliga już we wtorek zacznie następną kolejkę, Bośniak z kolei musi uważać, gdyż kolejna żółta kartka wykluczy go z następnego meczu. Takie okazje to szansa dla El Pistolero, by przekonać do siebie Labbadię. Szansę na grę z pewnością będą, Bruno Labbadia już „odkurzył” bramkarza Rune Jarsteina, czy obrońcę Petra Pekarika. Coraz mocniej naciska także zdolna młodzież, której przoduje Jessic Ngankam, więc z pewnością i Polak niebawem wyskoczy do pierwszej jedenastki. Wszystko teraz w nogach i głowie rodaka. Trzymajmy zatem kciuki za naszego napastnika. Zbliżające się okienko transferowe przynieść może do stolicy nowego napastnika, a wówczas możliwe, że trzeba będzie opuszczać Berlin z łatką piłkarza „jednego sezonu”. Regularny snajper to także wartość nieoceniona dla naszej reprezentacji w kontekście przyszłorocznego EURO. Czas wreszcie odpalić rewolwery!

Powyższy tekst został nadesłany przez jednego z naszych czytelników Bartka Jędrzejczaka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s